LUDZKOŚĆ W OBRAZACH (XVI)

1

Jakże wiele wymiarów ma ludzkie szaleństwo, od krwawych zbrodni seryjnych morderców, poprzez seksualne dręczenie dzieci, rytualne zabijanie zwierząt, do światowych wojen, obozów koncentracyjnych i „dzieł” takich dewiantów jak Neron, Kaligula, Hitler, Stalin, Pol Pot, Mao Tse Tung. Ludzki, a przy tym jakże zwierzęcy obłęd, doprowadził na przełomie dziejów do przelania prawdziwego morza krwi niewinnych istot, to wybujałe ambicje chorych umysłowo „przywódców” spowodowały, że ziemia stała się padołem łez, bólu i cierpienia. Czasem jednak szaleństwo ludzkie daje zaskakujące efekty, każące zastanowić się jaka byłaby droga malarza Hitlera, gdyby wiedeńska Akademie der Bildenden Künste nie odrzuciła jego widoczków i wielu odwzorowań architektonicznych. Może taka, jak Franza Xavera Messerschmidta (1736–1783) niemieckiego rzeźbiarza, który działał głownie we Wiedniu i Bratysławie. Jego sylwetkę tak przybliża Krystyna Greub-Frącz: „Na cały jego dobytek składało się łóżko, flet, fajka, dzban na wodę oraz stara włoska księga o proporcjach człowieka. Na oknie wisiał arkusz papieru z zatartym rysunkiem egipskiego posągu bez ramion i nóg. Utrzymywał, że nocą nękają go przykre duchy. Z nich najbardziej wrogim był duch proporcji. Duch ten tak długo go szczypał, aż wreszcie rodziły się owe figury. Po czym uchodził z jego ciała wraz z ciepłym powietrzem” – pisał osiemnastowieczny niemiecki dziennikarz Christoph Friedrich Nicolai. Owocem owych nocnych zmagań z „duchem proporcji” stała się seria fizjonomicznych „portretów”, znanych dziś pod nazwą Charakterköpfe (Charakterystyczne twarze). Franz Xaver Messerschmidt pracował nad nimi przez trzynaście lat, aż do śmierci. Wykonane po części w alabastrze, po części ze stopu ołowiu i cyny męskie popiersia o absurdalnie przeskalowanym, chwilami groteskowym, niekiedy porażającym wyrazie twarzy zaliczane są do najbardziej zagadkowych tworów okresu Oświecenia. Nie przedstawiają osób rzeczywistych, lecz pretendują do zobrazowania pełnej gamy ludzkich emocji, których zgodnie z przekonaniem Messerschmidta, istnieje sześćdziesiąt cztery.

 2

 Każda z tych niemal naturalnej wielkości głów jest nośnikiem swoistego stanu ducha: stroją najdziwniejsze miny, krzyczą, płaczą, kichają, pokazują język. Oczy niektórych są mocno zaciśnięte, jak gdyby wsłuchiwały się w wewnętrzne głosy. Dwie „głowy” to autoportrety artysty. Dwie inne – Schnabelköpfe (Grymasy dzioba) – to według rzeźbiarza, portrety nader osobliwego źródła jego inspiracji: wspomnianego już ducha proporcji. Ze względu na irytująco-obsesyjny sposób obejścia się z ludzką fizjonomią, głowy Messerschmidta postrzegane były początkowo jako ekstrawaganckie, wprawiające w osłupienie wytwory dziwaka. Jednak od pierwszej publicznej prezentacji czterdziestu dziewięciu rzeźb na wystawie, która – co znamienne, odbyła się w wiedeńskim Szpitalu Powszechnym – uznane zostały za produkt zmąconego ducha. Błędnie określone mianem charakterystycznych twarzy, otrzymały ex post nazwy, które miały ułatwić ich zrozumienie, a które dziś wydają się równie kuriozalne, jak określone nimi dzieła: Powieszony, Wstrętny odór, Przemądrzały kpiarz, Bezdenna głupota, Cierpiący na obstrukcję… Przeświadczenie o szaleństwie Messerschmidta w sposób niezamierzony utrwaliła biografia artysty, którą Christoph Friedrich Nicolai opublikował w 1794 roku pod tytułem Osobliwy życiorys Franza Xavera Messerschmidta. Gipsowe odlewy „głów” wystawiane były w wiedeńskim Praterze ku uciesze pospólstwa, oryginały zaś do końca XIX wieku służyły adeptom sztuki jako obiekty studyjne, a studentom medycyny jako materiał poglądowy. Jeszcze w roku 1932 wiedeński historyk sztuki i psychoanalityk Ernst Kris widział w Messerschmitcie klasyczny przykład paranoicznego schizofrenika, którego tłumiony homoseksualizm szukał ujścia z podświadomości w postaci demonów…” Trudno dzisiaj powiedzieć jaka była skala szaleństwa tego genialnego artysty i jaką rolę odegrał „tłumiony homoseksualizm”, nie ulega wszakże wątpliwości, że Messerschmidt stworzył galerię typów ludzkich śmiało mogącą konkurować z rzeźbami antycznymi.

 3

Głowy tego artysty odwzorowują zachowania ludzkie i różne stany świadomości, od głupoty, poprzez przebiegłość, do mądrości i wiedzy o samym sobie. Same grymasy twarzy mają jedynie walor dokumentacyjny i spotykane są w ludzkim świecie powszechnie, zdumiewa raczej skala artyzmu, która u osoby owładniętej szaleństwem nie mogłaby sięgnąć takich wyżyn. A tutaj mamy przecież do czynienia z niezwykłą pracowitością i z wielkimi umiejętnościami rzeźbiarskimi, z techniką, która wymagała działania planowego i zastosowania określonej strategii. Może artysta ten bywał roztrzęsiony i zachowywał się dziwacznie, ale tak zdumiewające wykonanie tylu rzeźb nakładało na niego obowiązek inżynierii celowej, powolnego wydobywania z bezkształtnej bryły alabastru rysów ludzkich. Czasy oświecenia nawiązywały do antyku, renesansu i baraku, co widać przede wszystkim w nurcie klasycystycznym, ale też dalekie były od akceptacji brzydoty, dewiacji, ukazywania człowieka jako istoty z piekła rodem. Na tym tle rzeźby Messerschmidta odcinały się wyraźnie i mogły budzić zdumienie, drwiny i śmiech. Ci, którzy zachwycali się Kupidynem i Psyche Antonia Canovy, pomnikami Christiana IV i księcia Józefa Poniatowskiego Thorvadlsena czy kwadrygą z Bramy Brandenburskiej Johanna Gottfrieda Schadowa, nie mogli zaakceptować przedstawień ludzkich twarzy, pomarszczonych i powyginanych w dziwnych grymasach. Dzisiaj, gdy patrzymy na te rzeźby, widzimy przede wszystkim prawdę o człowieku i zapowiedź tego, co miało się dziać w wiekach następnych. Realizm artysty doprawdy zdumiewa i każe stawiać go w równym szeregu z największymi mistrzami jego czasów. To są głowy i twarze nacechowane bólem i cierpieniem, wyrażające skrajne stany wewnętrzne, od melancholii, poprzez grozę, do ironii i śmiechu. Trudno powiedzieć, czy Messerschmidt był świadom tego, co stworzył, czy też tylko jego benedyktyńska praca była odpowiedzią na wewnętrzne skomplikowanie umysłu. Jakkolwiek jednak byśmy nie podchodzi do tego kunsztu, uznać należy ogromną pracowitość i artyzm twórcy. Podziwu godna jest też jego ogromna odwaga, która w czasach kultu ludzkiego umysłu i gigantycznej przesady, kazała mu tworzyć rzeźby ukazujące inny wymiar ludzkości, jej przepastną głębię i odwieczną tajemnicę.

4

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: