PTASI PUCH

800px-Ha_long_bay

Nowoczesna poezja wietnamska, powstająca w latach 1932–1941, jest jak ożywczy, świeży powiew, ciągnący się od niebieskich gór i przynoszący ulgę podczas upału. Delikatność i plastyczna obrazowość tych liryków generuje ruchome wizje zwiewnych motyli, ptaków, zielonych tarasów ryżowych, bujających się w przestrzeni kolorowych lampionów i buddyjskich dzwonków modlitewnych. Ale chyba najwspanialszym doznaniem podczas lektury jest dotarcie do migotliwej świadomości ludzi żyjących pośród zjawiskowej przyrody, tęskniących za czystością i pięknem i pragnących nieustannie doświadczać więzi z drugim człowiekiem, ze światem i kosmosem. To jakby uważne wpatrywanie się w otwarty przestwór, pośród którego lekko unoszą się elementy rzeczywistości, ale też pojęcia i doznania podstawowe – miłość i śmierć, kolory i zapachy, twarze i gesty, bambusowe bramy, mosty i łodzie na rzece. A wszystko odbijające się w źrenicach zakochanej dziewczyny i młodzieńca wodzącego za nią tęsknym wzrokiem, a wszystko powiększone i rzucone siłą natchnienia ku światłom Mlecznej Drogi i samotnym gwiazdom, wiszącym nad horyzontem. Czyż nie jest paradoksem, że tak pokojowo nastawieni ludzie musieli się przez wieki zmagać z różnorakimi najeźdźcami i okupantami, którzy przychodzili z Chin, krajów sąsiednich, albo przylatywali z Europy, Japonii, Ameryki. Otwarcie Wietnamczyków na świat było ich wielką siłą i słabością, którą wykorzystywano na przestrzeni lat. Żyjąc w takiej sytuacji, wytworzyli oni kulturę, w której ogromną rolę odgrywa przywiązanie do ziemi i rodziny, sławienie własnego kraju w poezji i pieśni, a nade wszystko radość z istnienia w scenerii brzoskwiniowych sadów, rozkwitających barwnie kwiatów i ptaków wyśpiewujących słowo quoc, co znaczy po wietnamsku ojczyzna. Liryka ta ma też w sobie wiele mądrości, aforystycznej filozofii, która dociera do samego centrum ludzkiej ontologii. Byt został w niej zawieszony w przestrzeni, ale też twardo utwierdzony w krajobrazie leniwie płynącej rzeki Mekong, ruchliwych miast i architektury postkolonialnej. Wędrując po drogach i wzgórzach tego kraju, ów byt, przegląda się w milionach istnień, osobnych i zjednoczonych więzami krwi, szukających sensu życia i potwierdzenia, że to, co widzą czarne oczy jest realne.

Black_hmong_women_sapa_vietnam_1999

Natura dla Wietnamczyków jest ich cudownym ogrodem, z kolorowymi kwiatami, skrzydlatymi stworzeniami i zwierzętami kryjącymi się w tajemniczej dżungli. W dzień wieńczy ją pyszny błękit nieba, a nocą otwiera się nad nią ogromna czasza wszechświata, opalizująca milionami gwiazd, ze srebrną latarnią księżyca, z głosem cykad i innych istot, ożywiających się po zachodzie słońca. Wietnam jest krajem deszczów i mgieł, chłodnych powiewów od morza, ale też wielkiego gorąca i światła solarnego. Taka ekspozycja natury sama w sobie jest bardzo poetycka i multiplikuje wciąż świadomości zatopione w liryce, kontemplujące piękno otoczenia i ulotne umiejscowienie bytu w kosmosie. Dlatego wietnamska nowa poezja jest taka opisowa, malownicza i zjawiskowa, odwzorowująca fenomeny świata i ukazująca ludzi w otoczeniu odwiecznych tajemnic istnienia. Bystrość i wyobraźnia tych ludzi jest zdumiewająca, ale jeszcze ciekawsza jest ich umiejętność zauważania kontekstowości egzystencji, wagi tego, co jest dookoła niej – siły natury, mającej swoją duchowość i nieustannie wpływającej na poszczególne życiorysy. Czytanie tej poezji przypomina egzotyczną podróż, a odsłaniające się szerokie krajobrazy i sielskie zakamarki, ukazują prawdziwy wymiar bytowania w Wietnamie. Widzimy zatem wielkie zatoki morskie i skały porośnięte gęstą roślinnością tropikalną, drogi i bezdroża, tarasowe uprawy, ale też domostwa i mostki z bambusa, bramy podwórek i przede wszystkim ludzi – kobiety niosące wodę ze strumienia, starych mężczyzn, podążających w procesji weselnej, matki wypatrujące synów wracających z daleka. Wszystko zatopione w melancholii i senności, rozmywające się w przestrzeni i świadomości, ginące w dali i w mrokach pamięci.

Ðàn_Tranh

Stale też wraca w nowej poezji motyw miłości, szukania partnera na całe życie, czułego kochanka i pięknej żony, najlepiej z tego samego regionu, z tego samego klanu ludzi wrażliwych i szukających odpowiedzi na podstawowe pytania egzystencji. Od nieśmiałości sąsiada, który spogląda ciekawie na sąsiadkę, po subtelność dziewic, ubranych na czerwono i przeznaczonych do zamążpójścia, rozgrywa się niezwykły spektakl uczuć pierwszych i zarazem ostatnich, miłości żarliwej i pełnej oddania, rozumiejącej i wychodzącej naprzeciw pragnieniom. Zarówno poetki, jak i mężczyźni piszący wiersze miłosne, starają się oddać w swych utworach wyjątkowość i niepowtarzalność uczuć, ale też stawiają sobie konkretne wymagania, pragną przeżyć życie spokojnie, bezpiecznie, z poczuciem jedyności wyboru dokonanego raz na całą wieczność. Nie znajdziemy tutaj rozpaczliwych liryków opisujących zdradę, a autorzy jeśli wyrzucają sobie cokolwiek, to czynią to najczęściej z nadzieją na poprawę sytuacji, na powrót kochanka, na ponowne pojawienie się pięknej dziewczyny, która nie wiedzieć dlaczego odeszła. Widać wyraźnie, że nowa poezja, wyzwolona ze sztywnych kanonów, naśladujących lirykę chińską i skupiających się na metrum i rymie, osiągnęła niezwykłą lekkość i siłę wyrazu. Te wiersze można porównać do ptasiego puchu, który przy wzlatywaniu ptaka z gałęzi oderwał się od jego ciała i swobodnie zaczął spływać ku ziemi, a podrzucany przez porywy wiatru, zaczął bujać w powietrzu, zawisać w locie i znowu się unosić. Podkreślić też trzeba niezwykłą śpiewność tej poezji, która często w Wietnamie wykonywana jest jako pieśni, dodatkowo intonowane i wzmacniane przez interpretację samego autora. Ogromna praca tłumaczy, Lama Quan My i Pawła Kubiaka dała zdumiewające efekty i prawdziwie wzbogaciła kulturę polską o te znakomite przekłady. Dzięki temu egzotyczna liryka wietnamska wchodzi do naszego obiegu kulturowego i ukazuje wrażliwość, piękno i pełnię ludzi Południa, żyjących na zjawiskowym, barwnym półwyspie, ludzi szukających stale własnego miejsca w świecie i pragnących towarzyszyć innym istnieniom w drodze od narodzin do rozpadu w pył.

Fotografie z Wikipedii

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: