PAMIĘTNY DZIEŃ

168px-Wojciech_Jaruzelski-tile

Dzisiaj jest dzień szczególny, bo 25 maja 1948 roku wykonano wyrok śmierci na rotmistrzu Witoldzie Pileckim, jednym z największych polskich patriotów i bohaterów. To świetlana postać, człowiek najlepszy z najlepszych, niesprawiedliwie osądzony i bezdusznie zabity za to, że był prawdziwym Polakiem i nie zgadzał się na sowiecką dominację w naszym kraju. Czyż nie jest wielkim chichotem historii dzisiejsza śmierć Wojciecha Jaruzelskiego, który właśnie w tym chwalebnym dniu wyzionął ducha. Generał to postać niejednoznaczna, trudna do kategorycznej oceny, robiąca karierę w obrębie struktur komunistycznego wojska, a zarazem mająca jakże ludzkie odruchy. Pamiętam z jakim drżeniem przemawiał przed Janem Pawłem II, jak wiele razy sprawiedliwie oceniał swoje postępki, biorąc na siebie całe zło stanu wojennego. A jednocześnie nie mogę mu zapomnieć ofiar na wybrzeżu w 1970 roku, kopalni „Wujek” i zomowców na ulicach, nie mogę nie pamiętać o czułych uściskach z czerwonymi kreaturami w Moskwie. Przyjdzie czas na sprawiedliwą ocenę tego jakże skomplikowanego człowieka, który także i w moim życiu pojawił się w dość zaskakujący sposób. Gdy znalazłem się w więzieniu w 1986 roku, obecny celebryta SLD-owski nawoływał by mi dowalić, a wierchuszka bydgoskich pisarzy napisała pismo, w którym wyrażała nadzieję, że wyciągnę wnioski z zaistniałej sytuacji, moją sprawę przejął Jan Dobraczyński i korzystając z pomocy Jaruzelskiego, doprowadził do wypuszczenia mnie z aresztu. Jakby jednak nie patrzeć na działalność generała, to jest on jednym z symboli poprzedniego systemu i jego śmierć w rocznicę egzekucji rotmistrza Pileckiego ma jakiś wewnętrzny, głębszy sens. W tym dniu sięgam też po jedną z najbardziej głupkowatych książek, jakie powstały w naszym środowisku – Dziennik wojny jaruzelskiej Grzegorza Musiała z 2006 roku. Wszystkie dzieła tego doktora okulistyki naznaczone są piętnem histerii i autoreklamy, ale tutaj przeholował na wielu poziomach. To jakby imitacja samego siebie z powieści (jeśli tak ją można nazwać) pt. Stan płynny, a zarazem ciąg tandetnych ocen, fałszywych analiz, gdzie kontrapunktem dla jego sądów są artykuły w bydgoskim „Ilustrowanym Kurierze Polskim”. Piszę obszerne studium na temat tej prozy i pokazuję w nim liczne błędy, jakie autor popełniał, ale prawdziwym hitem jest ten oto fragment wskazanego wyżej dziennika: Stąd aż trzykrotna wizyta J., na którego mama spoziera w końcu nieprzyjaznym wzrokiem. Puszczanie starych płyt: akustycznie nagrane shimmy i black bottomy, których rytm J. wystukuje palcami na oparciu bujanego fotela, strojąc miny i przewracając oczami, jak w „Kabarecie”. – Och tromboniści popierdują – krytykuje proste aranżacje tych antycznych orkiestr. Stąd chwila sprzeczki, w którym dramacie Słowackiego pojawia się „trombonista”. Ustalamy, że w „Helsztyńskim”. Ale jaja…, ale celnie ustalili… Dla badacza twórczości Juliusza to prawdziwa gratka, cymesik bzdury i popisówka imitowanej erudycji. Stanisław Helsztyński, to słynny badacz twórczości Williama Szekspira, a dramat Słowackiego z 1835 roku nosi tytuł Horsztyński. Powie ktoś, ot lapsusik wybitnego prozaika, ot pomyłeczka niewielka… Tak, niewątpliwie, ale też i wskazanie jak chaotyczne są ewokacje Musiała w tym dzienniku, jak powierzchowne w warstwie interpretacyjnej i faktograficznej. We wszystkich jego powieściach znalazłem sporo takich kwiatków, ale żaden z nich nie przebije histerii i chaosu Dziennika wojny jaruzelskiej, książki kompletnie bez ładu, składu i sensu… W dniu śmierci generała musiałem to powiedzieć, choćby w formie zarysu, ale niebawem przyjdzie czas na szersze omówienia i wskazania dziwnych fragmentów dzieł naszego lokalnego trombonisty literackiego.

2 Komentarze

  1. 2014/05/26 @ 7:45

    Z uwagą czytam Pańskie felietony- są jedną z nielicznych perełek słowa polskiego. Brutalne pytanie jednak- kto dzisiaj pamięta o rtm Pileckim, skoro odmówiono Jemu (pośmiertnie) odznaczenia Orderem Orła Białego. Wśród tych, którzy mieli decydujący wpływ na to był…..Władysław Bartoszewski. Również podobno więzień kazamat w okresie stalinowskim i działacz opozycji. Również więzień Oświęcimia, który po kilku tygodniach został jednak zwolniony. Piszę to ostatnie z sarkazmem, bowiem…..w mojej małej miejscowości 7 osób było w Oświęcimiu. Po wojnie wróciły do swego statusu społecznego (średniorolni rolnicy). Zmarli w nędzy. Jeden z nich miał niepełnosprawne dzieci. Zajęła się nimi dalsza rodzina-państwo polskie nie wypracowało struktur pomocy. Aktualnie – od 1989 – Bartoszewski pełni jednak ważne funkcje państwowe. Jaruzelski był więźniem łagrów radzieckich i tylko przypadkowo zamiast do Armii Andersa, trafił do tej zarządzanej przez ZPP. Przyznany sobie Krzyż Zesłańców Sybiru odesłał w wyniku kontrowersji, które narosły wokół tej sprawy. Działacze „Solidarności” pełnią ważne funkcje państwowe, a nawet zyskują poważne odszkodowania od państwa za które walczyli (vide śp. senator Romaszewski). NIE WIEMY, jak dzisiaj zachowałby się rtm Pilecki. Po zachowaniu jego epigonów widzimy, że wcale nie moglibyśmy być dumni. Ma Pan rację- Jaruzelski jest postacią kontrowersyjną, aby można było go jednoznacznie oceniać. Prosty przykład – od 1951 do 2011 o 400% wzrósł wskaźnik samobójstw z powodów ekonomicznych. Tylko ok. 60 ofiar śmiertelnych odnotowano w wyniku stanu wojennego. Warto bez demagogii policzyć wszystkie ofiary od 1944/45 do 1989. Ale, zdecydowanie wolę tę troskę o Polskę, jego osobistą kindersztubę niż obecną pazerność i wszechogarniające chamstwo politycznych braci rtm Pileckiego. PS. Jestem autorką spektaklu teatralnego „Pamiętnik z dekady bezdomności” o „tej’ Polsce.

  2. Bożena said,

    2014/05/29 @ 8:04

    Ja się odniosę tylko do tej pomyłki z Helsztyńskim. Otóż podczas moich studiów polonistycznych( w zamierzchłych czasach) wybitny historyk literatury i krytyk literacki kilkakrotnie podczas wykładu zmienił tytuł dramatu: mówił Helsztyński, Holsztyński, Hersztyński. Jeden z kolegów ośmielił się zwrócić uwagę – pan profesor się na nas wszystkich obraził. Wyszedł z wykładu. Usprawiedliwiam go, bo i wiek i tzw. stan wskazujący na leczenie koniakiem…
    Przepraszam, bo Pan tu o poważnych sprawach a ja o takich bzdurach, ale nie mogłam sobie odmówić tego wspomnienia.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: