RAMZES XIII

Edwin Long – Stracone zachody miłosne, 1885

Zakończyłem odnawiającą lekturę Faraona Bolesława Prusa, tym razem szybką i niezwykle efektywną poznawczo. Wcześniej próbowałem przeczytać tę słynną powieść w młodości, ale moja rozwichrzona natura nie pozwoliła mi przebrnąć przez ponad sześćset stron drobnego druku. Teraz wyposażony w odpowiednią wiedzę historycznoliteracką i teoretycznoliteracką, ciekawie pochłaniałem kolejne księgi i rozdziały. Przedsięwzięcie naszego pozytywisty było ogromne, tym bardziej, że nigdy nie był w Egipcie, korzystał tylko z opracowań i rycin, a u końca dziewiętnastego wieku (1895) fotografia nie była jeszcze tak rozpowszechniona jak dzisiaj. Pisarz postanowił stworzyć na papierze postać literackiego faraona z dwudziestej dynastii, któremu nadał imię Ramzes XIII, a do tego nakreślić panoramę krainy nad Nilem sprzed około trzech tysięcy lat. Uczynił to głównie za sprawą niezwykle rozbudowanych dialogów, zaniedbując nieco partie opisowe. Jak każda wielka powieść, dzieło to ma swoje plusy i minusy, wielu miłośników i zaprzysięgłych wrogów. Z perspektywy wiedzy egiptologicznej trzeciego dziesięciolecia dwudziestego pierwszego wieku, możemy wskazać liczne błędy Prusa, które w literaturoznawstwie zwykło się nazywać „niekonsekwencjami autorskimi”. Także przeniesienie postaci Herhora z czasów Ramzesa XI i uczynienie go na końcu powieści faraonem uznać należy za zabieg wątpliwy. Warto jednak rozgraniczać to, co było kreacją pisarską od wiedzy naukowej, tak jak w przypadku skrajnego antagonizmu pomiędzy kapłanami i faraonem. Wątpliwy dzisiaj wydaje się też pomysł stworzenia fikcyjnego labiryntu i status społeczny chłopów, ukazywanych jak murzyńscy niewolnicy w Ameryce. W opisywanych czasach nie było w Egipcie machin oblężniczych i miotających, amfiteatrów i budowli teatralnych, nie znano spowiedzi, nie wygłaszano kazań, a ksenofobia w stosunku do Żydów i Fenicjan była znacznie mniejsza. Nie znajdziemy tam też konwalii, figowców indyjskich, drzewek pomarańczowych, róż, kur domowych, a polowano głównie z psami, nie z panterami, a konie wykorzystywano raczej do rydwanów i nie jeżdżono na nich wierzchem. Jest już spora literatura przedmiotu, analizująca niekonsekwencje Prusa, ale przecież ważniejsza jest tutaj jego siła wyobraźniowa i umiejętność stworzenia w powieści świata z zamierzchłych czasów. Ta rekonstrukcja jest prawdopodobna i na poziomie tzw. zwykłego czytelnika może być fascynująca, dająca wyobrażenie o Egipcie w konkretnej przestrzeni czasowej. To zapewne spowodowało, że powieścią zainteresował się Jerzy Kawalerowicz i stworzył dzieło filmowe, wielokrotnie nagradzane i chwalone przez znanych reżyserów (Martin Scorsese). Podczas mojej nowej lektury najwartościowsze były właśnie owe elementy imaginacyjne i techniki narracyjne, zastosowane przez pisarza. Także postać Ramzesa XIII jest prawdopodobna, żywa, znacznie lepiej nakreślona niż kostyczny ojciec i główny antagonista Herhor. W dziele tym brakuje rozbudowanych wątków miłosnych i sensacyjnych, choćby takich jak w powieści Miki Waltariego o trepanatorze królewskim pt. Egipcjanin Sinuhe i książce Karla Brucknera Złoty faraon. Jako wielbiciel ptaków, zwierząt i roślin odczułem też liczne braki w zakresie ich odwzorowania w dawnym Egipcie, gdyż przywołane gatunki są bardzo skromne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: