WIOTKI UMYSŁ KSIĘCIA

6a00e54fe4158b883301b7c8200ea9970b

Książę Myszkin jest ekscentrykiem, dziwnie zachowującym się młodym mężczyzną, raz po raz doświadczanym przez gwałtowne ataki epileptyczne. Odziedziczona fortuna pozwala mu czuć się niezależnym, snuć niegroźne intrygi, odwiedzać domy, w których powinno się bywać i słuchać opowieści o Rosji, milionerach, bankrutach, mordercach i wspaniałomyślnych donatorach. Otoczenie zrazu ma go za idiotę, ale wiele osób zmienia z czasem nastawienie do niego i zaczyna dostrzegać w nim wiele pozytywów, ciekawych reakcji, do wielu docierają też wypowiedzi, poparte rzeczowymi argumentami i znakomicie lokujące się w dyskusjach. Właściwie Lew Nikołajewicz Myszkin sam dla siebie jest zagadką, a jego skłonność do zakochiwania się w biegunowo różnych kobietach, staje się prawdziwym przekleństwem. Dostojewski chciał w powieści Idiota stworzyć portret człowieka doskonałego, ale nieopatrznie skarykaturował go i ukazał liczne jego zależności od nieoczekiwanych zdarzeń, chwilowych zgapień, nieustannej presji osób z kręgu towarzyskiego. Pisał w jednym z listów: Chodzi mianowicie o przedstawienie absolutnie doskonałego człowieka. Moim zdaniem nie może być nic trudniejszego, zwłaszcza w naszych czasach. (…) Już dawniej idea ta pojawiała mi się w głowie jako pewien przebłysk obrazu artystycznego, nie chciałem jednak, aby stanowiła tylko część czegoś, potrzebowałem jej jako całości. Powieść powstała pomiędzy wrześniem 1867 a styczniem 1869 roku i publikowana najpierw w odcinkach w prasie, spotkała się z żywym odbiorem czytelników. W świecie upiorów ludzkich, karciarzy i pijaków, oszustów sądowych i złodziei ktoś taki jak Myszkin musiał jawić się jako idiota, tym bardziej, że był szarmancki, godził się na fanaberie towarzystwa i nie obrażał się za obelgi. Podczas lektury doskonale widać, że jego postawa, czyny i działania stają się prowokacją dla różnorakich oponentów, a Dostojewski używa Myszkina by ukazać wokół niego skłębienie i skarlenie społeczeństwa rosyjskiego w drugiej połowie dziewiętnastego wieku. Całe nieszczęście ludzkości – wskazuje autor powieści – polega na tym, że zbyt pochopnie i powierzchownie ocenia innych ludzi, rwie się do wydawania opinii, a największą przyjemność sprawia jej wyrządzenie komuś krzywdy. Ludzie chełpią się tym wtedy jak wielka zasługą, nie zauważając – lub nie chcąc zauważyć – jakich spustoszeń dokonali i ile zła, w postępie geometrycznym, zaczęło mnożyć się za ich sprawą.

Myszkin może rzeczywiście odstręczać od siebie ludzi, ale najcenniejsze w powieści są portrety postaci z jego otoczenia, najczęściej kanalii, choć zdarzają się też prawdziwi nieszczęśnicy (Hipolit) albo minoderyjne dziewczęta, mające w głowie tylko dobry ożenek i czekające na bogatego kandydata. Wyzwanie, jakim jest dobroć i postawa życiowa księcia, nieustannie wystawiane są na próbę, a kolejni oponenci, dyskutanci, osoby oceniające go, sami stają się podmiotem ocen Dostojewskiego. Jako epileptyk, Myszkin żyje stale w obliczu nieoczekiwanych zdarzeń, pośród których nagłe ataki mogą zburzyć wszelkie jego intelektualne konstrukcje i próby zaprowadzenia ładu. Łagodnie i delikatnie próbuje zbudować swój związek z przepiękną Agłają Iwanowną Jepanczyn, czym naraża się na drwiny jej rodziców, sióstr i całego swojego otoczenia. Dziewczyna dostrzega w nim jednak wyraźny potencjał myślowy i egzystencjalny i zaczyna przyzwyczajać się do myśli, że może stać się jej życiowym partnerem. To, co jedni uznają za idiotyzm, ona zaczyna interpretować jako interesujący profil psychologiczny, a sama będąc niezwykle rozchwiana duchowo i emocjonalnie, szuka pokrewnej duszy, powiernika dla jej romantycznych tęsknot. Wszystko wszakże otacza jakiś dziwny mrok – Dostojewski nie umiał – pisze Szestow – zupełnie nie umiał posługiwać się jasnymi barwami. Sądził, że wystarczy wymyślić pobożną nazwę dla obrazu, a jego temat będzie usprawiedliwiony.[1] Może dlatego wokół Myszkina gromadzi się sporo wykolejeńców i nieudaczników życiowych, cała rzesza pijaków i miernot, przecież każdy może u niego liczyć na rozmowę i wysłuchanie żalów. Dochodzi nawet do tak wynaturzonej sytuacji, że całe towarzystwo wysłuchuje u niego spisanej spowiedzi Hipolita Tierentiewa, a potem jest świadkiem jego pozorowanego (lub nieudolnie przygotowanego) samobójstwa. A wszystko za sprawą łagodności księcia i jego pragnienia zaprowadzania ładu we wszelkich sferach społecznych, w których się znalazł.  Trzeba być idiotą – mówią zdegradowani bohaterowie powieści – żeby wychodzić z sercem na dłoni do prawdziwych ludzkich bestii, trzeba nie mieć oleju w głowie, żeby próbować łagodzić wieloletnie spory, albo okiełznać taką zdeprawowaną istotę jak Nastazja Filipowna. A jednak – świadomie lub nieświadomie – Myszkin podejmuje stale te próby, wciąż chce tworzyć unie pomiędzy wrogami i ludźmi, którzy by nigdy nie podali sobie ręki. Jakoś w jego obecności pękają lody, a to, co wydawać by się mogło nierealne, zyskuje nowy wymiar i staje się rzeczywistością.

Postawa księcia prowadzi do nieuzasadnionych komplikacji, zerwania z Agłają i kolejnej szaleńczej próby poślubienia Nastazji Filipownej. Tutaj akcja powieści wyraźnie przyspiesza, niektórzy bohaterowie umierają, inni popadają w szaleństwo, a najbardziej zaskakująca jest ucieczka Nastazji sprzed ołtarza i ponowne połączenie z Rogożynem. Nieszczęsna kobieta nie zauważa, że doprowadziła już swoich adoratorów do kresu wytrzymałości i może stać się coś naprawdę złego. Książę jedzie do Petersburga i szuka jej w dawnych miejscach zamieszkania, odwiedza też kilkakrotnie dom Rogożyna, ale tam nie mówią prawdy, że przebywa w nim ukochana. Jego stan psychiczny ulega wyraźnemu pogorszeniu, a miotając się pomiędzy Agłają a Nastazją, powoli traci grunt pod nogami i coraz mniej ma pomysłów, co robić, jak przeciwstawić się coraz to straszniejszym zdarzeniom. W pewnym momencie pojawia się obok niego Rogożyn i prosi, by poszedł razem z nim do jego domu, gdyż jest tam potrzebny. Okazuje się, że tego samego dnia zamordował Nastazję Filipowną, a sprowadzenie na miejsce zbrodni Myszkina miało mieć dla niego jakieś znaczenie terapeutyczne. Rację ma Miłosz, gdy wskazuje, że U Dostojewskiego wola każdej jednostki (miłość własna) i samo-wola jest siłą niszczącą i lubuje się w okrucieństwie wobec innych.[2]  Tak wszystko się rozpada, wszystko traci sens – Rogożyn zostaje skazany na wiele lat katorgi syberyjskiej, książę wraca do kliniki w Szwajcarii, gdzie coraz bardziej popada w obłęd, Agłaja wychodzi za mąż za polskiego rewolucjonistę i popada w biedę. Miało się zacząć wspaniałe życie, ale zachowanie „idioty” doprowadziło do ciągu fatalnych rozstrzygnięć, bolesnych zawirowań, których nie można już było opanować. Złą rolę odegrała tutaj też intrygancka natura Nastazji, ale przecież każdy z bohaterów powieści dokładał swoją cząstkę chaosu, dezorientował Myszkina i wpływał na jego dziwaczne decyzje. Powieść Dostojewskiego miała ukazać człowieka nieskończenie dobrego, wspaniałomyślnego i spolegliwego, a udokumentowała rozchwianie rosyjskich charakterów, kłótliwość i pijaństwo, degrengoladę moralną i zawiść, a nade wszystko brak akceptacji dla dobrych uczynków i podchodzenie do nich jak do skrajnych fanaberii.

Po nowej lekturze powieści znalazłem u Maurice’a Merleau-Ponty’ego informację i jakże ważki komentarz: W pierwszym szkicu „Idioty” Dostojewskiego mordercą był książę Myszkin. W końcu został nim Rogożyn. Ale to zastąpienie nie jest dowolne, opiera się na systemie równoważności czy raczej na zasadzie selekcji i regule ekspresji, która formuje tę powieść, aby przekazywała nam określone rzeczy.[3] Rzeczywiście, gdyby Myszkin zabił Nastazję, cała konstrukcja jego postaci ległaby gruzach i okazałoby się, że wszystko jest tylko absurdem. I tak absurdalność życia pojawia się w ostatnich częściach dzieła z ogromną mocą, ale czytelnikowi łatwiej jest znieść nawrót choroby księcia, niż morderstwo Rogożyna. Nie wolno igrać z życiem, a zabawy pionkami, które prowadziła Nastazja Filipowna często prowadzą do tragicznych rozstrzygnięć. Kto wchodzi na drogę zła, zbiera zło, kto niszczy związki międzyludzkie, niszczy samego siebie, kto igra z Bogiem i Szatanem, ten wpisuje swoje losy w odwieczny, kosmiczny konflikt. I nie ma tutaj znaczenia fakt, że Nastazja jest kobietą upadłą, a jej gierki mają wymiar w mikro skali, możliwe są tylko w ściśle określonym środowisku, wąskiej grupie adoratorów i komentatorów jej poczynań. Dlaczego takim, stojącym nad grobem nadwrażliwcom jak Hipolit, śnią się jakieś szatańskie gady, które czyhają na ludzi, dlaczego ataki epileptyczne dotykają człowieka, który pragnie łączyć ludzi i potrafi wybaczyć nawet zamach na własne życie, dlaczego wreszcie dochodzi do tej ohydnej zbrodni? Odpowiedzi może być kilka – stan umysłów ludzi w Rosji pogorszył się, a groza nakazów i kar religijnych przestała działać, do czego przyczyniło się też uzależnienie kleru od mamony. Zanikły bariery pomiędzy szlachetnie urodzonymi, a zwykłą hołotą, która nie waha się wkraczać na spotkanie, w którym bierze udział arystokratyczna rodzina generała Jepanczyna. I wreszcie odwieczna przywara Rosjan – pijaństwo doprowadzone do skrajności i nieustanne poszukiwanie funduszy na nie, wydobywanie spod ziemi fundatorów i tych, którzy dadzą się naciągnąć na zakup kolejnych butelek. Myszkin nieświadomie uczestniczy w tej degrengoladzie i jego postawa odbierana jest opacznie, łatwo go można nazwać „idiotą”, łatwo też można wychwalać go pod niebiosa i prowadzić gierki w jego otoczeniu. Naiwność księcia odbierana jest przez Agłaję jako dobroć, a Nastazję podnieca i rodzi pożądanie, patologiczne marzenie o przyszłych upojnych nocach z tak kruchą istotą. Nieszczęście kumuluje się coraz bardziej, ale główni bohaterowie powieści tego nie dostrzegają, zdają się naiwnie wierzyć, że wszystko poukłada się zgodnie z ich planami. Finał jest bezlitosny i główną rolę odgrywa w nim Rogożyn – zdawać by się mogło najsilniejszy z nich, psychicznie i fizycznie, najbogatszy i mający największe perspektywy rozwoju. To on wbija kuchenny nóż w serce Nastazji i pragnąc dodatkowo zgnębić swojego rywala – prowadzi Myszkina do pokoju, gdzie leży jej ciało okryte płótnem. Tego już wiotka psychika księcia nie jest w stanie wytrzymać…

[1] L. Szestow, Dostojewski i Nietsche Filozofia tragedii, 
przeł. C. Wodziński, Warszawa 1987, s. 95.
[2] Cz. Miłosz, Dostojewski i zachodnia wyobraźnia religijna 
[w:] tegoż, Ziemia Ulro, Kraków 2000, s. 84.
[3] M. Merleau-Ponty, Proza świata Eseje o mowie, 
przeł. E. Bieńkowska, Warszawa, s. 196.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: