PIĄTA RANO

Bez względu na to o której godzinie idę spać, coraz częściej budzę się około piątej rano. Zapalam lampkę przy łóżku i czytam książki. Ostatnio na moim stoliku nocnym leży ogromna monografia norweskiego sinologa i dziennikarza Torbjørna Færøvika o Mao Tsetungu. Potem wędruję do kuchni, przygotowuję kawę lub herbatę i zaczynam myśleć o tym, co mam do zrobienia, gdzie muszę wyjść i co napisać. Właściwie nie zdarzają mi się już dni bez pisania, tym bardziej, że uprawiam wiele gatunków i zawsze jakieś poletko jest do obrobienia. Siadam do komputera i przeglądam maile, szczególnie te z odmiennych stref czasowych, a więc z Australii, Chin, Indii, Stanów Zjednoczonych. Jeszcze nie zaglądam do portali internetowych, raczej porządkuję papiery, odpowiadam na listy. Odsłaniam zasłony na oknach i widzę światło powoli rysujące się na wschodniej stronie nieba. Z każdą chwilą jest go więcej, dynamicznie zaczyna wschodzić słońce, odwieczne i milczące jak pradawne bóstwo. Jeszcze spowite otuliną poziomych, granatowych chmur, ale już wyraziście przebijające się poprzez szarość i poranne mgły.  Myślę o tym, co mi się śniło, patrzę przez chwilę na jaskrawe światełko Wenus i otaczające ją gwiazdozbiory. Moje trwanie jest stabilne i pulsujące nieustannym dążeniem ku nowym chwilom, obrazom i gestom, ku temu, co mnie jeszcze czeka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: