TWÓRCZE OŻYWIENIE STEFANA PASTUSZEWSKIEGO

Stefan Pastuszewski zawsze był płodnym literatem, a ostatnio stał się też bardzo aktywnym naukowcem i eseistą, sięgającym po niezwykle interesujące tematy. Wyraziste staje się jteż zadanie, które przed sobą postawił, owo wypełnianie luk w zakresie opisu życia literackiego i kulturalnego ostatnich dziesięcioleci dwudziestego wieku i pierwszych dekad wieku następnego. W roku 2016 ukazała się pierwsza praca w ambitnie zaplanowanym ciągu: Edytorstwo literatury pięknej w latach 1956-1989, będąca syntetycznym przybliżeniem osiągnięć edytorów z naszego miasta, a także analizą złożonych procesów promocji i kształtowania nurtów, lansowania twórców i stowarzyszeń literackich. Pastuszewski posiadł ogromną wiedzę na ten temat, gdyż pracował jako dziennikarz i literat, a nade wszystko był wydawcą, który musiał pokonywać wskazane we wstępie bariery: Wydawca musiał uzyskać zgodę Ministerstwa na wydanie tytułu, z czym wiązał się uzależniony od nakładu przydział papieru, o co też trzeba było się starać oraz zgodę Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Obejście tych barier było niemożliwe, bowiem upaństwowiony przemysł poligraficzny – pod groźbą sankcji – ściśle przestrzegał tych uregulowań. Paradoksalnie, ale za ich sprawą, badanie ruchu wydawniczego po 1948 roku jest ułatwione, gdyż każda wydana książka pozostawiła wyraźny ślad w różnych instytucjach. Czwartą barierą dla ruchu wydawniczego była centralizacja państwowych i spółdzielczych wydawnictw. Regionalizacja, która nastąpiła po okresie stalinowsko-bierutowskim była tylko pozorna, bo i tak finansowanie pozostało centralne. Pastuszewski poświęca temu zjawisku pierwszy rozdział swojej książki, wskazując, że Bydgoszcz znalazła się na granicy wielkich regionów i twórcy z naszego miasta musieli najpierw pukać do drzwi Wydawnictwa Morskiego i Wydawnictwa Poznańskiego, a dopiero w maju 1971 roku utworzono w Bydgoszczy Oddział Wydawnictwa Morskiego. Najpierw kierowała nim Maria Kalota-Szymańska, a potem wieloletni agent SB Czesław Slezák. Autor wskazuje, iż Oddział wydawał głównie książki pisarzy z regionu kujawsko-pomorskiego, około 6-9 tytułów rocznie. Był to precedens w skali kraju, gdyż Oddział był w zasadzie dwuosobową (redaktor + sekretarka) redakcją bez bazy technicznej i administracyjnej. A choć próbowano go dwukrotnie zlikwidować, przetrwał do czasów przemian i dopiero wtedy został przemianowany na wydawnictwo „Pomorze”. Pastuszewski wskazuje, że powstanie tych instytucji przyczyniło się do rozwoju literatury, w czym spore zasługi miał też lokalny Oddział Związku Literatów Polskich. Stał się on retortą, w której kształtowały się takie osobowości literackie jak Władysław Dunarowski, Alfred Kowalkowski, Bogusław Sujkowski, Jan Górec-Rosiński, Andrzej Baszkowski, ważną rolę odgrywały też Koła Młodych i środowiska dziennikarskie. O niezależności nie mogło jednak być mowy i utworzenie Kujawsko-Pomorskiego Towarzystwa Kulturalnego wcale nie poprawiło sytuacji wydawniczej miasta, gdyż we władzach znalazło się sporo radykalnych komunistów. Literatom udawało się jednak negocjować korzystne dla siebie ustalenia i po powstaniu Sekcji Literacko-Odczytowej zaczęto publikować książki lokalnych autorów, a także wspomagać ich honorariami za spotkania autorskie. Pastuszewski zamieszcza sporo fotografii osób związanych z literackim ruchem wydawniczym w Bydgoszczy i przypomina takie osoby jak Wiesław Rogowski, Maria Kowalewska, Zofia Wachowiak, Krzysztof Soliński (jak się okazało Kontakt Operacyjny SB „Pegaz”), Czesław Niedzielski. KPTK było instytucją sterowaną przez PZPR, ale osoby z nią związane znajdowały luki, w których można było lokować książki nieideologiczne, literackie, naukowe, a nawet debiuty młodych autorów. Pastuszewski wskazuje też, że na bazie Związku Literatów polskich rozwijał się pozainstytucjonalny ruch wydawniczy, który owocował nowymi seriami, takimi jak Zbliżenia czy Galeria Poezji. Ożywienie literackie w Bydgoszczy nie umknęło uwadze partyjnych zarządców, którzy dostrzegli w nim elementy pozytywne, ale też i potencjalne zagrożenia. Odpowiedzią było tutaj utworzenie w 1982 roku samodzielnego wydawnictwa „Pomorze” i obstawienie go agentami SB, a także ludźmi z określonego układu pezetperowskiego. Pierwszym Redaktorem Naczelnym został Wiesław Woźniak, a po nim funkcję tę pełnili: Zbigniew Cieśliński, ściągnięty z Torunia Wiesław Krzysztoszek i Ryszard Ziętek. Wydawnictwo było ściśle kontrolowane, a i tak ukazały się w nim książki autorów kontestujących system, co uznać należy za sukces naszego środowiska. Autor wskazuje też błędy, które popełnili zarządcy wydawnictwa, które nie wiedzieć dlaczego zaczęło wydawać wielką literaturę światową. Krzysztof Soliński był wtedy pod przemożnym wpływem Grzegorza Musiała, który namawiał go do publikacji książek swoich przyjaciół, szczególnie translatorów i poetów. Akcje te nie miały większego sensu i oficyna musiała przekształcić się w Spółdzielnię Pracy Wydawców „Pomorze”, która nie radziła sobie na polskim rynku wydawniczym i w końcu została rozwiązana w 1996 roku. Praca Pastuszewskiego wypełnia bolesną lukę w zakresie opracowania życia literackiego Bydgoszczy w latach zakreślonych w tytule, a poprzez swoją bezstronność i dokumentację archiwalną może być traktowana jako popularny zarys naukowy, będący wstępem do dalszych badań.

 

Kolejna książka tego autora pt. Rewolucja, odnowa i ożywienie w bydgoskiej kulturze od sierpnia 1980 do grudnia 1981, oprócz tego, że jest cennym opracowaniem naukowym, ma też charakter iście sensacyjny. Jest to omówienie wielu dziedzin aktywności kulturalnej, takich jak teatr, kabaret, estrada, czasopiśmiennictwo i twórczość literacka, a także sztuki wizualne, krytyka artystyczna i upowszechnianie kultury. A wszystko na tle ożywienia społecznego po Sierpniu 1980 roku, powstaniu „Solidarności” i daleko idących zmianach życia w Polsce. To był prawdziwy szok: Wybuch „Solidarności” zaskoczył społeczeństwo Bydgoszczy, a szczególnie środowisko artystyczne. Wszystko było dotąd poukładane, przeważająca większość postaw wobec rzeczywistości społeczno-politycznej to eskapizm, konformizm i oportunizm. Zarzewia kontestacji, krytyki i buntu tliły się głównie w środowiskach młodych twórców, szczególnie tych, którzy nie byli związani etatowo z instytucjami. Było to bowiem pokolenie bez doświadczeń II wojny światowej i w zasadzie także doświadczenia stalinizmu. Korzystając z „przecieków” z Zachodu pewna część młodych twórców nabierała przekonania, że wolna kultura to taran, który rozbija tyranię. Więź międzypokoleniowa była słaba z uwagi na różne drogi życiowe, a szczególnie oczekiwania jeśli idzie o młodych, którzy narzekali na zastój, stagnację, jak się wtedy mówiło. Miała miejsce wyraźna konkurencja, dotycząca głównie pokolenia, które „ustawiło się” w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku oraz pokolenia pierwszych dwóch dekad po II wojnie światowej. Nie ulega wątpliwości, że monografia Pastuszewskiego jest rodzajem pisania historii na nowo, a przy tym próbą ustalenia jaką rolę w czasie przemian odegrały konkretne osoby bydgoskiej kultury. I tutaj pojawia się ów element sensacyjny, bo autor ujawnia wiele niewygodnych faktów z życia poszczególnych twórców, moderatorów i zarządców, a czyni to zawsze na rozległym tle historyczno-społecznym. Tak jest w przypadku Krzysztofa Solińskiego: Próby nagabywania przez SB były jednak przez przeważającą większość młodych twórców, głownie ze względów moralnych, odrzucane. Nie odmówił jednak wcześniej – jak wynika ze zgromadzonych w IPN dokumentów ewidencyjnych i operacyjnych Służby Bezpieczeństwa – Krzysztof Soliński (1950–2006). 27 maja 1977 roku został on zwerbowany i zarejestrowany pod numerem 16376 jako Kontakt Operacyjny „Pegaz”. Do momentu zdjęcia z ewidencji 12 grudnia 1989 roku współpraca ta musiała być na tyle owocna, że KO „Pegaz” wraz ze swoimi „prowadzącymi”, w ciągu 12 lat co najmniej nominalnej współpracy, wyprodukował dwie „teczki pracy”, które po przeleżeniu przez pewien czas w archiwum (nr archiwalny I-41164), zostały 18 maja 1990 roku zniszczone „we własnym zakresie z uwagi na znikomą wartość operacyjną”. Trudno dzisiaj powiedzieć czy przyczynił się do tego sam agent Soliński, bo przecież szczątkowe dane wskazują, że mącił solidnie w wielu środowiskach, a jego delatorstwo miało na celu przede wszystkim skanalizowanie ruchu młodoliterackiego. Pastuszewski – jakby nie było ofiara donosów KO „Pegaza” – wskazuje też zasługi edytorskie i literackie Solińskiego, które wszakże znacznie tracą na znaczeniu w obliczu odsłanianej drugiej twarzy tego człowieka. Inną postacią uwikłaną w kontakty z SB, a której działalność donosicielską analizuje autor monografii, jest Wiesław Trzeciakowski: Mimo buntowniczych nastrojów społecznych oraz początkowego chaosu władza realizowała swoje dotychczasowe plany sterowania kulturą, w tym za pośrednictwem tajnych służb. W styczniu 1981 roku przy ul. Pomorskiej 5 otworzył swoje podwoje Klub Miłośników Sztuki. Kierownikiem został Wiesław Trzeciakowski (1950 –). Był on od 19 czerwca 1980 roku tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Mercedes” (nr rejestracji 18642). Jego zadaniem było zapewnienie dopływu informacji o stanie zagrożeń występujących w środowisku literackim miasta Bydgoszczy, a w szczególności w odniesieniu do mogących występować działań antysocjalistycznych”. Miał to czynić poprzez ustalanie osób o poglądach wrogich politycznie, ujawnianie faktów wykorzystywania spotkań autorskich do prowadzenia działalności antysocjalistycznej, przekazywanie charakterystyki osób w opracowaniu lub rozpoznaniu”. Pastuszewski obnaża delatorstwo Trzeciakowskiego, ale też – co jest wątpliwe – wskazuje jego obywatelską postawę, szczególnie w przygotowywanych dla SB elaboratach socjologicznych, które przecież dzisiaj brzmią jak wypowiedzi Papkina. Trudno też zgodzić się z naciąganym usprawiedliwianiem donosiciela, jakoby ofiary szantażu ze strony SB, która założyła mu akta „H”, wskazujące na ściśle określone upodobania seksualne. Przeglądając teczkę tego skomplikowanego mentalnie człowieka, natkniemy się przecież na własnoręcznie podpisane pisma, informacje o otrzymanych prezentach, a i przetrzebienie dokumentacji wskazuje na to, że zakres jego perfidnych działań był znacznie szerszy. Pastuszewski ujawnia też informacje o innych agentach SB wkorzenionych w struktury literackie Bydgoszczy, a więc o Czesławie Slezáku (TW „Leszek”), Tadeuszu Petrykowskim (TW „Bury Wiesław”), Januszu Kryszaku (TW „Krzysztof”). Niezwykle interesujące – chociaż niepełne – są informacje autora o donosicielach SB w bydgoskim środowisku artystycznym, ze szczególnym uwzględnieniem Jerzego Puciaty (TW „Lewandowski”, TW „Lew”, TW „Piast”), choć i tutaj wątpliwość budzi swoista rehabilitacja delatora: Przyczyną zgody na współpracę, być może nawet nie udzielonej na piśmie, mógł być szantaż oparty o publiczne ujawnienie współpracy w latach 1967-1975, jak również sprawy obyczajowe. Można przypuszczać – znając beztroskie podejście malarza do życia – że nie w pełni zdawał on sobie sprawę z tego co czyni. Jak na opracowanie naukowe, jest to zbytnia dowolność, nie poparta stosownymi dokumentami, które mogłyby przeciwstawić się sporej dokumentacji świadczącej o współpracy z SB. I choć Pastuszewski podaje sporo faktów związanych z pozytywną działalnością (jego „oczyszczaniem się w ogniu rewolucji solidarnościowej”), to zniszczenie teczek przez SB, dowodzi o wadze spraw, które Puciata poruszał i analizował. Monografia przynosi też informacje o innych agentach ze środowiska plastycznego, teatralnego i estradowego, a więc o informatorze Wojskowych Służb Specjalnych Andrzeju Stanisławie Budniku, o Zygmuncie Bobrowskim, Grażynie Juszczyk (TW „Róża”), Urszuli Tauzik. Zdziwienie musi też budzić zaklasyfikowanie jako rewolucjonistów i odnowicieli kultury bydgoskiej takich osób jak Józef Herold, Piotr Szymański, czy Marek Zagórski, brakuje też analiz agentury w Polskim Radiu, wyraziście odnotowanej w IPN-ie.

 

Dwaj agenci SB, których działalność opisuje S. Pastuszewski – od lewej: Krzysztof Soliński (TW „Pegaz”) i Wiesław Trzeciakowski (TW „Mercedes”)

Kontynuacją i dopełnieniem omówionych wyżej prac jest Krótka historia literatury Bydgoszczy, którą Stefan Pastuszewski przygotował do druku i udostępnił recenzentom. Autor dookreśla we wstępie, iż jego książka jest ledwie rejestrem ważniejszych faktów literackich i okołoliterackich oraz procesów zachodzących w tej strefie, w pewnym tylko stopniu zaopatrzonym w szerszy opis. Zarówno z uwagi na ową skrótowość i świadomie założony charakter dokumentacyjny, ale też ze względu na fakt, że autor sam uczestniczy w życiu literackim miasta i regionu, opracowanie to pozbawione jest w zasadzie ocen, chyba że są one utrwalone i stosunkowo mało kontrowersyjne; zazwyczaj są to przytoczenia innych autorów. Skrótowość monografii wynika także z faktu, że założono sporządzenie syntezy, całościowego oglądu funkcjonowania literatury w Bydgoszczy na przestrzeni dziejów. Kryterium wyboru przywołanych twórców to przede wszystkim rola jaką odegrali oni w tym, co kolokwialnie nazywa się duchowością i życiem artystycznym miasta. Są to więc pisarze trwale z Bydgoszczą związani, albo też świadomie przez dłuższy czas współdziałający w pomnażaniu jej dorobku kulturalnego. W opracowaniu przywołuje się też, głównie w Aneksie 1, twórców, którzy pochodzili z Bydgoszczy lub przez pewien czas w niej przebywali. Urodzili się w Bydgoszczy lub byli z nią związani, ale dla tego miasta, oprócz popularyzacji jego nazwy w swoich notach biograficznych, zazwyczaj niewiele uczynili. Odnotowano więc „dla porządku” pisarzy, których związki z tym miastem można nazwać „symbolicznymi”, choć trudno tak nazwać formowanie się i kształcenie w okresie dziecięco-młodzieńczym. W monografii tej nie używa się określenia bydgoski, bowiem „pisarze zmieniają miejsce zamieszkania, w sposób naturalny zrywają więzi bezpośrednie, wchodzą w inne regionalne i lokalne zależności o charakterze instytucjonalnym”. „Żaden twórca nie jest przywiązany na stałe do swego miejsca pobytu i miejsca twórczości. Każde środowisko twórcze ulega fluktuacjom. Przybywają doń ludzie nowi z innych środowisk twórczych, mający już na swym koncie mniejszy lub większy dorobek literacki, z drugiej zaś strony notujemy często odpływ twórców. jednym słowem mamy do czynienia ze zjawiskiem migracji literatów. Wybór przywołanych w tej monografii pisarzy, jest więc w mniejszym lub większym stopniu subiektywny, jak subiektywne są zaliczenia do kategorii pisarz lub literat. Choć autor stara się zminimalizować swoją rolę, to nie ulega wątpliwości, że jego praca jest bardzo cenna i wypełnia kolejna lukę w zakresie poznania kultury naszego miasta. Wszak każde dzieło tego typu wzbogaca dorobek regionu i interioryzuje go w ściśle określonym czasie. Praca ta prawdopodobnie będzie wstępem do szerszego, panoramicznego opracowania, które może stanie się wykładnią tego, co literatura bydgoska osiągnęła. Może też będzie impulsem do utworzenia instytucji, która by zbierała i opracowywała dane na ten temat. Od dawna mówi się, że powinno powstać w Bydgoszczy Archiwum Pisarzy Pomorza i Kujaw, którego utrzymanie zapewne nie kosztowałoby zbyt wiele. Pastuszewski ma wszelkie dane ku temu, żeby stworzyć grupę badawczą, zajmującą się opracowaniem archiwów zmarłych pisarzy, zbiorów bardzo bogatych i narażonych na rozsypanie w kolejnych latach. Cieszy zatem takie wstępne uporządkowanie literatury naszego kręgu, mające swoje braki, ale też będące wyrazistą propozycją periodyzacji i ustalenia zachodzących procesów literackich oraz kształtowania się kanonów gatunkowych i tematycznych. Oczywiście praca ta powinna też posiadać Aneks innego autora, który by opracował dorobek samego Stefana Pastuszewskiego, będącego ważnym uczestnikiem życia literackiego Bydgoszczy, obecnego w niej od lat siedemdziesiątych XX wieku i stale tworzącym wartościowe dzieła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: