PRZED ZAŚNIĘCIEM…

Już szedłem położyć się do łóżka, gdy nagle zobaczyłem, że za oknem dramatycznie zmienia się oświetlenie nieba. Zamiast szarości popadającej w burość i czerń, pojawiła się na nim tajemnicza ultramaryna, z której białe chmury wyłaniały się jak ośnieżone górskie szczyty. Ku zachodowi zsuwały się też bladoniebieskie formacje, przypominające lekkie odciski lnianego płótna, używanego do czyszczenia pędzli, a czasem do pieczętowania płaszczyzny obrazu. Otworzyłem okno balkonowe i wyszedłem na taras, rozkoszując się tym spektaklem barwy i światła, wzmocnionym światłem księżyca, który nagle wyłonił się spoza oparów, a po chwili zniknął bezpowrotnie. Stałem jak urzeczony i myślałem o tym, ile takich niezwykłych chwil tracimy w życiu, ile obrazów nigdy nie zobaczymy, ile pozostanie w niepamięci, w przeszłości, która prasuje dni i noce, ściska je w jeden bezbarwny płatek nicości. Wróciłem do domu po aparat i zrobiłem zdjęcie, ale niestety nie udawało się utrwalić obrazu kończącego się dnia. Dopiero założenie specjalnego obiektywu do zdjęć nocnych, w czarodziejski sposób przywróciło fotografii barwy, tony i półtony. Niestety nie udało się odwzorować połyskliwości bieli, ale i tak na zdjęciu zostało coś z tego, co widziałem i nad czym się zamyśliłem. Kładąc się spać, miałem cały czas w pamięci obraz chmur i ultramarynę tła, które zanikły dopiero, gdy włączyłem płytę z kanonem D-dur Pachelbela i lekko, leciutko osunąłem się w sen…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: