TĘCZA NA NIEBIE

Świat wewnętrzny1 dziewcząt bywa bardzo rozbudowany, pełen fantazji i kolorowych marzeń, ale też i smutków, pragnień, nagle pojawiającego się bólu. Szczególnie widać to, gdy zderza się z postawami życiowymi chłopców, w aurze pierwszych zauroczeń, nagłych fascynacji i nieśmiałych miłości. Wtedy wszystko wydaje się ekscytujące, pełne obietnic i tajemnic, a pierwszy pocałunek otwiera przestrzenie dotąd nieznane, prowadzące ku ostatecznym spełnieniom. To też bardzo trudny czas, gdy zderzają się ze sobą dziecinne wyobrażenia o łagodności i pięknie, z twardymi regułami życia, niedojrzałością partnerów i ich obciążeniami rodzinnymi, generacyjnymi i osobowościowymi. Może dlatego w tym wieku mamy do czynienia z wieloma samobójstwami dokonanymi, niezrozumiałymi dla rodziców i najbliższych osób, ale znajdującymi swoje tragiczne umotywowanie w niedojrzałości i poczuciu utraty wszelkich szans. Pragnienie jedności, kontynuowania związku, pomimo licznych zagrożeń, jest tak silne, że prowadzi czasami ku ślepym zaułkom i zapadniom. Wszystko wtedy jest zwielokrotnione – uroda kusi swoją nieziemskością, dotyk ma magiczne działanie, ciepło złączonych dłoni obiecuje połączenie na zawsze, a nawet zwykła ławka staje się rewirem trudnej do wyrażenia cudowności. W przypadku dziewcząt dochodzi jeszcze niezwykłe sformatowanie umysłu przez dziecinne wyobrażenia i ciągi lektur, pośród których prym wiedzie Ania z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery. Niezwykłość czai się wszędzie, pojawia się też jaskrawość albo przyciemnienie obrazów, a serce coraz częściej bije ze zwielokrotnionym rytmem. Chłopcy w tym czasie uganiają się za swoimi ułudami (przeważnie szczerbaci, z nieumytą resztka zębów, z wiecznie nieuczesanymi włosami), kopią piłkę, kąpią się w jeziorach, a prawdziwe spotkanie z istotą żeńską bywa dla nich szokiem, z którym nie potrafią sobie poradzić. Dziewczęta – nauczone podczas zabaw z lalkami i misiami – pragną im „matkować”, chcą otaczać opieką, ale często trafiają na postawy niezrozumiałe, dziwaczne, tchórzliwe, powodujące ogromny stres.

Debiut prozatorski Marty Joanny Anders zdumiewa na wielu płaszczyznach – przede wszystkim na poziomie realizacji pisarskich, logiki wykładu, czystości języka i opanowania reguł fabularnych. Na podstawie tej książki zdolny reżyser mógłby stworzyć ekscytujący film, który znalazłby wielu wielbicieli, szczególnie ze środowisk młodzieżowych, ale przecież także osoby starsze odnajdą w opowieści autorki wiele zdarzeń ze swojego dzieciństwa, sporo elementów współtworzących ich wyobraźnię i kształtujących postawę życiową. Można śmiało zaklasyfikować tę narrację jako powieść-rzekę, z wieloma odgałęzieniami i dopływami, ale jest to też wzruszający dziennik intymny, w którym łzy radości i smutku mieszają się ze sobą. Ogromną wartość ma też tutaj umiejętność snucia opowieści pulsacyjnej, łagodnie przechodzącej od czasów dziecinnych do dorosłości, od pierwszych pytań o pocałunek do dojrzałych spełnień. To są obrazy i zdarzenia, swobodnie przepływające przez świadomość autorki i układające się w ciąg, który zaczyna nabierać logiki w przyszłości. Dopiero retrospekcje – a szczególnie umiejętność wplatania ich w fabuły powieściowe – daje możliwość dostrzeżenia tajemnych ścieżek, nieoczekiwanych rozwinięć akcji i doświadczeń centralnych dla dłuższych okresów życia. Do tych zaskoczeń, które pojawiają się przy lekturze tej powieści, dodajmy jeszcze głębokie analizy psychologiczne, zarówno głównej bohaterki, jak i postaci pojawiających się w jej otoczeniu. A choć bywa to przestrzeń najczęściej poddawana krytyce, to trudno wskazać tutaj jakieś nadużycia, raczej mamy do czynienia z ogromną wiedzą autorki na temat ludzkiej psychiki, być może zdobywaną w sytuacjach trudnych, krańcowych, przypominających te z kart powieści. Przedkładając czytelnikom swój debiut prozatorski, Marta Joanna Anders jest już pisarką w pełni ukształtowaną, zaskakującą i niezwykle utalentowaną, co każe oczekiwać kolejnych udanych realizacji autorskich i ciągu nowych ekscytujących publikacji.

Na razie warto wziąć do rąk tę obszerną książkę i odnaleźć w niej autentyczną prawdę o ludzkim życiu i nieustającym dojrzewaniu do pojawiających się wyzwań. W przypadku kobiet bywa to miłość, apotem ciąża i macierzyństwo, ale przecież powieść ta dokumentuje także cały ciąg mniejszych i większych zadań, którym muszą sprostać. W przypadku istot nadwrażliwych, boleśnie odczuwających cudowny powab świata, a innym razem pogrążających się w jego mrokach, pojawia się pragnienie zadośćuczynienia i egzemplifikacji. Wtedy kobiety piszą pamiętniki, zwierzają się najbliższym przyjaciółkom, albo – co jest najwyższą formą samoświadomości – tworzą zbiór opowiadań lub powieść. To bywa zadanie tyleż twórcze, co terapeutyczne, pozwalające zrozumieć samą siebie i dające czytelnikom szansę wejścia do magicznych krain wyobraźni i tęsknoty za czystością, za pięknem i głębią doznań elementarnych. Niestety materia życia bywa skomplikowana, pełna udręki, pojawiających się stale zagrożeń i nagłych zwrotów akcji, co powoduje codzienną szarpaninę i każe wciąż podejmować trudne decyzje. W tym zakresie Centrum ich wszechświata jest ważką próbą odwzorowania trudów dojrzewania i zdecydowanego wchodzenia w dorosłość – jakże czasem trudną do zaakceptowania, jakże nieprzystającą do dziecinnych wyobrażeń o przyszłych dniach. Ta przyszłość to radosne uniesienia, ale też zdarzenia tragiczne, śmierć i poczucie ostatecznego przegrania wszelkich szans, realność rozlanej krwi, wypadków, pogrzebów i grobów – to stale przeplatające się dobro ze złem. Zaletą powieści Marty Joanny Anders jest jednak próba wskazania, że ludzkie życie jest wartością nadrzędną i cokolwiek by się w nim nie wydarzało stanowi nasz największy atut, a jeśli jest chwilowym depozytem danym nam przez rodziców, to też staje się przestrzenią, którą możemy dowolnie kształtować i modyfikować. Autorka wskazuje, że warto żyć, by móc usłyszeć od kogoś – jak Nela od Kacpra: Na razie moje niebo jest niewielkie, ale daję ci je całe. Bo na tym moim niebie to ty jesteś moją tęczą. I choćbyś nie wiem gdzie była i co robiła, ja zawsze będę na ciebie czekał.

________

Marta Joanna Anders, Centrum ich wszechświata, Biblioteka „Tematu”, Bydgoszcz 2017, s. 642.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: