LUDZKOŚĆ W OBRAZACH (XIX)

Portrait of Clara Serena, daughter of Rubens and Isabella Brant

Peter Paul Rubens należał do elity intelektualnej Flandrii przełomu szesnastego i siedemnastego wieku, a jego pozycja pozostała niezachwiana aż do śmierci. Miałem okazję zwiedzać w Antwerpii dom tego malarza, przekształcony teraz w muzeum i dający wyobrażenie o jego bogactwie i przynależności do klasy najlepiej sytuowanej w Belgii. Malarz dwukrotnie żenił się i z każdego małżeństwa miał potomstwo, które śmiało wchodziło w dorosłe życie, edukowało się i stroiło, co widać na licznych obrazach i rysunkach, na których ojciec przedstawiał je, czy to w grupach rodzinnych, czy na osobnych portretach. Z 1618 roku pochodzi portret Clary Sereny, córki z pierwszego małżeństwa, namalowany dla dziadka, by ukochana wnuczka zawsze była przy nim. To przedstawienie szczęśliwego, pięcioletniego dziecka, które szeroko otwartymi oczyma patrzy na świat i opowiada wszystkim dookoła jaki jest cudowny. Rubens bardzo ją kochał i cieszył się, kiedy przychodziła do jego pracowni i rysowała coś na kawałkach papieru, kolorowała jakieś niepotrzebne szkice i wciąż śmiała się. Nie przeszkadzał jej ostry zapach farb i werniksów i patrzyła z dumą na ojca, stojącego w otoczeniu uczniów, niezmiennie adorujących ją i zapewniających o dozgonnej miłości. Zachowały się przekazy świadczące o tym, że bardzo kochała młodszych braci – Alberta i Nicolasa, lubiła siadać w ogrodzie, gdzie podziwiała dojrzewające winogrona i wróbelki. Napełniała dom Rubensów radosnym śmiechem, wykorzystując czarno-białą podłogę w kuchni do skakania z płytki na płytkę. A potem znowu wracała do rozległego ogrodu, gdzie studiowała długo kształty róż i licznych rzeźbionych postaci. W szczególnie dobrych stosunkach była z Magdaleną, służącą Rubensów, zabawiającą ją piosenkami z okolic Antwerpii, czeszącą i układającą w loki jej włosy. Była bardzo czuła dla zwierząt, kotów i psów, ale chyba najbardziej kochała konie, które chodziła karmić z ręki do stajni i cieszyła się, gdy dotykały jej czoła ciepłymi chrapami i rżały radośnie na jej widok. Rubensowie mieszkali najpierw z rodzicami i po przeprowadzce podarowali dziadkowi dziewczynki jej portret, który miał przypominać, że uwielbiała gonić się z dorosłymi i wołać: „Złap mnie, jeśli potrafisz…” Niestety nagła śmierć przerwała tę idyllę i w wieku dwunastu lat dziewczynka odeszła z tego świata, pogrążając w rozpaczy całą rodzinę, jej przyjaciół i innych domowników.

Dom Rubensa w Antwerpii

Portret córki powstał w chwili, gdy dziewczynka promieniała ze szczęścia i obdarzała wszystkich swoją czystą miłością. Malarzowi udało się odwzorować ją w jednej z takich świetlistych chwil, chociaż strasznie nie lubiła sytuacji, gdy musiała pozostawać w bezruchu. Nieomal impresjonistyczne ujęcie tematu wskazuje, że malarz śpieszył się, by położyć pierwsze warstwy farb i za bardzo nie doświadczać córki przy kończeniu tła. Dzięki temu powstał portret namalowany z ogromną dynamiką, w innym stylu niż reszta tego typu przedstawień z epoki. Zapewne bliższy jest odwzorowaniem ludzkim Renoira, niż malarzy flamandzkich, cyzelujących wykwintne kołnierze, koronki i dopracowujących do ostatniego szczegółu twarze portretowanych osób. Widać to szczególnie w przybliżeniu, gdy powiększymy dzieło i ukażą się poszczególne ruchy pędzli Rubensa, ledwie nikłe dotknięcia farby w obrębie oczu, ust i malutkiego noska. Na plan pierwszy wysuwają się cudownie nadęte, dziewczęce policzki z rumieńcem i szczególnie tutaj wycyzelowane jasne, rudawe włosy. Nie ulega wątpliwości, że mamy tu do czynienia ze słodkim aniołkiem, który tylko czeka, by zerwać się z krzesła w pracowni i pobiec do kuchni, przemknąć przez pokoje, a potem usiąść na ławeczce w ogrodzie i studiować uważnie świat dookoła. Jakże magnetyzujące są jej niebieskie oczy i czarne źrenice, co razem daje kolor granatowy i podkreśla bystrość jej spojrzenia i uwagę, z jaką przygląda się różnorakim kształtom. Jej kształtna twarz zapowiada niezwykłą, potencjalną urodę w wieku późniejszym, wszystkie części są proporcjonalne i nie doszukamy się żadnych przerysowań. Trudno podejrzewać Rubensa o nadmierną idealizację dziecka, bo przecież wykonywał zamówienie dziadka, w którym chodziło o lustrzane odbicie uwielbianej wnuczki. Elementy stroju nie zostały tutaj jakoś specjalnie dopracowane, a najważniejsza stała się twarz, wypływająca jak jasna plama z ciemności i pasma filuternie rozsypanych włosów. Owo wydobycie na plan pierwszy podkreśla też wielki kołnierz, którego biel została specjalnie złamana szarością, podkreślającą fałdy i zaciemnienia i stała się rodzajem wielkich „liści”, z których wyrasta „niezwykły kwiat”.

18_Rubens_Clara_Serena_Private_Collection

Badacze podkreślają podobieństwo dziecka do pierwszej żony, które jest jeszcze wyrazistsze na drugim portrecie, przez lata uznawanym za dzieło któregoś z uczniów Rubensa. Obecnie wielu historyków sztuki i naukowców jest zdania, że mamy tu do czynienia z dziełem wielkiego mistrza z Antwerpii, namalowanym po śmierci Clary Sereny, albo krótko przed nią. Trudno powiedzieć, czy znaczne wychudzenie dziewczynki spowodowane zostało przez chorobę, czy było naturalnym elementem jej dojrzewania, ale przemiana jest znacząca. Nie ulega też wątpliwości, że mamy do czynienia z tą sama osobą, choć utrata urody jest znacząca, co w końcu zdarza się u dzieci, a nawet bywa częste. Aniołek w pierwszych latach życia, zmienia się na niekorzyść, a w grę przecież wchodzi gra sił genetycznych, dziadków, babć i wcześniejszych krewnych. Także pod względem malarskim portret pięcioletniej Klary jest ciekawszy, chociaż ten drugi też zaciekawia i dokumentuje niezwykły talent Rubensa do portretowania ludzi i ukazywania na płótnach ich cech charakterystycznych. Tutaj mamy do czynienia z dziewczynką, która wkracza w dorosłość i wyraźnie wartościuje to, co dzieje się wokół niej. Oczy już tak nie płoną, choć są wyraziste, usta zyskały lekkie skrzywienie, jakby często wyrażały dezaprobatę, a włosy stały się płomiennie rude. Jeśli jest to odtworzenie wyglądu dziecka po śmierci, to zrozumiała staje się nostalgia przedstawienia, niebieska chorobliwość skóry, szczególnie pod oczami. Taka skromność w zakresie doboru barw jest znacząca u jednego z największych kolorystów w dziejach malarstwa światowego i odgrywa określoną rolę we flamandzkim systemie wanitatywnym. Choć czasy były takie, że wiele dzieci umierało przed osiągnięciem wieku dorosłego, każda taka strata jest bardzo bolesna, a tutaj w przypadku dziecka niegdyś tak żywego i kochającego ojca, pogrążyła malarza w wielkim smutku, o czym wiemy z jego listów. Nawet jeśli Clara Serena miała pojawić się na tym świecie, by namalował ją genialny ojciec, a potem obraz ten znalazł się w ciągu najważniejszych malarskich portretów ludzkości – warto było żyć…

2 komentarzy

  1. 2016/02/04 @ 21:31

    Portret przedstawia śliczną dziewczynkę, wyglądającą czerstwo i zdrowo. Na co zmarła ?

    • lebioda said,

      2016/02/14 @ 16:06

      Niestety, nie znalazłem informacji na ten temat…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: