ENERGIA GŁĘBI

 2

Pośród artystów malarzy, grafików i rzeźbiarzy znajdziemy takich, którzy piszą i próbują dopowiadać znaczące treści do obrazów i innych dzieł plastycznych. Można by tutaj przywoływać wiele nazwisk zapisanych w historii sztuki, od tych największych, do znanych powszechnie w obrębie jednego kraju, aż do tworzących w ramach własnego, hermetycznego świata, otwartego i zarazem zamkniętego, pulsującego twórczą pasją i oryginalnością. Obrazy Elżbiety Wasyłyk są znaczącym komentarzem dla naszej rzeczywistości, ukazują człowieka w sieci uwarunkowań, wyborów i dopełnień, odsłaniają ukrytą, energetyczna przestrzeń, w której egzystuje. Jego istnienie – na tych przedstawieniach – wpisane zostało w ciąg odsłon, które mogą być zaskoczeniem dla bytów szukających konkretnych utwierdzeń w czasie i przestrzeni, ale też stanowią one rodzaj testu, który należy zdać w określonym momencie i w konkretnym miejscu. Wrażliwość, która bywa darem, staje się też zadaniem do wypełnienia, propozycją życia intensywnego, odsłaniającego ukryte wymiary, głębie niewyobrażalne, filozofię prostoty i pełni. Artystka wydobywa z rzeczywistości to, co miało być tajemnicą, co nigdy nie miało pojawić się w świetle białym, co może pulsowało cicho w podczerwieni, majaczyło poblaskami w nocy, manifestowało swoją obecność w sytuacjach skrajnych, pobudzających do natychmiastowego działania. Malarstwo dopełnia barwa i fakturą byt otwarty na świat i zamknięty dla niego, staje się komentarzem dla tego co prowokuje w przestrzeni i wypływa z przepaści jaźni we śnie, pojawia się jako powidoki czegoś tak ulotnego i tak rozedrganego, że tylko nadwrażliwość może spróbować to wydobyć, tylko talent może to dookreślić, tylko instynkt życia może to unieśmiertelnić. Jakże dramatyczne i pełne treści są dzieła tej malarki, a zarazem jak głęboko sięgają ku wnętrzom ludzkiej psychiki – jakże konkretnie opisują wyjątkowy charakter chwilowej egzystencji, temporalnego zamknięcia w przedziałach historii i przestrzennych pułapek bez wyjścia.

obraz el3

Na tle obrazów Wasyłyk, jej poezja jawi się jako komentarz i niezależny przekaz, dopowiedzenie i integralny wiersz, w którym zostało ukryte przesłanie, nowy energetyczny impuls, pobudzający wyobraźnię i stanowiący treść naddaną. Mamy tutaj więcej konkretności, pojawiają się imiona i nazwiska, sytuacje zapamiętane lub wykreowane przez wyobraźnię, jakby modelowe chwile, zapadające głęboko w pamięć i stające się tkanką liryki. Tylko poeci wielkiej wrażliwości potrafią dostrzegać cząstkową energię poetycką w prostych zdarzeniach, zdawać by się mogło szarych momentach życia, niczym nie wyróżniających się spośród wielu im podobnych. Ale zadaniem umysłu twórczego jest tworzenie unii pomiędzy tym co oczywiste i tym co staje się symbolem, przekazem treści uniwersalnych, mówiących wiele na temat mechanizmów trwania. Taka poezja, jak ta, staje się opowieścią o światach budujących swoją odrębność na skraju jawy i wyobraźni, snu i marzenia o pięknie. Jakoś blisko stąd do nadrzeczywistości, a zarazem do realizmu życia „prostych ludzi”, pośród których częściej znajdziemy nadwrażliwców i tych, którzy odważą się stworzyć dzieła na miarę czasu, w którym żyli. Poetka opowiada kolejne historie i wyłania się z nich obraz niezwykłej subtelności i bolesnego uwrażliwienia, konstrukcja liryczna i obrazowa, elementarna i kosmicznie skomplikowana. Czytelnik musi zdać sobie sprawę z tego, że ma do czynienia z czystością i pełnią, ale też nie może nie zauważyć wewnętrznej tkanki tych przekazów, ich skomplikowania na poziomie barwy i kształtu, słowa i gestu, czynu i bezruchu. To jest energia wydobyta z głębi i zarazem najtajniejsza, przepastna cząstka żywiołu – wody, ognia, powietrza i ziemi, nieustannie walczących ze sobą i stale się wspierających w ludzkiej próbie bytu.

obraz el5

Zaskakująca jest dynamika i innowacyjność tej poezji, która wykorzystuje różne osoby, mnoży wizje, przenika błony czasu i przestrzeni, wędrując – niczym wolna wyobraźnia – od obrazu do obrazu, od snu do snu i od jawy do jawy. Tutaj myśl jest osią zdarzeń, ale jednocześnie staje się axis mundi – osią świata, najważniejszym utwierdzeniem przestrzeni. Każda opowieść ma tutaj swoje drugie dno – najprościej byłoby powiedzieć malarskie – ale przecież pod powierzchnią przedstawień wyczuwa się energię głębi, siłę pierwotną, która rozsadza wszystko, przywraca materii elementarną strukturę, tworzy kosmos pierwszych chwil stworzenia. Ludzkie świadomości wirują jak oszalałe, ale poetka zatrzymuje je w kadrze wiersza i przygląda się uważnie, diagnozuje stopień ich destrukcji, skalę odrealnienia, siłę imaginatywną. Z takich cząstek powstaje niezwykła panorama ludzkiego wnętrza i światów wokół niego, z takich żywiołów wyłaniają się pierwiastkowe obrazy, która po chwili toną w niebycie, nie wytrzymują próby zbyt oczywistej realności. Ale przecież tak ma być, bo poezja jest domeną ulotności, chwilowej pełni, wiedzy absolutnej, objawiającej się w błysku, w mgnieniu chwili. Udało się Elżbiecie Wasyłyk stworzyć tom, który zachwyca jako przekaz energetyczny, uwodzi zmiennością obrazów, typów osobowych, zastosowanych strategii narracyjnych i lirycznych, ale przede wszystkim powstał tom, który śmiało może konkurować z najlepszymi zbiorami poetyckimi ostatnich lat. Trudno zawrzeć w skromnym dopowiedzeniu to, co powinno się znaleźć w rozbudowanym eseju, wykorzystującym elementy nauki, estetycznego i filozoficznego dopełnienia tego, co można znaleźć w tym tomie. Ale przecież może on stać się podstawą do większych studiów, może zachęcić czytelników, krytyków i badaczy literatury do opisu tego, co miało zostać tajemnica jednego wnętrza, jednej osobowości twórczej, a co stało się narracją o głębiach twórczej psychiki, o tajniach myśli osoby patrzącej na świat pod określonym kątem i niosącej w sobie otwartą ranę nadwrażliwości. Warto czytać wiersze tej autorki i konfrontować je z jej malarstwem, a choć pojawiła się tutaj strategia lirycznego kamuflażu, wiele w nich się odsłania, wiele treści zostaje dopowiedzianych i dookreślonych w metaforze, porównaniu, pulsującym bólem obrazie. Ta opowieść o subtelnym wnętrzu i rozognionej psychice jest znaczącym osiągnięciem twórczym, domagającym się równie uważnej, wrażliwej lektury i ustawienia jej w ciągu najwartościowszych osiągnięć lirycznych w tym względzie. To jest piękna, prawdziwa poezja, to są odsłony ruchomych obrazów, migających w przestworach wyobraźni, jak byty pośród eksplodującego stale wszechświata, jak istnienia pragnące zamanifestować swoją żywotność, a jednocześnie wpisać się w ciąg nieuchronnych śmierci. To jest piękno porażające w swej grozie, to lęk tak samo oczywisty jak nałożenie farby na płótno i roztarcie jej na szerszej przestrzeni – to liryka rozedrgania i konkretu, pierwszej i ostatniej chwili, fanfar rozdzierających ciszę i nieuchronnego, powolnego milknięcia słów.

obraz el6a-tileqqq

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: