SZKATUŁKA Z LAKI (2)

 

Beng nie wiedział jak powstał, ale w jego czarnej świadomości pojawiały się czasami obrazy wielkiej rozpłomienionej kuli, zderzającej się z miriadami żagwi, mknącymi ze świstem w przestrzeni. Migały w niej eksplodujące góry i gęste dymy, wielkie rzeki i jeziora lawy pośród wypalonej ziemi i nieprzebranych zwałowisk żelaza, niklu, siarki i węgla. Jego pierwsza myśl pojawiła się w głowie wielkiego gada, przemierzającego głębiny i wciąż szukającego ofiar, a potem nagle przeniknęła do głowy barwnego, jadowitego węża. Sunął wtedy między zaroślami, zagłębiał się w rowy i czatował na żółtawe szczury, myszy, norniki i wielobarwne ropuchy, czekał cierpliwie i zabijał je jednym ukąszeniem półokrągłych kłów. Jego świadomość wędrowała dalej, ale rozświetliła się dopiero w mózgu wieśniaka, który przysiadł na brzegu drabiniastego wozu dużej rodziny, podążającego ku zachodzącemu słońcu. Miał na imię Janni i był niezwykle urodziwy, a jego czarne, lśniące oczy i gęste włosy, fioletowawa skóra i wiotkie kształty, przyciągały spojrzenia wielu kobiet. Jego tabor ruszył wczesną wiosną, podążając dolinami wielkich rzek, pokonując pasma górskie, rozległe równiny i pola, zatrzymując się często w dogodnych miejscach, z dala od siedzib ludzkich. Janni pragnął kobiet i udawało mu się zaciągać je w zarośla, wyprowadzać poza obóz, wspinać się na skały, albo chować się z nimi w jaskiniach. Kobiety lubiły jego piękny głos i łaknęły jego silnych ramion, chętnie też całowały się z nim i pieściły, bo był czuły i delikatny. Dopiero, gdy wnikał w nie z impetem, przerażały się, bo jego gwałtowność zmieniała się w agresję, której dotąd nie zaznały. Gryzł je do krwi i drapał boleśnie, wykręcał ręce i nogi, a w momencie najwyższego uniesienia bił pięściami po całym ciele. Nie potrafił się opamiętać i zdarzało się, że chwytał leżący na ziemi kamień i masakrował nim kochankę. Myślał, że jest pojedynczym bytem, a to beng ryczał w nim jak tygrys i domagał się nowych ofiar, czekając aż tryśnie krew i ból przepali mózgi niewinnych istot. Demon szeptał mu jak ma przygotowywać kolejne spotkania, jak kopać płytkie doły i ukrywać ofiary, jak przywiązywać do nich głazy i wrzucać je do rzek i czarnych stawów, jak oddalać od siebie zarzuty i obarczać winą wieśniaków i mieszkańców obcych miasteczek.

Udawało mu się za każdym razem, ale gdy dotarli do małej, karpackiej wsi, w środku płaskiego kontynentu, noga mu się powinęła. Wiotka czarnowłosa piękność, maltretowana w leśnej głuszy, zdołała chwycić szorstki głaz i zdzielić nim Janniego w tył głowy. Padł jak rażony gromem i natychmiast stracił przytomność, a dziewczyna zaczęła umykać w stronę obozu. Beng śledził ją przez cały czas i spostrzegł, że odszukała starego ojca, który był wójtem kilku rodzin, wędrujących po świecie w tym samym taborze. Okrwawiona i posiniaczona, z wieloma śladami zadrapań, opowiedziała mu wszystko, żywo gestykulując i płacząc jak dziecko. Przywódca zwołał natychmiast najsilniejszych mężczyzn, którzy wraz z nim zapalili pochodnie i powędrowali ku miejscu, wskazanemu przez niedoszłą ofiarę. Wciąż był nieprzytomny, więc bez trudu skrępowali mu ręce i nogi, zawiesili go na wielkim drągu i ponieśli w stronę obozu. Tam obudził się i z przerażeniem zobaczył, że leży nieopodal grupy starszych mężczyzn, żywiołowo rozmawiających ze sobą i gwałtownie gestykulujących. Co chwilę jeden z nich wstawał z klęczek i pokazywał w jego stronę, plując na boki lub czyniąc ruch imitujący cios nożem. Janni zrozumiał, ze nie ma już dla niego ratunku i odezwał się w myślach sam do siebie:

– Dlaczego byłem tak nieostrożny…?

Nieoczekiwanie usłyszał w myślach odpowiedź, dolatującą z daleka, a zarazem będącą cząstką jego świadomości:

– To ja nie zauważyłem kruka siedzącego na gałęzi, nie usłyszałem wściekłego psa, wyjącego do księżyca… Tak kończy się nasza wspólna droga…

W tym samym niemal czasie mężczyźni podeszli do Janniego i otoczyli go kołem, mrucząc pradawną pieśń zemsty, bólu i hańby. Każdy z nich trzymał w ręku dużą siekierę i patrzył na niego wzrokiem pełnym jadu i nienawiści, gotowy skoczyć do przodu na jedno skinienie wójta. Ten jednak zwlekał i mamrotał coś coraz głośniej, przestępując z nogi na nogę i czyniąc lewą ręką w powietrzu jakieś znaki. W końcu doskoczył do młodzieńca i rąbnął go z rozmachem siekierą w głowę, a ta rozpołowiła się natychmiast, odsłaniając pulsujące, krwawe wnętrze. Następni mężczyźni doskakiwali pojedynczo do trupa i cięli siekierami, gdzie popadnie, tak że szybko zamienił się w kupę czerwonego mięsa. Beng wyskoczył z jego ciała chwilę przed pierwszym ciosem i usłyszał jeszcze rozpaczliwy krzyk, ni to gasnącą prośbę, ni to skargę na okrutny los. Teraz demon przyglądał się mężczyznom rąbiącym ciało Janniego i jego uwagę zwrócił dobrze zbudowany woźnica, który wrzeszczał najgłośniej i nie mógł przestać uderzać narzędziem w mięso. Jego twarz zachlapana była krwią, kawałkami kości i mózgu skazańca, a brudne, grube paluchy lepiły się na drzewcu siekiery. Dopiero gwałtowny ruch wójta i wskazanie na woźnicę, spowodowało, ze pozostali mężczyźni odsunęli go od ścierwa. Demon nie czekał dłużej i poprzez czarne oczy, lśniące złowrogo jak u atakującego wilka, wniknął w niego tak szybko, że wozak niczego nie poczuł, a tylko wydało mu się, że jakaś zbłąkana myśl przemknęła przez jego umysł.  Nagle szorstki głos jednego z mężczyzn przywrócił mu jasne myślenie:

– Rąbałeś go Bust jakby był mokrym pieńkiem z wierzby albo osiki… Teraz idź i spuść psy, niech zeżrą to ścierwo…

Mężczyzna spojrzał niewidzącym wzrokiem po pozostałych katach, skinął lekko głową w stronę przywódcy i powędrował ku wozom, by uwolnić miotające się na uwięzi psy. Nie wiedział, że nie był już sam w sobie, nie poczuł, że demon zaczął przeglądać w nim jego dnie i noce, chwile jaskrawe i mroczne jak bezgwiezdna noc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: