NAD BRDĄ

Nieoczekiwanie byłem w centrum miasta i musiałem na kogoś poczekać pół godziny, czując, że stracę nieco cennego czasu. Ale tak się nie stało, bo zszedłem z mostu, usiadłem przy Brdzie i zacząłem się jej przyglądać, wyodrębniając gęste wodorosty i ryby różnych rozmiarów, pływające między nimi. Wiele razy kąpałem się w tej rzece, szczególnie w okolicach Czyżkówka, gdzie widywałem ogromne klenie i nurkowałem wytrwale aż do dna. Zacząłem przeglądać archiwum pamięci i pojawiły się konkretne sytuacje nad rzeką – bieganie po zakotwiczonych barkach, przysiadanie przy wędkarzach czekających na branie, spacery z kolejnymi dziewczynami, a potem z moimi dziećmi, wieczorne powroty do domu wzdłuż brzegu. Niegdyś rzeka była bardzo brudna, brunatna i jej zapach też był odstręczający, a teraz woda jest przejrzysta, zachęcająca do zanurzenia. W czasach międzywojennych w tym miejscu było kąpielisko i sporo ludzi siadało na piaszczystym brzegu, bo nie było jeszcze betonowych umocnień. Ruchome obrazy przepływały przez mój mózg, odbicia domów i fary falowały, minuty i sekundy mijały, rzeka szybko toczyła swoje nurty, a ja siedziałem tam u początku trzeciego dziesięciolecia dwudziestego pierwszego wieku. Tak uświadomiłem sobie jak bardzo czas podążył do przodu i przypomniałem sobie starą maksymę Heraklita z Efezu – panta rhei. Człowiek rodzi się i podąża do przodu jak ta woda, mija kolejne miejsca i zbiera doświadczenia, coraz starszy, coraz więcej wiedzący o swoim życiu. Kiedyś ta wiedza będzie pełna, niemal stuprocentowa i trzeba będzie wstać z ławki…       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: