* * *

Kilka dni temu ocaliłem życie sporej ćmie, która wpadła do kuchni… Początkowo chciałem trzasnąć ją łapką na muchy, ale zauważyłem piękny wzór na skrzydłach nocnego lotnika i pomyślałem, że jej życie jest tak samo kruche jak moje. Sięgnąłem po szklankę i przezroczysty podstawek i najpierw nakryłem owada, a potem delikatnie wsunąłem talerzyk pod spód. Z tak uwięzioną ćmą poszedłem na taras i wypuściłem ją na wolność. Widok tego istnienia, które zatrzepotało w powietrzu i szybko zniknęło w mroku dodał mi otuchy, ale też przypomniał czasy dzieciństwa, kiedy to zabijanie owadów było tak oczywiste dla chłopców i dziewcząt, jak strzepywanie pyłków z ubrań. Myślę, że tak samo jest z naszymi bytami, które wciąż ocierają się o śmierć, nie zdając sobie z tego sprawy. Wspaniały, zjawiskowy kosmos zdaje się być naszym sprzymierzeńcem, ale w jednej chwili może zamienić się w straszliwego destruktora nieostrożnych i jakże pewnych siebie ludzkich ciem…  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: