NIC NIE ZOSTANIE…

W związku z kolejną rocznicą śmierci Ludwiga van Beethovena znalazłem w Internecie fotografię jego maski pośmiertnej. Wykonano ją po zaledwie pięćdziesięciu sześciu latach niezwykłego życia, które starczyło by tego wspaniałego człowieka uznać za jednego z najwybitniejszych kompozytorów w dziejach muzyki. Choć od dwudziestego piątego roku swej egzystencji, zmagał się z postępującą głuchotą, stworzył wiele dzieł, które stały się prawdziwymi pomnikami sztuki kompozytorskiej, na pograniczu klasycyzmu i romantyzmu i w czasach późniejszych. Zmagając się z chorobami i zrządzeniami okrutnego losu, Beethoven stworzył dzieła, w których doskonała forma łączyła się z apoteozą wolności i godności jednostki, czystego heroizmu oraz autentycznego braterstwa ludzi wszystkich wieków. W moich młodych latach często słuchałem symfonii ostatniego z klasyków wiedeńskich, ale też szybko zacząłem szukać innych jego utw0orów i zainteresowałem się koncertami fortepianowymi, uwerturami, kwartetami i sonatami. Zapewne od niego przejąłem też kult bohaterstwa i zainteresowałem się tonami heroicznymi w twórczości Adama Mickiewicza. Teraz – w czasach światowej epidemii koronawirusa – patrząc na jego maskę pośmiertną pomyślałem o czasie, który każdy z nas otrzymuje w darze od biologicznych rodziców i od wszechświata, którego dziećmi najrealniej jesteśmy. Biografie takich ludzi jak Beethoven uczyć nas powinny pokory i wciąż uświadamiać, że tego czasu mamy bardzo mało i jeśli nie wykorzystamy go właściwie, żadnej powtórki nie będzie. Ludzki geniusz potrafi objawić się już w młodym wieku i często bywa tak intensywny, że potrzebuje zaledwie dwóch, trzech dekad, by lśnić potem w glorii sławy przez stulecia. Tak było w przypadku Artura Rimbauda, Blaise’a Pascala, Fryderyka Szopena, Juliusza Słowackiego, Georga Gordona Byrona, Franza Schuberta, Franza Kafki, żeby przypomnieć tylko kilka biografii. Beethoven żył ledwie pięćdziesiąt sześć lat i trzy miesiące, więc na dobrą sprawę nigdy nie zestarzał się finalnie, choć błędy młodości i choroby tak dały mu się we znaki, że jego zejście z tego świata naznaczone było wielkimi cierpieniami. Ogromną rolę odegrał tutaj ołów powszechny w naczyniach, z których korzystał kompozytor, a także w wodach mineralnych, które pił i okładach, które ordynował mu lekarz. Biografię Beethovena warto przywoływać w rozmowach z tymi, którzy minąwszy barierę sześćdziesięciu czy siedemdziesięciu lat, wciąż zapowiadają stworzenie arcydzieła, które rzuci na kolana całą ludzkość. Ale tacy, nawet, gdy będą umierać, nie zrozumieją, że zmarnowali swój depozyt czasowy i praktycznie nic po nich nie zostanie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: