OWADY

95ba5b19ac320c6f853ca8feb89b5841

Drzewa to wielkie, tajemnicze przestrzenie dla niewielkich owadów, dla ptaków, a nawet dla niektórych większych zwierząt. Szczególnie ciekawe są zdarzenia związane z bezkręgowcami i ptakami, spośród których te pierwsze postrzegają korę drzew tak samo jak ludzie traktują wąwozy górskie. Muszą pokonywać mniejsze i większe rowy, wpadają do rozległych jam, ukrywają się przed drapieżnikami za załomami zdrewnień, wreszcie – podążają do góry lub w dół, oplatają cały pień zygzakowatą trasą. Czasem pozostają w bezruchu przez wiele godzin i ożywiają się dopiero w nocy, innym razem, w pełnym słońcu dochodzą do szczytu najwyższej gałęzi i nie znajdując na niej oparcia, szybko podejmują decyzje o odwrocie. Podczas tych wypraw stają się pokarmem pełzaczy i kowalików, przysiadających na gałęziach sikorek, mazurków, drozdów i szpaków, albo też same polują na mniejsze istnienia. Z ich perspektywy ogromne dęby, mocarne osiki czy jesiony są traktem do nieba i drogą ku ziemi. Schodząc z grubego pnia, narażają się na nowe niebezpieczeństwa w trawie, pośród spróchniałej podściółki, ale wielu udaje się dotrzeć do innego drzewa i rytuał zaczyna się od nowa. Kiedyś ludzie przemierzali ogromne odległości, szukając zwierzyny, a podążając za mamutem, tygrysem czy nosorożcem, docierali do wielkich rzek i mórz, osiedlali się w górach i na równinach. Zawsze ich podążanie bliskie było mozolnemu pokonywaniu przeszkód przez owady, jakby podobna siła nakazywała im pchać się gdzieś daleko, gdzieś, gdzie czyhają groźne niewiadome. Przedstawiciele naszego gatunku nie rozumieli wielu mechanizmów przyrody, nie mięli pojęcia o wielkości kosmosu, ale instynkt podpowiadał im jak mają się zachowywać i jakie rozwiązania wybierać. Bezkręgowce też nie mają określonej wiedzy o zjawiskach fizycznych, chociaż jeśli latają, mogą mieć wyobrażenie o odległościach i rozległości świata, na którym przestrzeń drzewa jest ledwie cząstką innych dali. Byty pełzające nie wiedzą i tego, uparcie gdzieś dążą, polują albo tracą życie w ruchliwym ptasim dziobie. Przyglądając się dziesiątkom owadów, przeciskającym się przez wąwozy kory dębowej, przypomniałem sobie moje jesienne obserwacje kowali bezskrzydłych. Teraz one jeszcze są ruchliwe, pełne wigoru i życia, ale starczy, że zawieją zimne wiatry wrześniowe, a temperatura zacznie sukcesywnie spadać, wówczas wiedzione instynktem będą skupiać się w grupy i poszukają załomów, za którymi mogłyby przetrwać mrozy i lodowate powiewy. Tak samo cała ludzkość przyklejona jest do planety, tak samo szuka miejsc, gdzie mogłaby się schronić, podobnie jak te barwne owady, buduje chwilowe enklawy, które nazywa domem. Żyjąc w czasie, podlegając prawom metamorfozy, bezkręgowce i ludzie przemijają tak samo, giną po trochu w każdej chwili, manifestują swoje istnienie, które szybko przesuwa się ku nieistnieniu i całkowitemu rozpadowi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: