DZIENNIK ZE STANU WOJENNEGO (6)

11121445-obraz_234_640

26 stycznia 1982 roku

Sejm uchwalił zarządzenia stanu wojennego, a tylko posłowie Karol Małcużyński i Janusz Zabłocki wystąpili z oskarżeniami władz wojskowych. Małcużyński – zwracając się bezpośrednio do Jaruzelskiego – ostrzegał przed gniewem społecznym, a szczególnie młodzieży, stanowiącej 60% społeczeństwa. Gdy mówił do Jaruzelskiego, wybuchła wrzawa komunistycznych posłów, którzy skandowali: Jak śmiesz pouczać premiera?

W Genewie Haig oświadczył, że na jego spotkaniach z Gromyką zaciążyła sytuacja w Polsce. Międzynarodowy Czerwony Krzyż otrzymał pozwolenie na odwiedzenie pięciuset internowanych. Grupa wybitnych polskich opozycjonistów wystąpiła z oskarżeniem władz o pobicia i szykany. Schmidt ponowił wezwanie do zakończenia stanu wojennego w Polsce i zwolnienia osób internowanych.

W Moskwie zmarł czołowy teoretyk KPZR – Michaił Susłow, który przyczynił się do sowieckich interwencji na Węgrzech i w Czechosłowacji. Było coś piekielnego w obrazach z Moskwy, gdy udekorowany na czerwono plac żegnał niesionego w otwartej trumnie trupa. Zakopują tych złoczyńców przy murze kremlowskim, jakby byli świętymi, ale czego się spodziewać po sowietach skoro umieścili tam też ścierwa Lenina, Stalina i Dzierżyńskiego…

27 stycznia 1982 roku

Dzisiaj pierwszy dzień w uczelni. Opiekunka mojego roku – Rubaszewska – jest strasznie egzaltowana i przekonana o swej urodzie, ale może odpuści z tą jej gramatyką historyczną. Od 9.00 do 11.00 jakiś podpułkownik upolityczniał wszystkie roczniki filologii polskiej i działacze socjalistycznego zrzeszenia studentów, Jacek Deptuła, Marzena Kwiatkowska i Marek Brodowski, kiwali z uznaniem głowami i lojalnie, wazeliniarsko komentowali wypowiedzi wojskowego. Powiedział, że internowano 60 oficerów, a po wprowadzeniu stanu wojennego w Szczecinie i w Gdańsku zginęło kilkadziesiąt ludzi. Nawiązał też do kopalni „Wujek”, gdzie „warcholstwo górnicze” odrąbywało siekierami i kilofami ręce schwytanych zomowców. Było to smutne i durne przedstawienie w miejscu, gdzie zwykle analizuje się poezję, dramat albo prozę.

Nie zauważyłem Aliny i chyba ona też mnie nie widziała, ale siedziałem przy takiej sympatycznej Dance, obciętej na chłopca. Fajna dziewczyna i też mieszka na Błoniu, w jakimś bloku przy Okrzei.    

Gromyko powiedział, że USA nie mają żadnego prawa mówić rządowi polskiemu co ma robić. Haig zaoferował dużą pomoc dla Polski, jeśli zostanie zakończony stan wojenny, a Gromyko miał tę propozycję odrzucić. W przyszłym tygodniu prymas Glemp spotka się z papieżem w Rzymie i będzie mu towarzyszył biskup Franciszek Macharski z Krakowa oraz inni członkowie Episkopatu Polski.

Wolna Europa podaje, że Rosjanie wraz z wojskami rządowymi ostrzelali z rakiet miasto Kandahar w Afganistanie. Po ostrzale na teren miasta weszło wojsko sowieckie i zaczął się rabunek bazarów i okolicznych wsi. Pamiętam co moja prababcia opowiadała o wejściu Rosjan do Bydgoszczy – dokwaterowano im wtedy żołnierzy na ulicę Strzelecką i rozgrywały się tam dantejskie sceny, z gwałtami, zabijaniem niewinnych ludzi i nieustannym zastraszaniem. Najgorsi byli sołdaci z mongoloidalnymi rysami twarzy – prawdziwe zwierzęta, ciągle pijani i szukający dziewcząt, by je zgwałcić. Moją babcię pradziadek ukrył w innym domu na strychu, ale nawet dobierali się do prababci.

11121443-obraz_195_640        

28 stycznia 1982 roku

Władze polskie zaczęły kampanię mającą na celu ujawnienie działalności CIA w Polsce. Postanowiono też, że dopuści się przejęcie Wałęsy przez Kościół, po jego uwolnieniu, ale bez kontaktów z innymi przywódcami Solidarności. Dostojnicy kościelni odmówili, bo musieliby stać się więziennymi strażnikami.

Przeczytałem Nowy wspaniały świat Aldousa Huxleya i garść refleksji wpisuję bezpośrednio do mojego dziennika. Nowy wspaniały świat (Brave New World) to słynna antyutopia, powstała na osiem lat przed szaleństwami Hitlera, na parę dziesiątków lat przed próbami uniformizacji narodu chińskiego przez Mao Tse Tunga i prawie pół wieku przed pierwszymi eksperymentami z narodzinami dzieci z próbówki. Huxley opisał dziwaczne społeczeństwo dwudziestego szóstego wieku historii ludzkości, które odcięło się od przeszłości i zaprowadziło porządki przypominające zorganizowanie i podporządkowanie funkcji, jakie obserwujemy w mrowisku czy termitierze. Oto w wielkich kombinatach rozrodczych „produkuje” się istoty ludzkie – w ogromnych butlach, na podłożu świńskich komórek, wzrastają organizmy, które już w trakcie „dojrzewania” poddaje się określonej „obróbce”. Poprzez ograniczenie dostępu tlenu, nasączanie alkoholem, zmniejszanie, bądź zwiększanie racji żywieniowych, doprowadza się do narodzin specyficznie ukształtowanych jednostek, jakby całych rzesz bliźniaków jednojajowych. Do tego dodaje się swoisty system edukacyjny oparty na zastraszaniu i nieograniczonej swobodzie seksualnej (dopuszczenie do gier miłosnych dzieci), a także nauczanie poprzez sen (nieustannie płynący z głośników głos powtarzający te same formułki) kodeksu zawierającego wszystkie prawa i przywileje członka społeczności. W taki sposób dosłownie „produkuje” się określone typy ludzkie (oznaczane pierwszymi literami greckiego alfabetu), przystosowane do wykonywania specjalnych zadań. Wszelkie przejawy buntu i sprzeciwu, wszelkie nastroje frustracji, usuwa się farmakologicznie przez podawanie codziennej racji środka narkotycznego, nazywanego w tym świecie somą. Tak ogłupianym społeczeństwem, łaknącym somy jak pokarmu, kieruje dziesięciu zarządców świata, spośród których czytelnik poznaje Mustafę Monda, zarządcę na Europę, mającego swoją siedzibę w Londynie. Ten inteligentny, a zarazem niesłychanie perfidny decydent ustala prawa, skazuje i nagradza jednostki, jest uwielbiany i otaczany czcią. Łatwo dostrzeżemy w nim wszystkie te cechy, jakie charakteryzują największych oprawców – pseudo kultura osobista, swoista filozofia działania dla dobra mgliście pojmowanego ogółu, umiejętność prowadzenia „wykwintnych” dyskusji z pokonanymi i uwięzionymi, a zarazem skrywany sarkazm, bezduszność i poczucie bezkarności, tak dobrze znane w naszym świecie z poczynań gestapowców, działających w latach trzydziestych enkawudzistów czy współczesnych zarządców w różnych totalitarnych reżimach. W tym świecie, gdzie człowiek zredukowany został do roli automatu pojawia się nagle wyrwany z rezerwatu tzw. „dzikich” syn kobiety, która nieopacznie kiedyś w owym miejscu zaginęła. Został on urodzony w sposób naturalny, a wychował się na swobodzie, pośród Indian meksykańskich. Wspaniały świat jego matki zna tylko z opowieści i wciąż do niego tęskni. Ale gdy przypadkiem zostaje tam przeniesiony, gdy zakochuje się w pięknej kobiecie, odzywają się w nim dawne instynkty, nie może zgodzić się na warunki jakie dyktuje mu ukochana i członkowie społeczności. Jego bunt wywołuje tylko uśmiech na twarzy Wielkiego Zarządcy, który dla dobra eksperymentu zgadza się na umieszczenie Dzikusa w samotnej wieży, na skraju morza. Tutaj pragnie on oczyścić się z brudu cywilizacji i chce odtworzyć w sobie wszystko, czego nauczył się podczas życia w rezerwacie. Niestety, szybko zaczynają działać prawa, jakie zaobserwować możemy w naszym świecie – odgrodzenie się i jawna pogarda dla osiągnięć społeczeństwa, wywołują sensację, którą jeszcze podsyca pewien film, nakręcony ukradkiem przez specjalistę od obserwowania drapieżnych zwierząt. Tak rodzi się histeria i tłumy zaczynają ściągać do miejsca odosobnienia dzikusa, a potem  wdzierać się bezpardonowo do jego nowego świata. Niestety jego kruchy system nerwowy, nie wspierany nieustannie somą i solami magnezu, nie wytrzymuje takiego napięcia i życie przestaje dla niego mieć sens. Jeszcze raz spotworniała cywilizacja odnosi zwycięstwo, jeszcze raz karmi się mitem i nim przykrywa wszelkie ślady okrucieństwa. Jeszcze raz Mustafa Mond uśmiecha się wyrozumiale i zamyka w swoim sejfie te okrutne, bezużyteczne dzieła przeszłości: Stary i Nowy Testament, dzieła Szekspira, książki jakiegoś tam Williama Jamesa, kardynała Newmana, Maine de Birana czy Bradleya. Świat wykreowany przez Huxleya – choć wielu jego mieszkańców jest autentycznie szczęśliwych – oparty został na starym wynalazku – kłamstwie. Huxley musiał z przerażeniem konstatować, iż jego – zdawać by się mogło – superutopijna wizja, staje się rzeczywistością dla wielu społeczeństw i dla licznych krain geograficznych Ziemi. Oto naziści wymyślili, podobnie jak w wykreowanym świecie autora Point Counter Point, masowe zabijanie dla odzyskania materiałów „wartościowych”, pochodzenia ludzkiego, oto samozwańczy przywódca chiński wprowadził jednakowe dla całego społeczeństwa kostiumy rewolucyjne i ogłupił je do tego stopnia, iż jego słynna czerwona książeczka stała się jakby zbiorem najistotniejszych życiowych maksym. Nawet dzisiaj jakże efektywne społeczeństwo japońskie przypomina, w swym produkcyjnym amoku, postaci opisane przez Huxleya. Japończycy także pracują z niewyobrażalną wprost wydajnością, szkolenie zaczyna się już na poziomie przedszkola, a ucieczki od rzeczywistości szuka się we własnej odmianie somy, która nosi tu nazwę: sake. Także gejsze przypominają owe, zawsze chętne do współżycia z różnymi partnerami, kobiety nowego wspaniałego świata. Odkrycie na szerszym forum światowym zbrodni i wypaczeń Stalina stworzyło jakby kolejne podteksty i jeszcze raz uwiarygodniło powieść Huxleya – stała się ona w ten sposób jakby – z jednej strony – spojrzeniem na zbrodnie przeszłych systemów, a zarazem – ze strony drugiej – jakby sondą, wystrzeloną w przyszłość i wskazaniem do czego może prowadzić wszelka unifikacja, standaryzacja i uniformizacja, do czego zdolni są cynicy, siedzący na szczycie drabiny społecznej i czytający z ironicznym uśmiechem zakazane księgi przeszłości.

29 stycznia 1982 roku

Kanclerz RFN i premier Francji stwierdzili w Bonn, że sankcje nie są najlepszym sposobem okazania solidarności z narodem polskim. ZSRR próbuje zdobyć waluty zagraniczne na zakup zboża. Prymas Glemp przybywa z zapowiedzianą wizytą do Rzymu.

30 stycznia 1982 roku

WRON-a oświadczyła, że zostają wznowione telefoniczne rozmowy międzymiastowe. W wielu krajach świata odbyły się dzisiaj manifestacje na rzecz solidarności z Solidarnością.

Wracałem z uczelni do domu z Danką F. i zauważyłem, że ma piękne, delikatne dłonie z subtelnymi palcami. W ogóle zaczyna mi się ta dziewczyna bardzo podobać i chyba spróbuję się z nią umówić na jakieś spotkanie. Mieszkamy przecież niedaleko od siebie i pewnie wiele razy mijaliśmy się na osiedlu, nie wiedząc o sobie. Alina tylko raz mignęła mi na hallu w dali i musiała mnie zauważyć.

dsc04820-1-large

6 lutego 1982 roku

Premier Francji Mauroy powiedział, że jego kraj jest w żałobie po utracie wolności przez Polskę. Francja czeka by ZSRR podjął konkretne kroki dla złagodzenia sytuacji. Odbyło się posiedzenie Biura Politycznego PZPR. W Czechosłowacji i Rumunii podnosi się ceny produktów żywnościowych.

 7 lutego 1982 roku

Prymas Polski powiedział w Rzymie, że w PRL-u powinno się znaleźć miejsce dla Solidarności, tak jak jest taka przestrzeń dla Kościoła, a Polska jest ojczyzną wszystkich Polaków. Minister Baka oświadczył, że zakaz strajkowania nie zostanie zniesiony ani w tym, ani w przyszłym roku.

Australia ograniczyła swobodę poruszania się polskich dyplomatów. We wtorek rozpocznie się w Madrycie konferencja KBWE, a polskie władze zagroziły zbojkotowaniem konferencji, jeżeli jej forum zostanie wykorzystane dla potępienia stanu wojennego.

Jestem zauroczony Danką – jest tak skrajnie różna od Aliny, ciepła i sympatyczna. Czuję, że z tego coś będzie, tym bardziej, że moja poprzednia dziewczyna zachowuje się stale dziwacznie w uczelni.

 8 lutego 1982 roku

Rząd PRL-u podał, że podejmuje kroki dla reorganizacji życia gospodarczego, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć. W sklepach tylko ocet na półkach i ogromne kolejki do rzeźników, gdzie ekspedientki dzielą mięso na małe porcje i dają je za okazaniem kartek. Wszystko prawie się reglamentuje i jakże wstrząsnęła mną dzisiaj sytuacja z ulicy, gdy spotkałem Krzyśka, kolegę ze szkoły. Mieszkał na Morcinka i był dość dobrym piłkarzem, chociaż może za często popadał w konflikty z rówieśnikami. Potem dowiedziałem się, że wpakował się w jakąś mokrą robotę i został skazany za współudział w zbrodni starszej kobiety. To było gdzieś w okolicach 1976 roku i od tamtego czasu siedzi w różnych więzieniach. Poznał mnie od razu i zaprosił nas piwo przy zielonym kiosku, nieopodal cmentarza parafii Świętej Trójcy. Opowiadał straszne rzeczy o tym, jak zachowują się klawisze i uświadomił mi, że brat naszego kolegi, Waldka z ulicy Korczaka, też jest jednym z nich, ponoć najokrutniejszym, uwielbiającym udział w biciu więźniów w trakcie tzw. „ścieżek zdrowia”. Krzysiek ma teraz kropkę pod okiem i chwali się, że należy do społeczności „grypsujących”, ale w tej nowej Polsce nie może się znaleźć. Wszędzie „psy” na ulicach, stale jeżdżą ulicami suki i budy ZOMO, no i nie można kupić fajek w kiosku, nie udaje mu się przepchać do lady w sklepie. Pierdolę taką Polskę… – powiedział i na odchodne dodał, że dobrze, że niebawem wraca do więzienia, bo tam jest teraz jego prawdziwy dom.

Rodzice Danki dzisiaj wyjechali do rodziny i stało się, pierwszy raz kochaliśmy u niej. Muszę ostatecznie zerwać z Aliną, bo chyba się na nowo zakochuję… Danka powiedziała, że wyrzuciła wszystkie zdjęcia swojego poprzedniego chłopaka, więc ja też po powrocie do domu, spakowałem do dużej szarej koperty fotografie Aliny, zdjąłem ze ściany jej portret i jutro postaram się jej to wszystko oddać w uczelni.

 10 lutego 1982 roku

Od znajomego z Gdańska, którego spotkałem na ulicy w Bydgoszczy, dowiedziałem się, że 17 grudnia w jego mieście, postrzelono śmiertelnie w głowę prawie mojego rówieśnika Antoniego Browarczyka (ur. 1957) i ten kumpel był na jego pogrzebie na Cmentarzu Łostowickim, obstawionym przez esbeków. Zanotowałem to w kalendarzyku na ulicy, a także podane przez niego numery czołgów, które tego dnia pojawiły się w Gdańsku: 279, 188, 274.

Musiał nie przestaje wokół mnie krążyć i już mam tego dosyć. Zaprasza mnie na jakieś spotkanie do domu producenta plastiku na Miedzyniu. Chyba pójdę, bo będzie to okazja, by powiedzieć mu, że nie interesuje mnie jego opcja seksualna i nasze drogi ostatecznie się rozchodzą.

11 lutego 1982 roku

Władze kościelne spodziewają się, że ich przedstawiciel będzie się mógł wreszcie spotkać z Wałęsą, a potem pozwolą mu na spotkanie z Janem Pawłem II. Ambasador Józef Wiejacz zdradził, że Wałęsa rozmawia z Cioskiem, ale obie strony chcą by utrzymano to w tajemnicy. Zastanawiający jest zatem ten przeciek karnego dyplomaty…

Wreszcie porozmawiałem w uczelni z Aliną, która zachowuje się dziwacznie, niby mnie nie chce, ale nie może zrozumieć, że związałem się teraz z dziewczyną tak różną od niej. Czułem wielkie zdenerwowanie widząc jak wciąż jest piękna, ale wszystko już pękło. Zaskoczyłem ją bardzo, gdy na koniec rozmowy wręczyłem jej pękatą kopertę ze zdjęciami i listami do mnie. Wstałem, a ona została na krześle i stojąc przy sali wykładowej, czekając na pojawienie się doc. Józefa Bachórza, widziałem, że siedzi i patrzy nieruchomo przed siebie. Po wyjściu z wykładu już jej nie było…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: