AUSCHWITZ

7348328-dzieci-wiezniowie-kl-auschwitz-643-385

Siedemdziesiąt lat temu, podczas ofensywy zimowej, Rosjanie otworzyli bramę z napisem Arbeit Macht Frei i wkroczyli do nazistowskiego obozu w Auschwitz. To, co zobaczyli przekroczyło granice ludzkiej wyobraźni i nawet obytym z oglądaniem śmierci żołnierzom wyciskało łzy z oczu. Trudno dzisiaj pojąć jak to się stało, że naród, który wydał Bacha, Geoethego, Hegla, Schillera, Manna, Hessego, dał się omamić przez wariata, który niewiele zrozumiawszy z pism Nietzschego i oper Wagnera, wymyślił sobie dominację nadludzi nad innymi narodami. Gdy czyta się dzisiaj kolejne części Mein Kampf, pojawia się smutna refleksja, że masy ludzkie w Niemczech, w pierwszej połowie dwudziestego wieku musiały mieć bardzo niską świadomość. Wystarczyły przecież ogólniki Hitlera, jego absurdalne tezy o spisku żydowskim w świecie, by ruszyła machina wojny i mordowania niewinnych istot, a śmierć stała się najstraszliwszym doświadczeniem. Theodor W. Adorno pisał w pracy Dialektyka negatywna, że Administracyjny mord na milionach sprawił, że śmierć stała się czymś, czego jeszcze nigdy w taki sposób się nie obawiano. Nie jest już możliwe, aby śmierć pojawiała się w empirycznym życiu jednostek jako coś zgadzającego się z jego przebiegiem. Indywiduum zostało wywłaszczone z tego, co było jego ostatnią i najbiedniejszą własnością. (s. 508, tłum. K. Krzemieniowa) Tak, to prawda, w Auschwitz ludzka świadomość zetknęła się bezpośrednio z piekłem na ziemi, a takie obrazy jak Sąd ostateczny Memlinga, Triumf śmierci Bruegela czy Ogród ziemskich rozkoszy Boscha, które były uznawane przez wieki za zapowiedź wyuzdanego szaleństwa, zostały przebite przez tragiczną rzeczywistość. W obozie pojawili się tacy dewianci jak Rudolf Hoess, Arthur Liebehenschel, Richard Baer, Josef Mengele, którzy stworzyli i rozkręcili machinę śmierci, korzystając z pomocy kapo obozowych, najczęściej kryminalistów. To za ich sprawą, ludzi ze zwichniętą osobowością, w Auschwitz miały miejsce zdarzenia, których świat dotąd nie oglądał, a zbrodnie Nerona, Kaliguli czy Dioklecjana wydały się ledwie incydentami w dziejach ludzkości. Codziennie na rampę obozową przybywały tłumy Żydów, Cyganów, przedstawicieli prawie wszystkich narodów europejskich i rozgrywał się bezlitosny dramat. Ludzi, wymęczonych podróżą kolejową, łaknących kąpieli, prowadzono do „łaźni”, obiecując im oczyszczenie przed przejściem do obozu. Kobiety, starcy, dzieci, pozbywali się odzienia i szli ufnie do pomieszczenia, w którym z pryszniców miała lać się woda. Te tłumy nie wiedziały, że za chwilę gruby gestapowiec wejdzie na dach i z puszek wsypie do przewodów hydraulicznych granulki ziemi okrzemkowej, nasączonej cyjanowodorem. Tak niemieckie konsorcjum Degesch przygotowywało Cyklon B do mordowania ludzi, które trwało w Auschwitz od dwudziestu do trzydziestu minut. Z racji tego, że gaz ten blokuje oddychanie i transport tlenu przez krwinki czerwone, ofiary umierały w niewypowiedzianych męczarniach, przerażone i zrozpaczone. Wszystko na masową skalę, pozwalającą mordować dziennie tysiące niewinnych istot, a potem palić ich zwłoki w krematoriach i prochy rozsypywać na polach. Jakże zwichniętą trzeba mieć świadomość by uczestniczyć w krwawych łaźniach dzień po dniu, a przy tym, jak inni ludzie, jeść posiłki, bawić się przy muzyce z patefonu, opalać się w promieniach słońca na leżakach. Co powoduje, że wychowani w tzw. dobrych niemieckich rodzinach mężczyźni i kobiety, stają się bezlitosnymi mordercami, kierującymi masowymi zbrodniami? Już na samym początku Hitler omamił ich swoją ideologią i uwierzyli, że należą do kasty panów świata, z którego trzeba usunąć podludzi, a wtedy otworzy się wielka, nowa przestrzeń życiowa dla Aryjczyków. Gdy dzisiaj patrzymy na facjatę Mengelego (dysponujemy fotografiami z czasów, gdy mordował w Auschwitz i z 1956 roku), widzimy w niej jakąś niewyobrażalną małość, przynależność do klanu cwaniaczków i oszustów. Ratując wcześniej kolegów z płonącego czołgu na froncie wschodnim i zdobywając niemieckie odznaczenia wojenne, mógł jeden z największych zbrodniarzy w dziejach pójść inną drogą. Ale wybrał zabijanie, uczestniczenie w selekcjach na rampie kolejowej i kierowanie kobiet w ciąży, dzieci i kalek do komór gazowych. Wyłuskiwał też bliźnięta i karłów i przeprowadzał na nich swoje mordercze eksperymenty, wstrzykując fenol w serce, amputując kończyny, zarażając zdrowe dzieci tyfusem, odbierając życie braciom i siostrom, w tym samym momencie. Siedemdziesiąt lat temu nazistowski obóz w Auschwitz został wyzwolony, a ci którym udało się przeżyć opowiedzieli światu o zbrodniach nie do wyobrażenia i hekatombie istnień, które tam trafiały od 1940 roku. To największa rzeź w dziejach ludzkości, to zdarzenia, o których nigdy nie wolno zapomnieć, to męczarnie, które umożliwił chory psychicznie przywódca Niemców, lekoman i narkoman, dewiant seksualny i głupkowaty czytelnik filozofów. Jego historia powinna być ostatecznym ostrzeżeniem dla świata, ale tak się nie stało i wybuchały nowe wojny, inny morderca – Stalin – jeszcze długo decydował o życiu i śmierci milionów, a w różnych miejscach globu pojawiali się wariaci, którzy chcieli dorównać Hitlerowi i pozostawiali po sobie ogromne zgliszcza. Auschwitz uczy, że natura ludzka wcale nie jest dobra, a krzyk i ból, cierpienie i przerażenie zabijanych osób wciąż brzmią w przestrzeni. I nic tego dźwięku nie uciszy…

Reklamy

1 komentarz

  1. Riwana said,

    2015/01/27 @ 16:01

    „Ludzie ludziom zgotowali ten los” ….. 😦


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: