AMFORA Z ONYKSU

Konstandinos Kawafis, mal. Thalia-Flora Karavia (1926)

Konstandinos Kawafis, mal. Thalia-Flora Karavia (1926)

Odyseusz, najprzebieglejszy z królów, biorących udział w walce o Troję, autor pomysłu, by przy obleganym mieście zostawić ogromnego konia z drewna, został srogo doświadczony przez życie i antycznych bogów. Błąkał się przez dziesięć lat po morzach i wyspach, walcząc z jednookim Polifemem, stawiając czoła Lajstrygonom i Scylli, trafiając do wrót Hadesu w kraju Kimmeryjczyków, a potem będąc przez wiele lat więźniem zakochanej w nim nimfy Kalipso. Klątwę Posejdona znieść mógł tylko sam władca mórz i trzęsień ziemi, ale dzielny heros zmierzyć się musiał jeszcze z zalotnikami, którzy tłumnie oblegali jego dom i chcieli zagarnąć żonę – wierną i przebiegłą Penelopę. Ulisses wracał do Itaki, małej wyspy w archipelagu Jońskim, a jego wyprawa nabrała cech symbolicznych już w starożytności i stała się synonimem ludzkiego losu, nieustannego błądzenia i szukania wyjść, stawiania czoła zagrożeniom i walki o samego siebie. Bohatera Odysei charakteryzuje niezwykły spryt i przebiegłość, a jego pomysłowość wielokrotnie jest akcentowana w eposie i często ratuje z opresji zalęknionych towarzyszy. Homer wędrował drogami starożytnej Grecji, a będąc prawdopodobnie ślepym, korzystał z pomocy osób wskazujących mu drogę – tak docierał stale do nowych słuchaczy i zaczynał opowieść o królu Itaki: Muzo! Męża wyśpiewaj, co święty gród Troi? Zburzywszy, długo błądził i w tułaczce swojej/ Siła różnych miast widział, poznał tylu ludów/ Zwyczaje, a co przygód doświadczył i trudów! (przeł. L. Siemieński) Już wtedy Homer wywierał ogromny wpływ na myślicieli i zwykłych ludzi, przypadkowo siadających przy ognisku i słuchających jego patetycznych heksametrów. Począwszy od czasów odrodzenia zaczyna się jego triumfalny pochód przez kultury wielu krajów i kręgów kulturowych, a Iliada i Odyseja fascynują stale nowe generacje czytelników. Choć niewątpliwym problemem są przekłady – skorzystałem tutaj z utrwalonego w świadomości naszego kręgu kulturowego, archaicznego spolszczenia Siemieńskiego – ale wiele jest wersji słynnej apostrofy do Muzy i kolejnych ksiąg, spośród których najmniej ceni się te, opowiadające o losach syna Ulissesa – Telemacha (I–IV). Wskazywał to wielokrotnie Nikos Chadzinikolau, Grek przez wiele lat mieszkający w Polsce i autor kongenialnego przekładu, najwierniejszego oryginałowi.

Do Homera i jego arcydzieła o Odyseuszu trzeba stale wracać podczas lektury liryków Konstandinosa Kawafisa (1863–1933), jednego z najwybitniejszych twórców przełomu dwóch ostatnich wieków w Grecji i na świecie. Szczególnie odnosi się to do Itaki – wiersza, w którym krzyżują się wątki biograficzne i mityczne, styl epigramatyczny z prozatorską lekkością, symbolika z wielką metaforą człowieczeństwa. Na początku poeta udziela czytelnikom znaczących rad: Kiedy wyruszasz w podróż do Itaki,/ życz sobie, żeby długie było wędrowanie,/ pełne przygód, pełne doświadczeń. (Korzystam tu z przekładu Zygmunta Kubiaka) To przekonanie, że wędrówka jest wartością samą w sobie, może inspirować i dopomagać w próbach znalezienia sensu istnienia, to potwierdzenie, iż nieustanne przemieszczanie się generuje przygody, nowe doświadczenia, a potencjalne niebezpieczeństwa mają mniejszą wagę od tego, co stanie się udziałem wędrowca. Zło czyha na człowieka w każdej sytuacji i podróż rodzi takie same zagrożenia, jak trwanie w miejscu. Poeta przypomina tę zasadę i radzi: Lajstrygonów, Cyklopów, gniewnego Posejdona/ nie obawiaj się. Nic takiego/ na twojej drodze nie stanie, dopóki/ myślą trwasz na wyżynach, dopóki wyborne/ emocje dotykają twojego ducha i ciała. Trzeba zatem żyć pełnią życia, w którym stale pojawiają się ekscytacje, trzeba podążać myślami ku wyżynom i wierzyć, że demony i upiory nie pojawią się na drodze, a gniewny Posejdon zajmować się będzie czym innym i nawet nie zauważy drobinki przemieszczającej się po morzach i lądach. Zresztą wszelkie takie fantastyczne twory pojawią się najpierw w wyobraźni i rodzą się w mroku ludzkich lęków: Lajstrygonów, Cyklopów, dzikiego Posejdona/ nigdy nie spotkasz, jeśli ich w tę podróż/ nie zabierzesz we wnętrzu twojej własnej duszy,/ jeśli własna twa dusza nie wznieci ich przed tobą. Jasne spojrzenie w przyszłość, sięganie duchem najszczytniejszych celów i wiara w siebie, ochronią wędrowca przed wszelkimi zagrożeniami. Podróżowanie, to ruch ciała w przestrzeni, ale najważniejsza jest podróż wewnętrzna, duchowa, która nie liczy się z żadnymi granicami. Jej celem jest rozwój i przeglądanie się w skrajnie różnych rzeczywistościach, nieustanna walka o uwrażliwienie – czujność w obliczu zmieniających się dekoracji i falujących tłumów, ostrożność w kontaktach z napotkanymi ludźmi (i bogami).

Każda wyprawa kiedyś się skończy i Kawafis namawia, by wierzyć, że u końca drogi pojawi się słoneczny poranek w nieznanym porcie. Statek powoli będzie do niego dobijał, a promienność i jasność staną się znakiem nowego otwarcia: Życz sobie, żeby długie było wędrowanie:/ by zaświtało wiele takich poranków lata,/ kiedy – z jaką uciechą, z jakim rozradowaniem –/ podpływać będziesz do portów, nigdy przedtem nie widzianych;/ abyś się zatrzymywał w handlowych stacjach Fenicjan/ i piękne tam kupował rzeczy,/ masę perłową i koral, bursztyn i heban,/ i najróżniejsze wyszukane olejki –/ ile ci się uda zmysłowych wonności znaleźć. Kawafis wprowadza do swoich wierszy rzeczywistość symboliczną i mówi alegorycznie o skarbach świata (masa perłowa i koral), o dobrach, które znaleźć można w nigdy nie widzianych portach (bursztyn, heban). Jego życie dalekie było od zbytków, pełne skromności i oddania sztuce, a prawdziwymi klejnoty były dla niego wiersze i poczucie jedności ze światem starożytnym. Nieustannie szukając prawdziwej miłości i wierząc w nią, namawiał by przez całe życie się uczyć, studiować księgi wielkich cywilizacji i nieustannie docierać do nich: Trzeba też, byś egipskich miast odwiedził wiele,/ aby uczyć się i jeszcze się uczyć – od tych, co wiedzą. Tylko tak osiągnąć można balans ze światem, tylko w drodze znaleźć można to, co zdawać by się mogło, jest niedostępne i zbyt dalekie, by dotrzeć tam w ciągu jednego życia. Ludzka egzystencja nie miałaby jednak sensu, gdyby najwybitniejsze jednostki nie zakreślały sobie celów niedosiężnych, a trasy nie wiodłyby przez niebezpieczne lądy i wyspy. Droga musi uczyć, ale wędrowiec powinien też nieustannie pamiętać o ostatecznym punkcie dojścia: Przez cały ten czas pamiętaj o Itace./ Przybycie do niej – twoim przeznaczeniem./ Ale bynajmniej nie spiesz się w podróży./ Lepiej by trwała ona wiele lat,/ abyś stary już był, gdy dobijesz do tej wyspy,/ bogaty we wszystko, co zyskałeś po drodze,/ nie oczekując wcale, by ci dała bogactwo Itaka. Ta droga będzie darem dla Odysa każdego czasu, ta wyprawa stanie się celem samym w sobie i najpiękniejszym przeznaczeniem. Starość może być czasem szczęścia i kontemplacji, ale warunkiem jest przeszłość obfitująca w liczne i ekscytujące wydarzenia. Można je wtedy kontemplować i porządkować to, co się zrobiło, polerując piękną wazę ze srebra, gładząc dłonią amforę z onyksu, podróżnik wróci do chwil, gdy wszedł w ich posiadanie i jeszcze raz przeżyje to, co przepadło bezpowrotnie.

Jakże donośnym tonem w poezji Kawafisa jest nieuchronność, ostateczność danego ludziom czasu, łączność w śmierci ze starożytnością, a przy tym jedność w micie postaci realnych i fantastycznych. Szczęście możliwe jest tylko w opozycji do nieszczęścia, zdrowie jest kontrapunktem śmierci, a Itaka zawsze pozostanie tęsknotą za tym co niewyrażalne, co nieoczekiwane, nieustannie pozostające w zawieszeniu: Itaka dała ci tę piękną podróż./ Bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę./ Niczego więcej już ci dać nie może. Dotykając amfory z onyksu, czując jej subtelną gładkość, stary człowiek zamyśla się nad sobą i widzi pośród błysków obrazy z przeszłości, twarze spotkanych ludzi, barwy kwiatów i kolor ciepłego morza – wpatruje się w ciemność, stojąc na pokładzie galery i nieomal dotyka rozrzuconych po niebie gwiazd. W życiu nie ma jakichkolwiek pewnych obietnic, a każdy sen może być ostatnim, każde zamknięcie powiek może zgasić świat na zawsze, każda chwila rozpłomienić się może niewyobrażalnie. Dlatego Kawafis namawia by nie oczekiwać od Itaki zbyt wiele, bo nawet ubogie życie ma sens, jeśli droga do niego była długa i obfitująca w zdarzenia: A jeżeli ją znajdziesz ubogą, Itaka cię nie oszukała./ Stawszy się tak mądry, po tylu doświadczeniach,/ już zrozumiałeś, co znaczą te Itaki. Mądrość stanie się bogactwem człowieka, nawet jeśli nie zgromadzi on dóbr materialnych, prawda o świecie będzie jego skarbem i nawet jeśli szybko umrze, u końca swej drogi, zabierze do grobu to, co przeżył. Wszakże najwięksi władcy i monarchowie, najbogatsi ludzie świata, gdy stanęli w obliczu śmierci, musieli porzucić swoje pałace i skrzynie z drogimi kamieniami, musieli oddać złote patery i kielichy, wydając ostatnie tchnienie wchodzili do wieczności tak samo nadzy i ubodzy jak miliony żebraków i włóczęgów. Bogactwo Itaki jest zatem taką samą ułudą jak skarby każdej krainy, człowiek przychodzi na świat ubogi i tylko przez chwilę gromadzi to, co i tak rozproszy się bezpowrotnie po jego śmierci. Co zostało z wyposażenia komnat grobowych faraona Cheopsa i królowej Henutsen, ich syna Chefrena czy Amenhotepa IV lub Ramzesa II, zwanego Wielkim, gdzie podziały się złote trony królów Grecji, Nubii i Fenicji, kto widział wszystkie skarby pierwszego chińskiego cesarza Qin Shi Huanga? Ludzie osiadają w jakimś miejscu dla zapewnienia sobie środków do bytowania, ale stale tęsknią za podróżami i gdy zaoszczędzą jakieś środki, pożytkują je na poznawanie świata – ruszają w drogę do imaginowanej Itaki. Tak też postępuj – mówi poeta i wskazuje podróż Odyseusza jako wzorcową dla każdego myślącego bytu, jako nieuchronną dla tych, którzy szukają odpowiedzi na dręczące pytania egzystencji. Tak pragnie by ludzie gromadzili dobra ducha, ukazuje drogę do Itaki jako szlak dojścia do mądrości lat późnych, do czasu rozpamiętywania i nieustannego powrotu do zgasłych chwil. Jakże wartościową w kontekście eschatologii, wdzierającej się stale do każdej biografii, jakże wypełnioną sensami naddanymi, mitologicznymi i historiozoficznymi, jakże cenną w świecie złudnych, przemijających wartości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: