ZBIGNIEW FRANCISZEK RYTLEWSKI

Oto kolejne przybliżenie twórczości mojego kolegi związkowego – członka Bydgosko-Toruńskiego Oddziału Związku Literatów Polskich

Poezja jest próbą sięgnięcia ku uniwersum i odważnym wnikaniem w tkankę rzeczywistości. Jako wielokrotny zapis doznań zmysłowych i rytlewski-1peregrynacji myślowych, najpełniej obrazuje to, co dzieje się we wnętrzu człowieka. Dopowiada istotne treści do tego, co wydarza się w świecie i w najbliższym otoczeniu poety, a przy tym okrywa delikatnym woalem liryki to, co codzienne, zwykłe, często też – szare i zimne. Poprzez energię słowa, oryginalną semantykę i nową treść metafory, dociera do intymnego ciepła i znosi bariery pomiędzy autorem, a czytelnikiem. Jest próbą, ale też i utrwaleniem, dokładnym wskazaniem centralnych punktów dla człowieka i dla jego życia. W nieustającym przepływie znaczących impulsów, w rzeczywistości informacyjnej i informatycznej, staje się rodzajem remdium, chwilą uspokojenia i treścią głęboko osadzoną w czasie, silnie umocowaną w przestrzeni. Poeta staje się w takim kontekście kimś, kto umie odnaleźć zgubiony sens, kto może wskazać właściwy kierunek, albo doprowadzić do pojednania przeciwstawnych znaczeń. On czuje więcej i lepiej od innych, niesie też w sobie przekonanie, że jego misja ma ogromne znaczenie dla każdego, kto sięgnie po powstałe wiersze, kto odnajdzie je w błysku szybko umykających lat, dni i godzin.

Poezja Zbigniewa Franciszka Rytlewskiego ma wiele ukrytych wymiarów i niezwykle szeroki zakres oddziaływania. Bywa ulotna i zmysłowa, jasna i głęboka, ale nade wszystko konkretna i wyrazista, w kolejnych odsłonach wierszy. W każdej książce, autor od nowa rekonstruuje świat i dopełnia go nowymi znaczeniami. To jakby nieustanne łatanie luk, które pojawiają się w obrębie postrzeganej rzeczywistości i mogą zawładnąć człowiekiem, pociagnąć go w przepaść, ku kolejnej nicości. W takim kontekście poeta jest jak duchowy przewodnik, który wytrwale prowadzi zgubionych ku właściwym traktom, prowadzącym ku poznaniu, zrozumieniu i doświadczeniu. Szczególnie ważne jest owo przewodnictwo, gdy tematem wierszy są najżarliwsze uczucia, pojawiające się między kobietą a mężczyzną. Wtedy, niejako z potrzeby serca i z wiary w trwałość tej unii, potrzebny jest ktoś, kto nada kierunek, zawsze dryfującej łodzi ludzkiej. Taki sternik liryczny wie ku czemu zmierza wraz z ukochaną i tylko lekko koryguje kurs. Życie samo ich wiedzie ku wytęsknionym portom i samo określa szybkość oraz kąt nachylenia ku tafli rzeczywistości. Autor opisuje wiele takich wypraw i wiele sytuacji, gdy ciepło złączonych dłoni, dotyk ust, zapach włosów, stały się metaforą chwili – jedynej i niepowtarzalnej, niosącej kochanków w dal, na falach uczuć i pragnień. Migają w tych utworach sytuacje i zdarzenia, pojawiają się barwy i smaki, stale też wraca motyw spotkania i wzajemnego wzbogacania się bytów. Mają one mało czasu i chciałyby jak najlepiej wykorzystać przeznaczony im czas, chciałyby znaleźć, to co zwykle umyka percepcji i oddala się, zanim zostało zauważone i właściwie określone. Wszakże prawdziwe uczucie, zwykle potrafimy sprawiedliwie ocenić dopiero z perspektywy minionego czasu. W tej liryce jednakże, widać niezwykłą wręcz dążność do uchwycenia najwyższej wzniosłości doznań duchowych i zmysłowych.

Kobieta i mężczyzna nie są w tej poezji przeciwnikami, raczej stają się partnerami i tyle samo dają, co biorą od siebie. Ich spotkania są najważniejszymi chwilami w określonych przedziałach czasowych i jakby ich zwieńczeniem, spointowaniem, wyposażeniem w tajemny kontekst, w pulsowanie znaczeń. Spojrzenie w oczy, równe tutaj jest ciepłu złączonych ciał, a miłosne szepty stają się rodzajem szyfru nowego życia i nowej, wyodrębnionej z chaosu, chwili. Sakralny aspekt takich doznań i ich uświęcenie przez intymność, możliwy jest tylko w opozycji do profanum i nadmiernie mitologizowanego w naszej kulturze grzechu. Wszystko ma w sobie element rozkładu i wszystko podąża od scalenia ku rozprzestrzenieniu. Zasada entropii, obowiązująca w kosmosie, daje się zastosować także do ludzkich uczuć, które rozpalają się, płoną żywym ogniem, a potem przygasają, ziębną i wreszcie gasną bezpowrotnie. Rytlewski dostrzega ten aspekt miłości i stara się w wierszu utrwalić to, co tak szybko i na zawsze odchodzi – ledwie poczęte, już ginie, ledwie wyodrębnione, już osuwa się w pustkę. Tylko człowiek może przydać ognia miłosnej żądzy, tylko gorące słowo może stać się talizmanem uczuć. Tutaj, w tej żarliwej i pięknej poezji miłosnej, znajdziemy ich wiele…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: