GŁOWA HAYDNA

Joseph_Haydn

Czytam monografię Karla Geiringera, poświęconą Josephowi Haydnowi, mojemu uwielbianemu kompozytorowi, którego muzyka od wielu lat towarzyszy mi w pracy literackiej. Niegdyś stale zmieniałem płyty winylowe, odtwarzane na gramofonie Bambino, a teraz sprawa jest ułatwiona, bo korzystam z ogromnego archiwum komputerowego, w którym znaczące miejsce zajmują kompozycje tego twórcy. Należy on do wielkiej trójcy klasyków wiedeńskich, razem z Mozartem i Beethovenem, ale jego styl i zwiewność tonów, nowatorskie wykorzystanie instrumentów i kontrapunktów, a nade wszystko niezwykła pomysłowość muzyczna, pozwalają go natychmiast oddzielić od śpiewnych dzieł autora Czarodziejskiego fletu i potężnych kompozycji twórcy Missy solemnis. Biografia Haydna wskazuje jak trudno było chłopcu z ubogiej rodziny cieśli wiejskiego, wspiąć się na wyżyny sztuki europejskiej, ale też dokumentuje niezłomną siłę woli i nieustanne wspinanie się ku coraz większym wyzwaniom. Taki wspaniały rozwój możliwy był przede wszystkim dzięki możnemu protektorowi, jakim stała się arystokratyczna, węgierska rodzina Esterházych, ale też dzięki cechom charakteru Haydna, jednego z dwanaściorga dzieci, biorącego przykład z pracowitej matki i uzdolnionego ojca. Książka Geiringera należy do kanonu literatury poświęconej kompozytorowi, analizuje zdarzenia życia, ale też opisuje i komentuje najważniejsze dzieła, staje się prawdziwym przewodnikiem tego, co najistotniejsze, co staje się esencją losów tego niezwykłego geniusza. To już moja druga lektura tej pracy i doskonale zapamiętałem jakie wrażenie, podczas pierwszego spotkania czytelniczego, chyba z trzydzieści lat temu, zrobił na mnie ostatni rozdział – Osobliwe postludium, właściwie krótki komentarz, wieńczący wszystko. Znajdują się w nim informacje o pośmiertnych losach ciała Haydna i opis jego makabrycznej profanacji: przyjaciel Haydna, J. Carl Rosenbaum – były sekretarz księcia Esterházego oraz Johann N. Peter – administrator domu poprawczego, przekupili grabarza i ukradli głowę Haydna w kilka dni po pogrzebie, by „uchronić ją przed profanacją”. Można sobie wyobrazić jak podłego czynu dokonali ci ludzie, odcinając głowę dopiero co pochowanego kompozytora, a potem w jakiś sposób pozbawiając ją mózgu, skóry i innych tkanek miękkich. Gdy sprawa wyszła na jaw, w grę wchodziła już tylko czaszka kompozytora, choć i wtedy próbowano dokonać zamiany. Podobno motywacją złodziei była chęć znalezienia w mózgu Haydna miejsca, które generowało genialne kompozycje, ale nietrudno się domyślić, że w grę wchodziły przede wszystkim pieniądze. Gdy w 1932 roku nowy książę wybudował wspaniały, marmurowy sarkofag w Bergkirche, ale musiały minąć jeszcze dwadzieścia dwa lata, zanim czaszka została umieszczona obok innych szczątków. Z trójki klasyków wiedeńskich tylko Beethoven doczekał się godziwego pochówku, w którym brało udział dwadzieścia tysięcy ludzi. Mozarta pochowano we wspólnym grobie trzeciej klasy (nieprawdą jest, że był to dół dla biedaków), który już po dziesięciu latach wykorzystano ponownie. Dzieje pośmiertne ciała Haydna wskazują, że nasz ludzki świat pełen jest makabry, chaosu, braku poszanowania wielkich osiągnięć i… co tu wiele gać – zwykłej głupoty. Bez względu na to, co wyprawiali podli podludzie ze zwłokami Haydna, jego muzyka pozostanie na zawsze wyrazem wielkiego humanizmu i najczystszego piękna, a postawa życiowa – przepełniona aktami hojności i dobroci – będzie wzorem dla wielu pokoleń.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: