O ROKU ÓW…! (2)

Spotkanie z Miss Africa 2019

W marcu poleciałem z kolei na festiwal literacki do Republiki Południowe Afryki i byłem bardzo ciekaw tego kraju i jego mieszkańców. Na lotnisku w Johannesburgu czekał na mnie dyrektor imprezy Zolani Mkiva, a także kilkunastu jej uczestników, z Chin, Maroka, USA, Ekwadoru i Indii, pojawiła się też – niczym egzotyczny ptak – poetka i Miss Africa 2019. Najpierw zakwaterowano nas w eleganckim hotelu w Johannesburgu i już pobieżna obserwacja, podczas dojazdu do niego, dała mi wyobrażenie o tym kraju, bliższym stolicom światowym, niż afrykańskim. Moją uwagę przyciągnęły znakomite drogi, piękne budynki, sporo zadbanych parków i wielkich trawników, a także mrowie świetnych samochodów. Jakże to wszystko różniło się od Nairobi, w której byłem w październiku roku 2018 i wywiozłem z tego miasta obrazy slumsów, brudnych wysypisk śmieci, byle jak skleconych budynków, ciągnących się przy drogach bud handlowych i usługowych. Tutaj czuło się powiew wielkiego świata, w czym utwierdziły mnie wyprawy do pobliskich miasteczek i dalekich dzielnic Johannesburga. Nawet osławione Soweto zmieniło swój charakter i składa się teraz przede wszystkim z niewielkich, ale funkcjonalnych domów, otoczonych murem. Na dachach tych budynków zauważyłem wiele anten satelitarnych, nie brakowało też wykwintnych rezydencji, wzniesionych przez czarnych ludzi, którzy zrobili karierę w biznesie, usługach lub w innych dziedzinach życia. Odwiedziliśmy dom Nelsona Mandeli, będącego teraz wielką chlubą narodową RPA, o czym świadczą też jego ogromne, realistyczne pomniki, wzniesione w wielkich miastach i miejscach z nim związanych. Człowiek ten wiele wycierpiał w kilku ciężkich więzieniach, a po wyjściu na wolność szybko został obwołany prezydentem kraju. Jeździliśmy do różnych miejsc wokół Johannesburga, gdzie czytaliśmy wiersze na imprezach gromadzących intelektualistów i zwykłych ludzi, zarówno białych, jak i czarnych.

Johannesburg – dawny dworzec kolejowy

Bodaj trzeciego dnia ruszyliśmy w drogę, odwiedzając między innymi stolicę kraju – Pretorię, a także zatrzymując się w ciekawych miejscach, gdzie widać było nosorożce, antylopy i zebry. Wspaniały był też przystanek w górach, gdzie zobaczyłem krajobrazy jakby żywcem przeniesione z moich dziecinnych wyobrażeń południowej Afryki. Potem pojechaliśmy na wschód kraju, do miejscowości Nelspruit, leżącej blisko Suazi i Mozambiku, gdzie zapewniono nam noclegi w jakże funkcjonalnych, osobnych rezydencjach, a imprezy odbywały się w dużej sali konferencyjno-widowiskowej. Pobyt w tym hotelu pozwolił mi na obcowanie z naturą południowej Afryki, bo za oknem miałem sporo krzewów, w których buszowały barwne ptaki, a z drugiej strony otwierała się przede mną wielka dolina, ze wzgórzami fioletowiejącymi na horyzoncie. Koleżanka z Chin, która miała domek blisko mnie, rozkładała przed nim niewielki kocyk, siadała w pozycji kwiatu lotosu i długo kontemplowała rzeczywistość, w której się znaleźliśmy. Przeżyłem tam wielkie wzruszenie, gdy patrząc na zachód słońca, zrozumiałem, że jest to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Nie mogłem o tym nie napisać wiersza, który tak oto się kończy: świetlisty pył mienił się/ jak ocean/ opalizował/ na krawędziach/ czarnych skał/ słychać było szelest/ cykad jęk wiatru/ i pohukiwanie/ zielonych gołębi/ gdybym miał już umierać/ wybrałbym taką chwilę/ i takie miejsce. Jeździliśmy tam też nad strumienie i wzgórza, czytaliśmy wiersze w uczelni i w klubach, a nade wszystko spotykaliśmy się z czarnymi ludźmi, którzy byli bardzo życzliwi i koleżeńscy, jakby już dawno zapomnieli, że biali kolonizatorzy wyrządzili im tyle krzywdy.

Zabudowa Johannesburga jak w europejskich stolicach

Nie zapomnę też pobytu w wysokich górach, gdzie mieliśmy czas, by podziwiać pradawne formacje skalne i ciągnące się w dal zielone zbocza. Wielkim wydarzeniem była też wyprawa na safari do Parku Krugera, jakże różniąca się od podobnej eskapady w Kenii, gdzie poruszałem się po piaszczystych drogach płaskowyżu Masai Mara. Tutaj wszystkie szlaki były wyasfaltowane, a pojawiające się zwierzęta ostrożnie podchodziły do nich lub umykały ku krzewiastym przestrzeniom. Sporo było żyraf, antylop, bawołów, hipopotamów, a nawet pojawiły się tak rzadkie zwierzęta jak nosorożec, kudu czy pantera. W jednym miejscu nasz duży jeep przystanął wraz z innymi samochodami, bo na drodze rozsiadło się duże stado lwów. Dzień był słoneczny, temperatura bliska trzydziestu stopniom Celsjusza, tak że zwierzęta były nieco rozleniwione i pozwalały obserwować się dość długo. Wracaliśmy do Nelspruit pod wieczór i mogłem podziwiać zachody słońca, jakże charakterystyczne dla Afryki, kiedy to ogromna, czerwona tarcza słońca zsuwała się szybko za horyzont, barwiąc wszystko odcieniami złota i fioletu, błękitu i oranżu.  Czarne drzewa akacjowe, gdzieniegdzie większe baobaby, kigelie z charakterystycznymi chlebowymi owocami, obsypane fioletowym kwieciem jakarandy i wyraziście czerwone drzewa koralowe, znakomicie kontrastowały z ostatecznym roztrzaskiem słońca. Potem był jeszcze powrót samolotem z mniejszego lotniska Krugera do Johannesburga, podziwianie warstw dziwnie oświetlonych chmur, kolejny dwudniowy pobyt w wielkim mieście, nowe spotkania z ludźmi i końcowe, jak uderzenie w talerz perkusyjny, poetry reading. A wszystko niczym sen, zdarzenie, które wcześniej mogło lokować się tylko w obrębie marzeń i pragnień. Lecąc samolotem linii South African nad czarnym kontynentem, z Johannesburga do Frankfurtu, nie mogłem uwierzyć, że to wszystko naprawdę się zdarzyło…

Meczet w Johannesburgu

Pomnik Nelsona Mandeli w Johannesburgu

Soweto

Dom Nelsona Mandeli w Soweto

Pretoria

Parlament w Pretorii

Pomnik Nelsona Mandeli w Pretorii

Nosorożce w drodze do Nelspruit

Charakterystyczny krajobraz wschodniej części RPA

Formacje skalne pośród gór

RPA z moich młodzieńczych wyobrażeń

Nelspruit

Bungalowy uczestników festiwalu literackiego w RPA

Park w Nelspruit

Nelspruit

Wypad w południowoafrykański interior

RPA

RPA

Wszędzie porządne drogi, nawet w górach

Przekaz sprzed milionów lat

Przy wjeździe do Parku Krugera

Antylopy w Parku Krugera

Wszędzie wiele zwierząt

Słonie na wyciągnięcie ręki

Oswojone z widokiem ludzi Żyrafy

Antylopa w Parku Krugera

Park Krugera

Kudu

Pomnik antylop na dziedzińcu recepcji Parku Krugera

Zachód słońca nad Parkiem Krugera

Powrót do Johannesburga z niewielkiego Lotniska im. Krugera

I już tylko dziesięciogodzinny lot z Johannesburga do Frankfurtu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: