MIŁOŚĆ I ŚWIETLISTOŚĆ

171

Poezja Barbary Orlowski jest niezwykle sensualna, pulsująca uczuciami i barwami, nieustannie dopełniająca to, co się zdarzyło, co było sensem życia, chwilą wyodrębnioną z kolejnych odsłon dni i zgaśnięć nocy. Stale też wraca w niej motyw współistnienia w miłości, spotkania dwóch istot, spośród których tylko jedna okazała się na tyle wrażliwa, by rozumieć jak wszystko jest ulotne, jak łatwo marnieje, zanika, odchodzi w niepamięć. Ludzie szukają partnerów na całe życie, rozkoszują się miłością i „toną” w sobie, gdy fascynacja jest tak wielka, że przyćmiewa wszystko. Wtedy cielesność i duchowość stają się jednią, która każe wierzyć, że dwie istoty znalazły się nie bez powodu i odtąd będą razem podążać przez życie. Wiersze poetki dokumentują rozstanie z ukochanym i są bolesnymi lamentacjami nad niewiernością i niestałością, a nade wszystko nad niezrozumieniem kobiety, która wszystko postawiła na miłość. Jej intencje były czyste i dlatego zachowała w pamięci mistyczne chwile, gdy pieszczoty i obietnice kazały wierzyć w cudowność świata, w niepowtarzalność zdarzeń i wyjątkowość doświadczeń. Życie jest ledwie mgnieniem, ale można je tak konstruować, że stanie się ciągiem dopełnień i rozszerzeń, odejść i powrotów, łez radości i szybko bijącego serca. Zgromadzone w tej książce wiersze odsłaniają intymne wnętrze poetki, która nie waha się mówić o najboleśniejszych doznaniach, a przy tym nie traci poczucia rzeczywistości. Analizuje siebie i mężczyznę, z którym była związana, z poczuciem dumy i godności, nie waha się też gorzko wszystko sumować. Tylko taka postawa daje szansę na nowe otwarcie, dopełnienie tego co było, oszacowanie strat i jasne spojrzenie w dal, ku temu, co się jeszcze zdarzy. Poetka wie, że po długiej suszy zawsze nadchodzi deszcz i wierzy, że będzie jeszcze tańczyć tango, czując na twarzy jego ciepłe krople – wierzy, że życie przyniesie jej jeszcze wiele intensywnych wzruszeń. Takie nastawienie daje nadzieję i każe wierzyć, że życie ma jakiś głębszy, ponadnaturalny sens, a to, co się zdarzyło nie było bez znaczenia. Każde doświadczenie uczy nas głębokiej pokory i wymusza nowe inicjatywy, każe uważnie przyglądać się otoczeniu i nieustannie szukać, wciąż być czujnym.

 Zdumiewająca jest przenikliwość autorki, która podsumowując swój związek, daje w wierszach wykładnię istnienia w samotności, dumnego kroczenia przez świat i odwzorowywania go w słowach. Tak powstają ulotne liryki, które wiele mówią o mechanizmach trwania i przemijania, tak rodzą się wiersze wypowiadane cicho, a zarazem donośne jak głos dzwonu. Wszak można wyszeptać prawdę o miłości w obliczu huczącego morza i zgiełku wielkiego miasta, a zostanie ona wzmocniona przez uczucie, ukierunkowana przez marzenie, spointowana przez kolejne lata. I choć tonacja tych utworów jest przeważnie gorzka, mają one też w sobie niezwykłą świetlistość, słoneczną promienność, która przeciwstawi się każdemu mrokowi. To jest ostatnie rozliczenie z czasem uniesień i pragnień, ale też wyraźne określenie, że zaczyna się coś nowego, że kobieta dotarła na skraj zgasłych dni i śmiało przekroczy granicę nowej historii. W takim rozumieniu druga książka poetycka Barbary Orlowski jest jej katharsis a także rodzajem pomostu pomiędzy przeszłością i przyszłością. W takim kontekście zrozumiałe też stają się lamentacyjne tony i nieustanne powroty do opisanych wcześniej zdarzeń, w takim ujęciu perspektywa dookolna ma swoją głębię i wymowę. Liryki układają się w ciągi i choć są osobnymi wierszami, stają się rozpisanym na głosy poematem o uczuciach i przegranych szansach, o wielkim ludzkim pragnieniu bliskości i podsumowaniu tego, co nie wyszło. Symboliczna jest tutaj okładka książki, na której poetka postanowiła umieścić ważne dla niej zdjęcie. Widzimy na nim jak siedzi nad morzem i kontempluje naturę w czasie zachodu słońca, ale oprócz pastelowych barw i nastrojowego światła, dostrzeżemy też na nim kobietę niezależną, pełną pasji i wiary w samą siebie. Dopiero co przeżyła osobisty dramat, ale nie poddała się, patrzy w dal i widzi niezwykłą różnorodność świata, jego harmonię i piękno, kosmiczny powab i planetarne zawieszenie. Tak wiersze i fotografie układają się w potężny przekaz energetyczny, obraz kobiety w jej czasie i w przestrzeni, zapis stanu świata w chwili ostatniej i pierwszej.

 Poetka mieszka w Krefeld, w Niemczech, ale ma też dom niedaleko Recife w Brazylii, gdzie każdego roku podróżuje. Ogląda zatem stale świat w wielu odsłonach, bo przecież bywa też w Polsce i jeździ praktycznie po całej Europie. Jakże interesujące są w jej poezji motywy podróżnicze, ze szczególnym uwzględnieniem elementów związanych z Ameryką Południową. Te połyskujące w wierszach hibiskusy i barwne kolibry, palmy i gardenie, kruche motyle i werbeny, to egzotyczne cząstki innego świata, który gdzieś tam, za oceanem, pulsuje rytmem samby i ma w sobie tyle naturalnego piękna, tyle barw i zapachów, że tylko poezja może próbować oddać jego pełnię. W taki sposób, wskazana wyżej świetlistość miłości, staje do konfrontacji z rozświetleniem świata brazylijskiego, w którym poetka tak samo usilnie szuka odpowiedzi na podstawowe pytania egzystencji. Nawet jeśli siada nocą na brzegu Atlantyku, wsłuchuje się w szum fal, widzi gęstą ciemność i miliony gwiazd na niebie, wie, że rano znowu wzejdzie słońce i światło wydobędzie z mroku kontury dalekich drzew i domów, odgłosy ludzi i ptaków. Zapewne ta ruchliwość autorki, częste zawieszenie nad światem w samolocie i jej nieustanna podróż pomiędzy kontynentami, dały tak głęboką wiedzę o rzeczywistości – o tej jawnej i tej ukrytej głęboko pod powłoką kształtów i barw. Docierając do istoty świata, dotykając jego pełni, kontemplując daleką wyspę, czując zapach kakaowca, żyje najprawdziwiej i najlepiej jak potrafi. Ślad takiego istnienia pozostaje w wierszach, tworzących subtelny woal wokół niej, wzbogacających ją i otoczenie, które kreuje, komponuje w sobie i rozumie najpełniej. Warto czytać wiersze Barbary Orlowski, bo choć mówią o gorzkiej miłości i ulotnym spełnieniu, jest w nich coś z filozofii i doświadczenia ostateczności.

Reklamy

1 komentarz

  1. 2015/07/14 @ 18:38

    Kocham Pana Panie Dariuszu 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: