DALEKIE ROZMYCIA

Wstałem około siódmej rano i stanąłem przy oknie, za którym jest weranda i mój niewielki ogród. Jak zwykle, stado wróbli czekało aż im coś rzucę, tym bardziej, że śnieg wciąż okrywa trawniki i drogi, dachy i gałęzie drzew. Wiatr strącił go tylko z górnych partii pobliskich olch i drzew owocowych i siedzą na nich cierpliwe wrony, gawrony, czasem zatrzymają się kłótliwe sroki. One też wiedzą, że na moim podwórku można rano znaleźć coś do zjedzenia, a choć za tarasem czai się wyjątkowo morderczy kot sąsiada, starają się go przechytrzyć. Patrzę dalej, w kierunku lotniska i widzę rozpłomienione niebo, jak z czasów mojej młodości, gdy tak przykuwało moją uwagę i generowało marzenia o dalekim świecie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że będzie mi dano zobaczyć wiele wspaniałych miejsc na półkuli północnej i południowej, wschodniej i zachodniej. Ale doskonale pamiętam tamte zachwycenia, długie kontemplowanie nadpalonego nieba o wschodzie i zachodzie słońca, takiego jak to dzisiejsze. Tak rodziła się moja wrażliwość, dodatkowo doświadczana przez kolejne odejścia moich przyjaciół i ich jakże smutne pogrzeby. A dzisiaj, zaczyna się dzień i siadam do pracy przy komputerze, spełniony, mający wiele planów literackich, artystycznych i wydawniczych, zakorzeniony w przestrzeniach globu, wielkiego układu planetarnego, galaktyki i niewyobrażalnie rozległego wszechświata. Poranne barwy wschodniej strony nieba zwiastują coś wspaniałego we mnie i poza mną, trudnego do wyrażenia, ulotnego jak dalekie rozmycia…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: