BIBLIOTEKA (12)

W mojej prywatnej bibliotece zawsze ważną rolę odgrywały książki ornitologiczne, fachowe atlasy i przewodniki, a także wszelkie prace związane z ptakami, czy to eseistyczne, czy narracyjne, a nawet poetyckie. Zaczęło się to wszystko od książki Jana Sokołowskiego Ptaki Polski, dzięki której poznałem prawie wszystkie gatunki skrzydlatych zwierząt występujące w naszym kraju, a zdobytą wiedzę spożytkowałem przy pisaniu pracy magisterskiej o symbolice ornitologicznej w twórczości Adama Mickiewicza. Potem wielokrotnie sięgałem do tej jakże pomocnej publikacji, czy to przy pisaniu książek o literaturze romantycznej (Słowacki, Mickiewicz, Norwid, Kraszewski) czy współczesnej (Miłosz, Herbert, Różewicz). Moja fascynacja ornitologią zawdzięcza też wiele barwnym tablicom Władysława Siwka, zamieszczonym w tym dziele, niezwykle udanym i dokładnie odwzorowującym kształty i barwy naszych mieszkańców przestworzy. Prof. Sokołowski pochodził z Wielkopolski, a więc krainy szczególnie zasobnej w ptaki, tam też przede wszystkim pracował, wiążąc się z Uniwersytetem Adama Mickiewicza i Wyższą Szkołą Rolniczą. Jego dorobek życiowy jest przeogromny, zarówno książkowy, jak i w zakresie publikacji osobnych artykułów i broszur popularyzujących, a także opieki nad ptakami. Upamiętniono to nadając jego imię jednej z ulic Poznania, a także czyniąc go patronem szkoły w Czeszewie. Nie znajdziemy też poważnej publikacji naukowej z obrębu ornitologii, w której zabrakłoby wielu przywołań prac tego uczonego. Jego atlas leżał zawsze na poczesnym miejscu w moich domowych bibliotekach, a kartkując go, często wracałem do Wstępu, w którym autor uściślił zakres przedmiotowy, będący też wyznacznikiem moich wstępnych penetracji w terenie:  Niniejszy atlas przedstawia ptaki gnieżdżące się w Polsce oraz te, które wprawdzie gnieżdżą się poza granicami, lecz na wędrówkach regularnie albo dość regularnie kraj nasz odwiedzają. Jest ich w sumie 282 gatunki. Natomiast nie uwzględniono przybyszów bardzo rzadkich lub pojawiających się tylko przypadkowo, jak np. pelikanów, czerwonaków, licznych wschodnioazjatyckich drozdów i wielu innych gatunków mimo to, że ich spreparowane okazy możemy spotkać w muzeach lub zbiorach naukowych. Wobec zdolności lotu i przenoszenia się ptaka z miejsca na miejsce na olbrzymich przestrzeniach, możliwe jest zbłądzenie na tereny środkowej Europy niemal każdego osobnika, żyjącego normalnie w północnej Afryce, wschodniej Azji lub Ameryce Północnej. Atlas Ptaki Polski zawierał też podstawową bibliografię, z której skorzystałem poszerzając moją wiedzę i zapoznając się z pracami J. Domaniewskiego, B. Ferensa, R. Wojtusiaka, W. Taczanowskiego, a potem L. Tomiałojcia, L. Wesołowskiego, L. Stawarczyka i L. Drabińskiego. Z książek Jana Sokołowskiego uważnie przestudiowałem też Ptaki ziem polskich (t. 1-2), monografię o kaczce krzyżówce, wróblu, ziębie i szpaku, a także zarys popularyzatorski pt. Tajemnice ptaków. Spośród prac o polskiej awifaunie, które są w moim posiadaniu warto tutaj jeszcze wymienić: M. Radziszewski, M. Matysiak, Atlas ilustrowana encyklopedia ptaków Polski; D. Marchowski Atlas ptaków; A. Trepka, Encyklopedia zwierząt Ptaki, tegoż, Ilustrowana encyklopedia ptaków; A. G. Kruszewicz, Ptaki Polski; A. G. Kruszewicz, B. Manelski, Bażanty; E. Grzędzicka, Ilustrowany atlas ptaków; R. Dzwonkowski, Leksykon przyrody polskiej. Zainteresowanie ptakami polskimi miało u mnie zawsze też związek z awifauną lokalną, bydgoską i najbliższych okolic, zwiedzanych na rowerze lub podczas wycieczek automobilowych, kiedyś nawet chciałem napisać broszurę na wzór niewielkiej książeczki Z.  Grodzińskiego pt. Krakowskie gawrony, opublikowanej w serii Ossolineum Nauka dla wszystkich. Z tego działu na mojej półce ornitologicznej znalazł się pięknie wydany przewodnik D. Kilona po ścieżce edukacyjnej pt. Flis i Kanał Bydgoski, a także sporych rozmiarów album M. Radziszewskiego i P. Indykiewicza pt. Ptaki Solca Kujawskiego.

Kolejny atlas, który wywarł na mnie ogromne wrażenie i ugruntował moją wiedzę ornitologiczną, to Ptaki Europy K. A. Dobrowolskiego i B. Jabłońskiego, ponownie z barwnymi tablicami W. Siwka. Autor ilustracji wykonał tutaj pracę wprost benedyktyńską, wymagającą wielkiego znawstwa zoologicznego i umiejętności malarskich. To jest w ogóle niezwykła postać w naszej kulturze – więzień nazistowskich obozów koncentracyjnych w Auschwitz i Sachsenhausen, gdzie przetrwał dzięki swojemu talentowi, wykonując prace liternicze i tablice ostrzegawcze. Potajemnie namalował tam dwa tysiące portretów więźniów, które niestety nie ocalały. Potem w latach 1948–1951 wykonywał na zlecenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu obrazy olejne, akwarelowe oraz rysunki ilustrujące prace i życie więźniów. Następnie zaczął ilustrować atlasy i albumy przyrodnicze, między innymi W. Puchalskiego i W. Szafera, Obok wskazanych wyżej prac zobrazował też atlasy Gady jadowite i Jadowite węże świata, a także wykonał tablice i ilustracje w tekście do Wielkiej Encyklopedii Powszechnej. Pamiętam jak ucieszyły mnie wskazane wyżej Ptaki Europy, które kupiłem w Warszawie w księgarni PWN-u, a potem wielokrotnie z nich korzystałem, trzymając na biurku codziennych prac lub przy łóżku, by skończyć dzień ostatnim rzutem oka na ilustracje W. Siwka. Ta monumentalna praca zawiera dziewięćdziesiąt sześć barwnych tablic od nurów do trznadlowatych i uwzględnia liczne odmiany gatunkowe. W pierwszej części znajdziemy szczegółowe opisy licznych  gatunków, uwzględniające nazwy w kilku językach, podgatunki, jaja, areał, wędrówki, zimowiska i występowanie w Polsce. Jest też kilkaset map odzwierciedlających występowanie ptaków i ich czarne sylwetki w locie i spoczynku, pomagające w identyfikacji terenowej. Obok tego dzieła w mojej bibliotece ornitologicznej zaczęły pojawiać się nowe albumy fotograficzne i książki poświęcone ptakom Europy: L. Svensson, K. Mullarney, D. Zetterström, Przewodnik Collinsa Ptaki Europy i obszaru śródziemnomorskiego; P. Sterry, A. Cleave, A. Clements, P. Goodfellow, Ptaki Europy Przewodnik ilustrowany; H. Delin, L. Svenson, Przewodnik Ptaki Europy; T. Mebs, Przewodnik Ptaki drapieżne Europy;  M. Cuisin, Ptaki drapieżne Europy; P. Hayman, R. Hume, Ptaki drapieżne; K. Hudec, Przewodnik Ptaki; D. Singer, Ptaki śpiewające Europy Środkowej, tegoż, Ptaki drapieżne i sowy; P. H. Barthel, Ptaki nadmorskie; R. Specht, Ptaki śpiewające w lesie, parku i ogrodzie. Od roku 1998 zaczynają się moje liczne podróże, podczas których zawsze wchodziłem do zagranicznych księgarń i wyławiałem książki o lokalnych i kontynentalnych ptakach. Największe dzieło pt. Encyclopedia of European Birds autorstwa D. Aldertona znalazłem w wielkim, kilkupiętrowym domu książki w Pekinie. Z racji tego, że przewodnik ten został wydrukowany na grubym, kredowym papierze, musiałem dla niego znaleźć miejsce w moim bagażu samolotowym, co nie było łatwe, zważywszy, że zawsze przywożę z Kraju Środka wiele tomów antologii, albumów sztuki, dzieł historycznych i literackich, głownie w języku angielskim. Z kolei z jednej z kilkunastu wypraw do Wilna przywiozłem atlas P. Kurlavičiusa Vadovas Lietuvos Paukščiams Pažinti, wierząc iż przyda mi się podczas pisania monografii o naturze w twórczości Cz. Miłosza. Nieco książek wyłowiłem w warszawskiej księgarni wydawnictw zagranicznych, spośród których z zainteresowaniem później wertowałem Vtáky Slovenska O. Ferianca, a także Atlas Ptáků České a Slovenské republiky J. Dungela i K. Hudeca. Nie wiem skąd wzięła się też w moich zbiorach niewielka książeczka N. N. Bierjozowikowa o rybołowach Kazachstanu pt. Скопа.      

Przy obserwowaniu ptaków w terenie, a ostatnio w przydomowym ogrodzie, przydatne okazały się różnego rodzaju przewodniki i fachowe książki, które w mądry sposób uczyły rozróżniania ptaków. Na początku mojego podpatrywania lokalnej awifauny najbardziej pomocna była praca J. Gotzmana Z lornetką wśród ptaków, która uczyła jak obserwować ptaki i jakich używać narzędzi. Niezwykle instrukcyjne okazały się rozdziały o sylwetkach skrzydlatych zwierząt, sposobie poruszania się, ubarwieniu i głosach, a nade wszystko o technikach ich fotografowania. Tę grupę książek reprezentują w mojej bibliotece jeszcze następujące prace: dz. zbior. Ptaki – Łatwe i pewne rozpoznanie; M. Duquet, Przewodnik młodego Robinsona Ptaki; S. Davidson, S. Courtauld, K. Davies, Przewodnik wycieczkowy Obserwowanie ptaków; P. H. Barthel, Jaki to ptak?; J. Reichholf, Żyją wśród nas Fauna i flora osiedli ludzkich; D. Singer, Ptaki w parku i w ogrodzie; J. Szczepocki, Ptactwo łowne; W. Korsak, Puszcza; J. Szczepocki, Ptactwo łowne. Z serii leksykonów przyrody  wydawnictwa Delta przydatne okazały się książki: S. Chvapil, Ptaki ozdobne i S. Petržilka, M. Tyller, Gołębie. Przeglądając te publikacje wracam myślami do rewirów, które na początku mojej przygody ornitologicznej były dla mnie ważne. Mieszkałem w ciągu bloków przy ulicy Gałczyńskiego i miałem bardzo blisko do szkoły podstawowej – może ze 100 metrów. Tuż za nią był Cmentarz Świętej Trójcy i za nim druga nekropolia, komunalna, wyodrębniona z dawnego cmentarza ewangelickiego. Pojawiłem się w tych przestrzeniach na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku, ale świadome obserwacje żyjących tam ptaków zaczęły się na początku lat osiemdziesiątych. Zdumiało mnie wtedy to, że w tych martwych przestrzeniach, ofiarowanych zmarłym, toczy się tak intensywne życie – ptaki zakładają gniazda i karmią młode osobniki, drapieżcy urządzają polowania, trwa też nieustanne łowienie owadów, zbieranie nasion i owoców. Pisząc tom wierszy pt. Pole umierającej kraski chodziłem przez cały rok po obu cmentarzach i obserwowałem ptaki. Najwięcej zauważałem przedstawicieli rodziny krukowatych – kawek, wron, gawronów, srok, sójek – ale wiele było tam też innych pospolitych ptaków: synogarlic, kosów, drozdów, wróbli, mazurków, sikor, szpaków, pliszek, zięb, pokrzewek, pleszek, rudzików, kopciuszków. Z czasem zacząłem zauważać też ptaki piękniej ubarwione i bardziej płochliwe – jemiołuszki, gile, jery, grubodzioby, dziwonie, dzwońce, kulczyki, szczygły, kowaliki, a nawet tak rzadkie gatunki jak kukułka, pełzacz, wąsatka, raniuszek, wilga i kraska. Często wtedy mijały mnie pochody pogrzebowe, albo samochody transportujące trumny ze zwłokami do kaplic. Musiałem wzbudzać spore zainteresowanie, najpierw grabarzy i pracowników zakładów pogrzebowych, a potem żałobników, szczególnie gdy stałem pomiędzy grobami i przez lornetkę przyglądałem się ptakom na wyniosłej topoli, świerku, brzozie albo olsze. Oprócz cmentarzy ważnymi dla mnie rewirami były lasy, ciągnące się za osiedlem Błonie, a także miejskie parki i tereny wokół Kanału Bydgoskiego. Tam także poczyniłem wiele obserwacji i do zestawu ptaków parkowo-cmentarnych dołączyły gatunki egzystujące w lesie lub na jego skraju – grzywacze, dudki, dzięcioły, sowy, puchacze, kanie, jastrzębie, także ptaki żerujące w wodzie i przy brzegach różnorakich akwenów lub na bagnach – czaple, bociany, bączki, zimorodki, wiele kaczek, tracze, łabędzie, kormorany, czajki i siewki.   

       

Bardzo ważny dla moich zainteresowań ornitologicznych był rok dwutysięczny, kiedy to po raz pierwszy poleciałem do Stanów Zjednoczonych. Znalazłem się wtedy w ornitologicznym raju, a szczególnym polem moich obserwacji był nowojorski Central Park, tereny miejskie Elizabeth w Jersey, a także wybrzeże Atlantyku w kurorcie Atlantic City. Mnogość gatunków i ich różnorodność spowodowały, ze natychmiast zaopatrzyłem się w atlasy amerykańskich ptaków, bo otrzymana od przyjaciela książeczka pt. An Instant Guide to Birds nie wytrzymała próby czasu i ogromu obserwacji. Udałem się zatem do księgarni Barnes & Noble przy Piątej Alei i kupiłem najpierw  atlas Rogera Tory Petersona pt. Birds of Eastern and Central North America. Łakomie patrzyłem też na drugą część tej publikacji pt. Western Birds, ale moje zasoby dolarowe były skromne i zdecydowałem się na zakup kilku tańszych lub przecenionych książek: Ch. S. Robinsa, B. Bruuna, Herberta S. Zima Birds of North America; edycję National Geographic Field Guide to the Birds of North America; A. Rokach, A. Millman, The Field Guide To Photographing Birds; D. H. Patent, Feathers. Dopiero w roku 2002, podczas drugiego pobytu w USA kupiłem wskazaną wyżej drugą część atlasu Petersona, choć moja frustracja powiększyła się, gdyż odkryłem, że takich pięknych opracowań powstało kilkadziesiąt. Chciałem kupić jeszcze kilka z nich, ale moje środki mi na to znowu nie pozwoliły, gdyż każdy tom kosztował powyżej dwadzieścia dolarów.  Twórca tych dzieł był amerykańskim naturalistą, ornitologiem i ilustratorem, a jego prace stały się zaczynem i inspiracją dla wielkiego, dwudziestowiecznego ruchu działającego w zakresie ochrony środowiska naturalnego. Urodził się 28 sierpnia 1908 roku w Jamestown jako dziecko imigranta ze Szwecji i imigrantki z Niemiec. Już w wieku dziesięciu lat Roger stracił ojca i musiał pomagać matce, pracując jako robotnik w młynach. Potem jeszcze trudnił się handlem obwoźnym, co pozwoliło mu poczynić pierwsze obserwacje ptaków i innych zwierząt amerykańskich w różnych biotopach i areałach. Po opublikowaniu w roku 1925 pierwszego artykułu naukowego o sikorach dwubarwnych (Titmouse) i  strzyżyku karolińskim (Carolina wren), zainspirował się schematem systematycznym kaczek, stworzonym przez słynnego naturalistę i twórcę nowoczesnego skautingu E. T. Setona i stworzył pierwszy, przełomowy atlas ptaków – Gide to the Birds. Sprzedał się on w ciągu dwóch tygodni w nakładzie 2000 egzemplarzy i miał sześć wydań, a także zapoczątkował pracę Petersona nad kolejnymi wydawnictwami tego typu. Dwa kraje – Stany Zjednoczone Ameryki i Szwecja – uhonorowały tego niezwykłego człowieka najwyższymi odznaczeniami, otrzymał też on wiele innych nagród i wyróżnień, nominowano go do Pokojowej Nagrody Nobla, a także obdarzono licznymi uniwersyteckimi doktoratami honorowymi. Po śmierci w roku 1996 jego ciało skremowano, a prochy rozrzucono w miejscach szczególnie ważnych dla jego obserwacji naturalistycznych. Obecnie jego wielkim dziedzictwem zajmuje się The Roger Tory Peterson Institute of Natural History w Jamestown, a w stulecie jego urodzin Elizabeth Rosenthal opublikowała obszerną biografię pt. Birdwatcher: The Life of Roger Tory Peterson. Podczas moich kolejnych pobytów w USA kupowałem kolejne albumy i książki ornitologiczne, spośród których wymienić warto: R. Burtona, The Audubon Backyard Birdwatcher Birdfeeders and Bird Gardens, a także S. Buff, Birding For Beginners A Comprehensive Introduction to Birdwatching. Osobną kwestią były moje obserwacje w terenie, które rozszerzyłem w 2008 roku o ptaki z Florydy, a w latach 2018 – 2019 z delty rzeki Missisipi i Kalifornii. Szeroko piszę o tych niezwykłych momentach w moim życiu w powstającej wciąż książce wspomnieniowej pt. Amerykańskie chwile, a tutaj tylko pragnę wskazać, że miałem szczęście zobaczyć w charakterystycznych biotopach tak piękne i oryginalne ptaki jak kardynały, tanagry, modrosójki błękitne, epoletniki krasnoskrzydłe, łuszczyki wielobarwne, wilgi z Baltimore, błękitniki meksykańskie, rybaczki popielate, mrowie ibisów, czapli i kolibrów. 

Nie mogę tutaj nie przywołać też niezwykłego albumu, który otrzymałem od mojego przyjaciela R. M. Giannettiego. Poznałem go w okolicach wodospadów rzeki Niagary, gdzie w urokliwym Leviston prowadził niewielki antykwariat książek używanych, najczęściej skupowanych na aukcjach po zmarłych Amerykanach. Robert także lubi ptaki i ucieszyłem się, że w roku 2008 mogłem go spotkać po raz kolejny na Florydzie. Wymienialiśmy wtedy uwagi na temat zauważonych gatunków, których było prawdziwe mrowie, a największe wrażenie wywarły na mnie stada ibisów przelatujących z akwenu na akwen. Po pobycie na Florydzie otrzymałem paczkę od Boba, pełną cudownych książek, pośród których prawdziwą perłą był album. Johna Jamesa Audubona pt. The Birds of America. Jego autor podkreślał i mitologizował to, że w jego żyłach płynęła krew europejskich kolonizatorów i rdzennych mieszkańców Ameryki. Ojciec – Jean Audubon – był francuskim agentem handlowym, a potem kapitanem statku i zarządcą plantacji cukru na San Domingo. Przeżył tam gorący romans z Kreolką Jeanne Rabin i właśnie z tego mieszanego związku urodził się w 1785 roku John James, przyszły wielki malarz, ornitolog i przyrodnik amerykański. Niestety, w rok po przyjściu na świat, jego matka zmarła i młody plantator, który w międzyczasie spłodził córkę z inną kochanką, zabrał dzieci do Francji, gdzie zaakceptowała i wychowywała je jego prawowita żona. Już tam, na obrzeżach Nantes, podglądał ptaki, łowił je, preparował, wypychał i kolekcjonował. Szybko też zaczął wykorzystywać swój wielki talent rysowniczy i malarski,  tworząc niezwykłe wizerunki mieszkańców przestworzy. Gdy interesy karaibskie ojca załamały się, podjęto decyzję o wysłaniu młodzieńca do Ameryki, gdzie dopłynął jako osiemnastolatek w 1803 roku. Miał tam zająć się handlem i zdobyć nowy majątek, ale on wolał włóczyć się ze strzelbą i psem po lasach i przyglądać się florze i faunie wielkiego kontynentu. Wkrótce poznał wybrankę serca – Lucy – i ożenił się z nią w 1808 roku, pragnąc rozwijać interesy i bogacić się na handlu. Niestety życie szybko zweryfikowało jego plany, w klasyczny sposób zbankrutował i musiał wraz z żoną przenieść się, najpierw do Cincinnati, gdzie pracował jako malarz w muzeum, a potem do Nowego Orleanu, gdzie, Lucy była guwernantką, o on uczył tańca i szermierki. Przez cały czas rysował i malował obserwowane ptaki i szybko uzbierała się ogromna kolekcja tych przedstawień. W 1824 roku powrócił do Filadelfii, z zamiarem opublikowania swoich zbiorów, ale napotkał na liczne trudności, przede wszystkim ze strony konserwatywnego środowiska naukowego, nie szanującego ornitologa bez tytułów naukowych. Na szczęście spotkał tam bratanka Napoleona – Charlesa Luciena Bonaparte – który szybko zorientował się, że ma do czynienia z geniuszem i uruchomił szereg działań, które doprowadziły do zamorskiej wyprawy Audubona. W 1826 roku zapakował do kufra czterysta swoich przedstawień i popłynął z Nowego Orleanu do Liverpoolu, gdzie miał zamiar najpierw skontaktować się ze szwagrem swojej żony, znanym angielskim historykiem, botanikiem i kolekcjonerem. W oparciu o jego kontakty doprowadził do wystawy w Royal Institution i w innych ważnych miejscach. Tak zaczął się czas rosnącej sławy amerykańskiego malarza i znawcy ptaków, między innymi wystawiał w Edynburgu, gdzie został członkiem towarzystw naukowych i spotykał tak znane osobistości jak Sir Walter Scott. Jego egzotyczny wygląd i pochodzenie, a także interesujące opowieści o ptakach i zwierzętach Ameryki, zjednywały mu rzesze słuchaczy i stawiały w rzędzie najciekawszych osobowości dziewiętnastowiecznej Anglii i Europy.

Pomiędzy 1827, a 1838 rokiem Audubon wracał do Ameryki trzykrotnie by rozwiązywać problemy związane z publikacją jego przedstawień ptaków, przede wszystkim generowane przez starsze pokolenie naukowców. W końcu spotkał Roberta Havella, który zajął się wydaniem dzieła jego życia – The Birds of America. Jego obrazy powstawały przy pomocy ołówka i pasteli, a po 1806 roku zaczął stosować akwarele dla wyrazistszego przedstawiania oczu i piór. W tym czasie wypracował też swoistą metodę odwzorowywania schwytanych i uśmierconych ptaków, w ich naturalnych pozach. Zdawał sobie sprawę z tego, że po śmierci ubarwienie skrzydlatych stworzeń szybko się zmienia, pióra tracą połysk i świetlistą intensywność. Dlatego wiele czasu poświęcał na obserwacje ptaków, w ich naturalnych biotopach i czynił szkice, które potem wykorzystywał przy tworzeniu kolejnych tablic poglądowych. Najwięksi krytycy Audubona twierdzili, że jego obrazy są zbyt udramatyzowane i są wynikiem przeniesienia na zwierzęta ludzkiej ekspresji oraz emocji. Od 1822 roku twórca korzystał jedynie z techniki akwarelowej, a okazjonalnie tylko wykorzystywał pastele, by zaznaczyć puszystość piór. Biografowie uważają, że najpiękniejsze przedstawienia powstały w latach 1824 – 1826 i spośród nich wskazują na portrety takich ptaków jak  Mocking Bird, Wood Duck i Carolina Parrot.  Następne lata wypełnione były ożywioną pracą, w czym malarzowi pomagała cała rodzina oraz liczni współpracownicy, przygotowujący wstępnie materiały ilustracyjne. Po kolejnym powrocie do Ameryki, w 1829 roku, Audubon wykonał dziewięćdziesiąt pięć rysunków, brał udział w licznych przedsięwzięciach naukowych, pisał i dzielił się swoja wiedzą podczas odczytów. W końcu, w latach 1845–1848, jego wielkie dzieło, w ostatecznej formie, w siedmiu tomach, z pięciuset litografiami i licznymi opisami, ujrzało światło dzienne. Dzisiaj dokonanie to traktuje się jako jeden z przejawów młodego amerykańskiego ducha i możliwości kreatywnych nowych obywateli, napływających ze wszystkich stron świata, wtapiających się w tamtejszą społeczność i szybko przekształcających świat. Pod koniec życia John James Audubon osiadł w Nowym Jorku, gdzie wraz z żoną wybudował dom. Zmarł w 1851 roku i został pochowany na Cmentarzu Świętej Trójcy na Górnym Manhattanie, gdzie po latach, staraniem towarzystw ornitologicznych zastąpiono prostą tablicę dużym nagrobkiem, z górującym nad nim krzyżem i licznymi elementami nawiązującymi do pracy i pasji najsłynniejszego amerykańskiego ornitologa. 

Na koniec tego syntetycznego przeglądu książek ornitologicznych mojej biblioteki pragnę zaprezentować prace poświęcone ptakom świata, osobnych krain geograficznych lub krajów, które odwiedziłem. Patronuje temu działowi ogromne dzieło sir Davida Attenborough pt. Prywatne życie ptaków, wydane u nas pięknie w 1999 roku. Autor jest brytyjskim biologiem, agnostykiem, pisarzem i podróżnikiem, ale najbardziej znany jest z filmów, w których popularyzuje wiedzę przyrodniczą. Wyróżniony tytułem szlacheckim przez Elżbietę II, otrzymał także wiele orderów, odznaczeń i nagród. 24 września 2020 roku założył konto na Instagramie i w 4 godziny i 44 minuty uzyskał pierwszy milion obserwatorów, a cztery dni później obserwowało go 4,3 mln osób. Prywatne życie ptaków napisane zostało z polotem, znanym już z filmowych narracji autora. W kolejnych rozdziałach omawia on takie fundamentalne dla ornitologii kwestie jak ptasie latanie, niezaspokojony apetyt, mięsożerność, rybołówstwo, sygnały i śpiewy, szukanie partnera, składanie jaj, trudności w zakresie ochrony i wykarmienia piskląt, a także dywaguje na temat barier rozprzestrzeniania się gatunków. Praca ta ogromnie przyczyniła się do rozwoju zainteresowań przyrodniczych w świecie i niejednego młodego człowieka zachęciła do podjęcia studiów w tym zakresie – łącznie z synem autora, który wykłada antropologię fizyczną na Australian National University w Canberze . Na drugim miejscu w tym dziale moich cymesów książkowych prezentujących ptaki wymienić muszę książkę J. Fishera i zaprezentowanego wyżej R. Tory Petersona pt. World of Birds. O dziwo pracę tę kupiłem w polskiej księgarni wydawnictw zagranicznych, płacąc oczywiście potrójną cenę, a potem wielokrotnie studiując ją po angielsku. Autorzy podejmują takie tematy jak niebywała różnorodność ptasia, wskazują jak żyły skrzydlate zwierzęta w przeszłości i jak radzą sobie dzisiaj, rozpatrują też ich ulokowanie na ogromnym drzewie życia. Interesujący jest też rozdział o społecznych zachowaniach i strategiach ptaków, a także zamykająca pracę część poświęcona podglądaniu i odzwierciedlaniu tych jakże płochliwych istot. Przez lata zgromadziłem wiele innych książek o ptakach naszego globu, spośród których warto wymienić: C. Harrisona, A. Greensmitha Ptaki świata; J. Hanzáka Wielki atlas ptaków; prac. zbior. Wielka encyklopedia przyrody Ptaki; J. Baileya Podręczny leksykon ptaków; V. Bejčeka Ptaki wędrowne; H. Kolbego, Ornamental Waterfowl; F. Robillera,Birds throughout the World; w interesujący sposób prezentuje też światową awifaunę podłużna książeczka grupy autorów z serii Fakty o zwierzętach świata, zatytułowana po prostu Ptaki. Od 2015 roku zacząłem też przywozić atlasy ornitologiczne z dalekich i egzotycznych krajów, do których bywałem zapraszany na sympozja i festiwale literackie. Prym wiodą tutaj Chiny, które odwiedziłem już dziesięć razy i bodaj w 2016 roku kupiłem tam ogromny atlas J. MacKinnona i K. Phillipps  A Field Guide to the Birds of China. Z dwóch wypraw afrykańskich przywiozłem pracę D. A. Zimmermana, D. A. Turnera, D. J. Pearsona Birds of Kenya & Northern Tanzania oraz przewodnik JI. Sinclaira, P. Hockeya, W. Tarbotona, P. Ryana Birds of Southern Africa. W Indiach nabyłem obszerny atlas R. Grimmetta, C. Inskipp i T. Inskippa Birds of the Indian Subcontinent, a z wyprawy do Kolumbii książkę, którą sprezentował mi sympatyczny poeta George Mario Angel Quintero – F. Ayerbe Quiñones Avifauna colombiana. Jakże często korzystałem z tych prac na miejscu, podczas dalekich podróży, a potem wielokrotnie w domu, przy pisaniu wspomnień i opracowywaniu nowych książek.

sdr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: