W OBLICZU GWIAZD

Wczoraj wieczorem usiadłem na tarasie i długo kontemplowałem gwiazdy. Potrafię rozróżniać gwiazdozbiory i moją uwagę przykuła Wielka Niedźwiedzica, w czerwcu lokująca się po zachodniej stronie nieba. Patrząc na te odległe ognie, podsycane w każdym miejscu Wszechświata przez eksplozje termojądrowe, zachwycałem się nimi i czułem jak wielkim cudem jest zaistnienie świadomości, która potrafi rozmyślać o nich. Rzadko kiedy ludzie uświadamiają sobie nad jakimi ogromami zostali zawieszeni i w jakich przepastnych głębiach bytują. Nasza rasa jest bardzo egotyczna, stale prowadząca lokalne wojny, lubująca się w przeszacowaniach, które nijak się mają do rzeczywistej wartości jakże krótkich życiorysów. Dopiero zamyślenie nad tym, co widać w górze, w chłodny albo mroźny wieczór, przywraca właściwe proporcje i uczy pokory. Dla galaktyk i konstelacji gwiezdnych, dla komet lecących po elipsoidalnych orbitach, dla planet i meteorytów, a nade wszystko dla ogromu całego kosmosu, nie mamy znaczenia, jesteśmy jak pyłki, jak organiczne drobinki. Nasze istnienie zostało wpisane w ciąg przemian kosmogonicznych i metamorficznych, niczego nie zdołamy zachować, niczego nie uda się nam ocalić, entropia zatriumfuje w chwili ostatniej. I tylko zapatrzenie w gwiazdy będzie realne, niepowtarzalne, ostateczne…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: