GRZYWACZ

W czasach mojej młodości grzywacze (Columba palumbus) zauważyć można było niemal wyłącznie w lesie. Bardzo rzadko zalatywały na cmentarze lub pojawiały się w parkach. Może dlatego nazywano je też dzikimi gołębiami, bytującymi na skrajach zalesień sosnowych lub gnieżdżącymi się w lasach mieszanych. W tamtych przestrzeniach były smuklejsze, ale od połowy XIX wieku zaczęły zasiedlać miasta, postępując z zachodu na wschód i tyjąc groźnie na diecie śmietnikowej. Występują w Eurazji i północnej Afryce, a także na niektórych wyspach Oceanu Atlantyckiego. Ptaki te żywią się pędami i nasionami roślin, owocami, warzywami i ślimakami, największą wagę uzyskując jesienią. Najczęściej najpierw usłyszymy ich charakterystyczne gruchanie, a dopiero potem wypatrzymy je w gęstwinie drzew, choć ostatnio to się zmienia i pary, a nawet większe stada widywane są na trawnikach, gdzie szukają owadów. Grzywacze zaliczymy do dużych mieszkańców przestworzy, bo długość ich ciała waha się pomiędzy 40 a 45 centymetrów, a rozpiętość skrzydeł dochodzi do 75 cm. Dobre umięśnienie i wydatne piersi powodują, że gołębie te stają się często ofiarami drapieżców, takich jak jastrzębie, krogulce, kanie i sokoły. Ich niebieskoszare upierzenie maskuje je pośród roślinności, ale nie na otwartej przestrzeni i w locie, gdy wyraziste stają się białe plamy na szyi i takie same zakończenia piór. Ubarwienie dopełniają akcenty czarne, różowawe i sine, a całość pięknie opalizuje w słońcu. Często zaobserwować można dominację silniejszych samców, które nie pozwalają towarzyszkom razem spożywać znalezionego pożywienia i przeganiają je w bezczelny sposób. A jeśli już dopuszczają je do wspólnego posiłku, to tylko po to, by znienacka pokryć partnerkę. Obecnie szacuje się wielkość populacji na 51–73 miliony dorosłych osobników, z czego w samej Polsce jest ich ponad milion. Obserwuje się też trend wzrostowy, do czego zapewne przyczynia się łatwa dostępność pożywienia z ludzkich stołów, znajdowanego w śmietnikach lub w miejscach, gdzie ludzie zostawiają jakieś resztki. Niektórzy ornitolodzy twierdzą, że takie pożywienie szkodzi ptakom, które nie mogą pozbywać się z organizmu soli, ale przecież ogromna ruchliwość tych zwierząt powoduje, że spalają one niemal wszystko, co pochłonęły. Moje pierwsze spotkania z grzywaczami miały miejsce w lesie, nieopodal bydgoskiego osiedla Błonie, ale potem widywałem je wielokrotnie – najpierw w różnych częściach Polski, a potem Eurazji, ze szczególnym uwzględnieniem Belgii, Hiszpanii, Włoch, Turcji, Iraku, Armenii i Gruzji.  Niegdyś te największe gołębie przemieszczały się w zimie na południe, ku cieplejszym krainom, ale ostatnio coraz więcej tych ptaków postanawia zimować w kraju, nie bojąc się, że zabraknie im pożywienia. Gdziekolwiek się nie pojawiają stają się pięknym ornamentem natury, symbolem miłości i wytrwałości egzystencjalnej. Ich głosy, dobiegające z dalekich gęstwin zieleni, należą do najpiękniejszych tajemnych kodów rzeczywistości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: