ZAPOMNIENIE PISARZY

skanuj0004

Z tej piątki dzisiaj żyje tylko Zbyszek Jankowski (pierwszy z lewej). Dalej: Nikos Chadzinikolau, Jan Górec-Rosiński, Kazimierz Hoffman i Jerzy Sulima-Kamiński.

Pisarze miewają różne strategie artystyczne i życiowe, jedni melancholijni i usuwający się w zacisze gabinetu, inni hałaśliwi, udzielający się podczas publicznych spotkań. Wszystkich jednak godzi śmierć i ustala wyrazistą cezurę dla biografii – kończy się bytowanie ziemskie ciała, człowieka z krwi i kości, ale zaczyna się egzystencja pośmiertna. Wiele tutaj zależy od skali kariery i osiągnięć, ale też ogrom pracy czeka krytyków, biografów i naukowców. Szczególnie ważne jest to w obrębie struktur regionalnych, które chętnie wykorzystują pisarzy i ich dzieła fasadowo, ale rzadko kiedy zatwierdzają szerszy plan działań, mający na celu ocalenie najwartościowszego dziedzictwa kulturowego. Patrząc na kulturę Bydgoszczy trudno wskazać tego rodzaju inicjatywy, a gdy jednak są zgłaszane, zbywa się je, bagatelizuje, za każdym razem podając powody finansowe, braki w budżecie, itp. Po śmierci znaczących pisarzy bydgoskich – Alfreda Kowalkowskiego, Władysława Dunarowskiego, Jerzego Sulimy-Kamińskiego, Jana Góreca-Rosińskiego, Kazimierza Hoffmana, Krzysztofa Nowickiego, Andrzeja Baszkowskiego – niezbędne jest powstanie Archiwum Pisarzy. Zbierałoby ono pisma i elementy materialne pozostałe po twórcach, ze szczególnym uwzględnieniem rękopisów, listów, dokumentów i zdjęć. Jeśli miasto zdecydowałoby się na przekazanie niewielkiego lokalu, można by w nim gromadzić poszczególne archiwa, opracowywać je i digatalizować, a potem udostępniać w sieci internetowej. Jeśli miasto o to nie zadba, archiwa ulegną rozproszeniu, zostaną sprzedane w częściach na aukcjach i nigdy nie uda się już ich scalić. Niestety Wojewódzka i Miejska Biblioteka im. Witolda Bełzy w Bydgoszczy nie jest zainteresowana takim kultywowaniem tradycji pisarskich regionu i symbolem mogą tutaj być zdeponowane w niej rękopisy powieści Bogusława Sujkowskiego, które nie mogą się doczekać opracowania i wydania w formie książkowej. Swoją rolę w dobie komputerów przestała też pełnić Izba Pamięci Adama Grzymały-Siedleckiego, w której praktycznie nic się nie dzieje i zapewne wielki pisarz nie tak wyobrażał sobie jej funkcjonowanie. A mogłaby stać się ważnym punktem na mapie literackiej Bydgoszczy, gdzie organizowałoby się spotkania autorskie, prowadziłoby badania regionalistyczne, a nade wszystko udostępniałoby się dorobek pisarza, którego duch powinien tam być stale obecny.

IMG_4200

Taka instytucja kultury powinna mieć stabilne finansowanie, w którym granty konkursowe mogłyby być tylko uzupełnieniem budżetu. Bydgoszcz posługuje się nazwiskami pisarzy i choćby za to powinna odwdzięczyć się im kompleksowym opracowaniem dorobków twórczych i ich udostępnieniem szerokiej rzeszy czytelników, młodzieży szkolnej, studentom i wszystkim miłośnikom literatury. Mamy Ulice Grzymały-Siedleckiego, Sujkowskiewgo, most Jerzego Sulimy-Kamińskiego, skwer Władysława Dunarowskiego, ale pisarze ci nie mogą doczekać się muzeum, archiwum, miejsca, które stałoby się świątynią ich twórczości. Biblioteka wydaje raz na dziesięć lat słownik pisarzy regionu, ale to za mało, czas na szersze działania, wydawanie Biblioteki Bydgoskiej, bo przecież mamy się czym pochwalić, począwszy od twórców międzywojennych, od Tadeusza Nowakowskiego, poprzez wskazanych wyżej autorów, a skończywszy na trzech generacjach pisarzy młodszych, którzy znakomicie zamanifestowali swoją obecność w Polsce, a w regionie są pomijani i marginalizowani. Na palcach jednej ręki można wskazać publikacje poświęcone dorobkom tych twórców, przede wszystkim Grzymale-Siedleckiemu, Sulimie-Kamińskiemu czy Kazimierzowi Hoffmanowi, ale inni popadają w coraz większe zapomnienie. Dzięki życzliwości syna przeglądałem archiwum Jana Góreca-Rosińskiego i mogę zaświadczyć, że są w nim prawdziwe skarby, które po udostępnieniu mogłyby posłużyć szerokim rzeszom ludzi kultury, nauki i sztuki. Przy tak rozległym finansowaniu instytucji kultury naszego miasta (po kilkadziesiąt etatów), żałować należy, że nie znajdują się pieniądze na prawdziwe kultywowanie naszych tradycji.

Adam_Grzymała-Siedlecki_-_nagrobek

Staję często nad grobami tuzów naszej regionalnej literatury i smutno mi się robi, gdy nie mogę zaświadczyć przy nich, że coś się zmieniło, coś ruszyło do przodu. Alfred Kowalkowski, wspaniały tłumacz utworów Franza Kafki, spoczywa zapominany na cmentarzu na Jarach, pośród setek niewielkich, zwykłych grobów, mało kto przystaje przy pomniku Mędelskiego, Nowickiego, a nawet Grzymały-Siedleckiego. Grobem Kazimierza Kummera zajmuje się rodzina, ale rękopisy nieopublikowanych opowiadań wydać powinno nasze miasto, tak samo jak i Sujkowskiego, Góreca-Rosińskiego, Baszkowskiego, czy Edwarda Kaczmarka. Dzięki zabiegom Związku Literatów Polskich pochowano kilku twórców na cmentarzu starofarnym dla zasłużonych obywateli, niestety brakuje podobnych działań w zakresie propagowania ich dorobków. Tylko utworzenie osobnej, stabilnie finansowanej jednostki archiwalnej, może na bazie biblioteki, muzeum lub Izby Pamięci, da szansę ocalenia tego, co jest naszym wspólnym dobrem i dziedzictwem kultury miasta i regionu. Wcześniej zajmowały się tym periodyki i ich redaktorzy, którzy sami będąc pisarzami, rozumieli potrzebę takich działań, ale teraz potrzebna jest przede wszystkim praca digitalizacyjna i udostępnianie tego dobra na specjalnie utworzonej stronie internetowej. W takim kierunku idzie świat i można by tutaj wskazać jako przykłady wiele autorskich archiwów polskich i zagranicznych. Próby utworzenia takiej instytucji w Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego sczezły na niczym, podobnie brak zainteresowania wykazała biblioteka, a na Miejskie Centrum Kultury nie ma co liczyć, bo przyjęło ono od samego początku postawę konfrontacyjną ze środowiskiem, nie widać też w tej instytucji osób, które mogłyby dźwignąć tak ogromną pracę źródłową i dokumentacyjną. Stając przy grobach pisarzy bydgoskich, docierając do mogił niegdyś ważnych twórców, na razie można tylko powiedzieć: szkoda… Powie ktoś sic transit gloria mundi, ale przecież nie musi przemijać, może stać się naszym wspólnym dorobkiem, chlubą i chwałą. I zaświadczyć o naszej postawie w następnych stuleciach, które zapewne staną przed koniecznością opracowania naszych archiwów pisarskich.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Reklamy

1 komentarz

  1. signe said,

    2015/07/05 @ 8:08

    trafiłam tu dziś, a właśnie wysłałam Panu wiadomość na fb, że się znamy od prawieku, ale to tak ginie…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: