MARÍA DE BUENOS AIRES

Sandra Rumolino - piękno, anielski głos i mistyka Maríi de Buenos Aires

Sandra Rumolino – piękno, anielski głos i mistyka Maríi de Buenos Aires

Wczoraj byłem na koncercie w Filharmonii Pomorskiej, w ramach pięćdziesiątego trzeciego Bydgoskiego Festiwalu Muzycznego. Artyści z Argentyny i Stanów Zjednoczonych, a także polscy wirtuozi i recytatorzy zaprezentowali słynną tango operitę María de Buenos Aires (1968) Astora Piazzolli i Horracio Ferrera. Publiczność źródłowo wprowadził w klimat kultury latynamerykańskiej i wskazał wagę tego dzieła, znany dziennikarz i translator Jarosław Gugała, a potem zaczęła się prawdziwa uczta muzyczna i duchowa. Utwór prezentuje historię prostytutki z Buenos Aires, która żyje intensywnie w świecie realnym, a przy tym orbituje stale ku przestrzeniom skaralnym i staje się multiplikacją Dziewicy Maryi. Zdumiewająca muzyka Piazzolli znakomicie współgra tutaj z surrealistyczną poezją Ferrera, jakby z ducha Federica Garcii Lorci i Rubéna Darío, zwiewną, delikatną, ale zawierającą też tony modernistyczne i niezwykłe, innowacyjne złożenia metaforyczne. Maria umiera i staje się zjawą krążącą po zaułkach i tawernach Buenos Aires, wyrażającą wielką ogólnoludzką tęsknotę za czystością i pełnią, symbolizowaną przez Matkę Chrystusa. Klimat latynoski stworzyła niezwykła muzyka, a także słowo przekazywane przez aktorów i dodatkowo pojawiające się na wielkim ekranie. Niewątpliwą gwiazdą bydgoskiej inscenizacji była Sandra Rumolino, jakby prawdziwa zjawa znad La Platy, jakby ucieleśnienie tanga i smutku dalekich przestrzeni, zapatrzenia w miłość, życie i śmierć. Ta piękna kobieta, zjawiskowo ukształtowana przez naturę i obdarzona wspaniałym głosem, świetnie współbrzmiała z amerykańskim tenorem Nathanem Grannerem. Nad całością przedsięwzięcia czuwał Krzysztof Meisinger, który zagrał też wszystkie partie gitarowe i prowadził muzyków Capelli Bydgostiensis wprawną ręką, z wyczuciem wszelkich niuansów tej skomplikowanej inscenizacji i aranżacji. Wzruszyłem się bardzo podczas tego wspaniałego koncertu i potwierdziłem w sobie wieloletnie życiowe pragnienie, by pojechać nad La Platę i przejrzeć się w jej toniach, spotkać się z ludźmi wielkiej wrażliwości i nieustannych poszukiwań odpowiedzi na podstawowe pytania naszej egzystencji. Choć koncert był długi, publiczność wymusiła oklaskami wspaniały bis argentyńskiej artystki, a mnie skóra cierpła z poruszenia, poczucia łączności z jej życiem i tajemnym, mistycznym, ulotnym jak mgły, światem Maríi de Buenos Aires.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: