STO WIERSZY POLSKICH (XXIV)

herbert

Fortynbras, król norweski, wracający z wojny z Polską, trafia na dwór zaprzyjaźnionego króla duńskiego i zostaje wprawiony w ponure zdumienie. Przywykły do widoku martwych ciał, nie rozumie skąd tyle trupów wzięło się na tym na dworze. A nie są to osoby tak „błahe” jak wcześniej zabity przez Hamleta donosiciel Poloniusz, ani jego córka, ogarnięta obłędem Ofelia – na podłodze leżą ciała króla Klaudiusza, królowej Gertrudy, mściciela Laertesa i księcia Hamleta. Jakiż dramat dokonał się w tym miejscu i kto tak fatalnie fechtował, kto rozdzielał zatruty napój? Jakież szaleństwo popchnęło tych ludzi ku zatracie i czyja nieostrożność była podłożem ciągu tragicznych zdarzeń. Fortynbras nic nie wie o zbrodniach Klaudiusza, nie doniesiono mu jeszcze o udawanym szaleństwie Hamleta, tragicznej śmierci jego ukochanej i o zabójstwie Poloniusza – przybywa obwieścić „dobrą nowinę”, że posłowie duńscy Rozenkranc i Gildenstern zostali zgładzeni po dotarciu do Anglii. Nie wie, że król nie dawał takiego polecenia, a zbrodnia dokonała się za sprawą Hamleta, który podmienił listy dyplomatyczne i skazał na śmierć tych, którzy ku niej jego wiedli. Czuje empatię do księcia, dlatego nakazuje sprawić mu żołnierski pogrzeb: Niech zatem czterech dowódców poniesie/ Ciało Hamleta, jako ciało żołnierza/ Na podwyższenie, bo gdyby mu przyszło–/ Rządziłby pewnie iście po królewsku…/ Niechaj mu przy tym rytuał wojskowy/ Muzyką wsparty, dumnie towarzyszy/ Świadcząc dobitnie, kim był… Pozostałe/ Ciała zabierzcie także, bo ten widok/ Bardziej stosowny jest bitewnej scenie.[1] Czytelnik albo widz w teatrze wie, co się zdarzyło, poznał niecne intrygi Klaudiusza, który zamordował ojca Hamleta, wie też, że ten ostatni udawał szaleństwo by zemścić się na nim. Pechowo ofiarami jego planów stał się też Poloniusz i krucha Ofelia, a potem – w konsekwencji – Laertes, syn starego dworaka. Dramat Szekspira ukazuje jak pokrętną bywa logika zemsty i jak nieopatrznie generuje ciąg nieszczęśliwych wypadków, podłych intryg i zbrodni i jak obraca się przeciwko tym, którzy używają podstępu, trucizny i szpady.

Słynny wiersz Zbigniewa Herberta pt. Tren Fortynbrasa z tomu Studium przedmiotu (1961) oparty został na przekonaniu o niewiedzy norweskiego króla co do działań Hamleta, choć ważną rolę odgrywa tutaj też irracjonalne przekonanie, że Klaudiusz sprowokował wszystko, zabijając jego ojca. Nakazując wyprowadzenie jego zwłok, udaje się za nimi i rozpoczyna swój monolog: Teraz kiedy zostaliśmy sami możemy porozmawiać książę jak mężczyzna z mężczyzną/ chociaż leżysz na schodach i widzisz tyle co martwa mrówka/ to znaczy czarne słońce o złamanych promieniach. To jest monolog, bo rozmowa pomiędzy żywym władcą a martwym księciem jest niemożliwa, a śmierć człowieka jest dla niego tak samo błaha jak zgniecenie mrówki, tak samo absurdalna i generująca oksymoroniczne skojarzenia. Czarne słońce staje się tutaj symbolem bezdennej wieczności, pośród której światło załamuje się i rozszczepia na poszczególne barwy. To jakby przedłużony moment śmierci, podczas której pojawiają się majaki i to, co trwałe, konstruowane w oku przez światło, traci swoje wymiary i kształty. Bycie żywym daje Fortynbrasowi przewagę nad Hamletem, zaznacza on też, że jest człowiekiem silnym, nawykłym do walk, a przedmiotem jego kpiny stają się dłonie i reszta ciała księcia: Nigdy nie mogłem myśleć o twoich dłoniach bez uśmiechu/ i teraz kiedy leżą na kamieniu jak strącone gniazda/ są tak samo bezbronne jak przedtem. To jest właśnie koniec/ Ręce leżą osobno Szpada leży osobno Osobno głowa/ i nogi rycerza w miękkich pantoflach. To raczej opis trupa komicznego błazna, ot takiego jak nieszczęśnik Yorick, a nie następcy tronu, którego mieli wielbić poddani. Zwycięzca podkreśla, że wyrazem śmierci jest statyka i bezład ciała, osobne rozrzucenie jego części, a określenie miękkie pantofle, ma podkreślać niedojrzałość Hamleta i jego przypisanie do młodzieńczości, niedojrzałości, matczynej troski. Prawdziwi rycerze chodzą w butach z ostrogami, a on walczył z Laertesem w miękkich pantoflach, niczym chłopiec fechtujący drewnianym mieczem z nauczycielem szermierki. Także dłonie miał zbyt kruche, delikatne, jakby nie był mężczyzną, jakby nie należały do kogoś, kto często sięgał po floret. Znacząca też jest osobność poszczególnych członków, która symbolizuje tutaj rozpoczęty już rozkład ciała i szybkie rozdzielenie tkanek, które żyją tylko wtedy, gdy krew krąży w żyłach a tlen ożywia mózg.

Ironia Fortynbrasa stale się wzmaga i znajduje swoją kulminację w decyzji o rycerskim pogrzebie księcia: Pogrzeb mieć będziesz żołnierski chociaż nie byłeś żołnierzem/ jest to jedyny rytuał na jakim trochę się znam/ Nie będzie gromnic i śpiewu będą lonty i huk/ kir wleczony po bruku hełmy podkute buty konie artyleryjskie/ werbel werbel wiem nic pięknego/ to będą moje manewry przed objęciem władzy/ trzeba wziąć miasto za gardło i wstrząsnąć nim trochę. To jest też szelmowskie przygotowanie do objęcia władzy i możliwość ukazania się na pogrzebie w wielkiej glorii, zamanifestowania swojej mocy i witalności na mocarnym koniu, pośród uzbrojonych po zęby żołnierzy i dworzan. Wojskowy pogrzeb dla kogoś, kto nie był nigdy żołnierzem i nie umiał zawiązać intrygi bitewnej, a w końcu dał się pokonać przez spiskowców, będzie wyrazem pogardy, nie uwzniośleniem zmarłego. Jego martwota stanie się kontrastem dla siły i możliwości militarnych Fortynbrasa, który otrzymał królestwo Danii bez jednego wystrzału, bez najmniejszej potyczki i przelanej krwi. Ale już na pogrzebie Hamleta wszystko się zmieni, a nowy władca ukaże swoje prawdziwe oblicze, zniszczy w zarodku jakiekolwiek knowania, spiski i intrygi, w których lubował się jego poprzednik na królewskim tronie. Do tej pory wszystko było wiotkie i rozmywało się na granicy szaleństwa, a teraz odezwie się werbel werbel i nada rytm wszystkiemu, a władca wprowadzi wojskowy dryg i nie pozwoli by po jego dworze pałętali się słabowici wizjonerzy w miękkich pantoflach, marzycielki Ofelie albo zbyt wymowni dworzanie, jak Ozyryk i Horacy. Wszystko będzie proste, oparte na raportach takich donosicieli i akolitów jak Poloniusz, Rozenkranc i Gildenstern, a decyzje podejmować będzie tylko Fortynbras. Jego manewry pogrzebowe będą huczne i choćby w taki sposób zabity książę przysłuży się jego panowaniu, odprowadzi go do tronu i jak zjawa jego ojca stanie w tle. Symbolem nowej władzy nie będzie żywy człowiek i nie będą się liczyć jego pragnienia, marzenia i potrzeby – symbolem będzie trup zniewieściałego Hamleta, jako przestroga i przypomnienie, że nie igra się z mocą ziemskich mocarzy, nie lekceważy się czarnej powagi i ostateczności triumfującej nad życiem śmierci. W taki sposób norweski suweren weźmie miasto Helsingør za gardło i wstrząśnie nim tak, że kto stanie u jego wrót, na północnym wschodzie Zelandii, albo kto przypłynie z wrót cieśniny Sund, będzie wiedział, że trafi do przestrzeni zmilitaryzowanej, w której osobne życie nic nie znaczy, a sprzedajna śmierć jest na usługach króla.

Fortynbras nie ma złudzeń, więc jego analiza zachowania Hamleta jest druzgocąca i na końcu przemienia się w zjadliwą ironię, w stylu najeźdźców i najokrutniejszych zdobywców nowych krain: Tak czy owak musiałeś zginąć Hamlecie nie byłeś do życia/ wierzyłeś w kryształowe pojęcia a nie glinę ludzką/ żyłeś ciągłymi skurczami jak we śnie łowiłeś chimery/ łapczywie gryzłeś powietrze i natychmiast wymiotowałeś/ nie umiałeś żadnej ludzkiej rzeczy nawet oddychać nie umiałeś. Hamlet nie był do życia, bo był niepoprawnym marzycielem, wierzącym w czystość (kryształowe pojęcia), a tymczasem wszystko co ważne i mocarne w świecie opiera się na glinie ludzkiej, niczym na najtrwalszym budulcu – wszystko podążą ku putrefactio. Władca musi kształtować tę materię, odcinać jej ogromne kawały, tworzyć formy i wygładzać ją, a potem nadawać ostateczny szlif. Książę duński żył jak we śnie i to, co udawało mu się osiągnąć było znikome, nie miało snycerskich kształtów. To było łowienie chimer (mitologicznych dziwnych tworów z głową lwa, ciałem kozy i ogonem węża), to gryzienie powietrza i wymiotowanie, to istnienie człowieka nieprzysposobionego do życia, który nawet nie umiał oddychać i krztusił się stale, beznadziejnie krążąc po dworze, obcując z duchami, fałszywymi przyjaciółmi i wdając się z grabarzami w pompatyczne dysputy o śmierci. Biorąc do ręki czaszkę Yoricka Hamlet staje się posłańcem śmierci, którą sprawiedliwie i niesprawiedliwie posługiwać się będzie Fortynbras. To on ostatecznie wykorzysta jego śmierć do własnych celów i dostrzeże w niej szansę na zaprowadzenie nowych porządków. W oczach nowego króla Hamlet staje się nieomal przeźroczysty, znikomy i bezsensowny, targany skurczami jak deliryk i wierzący w pojęcia niemożliwe, jak żyjący złudzeniami idealista. Dla Fortynbrasa nie ma znaczenia to, że książę był w szoku po odkryciu zbrodni Klaudiusza i zdradzie swojej matki, nie liczy się też tragedia Ofelii i poszczególne błędy – wszak dla wojskowego liczy się tylko posłuszeństwo i proste podążanie do celu, zadawanie ciosów i celne pozbawianie życia wrogów. W takim kontekście Hamlet rzeczywiście przynależy do innej rzeczywistości i staje się igraszką przeznaczenia, nieuchronnego nadejścia nowego ładu. Przeźroczystość bohatera Szekspira służy jednak też Herbertowi do ukazania tandety i bezceremonialności nowej władzy, a pamiętać trzeba, że wiersz ten powstał w czasach panowania komunistycznych książąt i monarchów, których trzeba było sprytnie oszukać, zastosować określony kostium liryczny, tak by niczego nie zrozumieli i dali się otumanić. Rządy Fortynbrasa jako żywo przypominają władzę komunistyczną, która też lubowała się zawsze w paradnych pogrzebach, wielkich demonstracjach siły, pochodach i okrzykach na cześć aktualnie rządzącego genseka. Herbert był mistrzem takiej skrywanej ironii i w wielu wierszach, niby to przypisanych czasom antycznym, kulturze śródziemnomorskiej lub orientalnej, ukazywał podskórnie rzeczywistość w której żył. W osobie Hamleta poniekąd krytykował też samego siebie i poetów takich jak on, żyjących kryształowymi pojęciami, wyznaczających sobie cele nie do osiągnięcia i szukających złudnych miraży. Ale też wskazywał wyższość konstrukcji rozwibrowanego umysłu Hamleta nad prostą logiką Fortynbrasa, wyższość marzenia nad glina ludzką i militarnym modelem państwa, a wreszcie wyższość poezji nad życiem bez natchnień i wielkich pragnień. Jeśli nawet Hamlet popełnił wiele błędów, jeśli nie umiał oddychać i wciąż wkraczał w zakazane rewiry, to właśnie jego historia utrwaliła w panteonie wielkich postaci, nieśmiertelnych przewodników, którzy odważyli się stanąć do nierównej walki z mocarnym przeciwnikiem i gotowi byli ponieść ofiarę najwyższą.

Dla takich chwilowych dowódców jak Hitler, Stalin, Mao Tsetung czy Fortynbras, jednostka nie ma znaczenia, a jej śmierć staje się wręcz obowiązkiem wobec nowego władcy, któremu trzeba się usunąć, bo inaczej szybko straci się życie z jego polecenia. Hamlet zrobił co do niego należało, odszedł w zaświaty bez zbędnych utrudnień i teraz ma spokój, a raczej wieczny odpoczynek: Teraz masz spokój Hamlecie zrobiłeś co do ciebie należało/ i masz spokój Reszta nie jest milczeniem ale należy do mnie/ wybrałeś część łatwiejszą efektowny sztych/ lecz czymże jest śmierć bohaterska wobec wiecznego czuwania/ z zimnym jabłkiem w dłoni na wysokim krześle/ z widokiem na mrowisko i tarczę zegara. Słynne zdanie Hamleta, wypowiedziane tuż przed śmiercią, iż reszta jest milczeniem zostaje ironicznie skomentowane przez Fortynbrasa, który zostaje pośród żywych i będzie wydawał rozkazy, obdarowywał szpicli, zauszników i skazywał na śmierć niepokornych, stających mu na drodze przeźroczystych, znikomych buntowników. Dla niego samobójstwo nie jest aktem odwagi, lecz elementarnym poddaniem się woli zarządcy, pogodzeniem się z jego wyrokami i zastosowaniem się do nowych reguł. Więcej odwagi wymaga rządzenie, które zawsze obwarowane jest niebezpieczeństwami ze strony ludzkiego mrowiska i największego zdrajcy – czasu, który nieustannie odmierza dni panowania, przygotowuje najdoskonalszy zamach na tego, który zasiadł na wysokim krześle. Przy całej sympatii dla Hamleta, król Norwegów nie może powstrzymać się od ironii i komentować ze swadą prostego żołdaka, dziwacznych i zwariowanych wyczynów Hamleta. Przecież to takie niedorzeczne zabijać starca za kotarą, zwodzić jego córkę, a potem stawać do pojedynku z synem – to takie emocjonalne mścić się na zabójcy ojca, nie rozliczywszy setek, tysięcy innych jego grzechów. A przecież gdyby Hamlet doszedł do władzy, mógłby rzucić na kolana Klaudiusza i pokazać narodowi jaki jest silny, jak sprawiedliwie karze nieprawości, jak mądrze analizuje świat i wyciąga wnioski. Teraz już za późno na „ćwiczenia” Hamleta i glina ludzka nie jest mu już potrzebna – teraz weźmie go w swoje władanie wilgoć i ziemia, szybki rozkład i powrót do materii pierwotnej. Śmierć Hamleta jest dla nowego władcy tak samo absurdalna jak jego życie, a wieczność – w obliczu rychłego „generalskiego” pogrzebu i zapowiedzianych z emfazą manewrów nowego władcy – staje się elementem w grze pomiędzy chwilowym istnieniem a historią dynastii. Efektowny sztych księcia, który pozbawił życia króla, tak naprawdę odebrał jemu wszystko i stał się przekleństwem całego królestwa, oddanego Fortynbrasowi bez walki i negocjacji.

Hamlet był marzycielem i kierował się w swoich poczynaniach odruchami serca, nie mógł wybaczyć Klaudiuszowi, że zamordował jego ojca i zagarnął matkę. Po ujrzeniu ducha swojego rodzica, zaczął snuć skomplikowaną intrygę, która w końcu doprowadziła do tragedii dworu, kochającej go kobiety, rodziny i całego państwa. Fortynbras ma inne cele i inne zadania, a nawet jeśli konstruuje jakieś spiski, to mają one doraźny wymiar – zapowiadając uroczysty pogrzeb, żegna się z martwym marzycielem i wskazuje, co ma do zrobienia: Żegnaj książę czeka na mnie projekt kanalizacji/ i dekret w sprawie prostytutek i żebraków/ muszę także obmyślić lepszy system więzień/ gdyż jak zauważyłeś słusznie Dania jest więzieniem/ Odchodzę do moich spraw Dziś w nocy urodzi się/ gwiazda Hamlet Nigdy się nie spotkamy/ to co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii. W obliczu spraw kosmicznych i narodzin nowej gwiazdy Hamlet, dla Norwega ważniejszy jest nowy projekt kanalizacji, dekret o prostytutkach i żebrakach, a nade wszystko obmyślenie lepszego systemu więzień, do których trafiać będą ludzie niepokorni i tak dziwaczni jak Hamlet. Tutaj nowy władca zgadza się ze zmarłym księciem – Dania jest więzieniem i teraz trzeba zrobić wszystko, by zostało ono dostosowane do jego potrzeb. W ostatnich słowach Fortynbrasa pobrzmiewa już nuta zniechęcenia, bo dostatecznie wiele uwagi poświęcił dziwakowi, nadwrażliwemu idiocie, który doprowadził do totalnej tragedii i nie potrafił wybiegać myślą w przyszłość. Zabiła go chęć zemsty i nieustanne rozpamiętywanie tego, co się stało, jakby nie istniała polityka, przemyślane ruchy, a wszystko miałoby się skończyć wraz z efektownym sztychem. To jest niezrozumiałe dla takiego pragmatyka jak król norweski i nawet jeśli nową gwiazdę nazwą jego imieniem, to będzie to wydarzenie z rzędu tych, które mają wymiar symboliczny, ale nic nie znaczące w obliczu wiecznego czuwania/ z zimnym jabłkiem w dłoni.  Zostaje zatem pożegnanie, bardzo poetyckie i nieprawdopodobne w kontekście wyartykułowanych wyżej zadań:  Ani nam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach/ a ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę. Tak, bo istnienia tych dwóch mężczyzn były jak osobne archipelagi, którym obojętne było jakie słowa na nich padają i jakie wody je oblewają. Osobność ludzkich bytów staje się wyrazista dopiero w obliczu śmierci, zawsze samotnej, zawsze odnoszącej się do tego, który musi wydać z siebie ostatnie tchnienie. Patrząc na losy duńskiego księcia i parafrazując Fortynbrasa, można na koniec powiedzieć: a to życie, cóż może, cóż może Hamlecie, w obliczu kosmicznych ogromów, sił elementarnych i panowania tych, którzy nadejdą… Cóż może Hamlecie…?

[1] William Szekspir, Hamlet Książę Danii, przekład Ryszard Długołęcki, 
Bydgoszcz-Gniezno-Warszawa 2013, s. 218–219.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: