ULOTNOŚĆ I KONFESJA

Niewielu polskich poetów współczesnych, a tym bardziej poetek, ma książkę wydaną w oficjalnych wydawnictwach amerykańskich, raczej są to oficyny polonijne, bez ISBN-ów, o niewielkim znaczeniu. Tym bardziej cieszę się, że udało mi się doprowadzić do końca publikację zbioru Danuty Muchy „Butterfies of Words” (Motyle słów), poetki, której towarzyszę jako krytyk od wielu lat. Książka ukazała się w edycji Cashes Valley Publishing, a jej redaktorem był Robert M. Giannetti. A oto Posłowie, które napisałem do tej edycji – po polsku i po angielsku.

skanowanie0001W ostatnim trzydziestoleciu polska poezja została dwukrotnie uhonorowana najwyższym laurem literackim. W 1980 roku Nagrodę Nobla otrzymał Czesław Miłosza, a szesnaście lat później zauważono i nagrodzono lirykę Wisławy Szymborskiej. Choć podziały, ze względu na płeć autora, nie zyskują aprobaty u krytyków, to jednak jest granica pomiędzy tym, co znajdziemy w zbiorach kobiet i mężczyzn. Trudno ją wytyczyć i wyraziście zaakcentować, bo znajdziemy panów, którzy reprezentują wrażliwość i delikatność natury żeńskiej, jak i panie, które wręcz demonstracyjnie podkreślają swoje porzucenie kobiecości i manifestują przynależność do grona poetów uniwersalnych. Jeśli jednak spojrzymy na rodzaj poezji określanej mianem konfesyjnej, zainicjowanej w romantyzmie angielskim przez Wordswortha i Byrona, a w poezji amerykańskiej wywodzącej się z dziewiętnastowiecznego transcendentalizmu, to w grupie najważniejszych twórców tego nurtu wskazać należy Emilly Dickinson, Sylvię Plath, Roberta Lowella, Anne Sexton. Przewaga kobiet jest tutaj oczywista, a wielu badaczy uważa, że najpełniejszy wyraz wyznawczy liryka ta znalazła w utworach dwóch słynnych poetek samobójczyń. Najogólniej chodzi w niej o opowieść o życiu i o niewytłumaczalnych zdarzeniach, o tajemnicach i o dramatycznych przejściach  – to najczęściej są teksty, które relacjonują przeżycia wewnętrzne podmiotu i ekstrapolują na zewnętrzność introwertyczne tragedie, starają się wnieść do świata coś z głębi i niezwykłości tego czego doświadczył rozdygotany byt.

Tony konfesyjne pojawiły się zarówno w poezji Szymborskiej, jak i w wierszach jej dawnej przyjaciółki, Haliny Poświatowskiej, łatwo wskażemy je też w twórczości Anny Świrszczyńskiej, Ewy Lipskiej, Urszuli Kozioł czy Julii Hartwig, sporo tego rodzaju liryków znajdziemy również w poezji młodszych twórczyń. Jeśli chodzi o pokolenie średnie, to zdecydowanie na plan pierwszy wysuwa się niezwykle ekspansywna (w sensie pozytywnym) autorka ze środkowej Polski – Danuta Mucha. Jej niezwykłe wiersze zostały opublikowane w osobnych zbiorach w Niemczech i we Francji, na Ukrainie i w Czechach, w Belgii, w Hiszpanii, a nawet w dalekiej Gwatemali. Jeśli do tego dodamy ponadprzeciętną aktywność naukową, krytycznoliteracką, badania nad literaturą dla dzieci i promocję innych twórców, to otrzymamy osobowość daleko wykraczającą poza obszar jej ojczyzny. Mucha stała się liderką twórczego wchodzenia w różne, zamknięte dla autorów niższego lotu, obszary kulturowe i osiągnęła niewątpliwy sukces wydawniczo-literacki. Pisywali o niej krytycy w wymienionych wyżej krajach, pojawiała się w antologiach i syntetycznych podsumowaniach, a nade wszystko uczestniczyła w szeroko pojmowanym życiu kulturalnym. Takie interaktywne wchodzenie do kultury innych obszarów i zaznaczanie w niej swojej obecności rozgrywało się ledwie w ciągu ostatnich piętnastu lat i jest zapowiedzią jeszcze szerszych działań. Amerykanie określają takich ludzi jako sef-made man, choć przyznać trzeba, że polska poetka znalazła też spore grono przyjaciół i przewodników, osób zaangażowanych w rozszerzanie jej skali oddziaływania, a nade wszystko wiernych czytelników, domagających się nowych książek i opracowań. Ukoronowaniem pierwszego okresu twórczości, prowadzącego do szerszych uniwersalizacji, było osiągnięcie tytułu doktora nauk humanistycznych i wydanie ważnego tomu w Niemczech, a zaraz potem ogromnego wyboru wierszy pt. Muzyka i wiatr, do którego Posłowie napisał jeden z najbardziej znanych polskich profesorów i badaczy literatury.

Wiersze zgromadzone w tomie Motyle słów w warstwie leksykalnej i w subtelnym brzmieniu bliskie są ulotnej poezji japońskiej i chińskiej, ale znakomicie też lokują się w tle amerykańskiej i europejskiej poezji konfesyjnej. Natychmiast przypomina się liryk poety z Państwa Środka, który mówi o śnie, w którym był motylem, a po przebudzeniu zaznał tak wielkiej ulotności, że nie wiedział czy jest człowiekiem, któremu śniło się, że jest motylem, czy może jest kruchym owadem, któremu śni się, że jest człowiekiem. Wyobraźnia, uruchomiona przez lekkość i wieloznaczność tej liryki, podąża ku żałobnym wyznaniom Sylwii Plath i ostatecznym zaklęciom Anne Sexton, wyczuwamy też niezwykłą poetycką bliskość Lowella, Sterna i Kunitza. To jest ta sama zwiewność i to samo drążenie tematu bytu i zawieszenia wiotkiej świadomości w kole twardo utwierdzonej materii, pośród ogromów kosmicznych i w obrębie sacrum, bez początku i końca, zaczynającego się i niknącego w pulsującym wiedzą i mądrością, twórczym ludzkim wnętrzu. Mucha uczy czytelnika pokory wobec ogromów i wszechobecnej ulotności, ukazuje mu jak drżącym i chwilowym jest jego istnienie, jak mało, a zarazem, jak wiele znaczy. W taki sposób przypomina, że życie to ściśle określona struktura czasowa, mająca początek i koniec, a co za tym idzie, domagająca się błyskawicznego działania, nieustannego kreowania i wydobywania z nicości piękna i prawdy. Warto czytać wiersze polskiej poetki, bo jest ona na prostej drodze, prowadzącej do grona najwybitniejszych twórczyń swojego czasu, warto zagłębiać się w zwiewność i delikatność tych wyznań, bo jest w nich autentyczność i świeżość, wiara i moc, a nade wszystko prawdziwa poezja. Nie ulega wątpliwości, że pośród polskich poetek przełomu dwudziestego i dwudziestego pierwszego stulecia autorka Motyli słów zajmie poczesne miejsce, a dotychczasowy impet wydawniczy, pozwala wierzyć, że jej książki pojawią się w wielu przestrzeniach narodowych, zaistnieją w licznych językach i staną się przesłaniem, kierowanym do intymnej wrażliwości i do osobniczego poczucia braterstwa w ludzkim bycie.

THE TRANSITORY AND THE CONFESSIONAL

 Over the last thirty years Polish poetry has been accorded the highest literary honors. In 1980 Czesław Miłosz received the Nobel Prize for literature, and sixteen years later the same recognition was given to the lyrics of Wisława Szymborska. Although categorical distinctions based on the gender of the author are not in critical favor, there is a difference between what we find in the poetic collections of women and of men. It is difficult to draw a hard and fast line in this respect because we find men who exhibit the sensitivity and delicacy of the female nature, and there are women who simply set aside these aspects of their femininity and preeminently demonstrate a focus on those universal themes that concern the fraternity of poets.

If you consider confessional poetry dating back to the English Romantics Wordsworth and Byron, and in America dating from Nineteenth Century Transcendentalism, you will find the best known exemplars of this trend in later writers such as Emily Dickinson, Sylvia Plath, Robert Lowell, and Anne Sexton .The predominance of women here is evident and many scholars believe that the fullest expression of this lyrical trend can be found in the volumes of the two famous poet-suicides. Typically these relate some extraordinary autobiographical details. In these texts the mystery and the drama of the poetry lies in the innermost experience of the poets and that experience gives concreteness to their haunting sense of tragedy in the effort to bring into the light of day something from the very depths,  the  uniqueness of what the psyche experiences. Confessional overtones appear in the poetry of Szymborska, as well as that of her old friend, Halina Poświatowska, but you can readily spot them in the works of Anna Świrszczyńska, Ewa Lipska, Urszula Kozioł or Julia Hartwig. And you can find such poetry in the younger generation too.

As far as the middle-aged generation is concerned, right in the foreground stands a very expansive poet — in the most positive sense of the word — Danuta Mucha, a poet who hails from central Poland. Her unusual poems have been published in separate collections in Germany, France, Ukraine ,the Czech Republic, Belgium, Spain and also as far away as  Guatemala. Added to all this you have her above-average output of literary criticism, research in children’s literature, and activities promoting other artists.  And you have here a personality extending far beyond the borders of her own country. Mucha became adept at integrating herself into cultural spheres closed to lower-flying artists, and she has definitely achieved literary publishing success. Critics have written about her in the aforementioned countries, her name has appeared in anthologies and critical surveys, and most of all she has participated broadly in literary and cultural life, interestingly enough, entering into the cultural consciousness of other countries and making her mark over only the past fifteen years, certainly giving promise of even more productive activity in the future. Americans define such people as self-made men. Admittedly, the Polish poet has found numerous groups of friends and mentors devoted to expanding the range of her influence and impact, and of course faithful readers calling for new books and studies. The crowning achievement of her first creative period, leading to broader recognition, was her attainment of a Ph.D. in humanities and the publication of an important volume in Germany, Schmetterlingsgesang. This was shortly followed by a large collection of poems entitled Music and Wind, including an afterword by a famous Polish professor of literature, Tadeusz Linkner.

 The poems contained in the volume Butterflies of Words, in their semantic layering and subtle tone, are close to the elusive character of Japanese and Chinese poetry, but also owe something to the legacy of American and European confessional poetry. Immediately a lyrical poem „Butterfly”, written by a poet from the Middle Kingdom comes to mind. It describes a dream in which he turns into a butterfly, and that awareness causes such a great sense of mystery that he does not know whether he is a man dreaming about turning into a butterfly, or maybe a fragile insect dreaming of becoming a man. Imagination animated by the nimble ambiguity of such lyricism leads us in the direction of the mournful confessions of Sylvia Plath and the final lamentations of Anne Sexton.  It is the same transitoriness, the same involvement with the elusive themes of being, the suspension of our feeble consciousness on the wheel of hard matter amid the vastness and cosmic boundlessness within the sacrum of no end and no beginning, but beginning and ending in the creative human psyche pulsating with wisdom and knowledge. Mucha inculcates humility in her readers in the face of the enormity of omnipresent elusiveness, showing them how fragile and temporary their presence is, how little and how much they mean at the same time. Thus she constantly keeps reminding us that life is restrained by time, having its beginning and ending, and, therefore, demanding prompt activity, continual creation, bringing forth truth and beauty from nothingness.

It is worthwhile to read Mucha’s poems because she is on track to become one of the greatest writers of her time. It is worthwhile to probe deeper into the poems because there is an unusual sense of ethereality, subtlety and delicacy of confession, with so much authenticity and freshness, faith and power, and, most of all, genuine poetry. Undoubtedly the author of Butterflies of Words will rank highest among Polish poets at the turn of the 21st century, and her present publishing momentum leads us to believe that her books will appear in many different national settings and in many languages, and will communicate both an intimate individual sensitivity and a sense of the brotherhood of man.

Reklamy

3 Komentarze

  1. 2013/10/13 @ 13:51

    Piękna recenzja.. Pani Danucie gratuluję tak prestiżowego wydania. Pozdrawiam serdecznie Panią i Darka. 🙂

    • lebioda said,

      2013/10/14 @ 7:47

      Serdecznie dziękujemy Ci Krysiu.

  2. lebioda said,

    2013/10/18 @ 7:58

    Po opublikowaniu tego tekstu, na swoim blożku, odezwał się nadchwalca Żuliński… Że podobno za bardzo chwalę… Na szczęście nigdy nie pisałem tekstów krytycznoliterackich o kółkach wzajemnej adoracji, jak na przykład to w Gorzowie, czy w lokalnych RST-ekach, a jemu to się zdarzało nader często. Tekst przygotowywany dla czytelnika amerykańskiego musi zawierać pewne przerysowania, bo polska poezja – czy to z trzódki Żulińskiego, czy z mojego kręgu znajomości literackich, jest hermetyczna i potrzebuje wielu glos. Dobrze się stało, że komentowany tutaj tomik pojawił się w USA i chyba ujmy nam nie przynosi. Rozumiem jednak rozgoryczenie naszego nadchwalcy, on nigdy nie doczeka się by jego wiersze ukazały się za wielką wodą, w profesjonalnym wydawnictwie. Nawet te liryczne prowokacje szatańskie i ustawianie się w jednym szeregu z Goethem, Faustem i diabłami różnej maści… Pójdziesz ty… A kysz…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: