DORIS LESSING 1919–2013

Dorris-Lessing-AP

Zmarła moja ulubiona pisarka, tworząca prozę feministyczną, ale też kreująca powieści rozgrywające się w Rodezji i Republice Południowej Afryki. Wspaniały warsztat łączył się tutaj z umiejętnością zamazywania rzeczywistości i łagodnego wnikania w obszary nadrealne. Widać to znakomicie w „Pamiętniku przetrwania”, który recenzowałem kilka lat temu. Zostanie po niej pustka, którą wypełniać będą tomy książek, stojące na jednej z moich półek… Nigdy nie zapomnę jak zachowała się w 2007 roku po powrocie ze sklepu, gdy fotoreporterzy przed domem prawdziwie ją przestraszyli i poinformowali, że uhonorowano ją najwyższym laurem literackim na świecie. „Ojej, naprawdę,…” – powiedziała, a potem z uśmiechem dodała: „Dają tylko żywym, ja dostałam wszystkie te pieprzone nagrody europejskie, więc w końcu  zanim kropnę w kalendarz i mnie przyznali Nobla…” Ale przeżyła jeszcze w glorii sześć lat, zbierając owoce życia, ciesząc się przekładami na wiele języków i powszechnym uznaniem na całym świecie.

Pamiętnik przetrwania Doris Lessing rozgrywa się w bliżej nieokreślonym czasie i miejscu, w obliczu jakiegoś globalnego kryzysu. Aurą i stopniowaniem napięcia, przypomina wielkie angielskie powieści utopijne – Nowy wspaniały świat Huxleya i 1984 Orwella, ale ma w sobie też coś z tajemniczości i magii Władcy Much Goldinga, może też sporo z Widzialnej ciemności, tegoż autora. To narracja starszej kobiety, która próbuje żyć w czasie dokonującej się apokalipsy i jednocześnie surowo ocenia to co się wydarza i to, co może nadejść. Żyje w lęku i może dlatego zaczyna odbierać impulsy z innej, nieznanej rzeczywistości. Stając przy ścianach swojego domu, przenika je i wchodzi do jakiegoś wynaturzonego i zwierciadlanego świata. Żyją w nim dziwni ludzie i wszystko jest brudne, zniekształcone, jakby dawno pozostawione przez jakichś mieszkańców. Urok prozy brytyjskiej pisarki polega na tym, że w mistrzowski sposób operuje ona planami i swobodnie, z lekkością wkracza w rewiry fantazji. Dokumentuje w ten sposób pokrewieństwo antytetycznych światów i przeczucie, przekonanie wielu ludzi, że obok nas jest wiele rzeczywistości pokrewnych, hipotetycznych, prawdopodobnych lub skrajnie niemożliwych. To jest taki moment w życiu ludzkości, gdy brakuje wszystkiego, ludzie kryją się w domach, a dzielnice miast przemierzają bandy młodocianych wyrostków, sfrustrowanych panienek i czujących się ich panami chłopców. W takiej rzeczywistości wszystko jest możliwe i każdy dzień przypomina poprzedni i zapowiada następny, taki sam. Nikt nie może być pewny swoich losów i nic nie może wpłynąć na polepszenie sytuacji. Lessing wprawnie kreśli obraz dzielnicy, w której mieszka główna bohaterka i zarazem stopniowo wprowadza nas w obręb jej niezwykłej psychiki. Mamy zatem do czynienia ze skupiskiem rozpadających się bloków, z jakimiś zdemolowanymi placami i ulicami, na których gromadzą się bandy i spotykają ci, którzy gotują się do wymarszu ku innym częściom miasta. Narratorka żyje w północnej jego części, gdzie jest jeszcze w miarę spokojnie, ale w południowej partii dochodzi stale do grabieży i dantejskich scen: Częścią naszego codziennego życia stały się ostrzeżenia, najpierw przez pogłoski, potem przez oficjalne komunikaty, że gangi penetrują taki a taki rejon, którego mieszkańcy ukryli się w domach, by przeczekać niebezpieczeństwo, że nowe gangi zbliżają się do tego czy tamtego rejonu, którego mieszkańcom doradza się strzeżenie swego życia i mienia, że inna dzielnica, uprzednio zagrożona, jest znowu bezpieczna. Może z powodu zagrożenia i nieustannego rozpatrywania swojej sytuacji, bohaterka ucieka ku światom równoległym i zaczyna odbierać z nich ukierunkowane komunikaty. Ludzkość od dawien dawna szuka przejść do innych światów, zastanawia się nad granicą śmierci i próbuje przeniknąć do rzeczywistości duchowej (jeśli taka istnieje), ale też od samego początku marzenie to, czy tęsknota, wystawiane są na gorzkie rozczarowania. Tymczasem kobieta, opisywana przez Lessing, otrzymuje od losu taki dar i nagle zaczyna wnikać w inną głębię: przez wijący się błękitny dym patrzyłam, jak żółty blask słońca układa się w skróconą, rozszerzającą się smugę, czyniąc ścianę na środku jakby wyższą niż po bokach. Patrzyłam na lśnienie i migotanie żółci, patrzyłam, jak gdybym słuchała, myśląc przy tym, jak wraz ze zmianą pór roku zmienia się kształt, rozmiar i pozycja tej smugi porannego światła… i nagle przedostałam się przez ścianę i poznałam, co tam się znajduje. W pierwszej chwili potrafiłam tylko stwierdzić, że jest to jakiś kompleks pokoi. Pokoje wyglądały na opuszczone. Może od lat. Nie było mebli. Farba łuszczyła się tu i ówdzie na ścianach i zalegała cienkimi płatami podłogę, wraz ze strzępami papieru, martwymi muchami i kurzem. Autorka wykorzystuje tutaj hipotetyczne rozważania fizyków na temat innych wymiarów, ale  – za sprawą równoległości światów – przesuwa też swoją narrację w obręb literatury science fiction, która aż roi się od prób opisu zwierciadlaności kreowanych przestrzeni.

Pewnego dnia, do rzeczywistości narratorki wkrada się coś nowego – oto nieznany mężczyzna pojawia się w jej domu i pozostawia w nim trzynastoletnią dziewczynkę imieniem Emily. Nakazuje zaopiekować się nią i natychmiast znika, a Lessing tak opisuje te zdarzenia, że czytelnik nie ma pewności czy miał do czynienia z wizytą kogoś ze świata równoległego, czy też jest to wynik trudnej sytuacji w czasach kryzysu, kiedy to ludzie, z braku środków do życia, decydują się oddawać swoje pociechy na wychowanie tym kobietom, które będą mogły tego dokonać. Sytuację komplikują jeszcze późniejsze odkrycia starszej kobiety, która migrując ku sąsiadującej z jej domem głębi, zauważa że tam także jest jakaś Emily i jacyś ludzie nią się zajmują, stale mają do niej jakieś pretensji i głośno manifestują niezgodę na to, co ona robi. Dziewczynka nazywa się Cartright i pojawia się na kartach powieści wraz ze swoim zwierzęciem, które – w zgodzie z poetyką utopii – jest psem, ale z pyskiem kota, albo kotem, ale z ciałem psa. Czytelnik do końca nie będzie wiedział, czy ma do czynienia z fantastycznym tworem, czy jedynie cechy tej brzydkiej hybrydy powodują zatarcie wyznaczników gatunkowych. Początkowo bardzo grzeczna i zadowolona z nowego miejsca pobytu, Emily szybko zaczyna manifestować swoją niezależność. Jak dorastająca nastolatka zaczyna się stroić, wędruje też do grup rówieśników, gromadzących się na ulicach. Niestety zaczyna dramatycznie tyć, co powoduje, że grupy ją odrzucają, a czarę goryczy przepełnia próba zapoznania kolegów i koleżanek z Hugonem – owym zwierzęciem o nieokreślonej rasie. Te wydarzenia i rozmowy z nową opiekunką spowodowały, że dziewczyna zaczęła z kolei bardzo dbać o swoją linię, zaczęła się stroić i szybko wróciła w obręb ulicznych grup. Odrzucenie dało jej jednak rodzaj dystansu i w sytuacji wyboru, nie zostawiła ona nowego domu, zwierzaka i opiekunki. W chwili, gdy uformowała się duża grupa, ruszająca na plądrowanie południowych dzielnic, melancholijna i zatopiona w swoich myślach  Emily, pozostała z narratorką. Ta przez cały czas ją obserwowała, co nawet przerodziło się w rodzaj obsesji, jakiejś dramatycznej próby zrozumienia tej tajemniczej istoty. Opowiadając o niej, zastosowała pisarka elementy prozy psychologicznej, pogłębionej przez różne narracyjne wynalazki, takie jak właśnie owa iluzoryczność i lustrzana multiplikacja światów, jak przeplatanie się wątków i odsłanianie tajników cudzej jaźni, poprzez odsłanianie własnych nastawień, kompleksów i egzystencjalnych wyborów. Jak nieznajomy, wyłaniający się z ognia w powieści Goldinga, tak Emily wychodzi, nie wiadomo skąd i pozostaje w realnym świecie starszej kobiety. Ma wpływ na kształtowanie się zdarzeń, ale jednocześnie godzi się na to, że jej opiekunka nie ingeruje w jej wybory i rozstrzygnięcia, a jedynie obserwuje, siada przy zgaszonym świetle i wraz z Hugonem patrzy przez okno w ciemność, na ledwie widoczne grupy młodzieży, do których wychodzi i z którymi identyfikuje się dziewczyna. Samodzielność powoduje, że wkrótce do jej życia wkradną się groźne rytuały przejścia. Pozna przywódcę młodzieży imieniem Gerald, który uczyni z niej swą kochankę, a potem wielokrotnie będzie ja porzucał dla innych kobiet. Może dlatego Emily zaprzyjaźni się też z Jude Ryan, dwunastolatką, której będzie matkować i która z czasem stanie się także jej dziewczyną do łóżka. Lessing wprowadza na karty swojej powieści lekko tylko zakamuflowane elementy feministyczne i ukazuje miłość lesbijską jako alternatywę dla męskich zdrad i nieustannego poniżania kobiet. Gerald jest typowym samcem, bez głębszych uczuć, a jedynie w ramionach Jude współtowarzyszka narratorki może odgrodzić się od świata. Inna sprawa, że ta rzeczywistość jest wypaczona, jakoś monstrualnie zdeformowana przez kryzys i ludzi. Żyją w niej takie zmutowane twory jak Hugon, Emily, Jude i bandy dzieciaków, zamieszkujące podziemia dawnego metra. Tutaj poniżenie i pozostawienie kogoś własnemu losowi jest na porządku dziennym, a jedyną bronią jest zamknięcie się w enklawie własnego pokoju lub położenie się do łóżka.

Reklamy

1 komentarz

  1. 2013/11/20 @ 18:31

    Zaciekawiłeś mnie recenzją. Nie znałam tej autorki. Będę musiała wypożyczyć z biblioteki jakąś jej książkę, żeby zapoznać się z jej twórczością 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: