KLAUS SCHULZE (1947–2022)

Podczas pobytu w Buenos Aires dowiedziałem się, że zmarł Klaus Schulze (1947–2022), jeden z muzycznych idoli mojej młodości. Gdy zbliżałem się do granicy dwudziestu lat i minąłem ją o kilka obiegów planety wokół Słońca, w pokoju, który dzieliłem z bratem, często rozbrzmiewało słynne Kryształowe jezioro. Moją wyobraźnię muzyczną ukształtowały też Elektroniczne medytacje zespołu Tangerine Dream, w którego składzie artysta wtedy grał, zapewne w dużym stopniu tworząc jego późniejszy profil. Jako prekursor elektronicznego rocka, początkowo był po stronie muzyki rytmicznej, opowiadającej jakąś dźwiękową fabułę, jak w Stratosferze, ale potem tworzył przede wszystkim muzykę brzmieniową, ocierając się o jazz-rock, pop, techno, new age, world music i awangardę. Wydał kilkadziesiąt albumów, w tym 10 podwójnych, jeden pięciopłytowy i jeden składający się z dziesięciu krążków. Ten arcymistrz instrumentów klawiszowych i syntezatorów dźwięku, stał się klasykiem muzyki elektronicznej za życia, a jego tony relaksacyjne, zmieniające się w katatoniczny trans, inspirowały wielu twórców różnych dziedzin sztuki. Sam wpadałem wielokrotnie w twórcze ożywienie słuchając wielu jego utworów i do dzisiaj zdarza się, że pracuję przy komputerze w „oparach” jego dźwięków. Szczególnie, wskazane wyżej Kryształowe jezioro, wprowadza mnie w nastrój potrzebny, bym wydobył z siebie określone nastroje kreatywne lub uspokoił się w pędzie współczesnego świata. Teraz, gdy piszę to wspomnienie, też słucham tego utworu, a choć jest w nim znamienna powtarzalność i melancholijne nawroty tych samych elementów, nigdy nie odczułem znużenia – raczej za każdym razem odkrywam coś nowego. Gdyby Klaus Schulze urodził się w wiekach wcześniejszych, zapewne byłby jednym z czołowych kompozytorów, a jego maestria wykonawcza zyskałaby daleko sięgającą sławę. Może byłby drugim Bachem albo Haydnem, może lokowano by go w jednym szeregu z Brahmsem, Mahlerem lub Brucknerem. Na razie ma swoje miejsce obok takich sław dźwiękowej elektroniki jak Vangelis, Jarre, Oldfield, Kitaro i stawiany jest przy zespołach Tangerine Dream i Kraftwerk. Nikt – tak jak on – nie potrafił budować nastroju, co wyraziście słychać podczas oglądania filmów, do których napisał muzykę, ze szczególnym uwzględnieniem thrillera pt. Barakuda. Często występował w Polsce i odwdzięczył się naszemu krajowi wydając płytę koncertową pt. Dziękuję Poland. Jego wpływ na muzykę współczesną był przeogromny i zapewne nadal będzie promieniować twórczą energią, a nowe pokolenia będą miały do przeanalizowania i przemyślenia ogromny materiał porównawczy. Choć ten maksymalistyczny artysta mógł bez trudu wejść na ścieżkę komercyjną i tworzyć melodyjne przeboje, takie jak Moonlight Shadow czy Oxygen, świadomie zagłębiał się w eksperymenty brzmieniowe i szukał magicznych głębin dźwięków. Nie odrzucając rytmu i melodii, w brzmieniu nowoczesnych instrumentów znajdował to, co bez niego pozostałoby nieodkryte.                  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: