KSZTAŁT I TAJEMNICA

Kazimierz Rafalik

Kazimierz Rafalik

Rzeźby Kazimierza Rafalika zaliczyć należy do wybitnych osiągnięć sztuki polskiej ostatnich kilku dziesięcioleci. To ambitne próby wniknięcia w istotę twardej materii, brązu, mosiądzu, stali kwasoodpornej i tworzyw sztucznych, a przy tym – stworzenia nowych przestrzeni analitycznych dla twórczości manualnej. Artysta eksperymentuje w zakresie obróbki materiałów, tworzy też abstrakcyjne i symboliczne kompozycje, które zachwycają swoją oryginalnością i głębią przesłania. Gładkość sąsiaduje tutaj z chropowatością, a połysk z przyciemnieniem, wyraziście modelowane łuki z kształtami wertykalnymi i ostrzami. Każda rzeźba tego twórcy zasługuje na interpretację w ramach obszernego eseju, począwszy od koncepcji, modelu z kory lub drewna, poprzez specjalistyczne wykonanie, a skończywszy na metaforycznej głębi. Rafalik wskazuje poprzez swoje dzieła, że kształty naszego świata wcale nie są jednoznaczne i choć przyjmujemy bez mrugnięcia okiem wielorakość konturów ptaka, ryby, rozbudowanej strukturalnie rośliny czy wielkiego drzewa, to głębszy namysł nad nimi prowadzić może do niezwykłych odkryć. Okaże się wtedy, że wszystko składa się z cząstek, często pozostających w stosunku do siebie w opozycji, albo wręcz znoszących się wzajemnie, a tylko pojawianie się ich w ogromnym systemie porządkuje je w ciągi znaczeń akceptowalnych i paradygmatów architektonicznych, utrwalonych w pamięci. Takie wydobycie detali z ich uwikłań, uwolnienie ich z sieci cząstek nieodzownych, daje szanse na stworzenie czegoś nowego i wskazanie jak skomplikowany wewnętrznie jest nasz świat. Ludzkość została stworzona z tkanek miękkich, ale zawsze potrzebne do jej egzystencji było sąsiedztwo i wykorzystanie twardości – przy budowie domów i mostów, schodów i dróg, podczas wznoszenia wyniosłych wież i dzwonnic, konstruowania wielkich monumentów i obelisków. Artysta taki jak Michał Anioł, potrafi wydobyć z bryły kararyjskiego marmuru bolesną Pietę, geniusz na miarę Donatella tak długo gładzi odlew z brązu, aż uzyskuje kształty o idealnych proporcjach subtelnego Dawida, wizjoner o sile wyobraźni Berniniego wydobywa z nicości ekstazę św. Teresy i wykorzystuje do tego skałę jakże trudną do obróbki. Poznański twórca także stawia swojej sztuce najambitniejsze wyzwania, a jego płodność powoduje, że powstają integralne cykle dzieł, od wielkich rzeźb prezentowanych w plenerach, poprzez statuetki, płaskorzeźby i medale.

 2

Strzelistość rzeźb wertykalnych Rafalika wskazuje, że ważnym tropem interpretacyjnym może tutaj być świętość, symbolizowana w taki sposób w malarstwie od czasów braci van Eyck, w architekturze podążających ku niebu kościelnych wież i zwieńczeń domów bogatych rodzin. Artysta tworzy kształty, w których zgrubienia i zaokrąglenie służą funkcjonalnie całemu dziełu, modyfikującemu tradycyjne rozumienie struktury pionowej. Momentami zdaje się, że nastąpi przechył i wszystko runie, ale proporcje zostały tutaj tak pomyślane, że krzywizny i wybrzuszenia wzajemnie się wspierają, a iglica wydłuża całość i dźwiga rzeźbę ku niebu, przydając jej lekkości. To jedna z zasad konstrukcyjnych dzieł Rafalika, wykonanych z ciężkiej materii, a zarazem lekkich jakby były utkane z wiatru. To zasługa wysublimowanej myśli artystycznej, uwzględniającej wszystkie aspekty kształtu i jego funkcjonowania w przestrzeni. Dzięki niezwykłej innowacyjności artysty dowiadujemy się, że powietrze i pusta przestrzeń w obrębie rzeźby są tak samo ważne, jak płaszczyzny brązu czy mosiądzu, jak postrzępienie kamienia lub rysunek słoi drzew. W wielu realizacjach przestrzennych widać jak intensywne są zabiegi artysty by stworzyć coś oryginalnego i pulsującego sensami, wydobywającego na światło dzienne ukryte treści. Czy to będą niezwykłe transformacje kształtów roślinnych, zwierzęcych lub ludzkich, czy próby takiego ustawienia cząstek, by stały się elementem jakiejś tajemnej rzeczywistości – zawsze w dziełach widoczna będzie wielka namiętność, pulsowanie świata atomowego, wewnętrznej jedni i odwiecznego chaosu. W tych kształtach strzelistych widać, że artysta próbuje odsłaniać ukryte głębie, docierać do zakamarków jestestwa, a przy tym nieść przesłanie o naszej ulotności i kruchości, marności naszego „materiału anatomicznego” w zetknięciu z ostateczności i pełnią stali, w konflikcie z kamieniem czy brązem.

 3

Analiza dzieł tego twórcy nie byłaby pełna, gdyby nie podjęła wyzwania sensów i kontekstów kosmogonicznych, zapisanych od milionów lat w kamieniu i metalu, w energii cząstek elementarnych. Każdy rzeźbiarz wie, że te trudne do obróbki materiały są tylko innym rodzajem energii, a wszelkie kształty mają charakter chwilowy. Nieodwracalne są tylko zmiany i deformacje, zdejmowanie kolejnych warstw, które trwały w swojej strukturze od momentu ukształtowania się świata. Kosmogonia rzeźb Rafalika pełna jest wskazań, że wszystko powstało i skończy się w jednej, rozżarzonej masie, wszystko podlega prawom entropii, tak ptasi puch, motyle skrzydło jak i granitowy głaz, marmurowy blok i ciężki odlew. Artysta nie czuje się w Stwórcą, raczej wydobywa z niebytu kształty, komponuje cząstki znaczące i tak modeluje rzeźby, że stają się one elementem ładu kosmicznego, odśrodkowej siły galaktycznej. Trudność polega tutaj na właściwym doborze elementów i wprzęgnięciu ich w odwieczną walkę żywiołów, w ciąg narodzin i śmierci, pulsowania ciszy i eksplozji najwyższych dźwięków. I o ile strzelistość odsyła wyobraźnię do immanentnych zasad geometrii euklidesowej, to realizacje horyzontalne każą świadomości podążać ku kosmicznym rozmyciom, rozluźnieniom struktur przeogromnych. Twórca musi w swych dziełach zaproponować takie rozumienie przestrzeni, które będzie w zgodzie z zasadami wszechświata, a jednocześnie zburzy zastany ład, zaproponuje nowe rozwiązania i nauczy pokory wobec ogromów. Nie ma tutaj znaczenia to, że tworzone statuetki są niewielkie, wszak artysta niejednokrotnie udowadniał w plenerze, że potrafi tworzyć rzeźby ogromne, a ukryta treść zawsze odsłania się w nowej jakości przestrzennej. Każdy, kto zobaczył pracownię artysty musiał zachwycić się wielowątkowością i wielorakością jego prac, które w takim nagromadzeniu przypominają jako żywo bujną roślinność z brązu, kamienia, stali, drewna i tworzyw syntetycznych. Ktoś inny dostrzeże w nich elementarność tajni anatomicznych, a jeszcze inny interpretator powie: tak sobie wyobrażałem przestrzenie numinosum, ale też i profanum. Ogromną bolączką polskiej krytyki artystycznej jest jej milczenie w obliczu tak oryginalnych i wizjonerskich twórców – staramy się tutaj zapełnić tę lukę, ale przecież potrzebne są dogłębne studia komparatystyczne i estetyczne, analizy w duchu nowoczesności i ujęcia ponowoczesne, dopełnienia symboliczne i filozoficzne, odważne rekonesanse ku ontologii i epistemologii, a wreszcie zwieńczenia kosmogoniczne i kosmoteluryczne. Choć przy tworzeniu dzieł Rafalika tylko niewielki procent zajmują działania koncepcyjne, przygotowanie modeli, a większość czasu poświęci trzeba na wydobycie odlewu, obróbkę szlifierska, polerowanie, a potem pokrywanie specjalnymi pastami, to efekt końcowy jest taki, że twarde struktury zyskują niezwykłą lekkość i natychmiast przeobrażają się w symbole zwiewności, delikatności, absolutnej harmonii i ontologicznej pełni. Walka rzeźbiarza o kształt ma w sobie coś z boju struktur naszego ciała o podtrzymanie egzystencji, o wyrażenie tego, co jest wielką tajemnicą istnienia, wydobycia struktury z niebytu, a potem zamanifestowania jej obecności w czasie i przestrzeni.

5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: