MAZUREK

Mieszkam w dzielnicy pełnej ogrodów, trawników, sporych kęp drzew i często zwykłe wyjście do sklepu generuje tu ciekawe obserwacje ornitologiczne. Szczególnie teraz, w środku jesieni, gdy mniejsze ptaki łączą się w stada i w odartych z liści gęstwinach pojawia się sporo gości przelatujących do cieplejszych krain. Wczoraj przystanąłem na skraju niewielkiego zadrzewienia i obserwowałem kilka mazurków (Passer montanus), ptaków mylnie rozpoznawanych jako wróble. A tymczasem są to osobniki mniejsze od nich, z charakterystyczną czarną plamką na policzkach i kasztanowobrązową główką. Do tego trzeba dodać jeszcze dwie białe pręgi na skrzydłach, ciemnobrązowy wierzch ciała i białą obrożę wokół szyi, z niewielkim czarnym śliniaczkiem. Ptak ma czarny dzióbek i jasnobrązowe nogi, a wielkość jego ciała określa się zwykle jako 13,5–14,5 cm, przy wadze 22–25 gramów. Mazurki już dawno zbliżyły się do siedzib ludzkich, ale znajdziemy je też na terenach otwartych, pośród pól uprawnych i krzewów śródpolnych. Żywią się głównie nasionami dzikich roślin, a w sezonie lęgowym polują też na drobne owady. Ciekawostką jest to, że ptaki te wyściełają swoje gniazda liśćmi krwawnika i wrotyczu, co ma zapewne zapobiec pojawianiu się w nich pcheł i roztoczy. Natura tak zaprogramowała rozmnażanie się mazurków, że młode opuszczają gniazda już po około siedemnastu dniach od wyklucia się z jaj. Dokarmiane jeszcze przez dwa tygodnie przez samice, szybko włączają się do osobniczego żerowania, a ich ruchliwość i żywiołowość, powoduje, że zauważamy je na gałęziach, płotach, dachach, a nawet na parapetach wysokich domów. Tym razem miałem dużą frajdę, bo małe ptaki grasowały przy niewielkim płocie o wysokości pół metra i sfruwały na ziemię. Przybliżałem się coraz bardziej, a one nie umykały i mogłem podziwiać ich słynny czepek o kolorze mlecznej czekolady i inne, wymienione wyżej, charakterystyczne elementy ubarwienia. Choć wróble i mazurki żyją najczęściej tylko trzy lata, to ich egzystencja pełna jest wspaniałych i dramatycznych zdarzeń. Zapewne czują się wolne i zaznają szczęścia swobodnie buszując w zieleni i przy ludzkich domostwach, ale muszą też być niezwykle ostrożne. Polują na nie rozwydrzone koty dachowce, a w otwartym interiorze – lisy, łasice, kuny, tchórze, węże i wiele ptaków drapieżnych, na czele z pustułkami i krogulcami. Podczas moich podróży po świecie z natężoną uwagą obserwowałem wróble i mazurki w Stanach Zjednoczonych i w Chinach, dziwiąc się, że niczym nie różniły się od naszych maluchów.  W Ameryce ptaki te pojawiły się dopiero w 1851 roku, gdy ornitolodzy schwytali sto osobników w Anglii i introdukowali je na Brooklynie. Z kolei w Chinach mali mieszkańcy przestworzy przetrwali mimo straszliwych i absurdalnych akcji Mao Zedonga, który nakazał zabijanie ich jako szkodników upraw. Choć zabijano je w ogromnych ilościach i składowano w wielkich kupach na placach miast i wsi, nie przyczyniło się to do pomnożenia plonów. Wręcz przeciwnie – namnożyło się owadzich szkodników, zwykle pożeranych przez wróble i mazurki i uprawy na tym straszliwie ucierpiały.

Zdjęcia: Wikipedia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: