DZIENNIK ZE STANU WOJENNEGO (3)

images

20 grudnia 1981

Przeczytałem cykl artykułów Stanisława Łukasiewicza pt. Byłem sekretarzem Bieruta. Ciekawe informacje o latach powojennych w Polsce, ale autor za bardzo chce siebie eksponować i niechcący wychodzi mu panegiryk na cześć własnej osoby. Wiadomości zasłyszane: Papież zaapelował do wszystkich ludzi dobrej woli o modlitwy w intencji Polski. Podkreślił prawo Polaków do życia w pokoju i poszanowania praw człowieka. Zaapelował o solidarność z Polską i jej narodem, bo to, co jest ważne teraz dla Polski, ważne jest dla całej Europy. Wspomniał też o zabitych i rannych, mówiąc, że są oni powodem jego szczególnej troski.

Nadal trwają strajki w Województwie Katowickim i Gdańskim – według Amerykańskiego Departamentu Stanu na Śląsku zabito ponad pięćdziesięciu górników. Wysłannik Jana Pawła II arcybiskup Poggi przybył do Warszawy, gdzie przywitał go biskup Dąbrowski. Dostojnik przywiózł list papieża do prymasa Polski arcybiskupa Józefa Glempa.

W Zurychu odbyły się obrady działaczy Solidarności przebywających w dziesięciu krajach zachodnich. Będą oni organizować międzynarodową pomoc dla Polski. W Monachium odbędzie się natomiast modlitewna procesja pokutna, którą poprowadzi kardynał Ratzinger. Procesja będzie miała charakter religijny i zorganizowana zostanie w intencji naszego kraju.

Ambasador Polski przy ONZ-ecie Romuald Spasowski poprosił wraz z rodziną, o azyl polityczny w USA. Oznajmił o tym Aleksander Haig, a jest to, od trzydziestu lat, najwyższy rangą polityk polski, który poprosił o azyl na Zachodzie. Spasowski, syn znanego filozofa marksistowskiego, stwierdził, że jest to protest przeciwko uwięzieniu Lecha Wałęsy.

Wczoraj odbył się wiec w Stoczni Remontowej Parnica w Szczecinie, a w mieście tym trwają stale próby zorganizowania strajków. Z kolei na południu Polski żołnierze mieli przyłączyć się do strajkującego zakładu.

Rzecznik Departamentu Stanu USA wyraził zaniepokojenie stosowaniem w Polsce siły wobec ludności cywilnej. Parlament brukselski uczcił minutą ciszy śmierć górników. Premier Belgii Leo Tindemans wezwał do uwolnienia uwięzionych i poszanowania uchwał KBWE. Zbigniew Brzeziński stwierdził, że w Polsce ma miejsce pośrednia interwencja ZSRR.

„Washington Post”: To, co stało się w Polsce okryło hańbą Jaruzelskiego. „New York Times”: Terrorem junta stłumi opór, ale nikt nie będzie za nią pracował. Prywatne niemieckie banki uzależniły dalsze kredyty dla Polski od tego, czy rząd niemiecki udzieli stuprocentowych gwarancji.

W Londynie tysiące osób wzięły udział w wiecu w Hyde Parku. Demonstranci przeszli przed budynek polskiej ambasady i usiłowali wręczyć petycję domagającą się zakończenia stanu wojennego, ale urzędnicy reżimowi odmówili jej przyjęcia. We Wiedniu tysiące polskich uchodźców wzięło udział w mszy w intencji Polski. Jutro w Zurychu zbiorą się przedstawiciele ośmiu banków, które rozpatrzą petycję rządu polskiego o kredyt w wysokości 350 milionów dolarów, z przeznaczeniem na spłatę odsetek zadłużenia zagranicznego.

W Paryżu wybuchła bomba w Polskim Biurze ds. Transportu Międzynarodowego. Podłożyło ją jakieś ugrupowanie komunistyczne, na znak protestu przeciwko terrorowi marksistów w Polsce i innych krajach świata.

Próbowałem się skontaktować z Pastuszewskim, ale mi się nie udało. Miał wcześniej być na nielegalnym zebraniu u Oszubskiego, ale się nie pojawił. Jakoś nie pasuje mi na trybuna ludowego, chociaż ostro się stawia władzy.

Tytuły prasy angielskiej: „Jak zamordowano Solidarność”, „Krwawe urodziny Breżniewa”, „Mężczyzna zginał przeciwstawiając się samotnie czołgom”, „Orzeł w klatce”. „Sunday Times” twierdzi, że Jaruzelski chciał się spotkać z prymasem Glempem, ale ten odmówił, uzależniając to od udziału Wałęsy w tym spotkaniu. Podobno Wałęsa znajduje się Konstancinie pod Warszawą, gdzie udał się do niego jeden z członków rady wojennej i próbował nakłonić do wystąpienia w telewizji, ale spotkał się ze zdecydowana odmową.

0

Jak wynika z relacji jednego z zatrzymanych, a następnie uwolnionych, w obozach dla internowanych panują nieludzkie warunki. Ludzie trzymani są w nieogrzewanych barakach, w których są wybite szyby, nie ma toalet ani wody. Przesłuchujący, dla zastraszenia, bawią się nabojami podczas przesłuchań.

„Sunnday Times”: Nieobecność Jaruzelskiego na Kremlu podczas urodzin Breżniewa, to tak jakby „Hamleta” pozbawić sceny z grabarzami. Ten starzec ze stymulatorem serca może być jednak lepszy od jakiegoś młodszego towarzysza, który serca może nie mieć wcale.

Już dwadzieścia dwa dni nie widziałem Aliny i nie wiem co się z nią dzieje. Ostatniej nocy śniła mi się bardzo wyraziście, całowałem ją i przytulałem się do niej, a potem nagle wszystko rozwiał jakiś senny wiatr, pojawili się zomowcy z karabinami i pałkami, ulicami jeździły czołgi, a nad nimi wznosiły się wielkie helikoptery.

21 grudnia 1981

Dzisiaj byłem w centrum miasta i nie widziałem zbyt wielu zomowców. Nie było też patroli wojskowych. Żadnego uśmiechu na twarzach ludzi, wszyscy gdzieś podążają w skupieniu, zerkając nieufnie na boki. Po powrocie skończyłem czytać Zdobycie władzy Czesława Miłosza, które kupiłem jeszcze w budynku bydgoskiego MKZ-etu. Powieść sztuczna, sztampowa, napisana jakby na modłę socrealistyczną, nie zachwyciła mnie. Większe wrażenie zrobił na mnie tom wierszy Ryszarda Krynickiego pt. Nasze życie rośnie.

Wiadomości: Telewizja i Polskie Radio podały, że w kopalni „Ziemowit” strajkuje pod ziemią ponad tysiąc górników. Obok w kopalni „Piast” strajkuje tysiąc siedmiuset pracowników. Łączność nawiązywana jest przez telefon. Rodziny przynoszą górnikom jedzenie, które dostarcza się pod ziemię.

Romuald Spasowki złożył oświadczenie przed kamerami amerykańskiej telewizji. Potwierdził między innymi, że jego decyzja była aktem protestu przeciwko uwięzieniu Wałęsy.

Pojawiają się informacje co do dalszych uwięzionych: Wojciech Ostrowski (działacz katolicki), Maciej Iłowiecki, Tomasz Łubieński, Maria Wasiek (historyk), Stefan Pastuszewski, Włodzimierz Michalak. Ten Michalak to działacz naszego uczelnianego NZS-u, ale na wydziale krążą plotki, że był też członkiem PZPR-u. Ile w tym prawdy, nie wiem, chociaż facet jest dziwaczny trochę, taki zbyt poważny.

W Niemczech nasilają się protesty z powodu uwięzienia Władysława Bartoszewskiego. Zamknęli też Andrzeja Drawicza, Romana Zimanda, Tadeusza Kantora, Andrzeja Wajdę i rektora Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Gierka, Jaroszewicza i innych dawnych członków Biura Politycznego internowano w ich willach. Protesty i demonstracje w Hamburgu, Karlsruhe i licznych mniejszych miastach niemieckich. Z protestem wystąpił Heinrich Böll i inni znani pisarze niemieccy. Polonia polska złożyła protest w polskiej ambasadzie w Canberze, a w Adelajdzie odbył się wiec i pochód. Niesiono portrety Wałęsy i Jana Pawła II, a także transparenty z napisami: Ręce precz od Polski.

uid_f7ebe4bdfee557193d6cc00b28f0a2c61323933047936_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_355

Jan Paweł II potępił dominację pewnych grup, nadużywających władzy nad narodami, powiedział między innymi, że ludzie mają prawo stosować odpowiednie środki w obronie swej godności. Według rzecznika Białego Domu na Śląsku strajkuje dwadzieścia kopalni, a opór w Polsce zakrojony jest na dużo szerszą skalę, niż dotąd sądzono. Strajkujące zakłady, to: Huta Nowotki w Ostrowcu Świętokrzyskim, Rafineria Płock, Huta Katowice, gdzie zgromadziło się około osiem tysięcy robotników i zespawano bramę wjazdową – rozlokowano też na terenie huty butle z acetylenem i zagrożono wysadzeniem huty w powietrze. Strajkują Świdnickie Zakłady Sprzętu Lotniczego, kopalnia soli w Bochni, a praca w stoczniach została zawieszona na okres świąt.

Carington powiedział, że życzyłby sobie by Zachód rozważył wstrzymanie pomocy żywnościowej dla Polski, ale prezydent Mitterrand stwierdził, że Francja będzie na razie wysyłać żywność, ponieważ – jak powiedział: Ci, co głodują nie są członkami polskiego rządu. We Francji odbędzie się jutro jednogodzinny strajk na znak protestu przeciw sytuacji w Polsce. Czterech marynarzy ze statku Zambrów poprosiło o azyl polityczny w Holandii. Międzynarodowy Czerwony Krzyż wystąpił z apelem o pomoc dla Polski i o zebranie dwudziestu milionów dolarów. W poniedziałek apelował już tylko o sześć milionów.

Dokerzy amerykańscy postanowili zbojkotować wszystkie statki przybywające do USA z Polski i wypływające do naszego kraju, a w proteście uczestniczy sto tysięcy pracowników portowych.

W Londynie kardynał Basil Hume odprawił mszę św. w intencji Polski – zaapelowano o modlitwę wszystkich katolików na świecie. Jutro w Norwegii odbędzie się pięciominutowy strajk protestacyjny. Podobno dwa tysiące górników zabarykadowało się w przejściu z jednej kopalni do drugiej. Milicja wdarła się na teren Politechniki Wrocławskiej i biła kogo popadnie – mówi się o tym, że jeden ze strajkujących uczonych zmarł na atak serca.

Byłem u Grzegorza Musiała, który patetycznie, ale ze wzruszeniem czytał swoje Pieśni wojny. Przybył jego brat, skrajnie różny jeśli chodzi o budowę ciała – raczej solidny byczek. Nie mogę już znieść tych spojrzeń matki i rodzeństwa Grzegorza, którzy niby są dla mnie mili, ale obserwują mnie jak jakiegoś gada w terrarium. Oni myślą, że Grzesiu ma kontakty tylko z homoseksualistami, a tymczasem ja wciąż jestem zakochany w Alinie i nigdy, nawet przez chwilę, nie przyszło mi do głowy zainteresowanie seksualne jakimś mężczyzną. Poznałem sporo kolesiów Musiała i wszyscy są zmanierowani, zniewieściali, a jak już pozują na siłaczy, to i tak jest to podszyte jakąś strategią, która ma doprowadzić do znalezienia się w łóżku z jakimś chłopaczkiem. Na przykład z takim jak ja… Był też Krzysztof Soliński, poeta lingwistyczny i pracownik wydawnictw bydgoskich i straszliwy zarozumialec, starający się pozować na cynika. Po wypiciu dwóch kielichów wina zaczął przysypiać na krześle. Nie ufam mu i u Musiała też miałem wrażenie, że tylko markuje sen i uważnie słucha o czym mówimy.

            22 grudnia 1981 roku

Cały dzień przesiedziałem w domu, łudząc się, że listonosz przyniesie list od Aliny, albo ona sama stanie w drzwiach mieszkania moich rodziców. Patrząc na nią z oddali widzę jej dziwność – taka piękna dziewczyna, taka podniecająca, a stale uwikłana w jakieś bzdurne wspomnienia. Ten jej Józik z Wałdowa, wspomnienia wiejskich zabaw i nocnych wyznań miłości, smętne wracanie do piosenki Angie Rolling Stones i jego „pięknej” twarzy. W końcu pokazała mi jego zdjęcie i byłem w szoku, bo wyglądał jak Tolek Banan ze słynnego serialu telewizyjnego, tylko z większym, kartoflowatym nosem. I ta tandetna dedykacja na odwrocie – Alince zawsze kochający Józik. Na to ją wziął i dlatego ona tak mnie traktuje, jest słaba i nie umie ze mną zerwać do końca, ale wciąż od nowa rozmyśla o nim. Muszę być silny i skończyć to wszystko w jednej chwili – dotąd byłem jej wierny, ale koniec z tym fatalnym zauroczeniem. Sporo dziewcząt się mną interesuje i nie rozumie dlaczego nie odpowiadam na wyraziste sygnały, a jeden z kolegów – widując mnie czasem z Musiałem – rozpuszcza w środowisku literackim wieści, że też jestem pederastą.

Wiadomości z Wolnej Europy: Trwa nadal strajk w kopalniach „Ziemowit”, „Piast” i „Anna”. Solidarność w Szwajcarii wystosowała już drugi apel do żołnierzy polskich, oto on: Żołnierze polscy! Posłużono się wami niegodnie, hańbiąc sławę munduru polskiego, bądźcie świadomi odpowiedzialności jaka na was ciąży. Nie wolno wam rozstrzelać Polski. Głęboko wierzymy w to, że Sierpień 1980 roku przeżyje w sercach Polaków i pozwoli odrodzić się wolności.

Radio Wolna Europa podaje, że do tej pory śmierć w Polsce poniosło dwieście osób. Siły wojskowe liczą obecnie 400 tys. żołnierzy, ale tyle samo liczą oddziały milicji. Przeciwko ogłoszeniu stanu wojennego, wystąpił w Radzie Państwa, Przewodniczący Stowarzyszenia PAX Ryszard Reiff. Episkopat Polski nawiązał kontakt z rządem i może dlatego zniesiono godzinę milicyjną w nocy z 24 na 25 grudnia, żeby Polacy mogli wziąć udział w tradycyjnych pasterkach.

Jan Paweł II wezwał do rozwiązania kryzysu w Polsce na drodze pokojowej, wspomniał też swoje spotkanie z Lechem Wałęsą, a także zapewnił, że modli się stale do Matki Boskiej Częstochowskiej.

Wczoraj odbył się marsz 50 tys. studentów paryskich, którzy przeszli pod ambasadę PRL-u. Grupa prawników paryskich utworzyła Komitet Pomocy Polsce. W Holandii liczba uchodźców wzrosła do 40.

Radom został otoczony kordonami milicji i wojska i jest jednym z głównych punktów oporu. Ludzie czują, że coś się wydarzy w tym mieście, ale wzajemnie się informują o posunięciach władzy, by nie dopuścić do prowokacji. We Wrocławiu spędzono w jedno miejsce dwustu ludzi i kazano im stać bez butów na mrozie.

Romuald Spassowski spotkał się z Reaganem, 39 polskich marynarzy poprosiło o azyl w RPA. Wczoraj wieczorem przybył do Rzymu biskup Dąbrowski, a dzisiaj odprawił z Janem Pawłem II mszę św. W prywatnej kaplicy papieża. Odbył potem godzinną rozmowę z Wojtyłą. Podobno nie żyje Tadeusz Mazowiecki. Biskup Dąbrowski oświadczył, że Wałęsa jest pod Warszawą, ma u boku rodzinę – biskup wielokrotnie z nim rozmawiał.

Zmieniło się na lepsze nastawienie Austriaków do uchodźców polskich, chociaż docierają do urzędników państwowych donosy, informujące, że pośród nich jest sporo zakamuflowanych agentów peerelowskiej Służby Bezpieczeństwa. Jakiś zachodni dyplomata widział walki ZOMO z młodzieżą w Gdańsku i czołg strzelający pod stocznią. W kopalni „Thorez” w Wałbrzychu zomowcy pobili wielu górników i prawdopodobnie byli zabici. Lekarze są wstrząśnięci stanem rannych. W Warszawie pojawiły się ulotki: „Solidarność była, jest i będzie”.

Zomo2

Spotkałem w mieście Krzysztofa Solińskiego i zaproponowałem mu wydanie mojego zbioru erotyków pisanych dla Aliny w Kujawsko-Pomorskim Towarzystwie Kulturalnym, gdzie jest redaktorem. Spytał kogo bym widział jako recenzenta i odparłem, że cenię Andrzeja K. Waśkiewicza, co przyjął z uznaniem. Wygłosił te swoje malkontenckie uwagi, że poezja nie ma sensu, liczy się tylko język, słowo i dłubanie w nich bez końca. Od samego początku ten człowiek mnie odrzucał, szczególnie podczas spotkań literackich – wszystko w jego interpretacji jest do kitu. Spodobało mi się, gdy Siwiec powiedział mu, że zamiast pierwszej literze w alfabecie, lepiej byłoby zadedykować tom jakiejś pięknej dziewczynie. Po Solińskim to spłynęło, gładził swoją rudą brodę i patrzył niewidzącym wzrokiem w dal. Zapewne przenikał głębie istnienia i miał gdzieś nasz światek, wszak przyjaźni się z wielkim krytykiem Krzysztofem Nowickim, który też ma podobne podejście do świata. Kiedyś rozmawiałem z nim na ulicy Pomorskiej i podczas krótkiej wymiany zdań, zdążył powiedzieć mi, że pisanie właściwie nie ma sensu i on świadomie odstawia pióro. Soliński jednak pisze i wydaje swoje kolejne tomiki, a potem dedykuje je literom w alfabecie. Patrząc na niego i widząc jak stale skubie tę swoją brodę, miałem chęć doskoczyć do niego i wyrwać mu ją kłak po kłaku.

23 grudnia 1981 roku

Poszedłem dzisiaj z Błonia do Oszubskiego, starą drogą, którą przemierzałem wielokrotnie chodząc na basen przy ul. Nakielskiej. Dzielnica domków jednorodzinnych spokojna, żadnych milicjantów, zomowców, tylko prywatne samochody na podwórkach. Był straszliwy mróz i poczułem jak skóra na policzkach nabrała jędrności i ściągnęła się. Przy kanale zatrzymałem się na chwilę przy drzewach jarzębinowych, gdzie pożywiało się owocami stado pięknych gili. Tylko ze trzy razy w życiu mogłem obserwować te ptaki, więc teraz wykorzystałem okazję i stojąc nieruchomo, cieszyłem się ze spotkania z czerwonymi skrzydlatymi stworzeniami, które zapewne przyleciały do nas z Syberii albo Skandynawii. U Oszubskiego rozmawialiśmy o wszystkim i niczym, a na końcu pojawiły się analizy obrazów Albrechta Dürera, ze szczególnym uwzględnieniem jego autoportretów. Alicja, żona Oszubskiego, która pracuje w szpitalu, powiedziała, że przywieziono im już pięciu zomowców i żołnierzy samobójców. Widać oni też nie wytrzymują – skomentowałem te informacje. Cholera, podoba mi się ta jego żona i ona też zerka na mnie ciekawie, staram się jednak utrzymywać dystans. Po powrocie do domu słuchałem Wolnej Europy i takie oto wieści wyłowiłem z szumów i rządowych zakłóceń:

Jaruzelski spotkał się z 69 naukowcami polskimi i tłumaczył im dlaczego wprowadził stan wojenny. Episkopat Polski jest w ciągłym kontakcie z Lechem Wałęsą. Podobno Kościół uzyskał obietnicę poprawy warunków w miejscach internowania Polaków. Utworzono komitet Koordynacji Kontaktów Rządu z Lechem Wałęsą. Na jego czele stoi Jerzy Turowicz. Dziesięciu zatrzymanych księży zostało uwolnionych z aresztów. Biskup Dąbrowski zdementował pogłoskę o śmierci Mazowieckiego. Solidarności udało się przesłać na Zachód raport o sytuacji w Polsce. Mówi się w nim o tym, że w środę czołgi wdarły się na teren stoczni gdańskiej, a użyto ich też do stłumienia strajku we Wrocławiu, gdzie miało zginąć wielu studentów.

Portugalia zarządziła przerwanie połączeń dalekopisowych z ambasadą polską. Dziesięć państw zachodnich wyraziło protest wobec dławienia praw człowieka i praw obywatelskich narodu polskiego. Podczas mszy św. w Krakowie, w intencji ofiar Grudnia’70 i w jedenastą rocznicę tamtych wydarzeń, na tłumy wychodzące z kościoła kierowano strumienie wody z armatek zainstalowanych na budach ZOMO. Przy siarczystym, siedemnastostopniowym mrozie, na ubraniach natychmiast tworzyły się sople lodu. Robotnicy informują zachodnich dziennikarzy, że nakłania się pracowników Nowej Huty by wyrzekali się członkostwa w Solidarności. Alternatywą jest zwolnienie z pracy.

Reklamy

WIELKA KSIĘGA DZIEJÓW

Wąwóz Olduvai w Tanzanii - prawdopodobna kolebka ludzkości

Wąwóz Olduvai w Tanzanii – prawdopodobna kolebka ludzkości – Foto Wikipedia

W czasach chaosu i zaniku wartości najlepszym zajęciem jest studiowanie ksiąg, gromadzenie materiałów poglądowych, porównywanie odkrywanych treści. Kolejnym moim projektem, który chciałem zrealizować od lat, jest Wielka księga dziejów, wydobywająca na światło dzienne sytuacje graniczne i krańcowe, symboliczne dla ludzi i świata. Będę tutaj korzystał z różnych materiałów publikowanych, ale też z nowoczesnych narzędzi audiowizualnych, Internetu, telewizji, filmu i radia, nie stroniąc od naukowych analiz i ustaleń. Najważniejsza będzie wszakże symbolika kultury i próba spojrzenia z dystansu na to, co ludzkość dotąd osiągnęła, co bezpowrotnie utraciła i czym może się szczycić.

 Ta wielka podróż zaczyna się pięć, a może cztery miliony lat temu, gdy małpy człekokształtne przekształciły się w pierwszą rozumniejszą formę. Ich odkrywca, południowoafrykański paleontolog Raymond Dart, nazwał je Australopitecus africanus. Odkrycie miało miejsce dopiero w 1924 roku, a wcześniej pojawiały się w dziejach świata tylko opowieści o tajemniczych stworach, liliputach i gigantach, jakieś okruchy z dawno zapomnianych czasów, rozbudowane narracje z pogranicza fantastyki i mitu. Pierwsze znaleziska wskazywały dobitnie, że gatunek ludzki pojawił się w południowej i wschodniej Afryce, ze szczególnym uwzględnieniem wyżyny Wielki Weld i terenów Wielkich Rowów Afrykańskich. Metamorfozy wulkaniczne i zanik pierwotnych lasów, przekształcanie się ich w sawanny, narzuciło australopitekom różne formy przystosowania się do nowych warunków i wygenerowało postawę wyprostowaną. Możemy sobie wyobrazić ile cierpień i bólu pojawiało się w społecznościach tych małpoludów, nastawionych na nieustanne zdobywanie pożywienia wszelkimi możliwymi sposobami. To były tysiące lat permanentnych morderstw, zabijania, dręczenia zwierząt i walki o terytoria łowieckie, a koniec końców przyniosły one przejście od niezgrabnego, małego stwora do postaci Homo erectus, rozsądniej używającej narzędzi, a dalej do wysoko wyspecjalizowanych neandertalczyków i kromaniończyków. Prymitywne narzędzia z krzemienia, powstające dzięki umiejętności odłupywania kolejnych warstw i tworzenia ostrych krawędzi, służyły do zabijania wrogów i współplemieńców, obrabiania grubych kijów, ścinania owoców z drzew i pierwotnych prób uprawiania ziemi. Jakże fascynujące są dzisiaj, znajdowane w ziemi i w jaskiniach, prehistoryczne topory, włócznie i noże, bo oprócz funkcji użytkowej, dostrzegamy w nich pierwsze przejawy myśli konstrukcyjnej. Człowiek stale musi walczyć o byt, przeciwstawiać się trudnym warunkom meteorologicznym, zmagać się z mrozem i wiatrem, z siłą wody i ognia, musi kryć się przed błyskawicami, meteorytami i wulkanicznymi wyziewami, ale równie wielkim zagrożeniem, które nie zanikło od czasów neandertalczyków jest życie we wspólnocie. Homo sapiens niesie przez dzieje, w najgłębszych pokładach swojej jaźni, prehistoryczne żądze i pragnienia, a widać to szczególnie w czasach wojen, bezmyślnego mordowania istot, nieustannego zawłaszczania terytoriów, odbierania prawa do różnorodności i prezentowania odmiennych postaw.

Para australopiteków - Wikimedia Commons

Para australopiteków – Wikimedia Commons

Dzięki znaleziskom paleontologicznym i kompletnym zwłokom, wydobytym z wiecznej zmarzliny, łatwo możemy sobie wyobrazić jak pierwsi ludzie starali się wytrwać w obliczu bezlitosnej natury. Odziewali się w skóry zabitych zwierząt, zakładali na głowy czapy z futer, pili świeżą krew dla wzmocnienia i zjadali parujące jeszcze organy wewnętrzne saren, jeleni, antylop, a także pokonanych drapieżników. Ich życia miały dwa cele – zdobyć pożywienie i schronić się w jakimś miejscu, które dałoby się ogrzać, albo miałoby właściwości termalne. Zaobserwowany w naturze ogień, po uderzeniu gromu, w trakcie pożaru sawanny czy lasu, został udomowiony i stał się nieodzownym elementem istnienia. Pozwolił opiekać mięso, które w takiej formie łatwiej można było odrywać od kości, umożliwiał gotowanie pierwszych straw, szybko dających siły i regenerujących w chorobie. Obróbka cieplna spowodowała zapewne spadek zachorowań, bo bakterie i wirusy zwierzęce ginęły w konfrontacji z żarem, a ciepło w pobliżu ognisk pozwalało przetrwać w ekstremalnych warunkach. Paradoksalnie ogień przyczynił się też do konfliktów, bo stając się znakiem w przestrzeni, przyciągał napastników, szukających łatwego łupu, łaknących mięsa, zagarniających broń i narzędzia. Grupy przemierzające ogromne obszary Afryki i Azji szukały w dali nikłych smug dymu i natychmiast ku nim podążały. Dlatego tak wiele prahistorycznych plemion kryło się w jaskiniach i tam bytowało, odgrodzone od świata, zdobiąc ściany malowidłami i grzebiąc w dalszych zakątkach grot swoich zmarłych. Być może miejscem, z którego należy wywodzić prawdziwy rodowód człowieka rozumnego jest wąwóz Olduvai, przecinający wschodnioafrykańską równinę Serengeti i będący bocznym odgałęzieniem Wielkich Rowów Afrykańskich. Uczeni wskazują, że w tej przestrzeni, jak w inkubatorze, Homo sapiens rozwijał się przez pierwsze dwa miliony lat, znajdując dogodne warunki, korzystając z obfitości pokarmu zwierzęcego i roślinnego. Zasobność „pokarmowa” tej malowniczej krainy miała zapewne wpływ na rozwój organizmów i powiększanie się mózgu, który stawał się powoli najdoskonalszym „urządzeniem” w naszej części kosmosu.

Sahelanthropus tchadensis

Zrekonstruowana czaszka istoty sprzed 7 mln lat – Sahelanthropus tchadensis

Skok od niedoskonałego mózgu australopiteka do rozwiniętego głównego organu organizmu u człowieka rozumnego nie dokonał się w jednej chwili. To był proces stopniowego udoskonalania, który trwał miliony lat i dotyczył miliardów istot, w których ciałach zachodziły mikro zmiany, prowadzące w konsekwencji do zaniku kłów i pojawienia się zębów trących, a nade wszystko innego ukształtowania szkieletu, ze szczególnym uwzględnieniem czaszki, w której nastąpił rozrost mózgu. Tak jak ludzki umysł nie jest w stanie ogarnąć myślą ogromów wszechświata, tak nie umiemy wyobrazić sobie tej wielkiej rzeszy istot, która urodziła się, rozwijała się i transformowała, a potem umarła pomiędzy wskazanymi wyżej dwiema formami rozwojowymi. O ile australopitek był bliższy małpy i zapewne zachowywał się podobnie jak one, o tyle już człowiek zręczny (Homo habilis) i wyprostowany (Homo erectus) bliżsi byli postaci Homo sapiens. Cała nasza wiedza na ten temat opiera się na rekonstrukcjach i znaleziskach z różnych obszarów, przede wszystkim z Afryki i Azji, gdzie wiódł szlak pierwotnych migracji i kolonizacji. To jest droga od homonidów, takich jak Sahelanthropus tchadensis sprzed siedmiu milionów lat, do człowieka współczesnego, który zatoczywszy koło ewolucyjne nie przestał mordować, zabijanie czyniąc – tak jak formy prymitywne – istotą rozwoju i zdobywania nowych terytoriów. Kiedy dzisiaj patrzymy w puste oczodoły zrekonstruowanych czaszek istot człekokształtnych, widzimy w nich śmierć i przemoc, przerażenie i grozę egzystencji w nieprzyjaznym świecie, ale też symboliczny wymiar trwania, przekazywania sobie coraz doskonalszych genów i zmieniania się w czasie. Jak by nie patrzeć na ludzi i jak by ich nie klasyfikować, należą do Królestwa Zwierząt, a przy tym są strunowcami, kręgowcami i ssakami. Choć inne zwierzęta w ograniczony sposób posługują się narzędziami (kruk wydobywa patykiem larwy ze spróchniałego drzewa, ptaki drapieżne zrzucają kamienie na duże jaja, a ośmiornice i niektóre ryby potrafią wykorzystywać wraki statków do polowań), to tylko ludzie stworzyli kulturę i sztukę. Zaczynając od niezdarnych malowideł na ścianach jaskiń i barwienia twarzy ochrą, tworząc niezgrabne, paleolityczne figurki Venus, doszli przedstawiciele naszego gatunku do wielkich fresków w świątyniach, do obrazów doskonale oddających osobowość władców i błaznów, wielkich dam i kurtyzan. Pierwotne wyobrażenia antylop i lwów zastąpiły obrazy Rembrandta i Moneta, a rzeźby Michała Anioła czy Berniniego stały się emblematami ludzkiego geniuszu. Stojąc przed wyobrażeniem Dawida z białego marmuru, kontemplując obrazy braci Van Eycków, Caravaggia czy Hoppera, warto pamiętać o tym jak wielki krąg zatoczyła ludzkość od czasów pojawienia się pierwszych australopiteków i przedstawicieli rodziny naczelnych określanych mianem Hominidae.

%d blogerów lubi to: