SKARBY ŚWIATA

DSC_0084-001

Dzieci są największym skarbem i wspaniałą, bezcenną przyszłością świata… W cudowny sposób rodzą się i szybko uczą wymiarów, kształtów, barw, dźwięków, smaków i zapachów. Wchodzą w kolejne dni, miesiące i lata z szeroko otwartymi oczyma i chłoną wszystko dookoła, starają się obdarzyć dobrą energią członków rodzin i przygodnie spotkanych ludzi, obdarzyć uśmiechem zwierzęta, lalki, plastykowe albo drewniane zabawki. Ich małe serca biją żywo, równomiernie, a gdy rytm staje się szybszy, przeistaczają się w barometry świata, wskazujące nadużycia w obrębie istnienia. Dlatego tak je kochamy, tulimy i pragniemy by było im zawsze dobrze, otaczamy je opieką i pieścimy, a nade wszystko chronimy w budowanych domach i zawiązywanych rodzinach. Spośród krzywd ludzkich największą jest rana dziecka, jego łzy na policzkach, smutek w oczach i żałosna skarga. A przecież tyle jest miejsc na świecie, gdzie małe istoty cierpią i żyją w strachu, tyle łez przelewają na darmo, tyle drżeń małych rączek wyczuwają matki i ojcowie. Dzieciństwo powinno być czasem miłości i radości, a częstokroć przeistacza się w ponury spektakl, rozgrywający się na oczach świata. Cóż z tego, że krzywda dziecka we wszystkich kulturach traktowana jest jako przewina wobec całego świata, cóż z tego, że nieustannie słychać głosy sprzeciwu i niezgody, gdy stale pojawiają się ludzie nie liczący się z tym, wciąż rodzą się konflikty, w których giną niewinne istoty. Pierwsze lata kształtują osobowość człowieka, stają się fundamentem jego późniejszych losów i dokonań, twórczych zamierzeń i spełnień, wielkości i humanistycznej pełni. To stamtąd wiodą ścieżki na szczyty gór i ku rozległym równinom, to tam zaczyna się droga ku sławie, mądrości i podziwianym osiągnięciom. Każdy wielki pisarz, filozof, każdy astronauta i konstruktor, wszyscy politycy i artyści, kompozytorzy i podróżnicy mieli swoje dzieciństwo. Nie bez powodu autorzy biografii, studiów i kronik zaczynają opowieści od lat najmłodszych, od pierwszych chwil kształtowania się przyszłego znaczącego człowieka. To są próby wskazania tego, co stało się początkiem eksplozji w latach przyszłych i ukształtowało wyjątkowy byt, kogoś kto wyraziście zaznaczy swój ślad w historii i wywarł wpływ na ludzi jego czasu i na następne pokolenia. Nie każde dziecko staje się takim przewodnikiem duchowym, nie każdy chłopczyk i dziewczynka sięgają po laury, ale każde z nich nosi w swoim małym sercu energię początku, potencjalności dokonań wieku dorosłego, chwil jasnych i jaskrawych, oklasków i radości ze spełnienia się snów o wielkości.

Jolanta Królikowska skomponowała wspaniałą panoramę kruchości i delikatności światów dzieci, chwil pierwszych i kolejnych, utrwalonych w kadrze aparatu fotograficznego i zatrzymanych na zawsze w ich wyjątkowości i symbolicznym wymiarze. Niezwykła uroda zdjęć komponuje się tutaj wspaniale z pięknem wewnętrznym i zewnętrznym dzieci z różnych stron świata, istot ciekawie zerkających w obiektyw i uchwyconych niespodziewanie w chwili zamyślenia, w smutnej lub pełnej wigoru pozie. To są subtelne portrety, układające się w wielki fresk ludzkości, nieustannie podążającej przed siebie i napotykającej na swej drodze trudności – to panorama naszego gatunku, ukazana z poczuciem misji, zapisania na zawsze tego, co miało przepaść i bezpowrotnie utonąć w głębiach stulecia i tysiąclecia. A teraz utrwalone i umieszczone w ciągu geograficznym, w cyklu odsłon elementarnych, stało się wartością nie do przecenienia, dokonaniem artystycznym jednej osoby i sukcesem całego globu. To jakby druga strona straszliwych doniesień z dzienników telewizyjnych, to wskazanie, że człowiek jest dobry i może ze swojego dzieciństwa wysnuć przyszłość chwalebną, pełną ekscytujących zdarzeń. Potwierdza to też sama autorka tego niezwykłego albumu i przedsięwzięcia artystycznego najwyższej klasy, która też miała swoje dzieciństwo i potrafiła tak kształtować życie, że dotarła do tego artystycznego spełnienia. Wcześniej były inne doznania, nieustanne podróże i obcowanie z tysiącami ludzi, przyglądanie się z uwagą małym istotom i dokumentowanie ich wyjątkowości, smutku i radości, zamyślenia i blasku na twarzach. Rzadko udaje się dostrzec tyle piękna i dobra w jednej publikacji, tyle różnokolorowych oczu, odcieni skóry i finezji włosów, rzadko też zdarza się by autorka fotografii zawarła w nich tak wyraziste, egzystencjalne przesłanie, etos człowieczeństwa podążającego przez swoje czasy i przeistaczającego się nieustannie w kolejnych fazach rozwojowych. Kimkolwiek nie będą te dzieci w przyszłości, zostały tutaj ukazane jako istoty kruche, ulotne, zapatrzone w przyszłość i odwieczność istnienia. Zdumiewająco mądre bywa spojrzenie dwulatka, trzylatka, pięciolatka, jakby istoty te żyły jeszcze w tajemniczym świecie przed narodzinami, jakby niosły w sobie zanikającą szybko wiedzę o metempsychicznej podróży. Stąd zapewne biorą się opowieści o poprzednich bytach, licznych wcieleniach, reinkarnacjach i tak rodzi się przekonanie o nadnaturalnym charakterze naszej egzystencji. Dziecko ma dobrą naturę, patrzy jasnymi oczyma na kolorowe klocki i białe chmury, tonące w błękicie nieba, ogląda świat przez różowe szkiełko i obdarza czułością strzeliste kształty drzew za oknem swojego domu. Te fotografie to odkrywanie zakamarków jego myśli i nieustanne wpatrywanie się w lśniące źrenice, odbijające świat i będące zagadką samą w sobie – to analiza ruchów i gestów rosnącego ciała, dopiero, co wychodzącego z niemowlęctwa, a już wyraźnie podążającego ku chwilom następnym i zaczynającego decydować o samym sobie.

Jakże trudno jest zatrzymać w kadrze cząstkę zwykłości i jakże trudno uczynić z niej element wielkiej panoramy. A jednak w tym albumie znajdziemy zdjęcia, w których odcisnęły się chwile niezwykłe – proste jak podanie ręki i uśmiech na twarzy malca, a zarazem bolesne, jak smutek w szeroko otwartych oczach i łza lśniąca w oku. Dzieci w naturalny sposób łakną ciepła i dobroci, pragną mieć blisko siebie przyjaciela, niepozorna pacynkę, lalkę zrobioną z tego, co było po ręką. To bywa klucz do szyfru ich serc, to bywa powiernik ich dziecinnych trosk i tajemnic. Na całym świecie powtarza się ten sam rytuał, owo otrzymywanie od dorosłych misiów, kukiełek, laleczek, a potem czynienie z nich centrum intymności, punktu środkowego, od którego energie podążą w wielu kierunkach. Dziecko potrzebuje przyjaciela przy zasypianiu i podczas zabawy, w podróży i w drodze do szkoły, a czas spędzony razem staje się częścią tej samej opowieści o czystości i pełni, o przychodzeniu na świat i dorastaniu do zadań wieku dorosłego. Prezentowane tutaj lalki z całego świata mają swoje dusze, jakby żyły wraz z małymi istotami, a choć są też tworami, artefaktami, to czyste uczucia przydają im tajemnej witalności. To jest ta sama ulotność i kruchość, to samo chwilowe pojawienie się w jakimś kraju, w dalekiej lub bliższej przestrzeni, w czasie nieustannie pędzącym do przodu. Tak jak fotografie dzieci Jolanty Królikowskiej mają ogromny walor artystyczny, tak prezentowane tutaj lalki i pacynki stają się elementem sztuki danego regionu, państwa, miasta albo wsi i tworzą kontekst kulturowy. Widać w nich ogromną dbałość o właściwe odwzorowanie realiów, koloru skóry, kształtu fryzury i ubioru, a nawet uczuciowości, przenoszonej z ognisk rodzinnych. Elementy rustykalne mieszają się tutaj z wzornictwem przemysłowym, ale za każdym razem mamy do czynienia z charakterystycznymi modyfikacjami. Zarówno dorośli, jak i dzieci pragną nadać im indywidualny wyraz i przygotować do roli, jaką mają pełnić w czasie dorastania i kształtowania się osobowości małego człowieka. Nasza obecność w świecie jest chwilowa, nasze bycie pośród żywych ma swój początek i koniec, dlatego budujemy enklawy ciszy i spokoju, szukamy przyjaźni i prawdy, piękna i dobra. Dzieci znajdują to wszystko w chwilach zabawy z lalkami i kukiełkami, plastikowymi samochodami i klockami. Ale tylko twory imitujące żywe istoty mogą stać się niemymi przyjaciółmi, wspólnikami w chwilach kształtowania się człowieka i osiągania przez niego określonego stanu wrażliwości. I jakże ważne tutaj są barwy i miękkość, materiały, z których zostały wykonane, a nawet ich zapach – najważniejsza jednak jest bliskość, która ma imitować przywiązanie matki i ojca do dzieci i utwierdzać je w przekonaniu, że współistnienie jest harmonijnym stanem rzeczywistości, w której żyją.

3 komentarzy

  1. 2016/03/02 @ 15:02

    Dziękuję uprzejmie za fantastyczną recezję Drogi Mistrzu Słowa. Mam nadzieję, że całość oczaruje każdego odbiorcę. Pozdrawiam najpiękniej jak potrafię. Jolanta

  2. 2016/03/02 @ 15:14

    Dziękuję uprzejmie za fantastyczny komentarz! Niech pięknie dobrane słowo do obrazu przekonają każdego odbiorcę. Pozdrawiam najlepiej jak potrafię. Jolanta

  3. 2016/03/02 @ 15:25

    Serdecznie dziękuję za fantastyczny komentarz! Mam nadzieję, że mój obraz i Pańskie słowo przekonają każdego odbiorcę. Pozdrawiam pięknie. Jolanta


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: