RYSZARD DANECKI (1931–2013)

DANECKI

Wczoraj w Poznaniu zmarł Rysiek Danecki, z którym przyjaźniłem się przez prawie trzydzieści lat. W mojej pamięci pozostało wiele wspomnień, z Poznania, z autokarów podążających do wielu miast Wielkopolski i z imprez, w których razem uczestniczyliśmy. Trzymał się dobrze i jeszcze rok temu żartował ze mną ze swego wieku i tego, że śmierć chodzi z dala od jego ścieżek. Tym razem jednak wlepiła w niego swoje czarne, bezduszne ślepia… Zamieszczam tutaj mój krótki szkic o poezji i prozie mojego przyjaciela, zapewne zasługuje na lepszy, ale na razie dysponuję tylko tekstem z 1990 roku, który nieco tylko wystylizowałem.

Ryszard Danecki urodził się w Poznaniu 23 sierpnia 1931 roku a zmarł w stolicy Wielkopolski 30 listopada 2013 roku. Jako czternastoletni chłopak brał udział w walkach o wyzwolenie Poznania, a potem – w roku 1950 – podjął studia w Moskiewskim Instytucie Literackim im. Gorkiego i należał do elitarnej grupy kilku zaledwie poetów polskich, którzy legitymowali się dyplomem akademii kształtującej mistrzów słowa. Od momentu ukończenia studiów, pracował w poznańskiej prasie, gdzie był znanym publicystą kulturalnym. Jego debiut literacki miał miejsce w 1952 roku, kiedy to opublikował poemat pt. Wyzwolenie Poznania,  a pierwszy zbiór wierszy – Witryna – ujrzał światło dzienne w roku 1958. W tym samym też roku czytelnicy otrzymali kolejny tomik – Czarny sześcian ciszy, a potem ukazało się kilkadziesiąt książek, spośród których warto wymienić zbiory wierszy: Twarzy odwracanie (1961), Afrasiabe (1964), Na opalenie skrzydeł (1969), Dedykacje (1972), Patrol poetycki (1977), Poemat piastowski (1978), Tobie Poznaniu, ten srebrny liść (1980), Mężczyźni półwieczni (199), Gontyna (2004), Witaj jasności (2008); powieść quasi-biograficzną pt. Kropla oceanu, powieść dla młodzieży pt. Szaraneria i powieść teatralną – Listy do Lili Brik. Był Danecki laureatem licznych konkursów, nagród i wyróżnień, z których wymienić koniecznie trzeba „Czerwoną Różę” i Grand Prix Księżnej Ago Khan we Francji, Złoty Hiopolit, Gloria Artis. Zajmował się też poznański twórca działalnością przekładową z języka niemieckiego, angielskiego i rosyjskiego, był redaktorem licznych publikacji zbiorowych, mecenasem młodych poetów i pisarzy, a jego utwory przetłumaczone już zostały na ponad trzydzieści języków obcych.

Początki działalności literackiej Daneckiego nierozerwalnie związane były z poczynaniami młodoliterackiej grupy „Wierzbak”, która po raz pierwszy określiła się publicznie w połowie 1956 roku. Oprócz Daneckiego należeli do niej Gerard Górnicki, Józef Ratajczak, Marian Grześczak, Maciej Marian Kozłowski, Konrad Sutarski, Eugeniusz Wachowiak. Znacznie później dołączył jeszcze Bohdan Adamczak. W swoistym manifeście grupy, opublikowanym w książce pt. Rzecz poetycka – młodzi (Łódź 1958) tak określał Danecki ramy tej formacji: Powstał jednolity zespół młodych twórców, których prócz węzłów osobistej przyjaźni połączyło nowatorskie spojrzenie na sztukę i zdecydowanie materialistyczny światopogląd. (…) Grupa „Wierzbak „ w swoich założeniach zdąża do sztuki współczesnej, tj. wyrażającej wszystkie węzłowe konflikty społeczne i moralne naszego czasu za pomocą środków artystycznych, zrozumiałych dla współczesnego odbiorcy – poprzez odwołanie się do doświadczeń jego codziennego życia i unikanie zastygłych schematów tradycyjnej sztuki. Obraz poetycki to najkrótszy i najdoskonalszy środek przekazywania myśli i uczuć – musi pomagać, a nie utrudniać zrozumienie zamierzeń autorskich… (…). Twórczość Daneckiego, jak klamra, spinają dwie książki, które ukazały się w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Wybór wierszy Zawsze jest czas teraźniejszy (1985) i wybór opowiadań pt. 112 godzin szczęścia (1988). W książkach tych najwyraźniej dały o sobie znać  centralne problemy i właściwości tej literatury. Te tomy to jakby katalog miejsc szczególnego uwrażliwienia, a zarazem mapa z zaznaczeniem drogowskazów i kamieni milowych egzystencji, jej wzniesień i depresji. Działalność literacka Daneckiego spotykała się z żywym odbiorem czytelników i krytyków, którzy obdarzali go różnorakimi etykietkami – posądzali o konstruktywizm (w złym tego pojęcia znaczeniu), surrealizm i staromodny liryzm. Niewiele tylko odezwało się głosów, aż przykro o tym mówić z perspektywy wieloletniego życia poetyckiego autora, które w sposób mądry i konstruktywny starałyby się określić wyznaczniki tej niełatwej w odbiorze liryki. Ale znalazło się kilku prawdziwych smakoszy słowa, którzy dostrzegli w Daneckim i w jego poezji niezbywalne wartości. Mieczysław Jastrun pisał, iż najciekawsza w tej poezji jest właśnie wrażliwość zmysłowa, odczucie barw, zapachów, zamiłowanie do egzotycznych obrazów i dźwięków, a Julian Przyboś dodawał, iż podobało mu się w poezji Daneckiego to, że utwory te są sprawdzalne, osadzone w konkretnej sytuacji. Nie ulega wątpliwości, że obaj wielcy twórcy mieli rację, była bowiem poezja autora Czarnego sześcianu ciszy niezwykle ekscytującym przykładem umiejętnego poetyckiego przetworzenia wszystkich życiowych przeżyć i zmysłowych doznań, porażek i zauroczeń. Dlatego częstokroć dochodziło w tych utworach do oryginalnych zestawień wyrazowych, gdzie ornamentyka arabska sąsiadowała z lądującym odrzutowcem, a dymy i druty poznańskiej ulicy z bazarem Czikirsarai. Danecki znakomicie opanował poetyckie rzemiosło – pisał wierszem białym, ale też potrafił posługiwać się klasycznymi formami wersyfikacyjnymi, by nagle zniżyć się do ulotności i zwiewności błahej piosenki czy zastosować ciekawe słowne stylizacje i archaizacje. Właśnie słowo było podstawą swoistej filozofii poetyckiej Daneckiego: Żeby/ świat od nowa powstał / konieczna jest mowa / ta podległa czasom, przypadkom i trybom,/ a nie ta podobna wrzaskowi i piskom… Słowo to przecież istota i miąższ rzeczywistości, rozumiejący to poeta starał się tak dobierać słowa, aby tworzyć swoiste „koronki metaforyczne”, próbujące chociaż w części zrekonstruować złożoność i zawiłość, urok i piękno świata. Są wiersze Daneckiego niezwykłymi dowodami na to, jak chłonna i niezwykła potrafi być ludzka wrażliwość zmysłowa. Nie darmo pojawiają się w poszczególnych utworach przywołania Rubensa czy Hume’a – Danecki zdaje się pisać wszystkimi zmysłami; jest wrażliwy na ciepło i chłód, na delikatność i szorstkość, na barwę i ciemność, wreszcie na zapach i dźwięk: Żywiczny czas w sosnowym sęku/ wybucha nagle ognistym bożkiem / kląskają suche płomienie sekund,/ iskrami tryska igliwie gorzkie. Do tego wszystkiego dodać trzeba tak podobającą się Jastrunowi egzotykę; obok pędów figowych i brązowych Uzbeków, w warstwach metaforycznych i znaczeniowych znajdziemy kindżały, kilimy, Koran i gliniane ossarium, tygrysie skóry i bydło zebu. Wszystkie elementy zestrzelone w obszar wiersza tworzą niebywały poetycki fotoplastykon. W każdym utworze mamy do czynienia z inną konfiguracją znaczeniową, bo Danecki nigdy się nie powtarzał, co najwyżej transponował ten sam motyw w coraz to inne warianty. Częstokroć możemy doszukać się w utworach poznańskiego twórcy obrazów niezwykle ekscytujących oraz wskazań niebywałych możliwości kontaminacyjnych ludzkiej wrażliwości. Ale przecież –  jak pisał Danecki w manifeście „Wierzbaka” – W y o b r a ź n i a  nie decyduje jeszcze o wszystkim, liczy się o tyle, o ile stwarzane przez nią wizje wzbogacają doświadczenie odbiorców sztuki. Jeżeli jest to wyobraźnia nie wykraczająca poza granice doświadczeń dziecka – może stwarzać miłe obrazki, ale ich wartość poznawcza może mieć znaczenie najwyżej w odniesieniu do czytelnika lub widza dziecięcego. Każdy najbardziej zaskakujący obraz jest mniej lub więcej nieoczekiwanym zestawieniem elementów już znanych. Zatem najbogatsza nawet wyobraźnia nie jest w stanie stworzyć obrazu, którego każdy poszczególny element nie dałby się sprowadzić do faktów znanych z doświadczenia. Takie obrazy i metafory jak choćby tlenione krwi gorejące znicze czy posąg drewniany z zachwytu zdają się tę zasadę potwierdzać. O wyobraźni Daneckiego pisał ciekawie w Posłowiu do wierszy wybranych Piotr Kuncewicz: Danecki ma osobliwie konkretną wyobraźnię przestrzenną, może i nie bałbym się określenia „geometryzującą”. Bardzo często jest tak, że jakiś element obrazu ma się do innych przestrzennie właśnie. Coś jest w środku, coś jest okrążone, coś otacza coś jest w kierunku „tam”, coś innego „z powrotem”, coś pomiędzy, wysoko etc. I faktem jest, że obraz Daneckiego wyobrażamy sobie przestrzennie…. Zwróćmy też uwagę na swoistą walkę żywiołów, toczącą się nieustannie w tej liryce. To walka pomiędzy światłem i mrokiem, między barwami jaskrawymi i tonacjami barw złamanych, pomiędzy ogniem i lodem, krwią, ciałem i śmiercią. I choć w jednym z wierszy mówi autor, iż śmierci nie ma (…) tylko formy giną, to jednak w aforyzmie tym odnajdziemy pogłosy pesymizmu. Danecki nasącza też swoją poezję sokami miłości – te wiersze, pisane najczęściej z dystansem, zbliżają się do łagodnej powiewności ludowej piosenki, są czasem prześmiewcze i samokrytyczne. Poeta przecież niesie w sobie widoki Buchary i Leningradu, drążą jego  wyobraźnię   „przestrzenne  iluzje”,  wracają spotkane  niegdyś  egzotyczne postaci – nie tak łatwo daje się więc zaskoczyć przez kobietę. Danecki w perspektywie swoich wierszy jest poetą niesłychanej zachłanności wizualno-semantycznej, twórcą wrażliwym, często nadwrażliwym… Jest też konstruktorem, tym który zawsze budował z rozbitych elementów kształty wyobraźni. Przy czym owo budowanie wcale nie ograniczało jego możliwości percepcyjnych i artystycznych – jak powiedział on na łamach „Nurtu”, w rozmowie z Markiem Obarskim: Konstruktywizm nie ogranicza wizji poetyckiej – narzuca  tylko  logiczny  rygor  w  b u d o w a n i u  wiersza, zrodzonego z tej wizji, z inicjującego go przeżycia emocjonalnego, czy intelektualnego. Słowo musi być po prostu znaczeniowo sprawdzalne. Inaczej wiersz staje się niewiarygodny, niezrozumiały.

Tak jak poezja jest u Daneckiego przede wszystkim domeną iluzji – tak nowelistyka pozostaje w orbicie przestrzeni. Opowiadania autora Kropli oceanu to jakby rozległy katalog ludzkich postaw, w obrębie różnorakich przestrzeni wewnętrznych i zewnętrznych. Autor przez cały czas śledził osobowe interakcje, ukazywał swoich bohaterów w sytuacji wyboru, w momencie zawahania, w najtrudniejszej godzinie życia. Dwa obsesyjne tematy tych krótkich utworów prozatorskich – miłość i śmierć – splatały się nierozerwalnie w ciąg tragedii i chwilowych wzlotów. Miłość z tych opowiadań zdeterminowana została przez instynkt śmierci. Ku niej prowadzi, przed nią ucieka i jej nieustannie się boi; autor w tych utworach – odwrotnie jak to miało miejsce w poezji – opisuje związki pomiędzy kobietą i mężczyzną, przywołując tonacje barw rozmytych walorowo. Mężczyźni pojawiający się w opowiadaniach Daneckiego są pęknięci wewnętrznie, zwykle uwikłani w różnorakie damsko-męskie perypetie (rodzina, młodsza kochanka), nie potrafią zaangażować się bez reszty w proponowane im związki. Zwykle uciekają od kobiet, bądź pozostawiają je swojemu losowi. Konsekwencje tego są często opłakane i przywodzą nawet opuszczone kobiety do samobójczych śmierci (kolejny ważki motyw tej nowelistyki). Autor ze szczególną wrażliwością odnotowuje te momenty w życiu, które są śmierci przedsionkiem. Często główny bohater może jeszcze w ostatniej chwili odwrócić koło fortuny, ale przygląda się rzeczywistości jakby  pozostawał nad nią w zawieszeniu, jakby świadomość śmierci oddalała go od bólu i krwi, od poczucia winy i wyrządzonej krzywdy. Przy czym stan taki daleki jest od cynizmu, przywodzi raczej na myśl poczucie totalnego osamotnienia i rezygnacji, poczucie bezsensu i absurdu ludzkiej egzystencji. Owa absurdalna strona człowieczego żywota silnie oddziałuje na wyobraźnię autora, ukazuje wszak on sytuacje, które – gdyby nie wieńcząca je śmierć – wydać by się mogły śmieszne, zabawne. Człowiek podążający kanałami do rzeźni, by zabrać schowany kawał świńskiego mięsa zostaje zjedzony przez szczury; jeden z powstańców narażając własne życie czołga się w ogródku by zerwać dla kobiety dojrzałego pomidora; szanowany obywatel małego miasteczka, w zastępstwie pijanego kata, prosi sędziego o pozwolenie wykonania wyroku śmierci na złoczyńcy, a młody chłopak zgarnięty z ulicy przez Niemców i wykorzystany do kopania dołów dla rozstrzelanych – zostaje następnego dnia wezwany do Stadtverwaltung, gdzie wypłaca mu się czterdzieści siedem fenygów za prace ziemne. Ironia Daneckiego tylko pozornie jest efektowna i zdaje się być wytworem literatury, literackiej kultury; w gruncie rzeczy jest ona jednak mocno przywiązana do realnych zdarzeń i dramatów konkretnych ludzi. Jak powiedział Danecki we wspomnianej już rozmowie z Obarskim: Opowiadania te, bez względu na to, gdzie osadzona jest akcja, w kraju czy poza Polską, łączyło jedno: autentyzm. Starałem się jak najwierniej, bez stylistycznych efektów, opowiedzieć o wydarzeniach, w których uczestniczyłem, lub z którymi zetknąłem się i – które mną wstrząsnęły! Mając nadzieję, że podobny wstrząs przeżyją czytelnicy… I rzeczywiście bywali oni zaskoczeni, zaszokowani, szczególnie, gdy leniwa ale konkretna narracja Daneckiego przybierała formę reportażu, sprawiała, że czytało się opowiadania, czując się bezpiecznym, oddalonym. Realia zdarzeń i sprawność warsztatowa urzeczywistniały opisy i prezentacje, ale zwykle na końcu opowiadania czekała na czytelnika jakaś niespodzianka – silny okazuje się słabym, słaby przelewa krew i przemienia się w zwierzę. Danecki nie szuka wymyślonych fabuł, nie uwodzi czytelnika, raczej stara się rzetelnie relacjonować. I choć jego opowiadania rozgrywają się od Poznania i okolic, poprzez Warszawę, aż  do Moskwy i krain polarnych,  łączy je ten sam  obraz ludzi – ukazywanych między miłością i śmiercią, między wahaniem, a podjętą  decyzją. Człowiek tego prozaika jest dobry i pragnie także innym wyświadczać dobro. Nie z własnej winy, a raczej z racji uczuciowej bezradności został wtłoczony w sytuacje, z których nie ma ucieczki, bez sprawienia komuś przykrości, bez zranienia czyjejś duszy. Dlatego cierpi, miota się wewnętrznie, szuka bezskutecznie dróg wyjścia – wreszcie bezradny, zgnębiony, ucieka i dopiero po latach dowiaduje się jakie były jego decyzji konsekwencje. Forma tych opowiadań jest wynikiem wystudiowanej metody twórczej – oto ich niewielkie rozmiary wymuszają maksymalne skupienie uwagi na opisywanych zdarzeniach. Autor jakby kondensuje na kilku stronicach fakty, gesty i wypowiadane kwestie, które mogłyby stać się fabułą obszernej powieści. Decyduje się jednak na skrótowość i paraboliczność opisu; wybiera raczej to, co ogólne i uniwersalne, co odnieść można do każdej sytuacji ludzkiej i do każdego człowieka. Tak powstaje – składający się z małych punkcików, ledwie impulsów – wyrazisty, holograficzny obraz człowieka. Gdyby się chciało pokusić o jego szczególny opis, należałoby powiedzieć, że jest on dobry, a nawet szlachetny, ale życie uwikłało go w cudze i własne dramaty. Nie chce jednak wyrządzić nikomu krzywdy i podejmuje desperackie próby rozwiązania różnorakich problemów. Jego bezkompromisowość i głęboka wewnętrzna uczciwość powodują, iż brnie on bez końca i ucieczka staje się dla niego jedyną alternatywą, jedynym wyjściem z sytuacji bez wyjścia. Twórczość Ryszarda Daneckiego ma głębokie walory humanistyczne – zarówno wiersze, jak i opowiadania tworzą obraz człowieka nieustannie pętanego przez los. Tym kimś bywa sam autor, bywa przyjaciel poety, ukochana kobieta, przypadkowy bohater nieopacznie zauważonego dramatu. Poznański twórca zawsze pragnął wypełniać swoją pisarską powinność, niosąc czytelnikowi obok piękna i wyczucia materii pisarskiej, także wartości ponadczasowe – pragnął wskazywać graniczne punkty ludzkiej wrażliwości. Doświadczenie było dla niego najważniejszym narzędziem warsztatu pisarskiego. W cytowanej wyżej rozmowie określał jego rolę w swojej sztuce: Chciałem być dyrygentem. Śpiewałem w chórach Kurczewskiego i Stuligrosza, prowadziłem, i to z sukcesami, chór harcerski na Śródce, założyłem w Poznaniu chór Związku Walki Młodych. Kiedy rozpoczynałem naukę w Konserwatorium, zaczęło mi to przeszkadzać w odczuwaniu piękna muzyki: słuchając symfonii zauważyłem tylko nawroty poszczególnych tematów, ich transformację, instrumentację. Później dopiero osiągnąłem trzeci – ten najwyższy stopień: ś w i a d o m e g o przeżywania piękna. Podobnie jest z doświadczeniem w pisaniu wierszy. Ale nie tylko wierszy – te prawa ważne też są utworach prozatorskich Daneckiego, a jego wirtuozeria narracyjna bierze się z dobrej szkoły reportażu, żywej relacji, z którymi autor miał do czynienia przez dziesięciolecia w pracy dziennikarskiej. Skrótowość i esencjonalność dały w tej twórczości zaskakujące efekty – oto otrzymał czytelnik jakby obraz rzeczywistości z kilkoma głębiami; pierwsza z nich, to wiarygodna realistyczna narracja – opis świata z uwzględnieniem wszystkich zakamarków, wszystkich skrywanych przestrzeni. Druga, to przepaść ludzkich charakterów, osobowości – ludzkich przestrzeni wewnętrznych; trzecia – odnosi się do symboliki zdarzeń, wyposaża opisywanie postaci i sytuacje w kontekst kulturowy, naddaje informację wpisaną w ciąg ucieczek i powrotów ludzkości; z kolei głębia czwarta to rzeczywistość metaforyczna – objawiająca się ze szczególną siłą w poezji i prozie: człowiek zjadany przez szczury i szanowany obywatel, który przemienia się w zwierzę; te zdarzenia mają swoją moc, oddziałują poprzez treść, ale też i poprzez warstwę szerszą, rozciągającą się od każdej człowieczej tragedii jednostkowej, od pojedynczej śmierci, do śmierci niejako wpisanej w ludzkie życie extremis malis ex trema remedia. Głębia piąta – to naturalistyczne zwrócenie uwagi czytelnika na zwierzęce i podświadomościowe źródła ludzkich zachowań. Ta głębia najpełniej koresponduje z głębią psychologiczną opisywanych postaci. Wszystkie te zakresy czy przestrzenie nakładają się na siebie wzajemnie, przenikają się i wspierają – a wszystkie razem mówią najpełniej o przepaściach ludzkiego bytu. Nie ulega wątpliwości, że Ryszard Danecki był jednym z najciekawszych w naszej literaturze egzystencjalistów, a jego widzenie człowieka i losu zbliżało go do Alberta Camusa, miało pewne rysy filozofii Martina Heideggera, a przy tym było (i jest) oryginalną próbą stworzenia własnej literacko-filozoficznej aksjologii, własnego świata, w którym pisarz może bytować, z którego musi uciekać i do którego w zawsze wraca.

Reklamy

6 Komentarzy

  1. 2013/12/01 @ 22:02

    Piękną recenzję napisałeś Darku o życiu i twórczości Ryszarda Daneckiego .Ryszard swoim bogatym życiorysem mógłby obdarować wiele osób i jeszcze by zostało. Będzie nam go brakowało, Jego opowiadań, dowcipów i uśmiechu. Teraz, żeby z nim pobyć, będziemy zagłębiać się w jego książki i wspomnienia o nim . .

  2. Henryk Gała said,

    2013/12/02 @ 10:20

    Nie dojechałem nigdy do jego ‚Gontyny’ w Mierzynie koło Międzychodu, jak on nie dotarł do mojego ‚szałasu’ nad Narwią, ale kiedy spotykaliśmy się gdzieś po drogach, zawsze opowiadał co pisze i co będzie pisał. Jeden z tych, co wiedzą, że poetą trzeba być, a nie tylko bywać. Żal, że Go ubyło, choć ‚śmierć nie istnieje’.

    • lebioda said,

      2013/12/02 @ 11:52

      To prawda Heniu, żyjemy, a jak nadchodzi śmierć nie ma już nas…

  3. Krzysztof Wiśniewski said,

    2013/12/02 @ 18:49

    Dziękuję za ten wpis. Miałem okazję osobiście poznać tego wspaniałego człowieka i wymienić kilka zdań. Posiadam trzy tomiki tego poety, a najcenniejszy z nich to „Tobie Poznaniu ten srebrny liść…”. Ostatni raz rozmawiałem z nim 20 czerwca tego roku przy okazji mojego wieczoru poetyckiego, który odbył się w „Poema Cafe” w Poznaniu. Nabyłem tego dnia jego książkę pt. „Od Smakosza do Fregaty” i powiedziałem mu o tym, a on poinformował mnie, że planuje kolejną o podobnej tematyce, czyli poznańskiej cyganerii artystycznej. Nie wiem czy osiągnął swój cel. Pozostawił po sobie wiele wspomnień i piękną poezję. Niech rozświetla poetycki panteon.

  4. Piotr Bagiński said,

    2013/12/03 @ 19:48

    Wydawał się wieczny. Jakiś miesiąc temu spotkałem Rysia w tramwaju i powiedziałem mu, że wygląda nieomal tak jak ok. 30 lat temu, kiedy się poznaliśmy…Całe życie był młody. Był żywą legendą. Teraz jest legendą.

    • lebioda said,

      2013/12/03 @ 20:10

      Miał dobre geny, wspaniale się trzymał, ale na biologię naszych organizmów nie ma mocnych. Prędzej czy później u każdego coś zaczyna się psuć…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: