ŚWIAT STAROŻYTNY (XXV)

Police Verso, mal. Jean-Léon Gérôme, 1872

Police Verso, mal. Jean-Léon Gérôme, 1872

Studiując Zarys dziejów rzymskich Lucjusza Anneusza Florusa, który w istocie jest ciągiem diariuszów wojen, prowadzonych przez Rzymian, natknąłem się na tendencyjny opis powstania Spartakusa z lat 73–71 przed naszą erą. Autor jest bardzo tajemniczy, wiemy tylko, że pochodził z Afryki, sporo podróżował po krainach basenu Morza Śródziemnego, aż osiadł w Hiszpanii, gdzie nauczał literatury i języka. Swoją historię napisał w sposób panegiryczny, wychwalając wielkość i chwałę Rzymu, często zaniżając wartość przeciwników imperium. Przy opisie wojny ze Spartakusem już na samym początku deklaruje jaki był jego stosunek do gladiatorów: Można było w istocie znieść hańbę wojny z niewolnikami, bo chociaż los wystawia ich na wszelkie zniewagi, stanowią jednak, że tak powiem, drugi gatunek ludzi i mogą korzystać z dóbr naszej wolności. Jak mam nazwać wojnę wywołaną przez Spartakusa, nie wiem, ponieważ walczyli w niej niewolnicy, a dowodzili gladiatorzy. Pierwsi jako ludzie najniższego gatunku, a drudzy – najgorszego, powiększyli nieszczęścia Rzymian szyderstwami, jakie na nich ściągnęli. (Lucjusz Anneusz Florus, Zarys dziejów rzymskich, przeł. I. Lewandowski, Wrocław 2006, s. 148-149) Powstanie, które rozlało się na cały kraj, miało swoją genezę w okrucieństwie szkoły gladiatorów Lentulusa Batiatusa, ulokowanej w Kapui. Dochodziło tam do nieustannych konfliktów, ale gladiatorzy na tyle się zaprzyjaźnili, że nie chcieli już dłużej sami siebie mordować. Ostatecznie ze szkoły uciekło blisko siedemdziesięciu uzbrojonych, zaprawionych w bojach i okrucieństwach mężczyzn, a po przyłączeniu się do nich tysięcy niewolników i ubogich wieśniaków, powstanie rozlało się po całej Italii. Był to heroiczny zryw, podyktowany warunkami życia gladiatorów i pragnieniem odmiany losów, często kończących się walką z najbliższym przyjacielem i śmiercią z jego ręki. Zabijanie było wpisane w dzieje antyczne, zarówno greckie, jak i rzymskie, ale w przypadku gladiatorów mieliśmy jeszcze do czynienia z odbieraniem wszelkiej nadziei na poprawę bytu. Spartakus i jego kompanii nie mogli już znieść tego, że o ich losie decydowali najczęściej otyli, zmanierowani rozpasani Rzymianie, dla których oglądanie walk i ostateczne odbieranie życia pokonanym, było taką samą rozrywką jak pijaństwo i obżarstwo, zabawianie się z niewolnicami, albo wylegiwanie się w termach.

gladiatorzy

Początków walk gladiatorów należy upatrywać w zwyczajach pogrzebowych starożytnego Rzymu, kiedy to najpierw składano krwawą ofiarę ze skazańców, a potem zmuszano ich do toczenia walk przy stosach pogrzebowych. Miało to uświetnić i uwznioślić kremację, przydając jej eternalnego kontekstu, a nade wszystko chciano w ten sposób ubłagać mordercze bóstwa i zapewnić zmarłym egzystencję pośmiertną. Lidia Winniczuk wskazuje, iż Pierwsze zorganizowane zapasy gladiatorów miały także charakter obrzędowo-pogrzebowy. Widowiska tego rodzaju mieli urządzić w r. 264 p.n.e. w ramach uroczystości pogrzebowych Juniusa Brutusa jego synowie Marek i Decimus Brutusowie. Pierwsze te walki odbyły się na Forum Boarium. Zwyczaj taki przyjął się w Rzymie i mamy szereg świadectw stwierdzających urządzanie walk gladiatorskich dla uczczenia zmarłych. (L. Winniczuk, Ludzie, zwyczaje, obyczaje, starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa 1983, s. 644) Starcia gladiatorów tak przypadły do gustu prostym ludziom, że zaczęli oni wymuszać ich organizację na urzędnikach, edylach, a nawet cesarzach. Doprowadziło to do powstania licznych szkół, kształcących potencjalnych przeciwników – owych straszliwych miejsc, w których utrzymywano wielką karność i podsycano nienawiść pomiędzy przeciwnikami. W skrajnych przypadkach dochodziło do buntów, a jeden z nich przerodził się w wielkie powstanie, które zakończyły nieporozumienia w łonie spiskowców i zdecydowane posunięcia władzy, która zmobilizowała wojsko jakby to była wojna z wrogiem zewnętrznym. Spartakus, pochodzący prawdopodobnie z Tracji i ukazywany jako etyczny bojownik o prawa niewolników, też miał na swoim sumieniu liczne mordy i wsławił się wielkim okrucieństwem podczas pogrzebu Kriksosa, przyjaciela i jednego z przywódców buntu. Kpiąc z tradycji rzymskiej zmusił trzystu jeńców, czasami bardzo znaczących, do walki na śmierć i życie, czym prawdziwie rozsierdził senat rzymski. Postępek Spartakusa tak tłumaczy Florus: Pogrzeby poległych w bitwie dowódców urządzał z imperatorskim przepychem i nakazywał jeńcom walczyć przy stosie na śmierć i życie, jak gdyby przez to, że z gladiatora stał się organizatorem igrzysk, chciał zmazać całą poprzednią hańbę. (s. 150) W taki sposób pozbył się wielkiego obciążenia, jakim byli schwytani Rzymianie, ale przypieczętował też koniec swojej rebelii i sprowokował męczeństwo wielu towarzyszy, których w liczbie sześciu tysięcy ukrzyżowano wzdłuż stukilometrowej drogi prowadzącej z Kapui do Rzymu.

Mal. Fiodor Bronnikov

Przeklęte pole, 1878, mal. Fiodor Bronnikov

Także Appian z Aleksandrii w Historii rzymskiej ukazuje Spartakusa jako okrutnika i podstępnego wodza, uciekającego się do zastraszania własnych kompanów i do bezczeszczenia zwłok wrogów: Czekając na jazdę, która skądś miała nadciągnąć, nie podejmował już Spartakus bitwy z całym swoim wojskiem, ale w wielu punktach mniejszymi oddziałami niepokoił oblegających; ustawicznie wypadał na nich znienacka, wrzucał do rowu wiązki chrustu i zapalał je utrudniając Rzymianom pracę. Na polu między obu liniami powiesił jeńca rzymskiego, aby uprzytomnić swoim los, jaki ich czeka, jeśli nie zwyciężą. (Appian z Aleksandrii, Historia rzymska, t. III, przeł. L. Piotrowicz, Wrocław 2004, s. 726) Musimy wszakże pamiętać, że okrucieństwo było podstawą utrzymania w ryzach powstańców i tak samo postępowali dowódcy rzymscy w stosunku do swoich żołnierzy. Nikt nie chciał walczyć z byłymi gladiatorami i umierać za swoich pretorów i konsulów, toteż pierwsze starcia Licyniusza Krassusa, desygnowanego przez senat do walki ze Spartakusem, zakończyły się sromotną porażką. Nowy pretor postanowił zatem przerazić swoich żołnierzy i nakazał zdziesiątkować ich, zabijając – według Appiana z Aleksandrii (Tamże, t. III, s. 725) – cztery tysiące. Dopiero to spowodowało, że Rzymianie zaczęli bezlitośnie walczyć z ludźmi Spartakusa, wiedząc, że tylko zwycięstwo ocali im głowy. Do tej krwawej wojny domowej nie doszłoby, gdyby nie organizowano coraz więcej walk gladiatorskich w wielu amfiteatrach Rzymu, na czele z Colosseum. Winniczuk wskazuje, iż Gladiatorzy rekrutowali się przeważnie spośród jeńców wojennych, niewolników, przestępców skazanych na śmierć, zgłaszali się i ubodzy ludzie wolni, z myślą o zarobkach, nie licząc się z możliwością utraty życia. Liczba zawodników stale wzrastała; w pierwszych odnotowanych, zorganizowanych przez Brutusów walkach gladiatorskich, brały udział trzy pary walczących, w następnych, jeszcze o charakterze obrzędowo-pogrzebowym, dochodziło do kilkudziesięciu. (…) Kiedy wprowadzono walki o charakterze czysto widowiskowym ograniczono listę uczestników walk do stu dwudziestu, lecz liczby tej nie przestrzegano; w walkach zorganizowanych przez Oktawiana Augusta przeszło przez arenę sześciuset gladiatorów, a w walkach urządzonych przez Trajana z okazji zwycięstwa nad Dakami miało brać udział dziesięć tysięcy ludzi. (Winniczuk, dz. cyt., s. 647) Łatwo możemy sobie wyobrazić jak wielki był rozlew krwi, ile razy palce ludu rzymskiego kierowano w dół i ile okrucieństw miało miejsce na arenach. Trzyletnia wojna domowa Rzymu ze Spartakusem zakończyły nowe tragedie ludzkie i cierpienia na krzyżach tysięcy bezimiennych męczenników, a taki sposób zabijania miał niebawem całkowicie odmienić historię i sprowokować powstanie chrześcijaństwa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: