* * *

Znalazłem się wieczorem w centrum miasta, podążając ku jakimś celom. Niebo już było granatowe, choć jeszcze czuło się w powietrzu rześki oddech dnia. I nagle, gdy stałem na skraju drogi, przy przejściu dla pieszych i patrzyłem na czerwone światło sygnalizacji ulicznej, zrozumiałem, że życie składa się z takich elementarnych zatrzymań i podążeń do przodu. Światła samochodów w oddali przydawały magii tej sytuacji i zapragnąłem ją utrwalić na fotografii. Wyciągnąłem telefon komórkowy i zrobiłem kilka zdjęć, spośród których jedno okazało znakomite, oddające to, co czułem w tej chwili. Szczęście i poczucie przemijalności wszystkiego, pełnia i otwierająca się stale pustka, a nade wszystko zakorzenienie w bycie, danym raz na całą wieczność, niepowtarzalnym jak narodziny i ostatecznym jak śmierć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: