OSTATNIA WALKA BOHATERÓW (13)

Suzie Quatro

Zanim Norman zaczął kupować płyty winylowe takich zespołów jak Black Sabath, Led Zeppelin, Uriah Heep, fascynował się głosem i występami wrzaskliwej Suzie Quatro. Prawdziwie też kochał się w niej i wszystkie jego młodzieńcze spazmy jej były poświęcone, nie mówiąc już o samotnych samogwałtach, w trakcie których tulił się do niej, całował ją i pieścił bez ustanku. Miał już wtedy pierwszą dziewczynę, taką łatwą kurewkę Tereskę, starszą od niego o kilka lat, zawsze gotową iść z nim w krzaki za blok albo do domu, gdy starzy wychodzili do pracy. Dziewczyna była dziwaczna, ale kochała go szczerze i miała nadzieję, że jak trochę dorośnie, zostanie jej jedynym facetem. Na razie zdradzała go czasami z innymi chłopakami, szczególnie, gdy ją zadręczał opowieściami o Suzie i wymuszał na niej tandetne stylizacje a la Quatro, takie same jak na kolorowych fotografiach w niemieckim piśmie „Bravo”. Tereska musiała tapirować sobie długie włosy i przerzedzać grzywkę, malować usta czerwoną pomadką, a nawet ubierała się w srebrzyste, połyskujące spodnie, skóropodobne kostiumy, sweterki z cekinami i krótkie kurtki w jaskrawych kolorach. Wtedy Norman był zachwycony i przewalał się z nią w łóżku, a z kasetowego magnetofonu dobiegały wciąż krzyki dzikiej Suzi. Podczas jednego takiego spotkania dziewczyna wpadła w szał, podrapała go i pogryzła, a potem z wrzaskiem wyskoczyła z łóżka i pobiegła nie wiedzieć gdzie. Stało się tak, bo Norman kochając się z nią, wciąż wpatrywał się w rozkładówkę „Brava”, na której Suzie ubrana była w czarny skórzany kostium, a na szyi miała coś na kształt obroży, nabijanej ćwiekami. Norman miał wtedy kundla, którego nazwał z knajacką fantazją „Spierdlaj” i teraz, gdy skończył pierwszą „akcję” z Tereską, spojrzał na leżącą przy łóżku smycz  „Spierdalaja”, sięgnął po nią i udając, że przygarnia kochankę do siebie, zaczął zakładać jej to paskudztwo, śmierdzące straszliwie i oblepione psią śliną. Dziewczyna w pierwszej chwili uśmiechnęła się do niego, ale jak wyczuła zapach psa, skoczyła w górę jak oparzona i zostawiła mu bolesne pamiątki na wiele dni.

Norman wściekły i przybity, poszedł do piwnicy i spił się tam z rudym Faszystą, którego najbardziej lubił z wszystkich chłopaków w bloku, tym bardziej, że zawsze w jego komórce stał wielki gąsior z winem domowej roboty.

– Kurwa, tylko chciałem zobaczyć jak by wyglądała…? – powiedział i zapalił następnego Sporta.

– Nie przejmuj się bracie… ona ciebie kocha… Tylko musisz uważać na Pepegę… bo już dwa razy ich razem widziałem… – odezwał się Faszysta.

– Co ty pierdolisz…? Ona jest tylko moja… Tak jak Suzie… – Obruszył się Norman – Codziennie ją bzykam, a czasem nawet trzy razy pod rząd…

Suzie Quatro i Len Tuckey na scenie

Chłopaki pociągnęli jeszcze sporo wina, po czym wyszli z piwnicy na podwórko i usiedli na ławce, przy klatce schodowej Normana. Alkohol zrobił swoje i nieomal od razu przysnęli oparci o siebie. Mijający ich dorośli kiwali z dezaprobatą głowami, a kulawy blokowy chciał nawet ruszyć na milicję, ale akurat zawołała go jedna z sąsiadek, więc chcąc, nie chcąc, wszedł do pierwszej klatki i wspiął się na trzecie piętro. W głowie Normana zaczął się właśnie koncert, tak realistyczny, jakby rzeczywiście miał miejsce tuż przy naszym bloku. Wszędzie migały kolorowe światła, a na nieco oddalonej scenie, Suzi podskakiwała rytmicznie i śpiewała ochrypłym głosem: I’m a red-hot fox. I can take the knocks/ I’m a hammer from hell. Honey, can’t you tell?/ I’m the wild one. Yes, I’m the wild one/ I’m a touched-up freak on a winning streak. Patrzył na nią w uniesieniu, ale po chwili przeraził się, gdy senne obrazy zafalowały, a twarz piosenkarki wydłużyła się i przybrała lisi kształt. Jakiś wielki, czarny młot uderzał we fioletowe skały, tryskały snopy iskier i pojawiało się przy nich wiele demonów z lisimi, wilczymi twarzami i wielkimi rogami. Suzi zmieniła się w Tereskę z psią smyczą na szyi, straszliwie fałszującą: I’m a blue-eyed bitch and I wanna get rich/ Get out of my way ’cause I’m here to stay/ I’m the wild one. Yes, I’m the wild one/ Well it ain’t no use. Turn me loose… W tym momencie zza jej pleców wysunął się potężny mężczyzna z wilczą twarzą i powtórzył jak echo: More…more…I can’t keep score…Yeah!/ Well it ain’t no use. Turn me loose/ More…more…I can’t keep score. Przez chwilę Norman stracił orientację, ale zaraz wróciła senna świadomość i zrozumiał, że to Len Tuckey, basista Suzie, którego nienawidził od samego początku, podejrzewając go o romans ze swoją idolką. Wizja była tak realna i przerażająca, że Norman przebudził się gwałtownie,  skoczył na równe nogi i zaczął okładać powietrze, bełkocząc coś bez sensu. Nie było już przy nim Faszysty, ale przy ostatniej klatce drugiego bloku zobaczył Pepegę, rozczesującego zapamiętale długie włosy wielkim, żółtym grzebieniem.

Pepega był jednym z najsłabszych chłopaków na podwórku i często dostawał od nas niezasłużony łomot, a ulubionym zajęciem najsilniejszych członków wspólnoty było kopanie go w dupę. Dopiero po szesnastych urodzinach zaczął się stawiać, zapuścił długie włosy, zaczął też handlować winylami znanych zespołów i szybko znalazł kilku silnych obrońców. Teraz stanął przed klatką i patrzył zdumiony na Normana, biegnącego do niego chwiejnym krokiem i wykrzykującego coś niezrozumiale. Dopiero, gdy znalazł się jakieś dwadzieścia kroków od niego, usłyszał wyraźnie:

– Tuckey…!!! Ty bucu… odczep się od Suzie, bo cię zabiję…– wrzeszczał bez opamiętania zbliżający się chłopak.

Nagle z klatki wyszła Tereska, położyła rękę na ramieniu kolegi i dramatycznym głosem ostrzegła go:

– Pepe…!!! Uciekaj, bo on jest pijany…!!!

Ślub Suzie i Lena

Norman spostrzegł, że przy znienawidzonym basiście stanęła Suzie Quatro, więc z jeszcze większa furią natarł na chłopaka. Nagle też, nie wiadomo skąd, pojawił się „Spierdalaj” i chrapliwym głosem zaczął obszczekiwać przeciwnika Normana. Ten zamachnął się szeroko i myślał, ze trafi w głowę Tuckeya, ale Pepega przytomnie postąpił do przodu dwa kroki, więc napastnik stracił równowagę i padł na ziemię. „Spierdalaj” zawył boleśnie i natarł na przeciwnika, ale jeden zdecydowany ruch nogi odsunął go na bok.

– Tuckey, ty gnoju…!!! Mówię ci, odwal się od Suzi…! – charczał i sapał Norman – Odwal się od niej, bo dostaniesz kosą pod serce…

Ledwie to z siebie wydusił, sięgnął do tylnej kieszeni dżinsów i wydobył z niej sporych rozmiarów nóż. Nacisnął owalny, niklowany guziczek i ostrze wyskoczyło natychmiast, połyskując jaskrawo w słońcu.

– Pepe… zwiewamy…! – krzyknęła Tereska i popchnęła kolegę przed siebie – on chyba zwariował…!!!

– Uchlał się i nie wie, co gada… – powiedział Pepega, kopiąc ostatni raz „Spierdalaja” w tyłek.

Norman upadł na ziemię i przekrwionymi oczyma patrzył jak umyka jego marzenie – Suzie i Len szybkimi krokami oddalali się od niego, kierując się za sąsiedni blok. Z drugiej strony, kulejąc i sapiąc, zmierzał w jego stronę blokowy, prowadzący dwóch barczystych milicjantów. Dalszy ciąg tej historii był dość smutny, bo Norman po raz pierwszy znalazł się w Izbie Wytrzeźwień, a jego dziewczyna ostatecznie zostawiła go i związała się z Pepegą. Niebawem też gruchnęła pośród wspólnoty wieść, ze Suzi Quatro wyszła za mąż za basistę ze swojego zespołu. Norman nie chciał w to wierzyć, ale jak zobaczył w nowym numerze „Brava” zdjęcia ze ślubu, podarł je, wyrzucił wszystkie płyty i kasety krzykliwej piosenkarki i zaczął interesować się tylko męskimi grupami rockowymi.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: