MIARY DO TRUMNY

skanowanie0005Tadeusz Wyrwa-Krzyżański należy do wąskiego grona najwybitniejszych nowoczesnych poetów polskich i można go śmiało postawić w rzędzie najważniejszych innowatorów naszego języka. Jego rozbudowana twórczość domaga się kompleksowego opisu, wskazania linii rozwojowych i punktów dojścia, konwencji estetycznych i strategii lirycznych, tym bardziej, że dotychczasowi interpretatorzy – nie wyłączając piszącego te słowa – nie sprostali wyzwaniu, tworząc co prawda archipelagową mapę krytycznoliteracką, ale nie dając skończonej wykładni sztuki słowa. Tylko kompetentne opracowanie naukowe może zapełnić tę lukę i przywrócić twórcy należne miejsce w panteonie współczesnej poezji polskiej, a czas na to, zważywszy, że pisarz blisko pięćdziesiąt lat czynnie zajmuje się literaturą. Wielkim nieszczęściem autorów takich jak Wyrwa-Krzyżański jest to, że nasza krytyka literacka i filologia uniwersytecka nie mają określonej siły kreacyjnej, gubią diamenty i częściej zajmują się autorami z jakiegoś układu, wybierają łatwiejsze zadania, a przez to nie docierają do sedna tego, co dzieje się w polskiej liryce. Liczy się fama, a nie autentyczne wartości, ważniejsze są koleżeńskie koneksje od drążenia tkanki języka, a wreszcie wszechwładny pieniądz kieruje uwagę ku miejscom mało istotnym, każe zoilom tylko na chwilę wchodzić w mrok, a nie rozświetlać go. To zagęszczanie ciemności prowadzi do wypaczeń i kieruje uwagę czytelników ku wartościom pozornym, chwilowym fajerwerkom, nadmuchanym kolorowym balonikom, konfetti rozsypywanemu na prawo i lewo. W takim kontekście poezja omawianego tutaj autora jawi się jako szlachetna walka z pozą i udawaniem, z chwilowymi modami i fanaberiami – walka z materią języka i słowa, chęć utrzymania kierunku i żelaznej  konsekwencji twórczej, nawet za cenę najwyższą.

 Nieszczęściem polskiej krytyki literackiej i takich autorów jak Wyrwa-Krzyżański jest to, że demonstracyjne pomijanie za życia, wręcz pogarda i milczenie, zmieniają się radykalnie po ostatecznym odejściu. Wtedy dopiero zaczyna się festiwal pochwał i zachwytów, wtedy tworzy się naprędce jakieś konstrukcje, a wszechobecne wymądrzanie się brzmi w eterze, bez względu na przynależność związkową, układy towarzyskie, tytuły naukowe i orientację seksualną. Poeta zdaje sobie z tego sprawę i rozumie, że jego droga prowadzi ku takiej właśnie sytuacji, a pragnąc to wyprzedzić – ironicznie i z charakterystyczną przenikliwością – pisze dramatyczny zbiór wierszy pt. Miary do trumny, w którym wyprzedza to, co wydarzyło się po śmierci Edwarda Stachury. Dykcja jednak jest tutaj inna – autor Fabula rasa uderzał w tony ewangeliczne i apokaliptyczne – a Wyrwa-Krzyżański przeciwstawia się zgiełkowi delikatnym szeptem, mądrą zadumą nad swoim losem, iście Celanowską przenikliwością i Różewiczowskim wyciszeniem. Kopany fundament domu okazał się grobem, a cegły z wcześniejszych wierszy szczelnie odgrodziły świadomość od świata, stały się metaforą przegrania i przygniecenia. To są istotne dopowiedzenia do całej twórczości i tylko w takim kontekście możne je właściwie odczytać. Z ważkich powodów odrzucona została rozbudowana architektura wierszy, a w ich miejsce pojawiły się proste konstrukcje – pałace języka i metafory, zastąpione zostały ceglanym murem i dachówką źrenicy. Ktoś, kto przeczyta te utwory bez znajomości wcześniejszego dorobku poety, nie zrozumie ich, albo oceni pochopnie, a przecież jest w nich dramatyczny, wielki niemy krzyk, prośba o zrozumienie i jakże obrazowy opis tego, co dzieje się w człowieku po traumatycznym przeżyciu. Niemoc jest strasznym wyrokiem dla kogoś, kto uchodził przez lata za symbol witalności i stworzył dziesiątki książek poetyckich i prozatorskich, opraw graficznych tomików i osobnych tek.

 W wierszach z nowego tomu rozpacz graniczy z prawdziwym opisem ludzkiej egzystencji, w której stale rozgrywa się gra pozorów, a dopiero przy strasznych rozstrzygnięciach, widać, co jest w niej najważniejsze: Nie pomogły wenflony i żywe/ rusztowania: lekarek i sióstr, i/ szpitale rehabilitacyjne./ Jest coraz gorzej, dla kogoś być może/ coraz lepiej./ A mnie się nie chce żyć, bo/ bardzo chce mi się żyć. Przeszłość i teraźniejszość są tutaj wyraźnie oddzielone, a przyszłość staje się wielką niewiadomą – ktoś powie, jak w każdym ludzkim bycie, ale przecież inna jest w tym tomie skala uświadomienia, inna perspektywa, prawda potwierdzona jakże bolesnym przeżyciem. Ludzie biegają wokół swoich spraw, oddalając od siebie kruchość kosmiczną planety i delikatność biologicznego istnienia, a przecież starczy byle podmuch czasu, ledwie mała erozja w organizmie i już wszystko traci sens, staje się udręką i lękiem przed jutrem. Poeta w takiej sytuacji konstatuje gorzko: Żywy trup pisze dla umierających/ wolniej…/ Wszystkim zbędny, nikomu/ niepotrzebny/ dobijam się/ o sens/ trwania. Ale jak znaleźć go w nieustannym pragnieniu, jak dopełnić chwile, które stanęły w miejscu, jak wreszcie ożywić to, co zmartwiało za życia? Tajemnica mózgu jak tajemnice/ kosmosu… – poeta nie stracił swojej przenikliwości, wie, że istnienie rozpięte zostało pomiędzy dwiema nieskończonościami, rozumie jak wiele stracił i jaka porażająca perspektywa pojawiła się przed nim. Próbuje w wierszach uporządkować świat w takiej formie, pragnie doświadczyć chociaż raz elementarnej jedności ze śniegiem i ołtarzem ud, z chmurą i panoramą miasteczka, a wreszcie ze wszechświatem, oddechem, pulsem krwi i biciem serca. Świat wydarza się w każdym z nas, codziennie od nowa wybucha w naszej świadomości i istnieje na zasadzie ułudy, chwilowej organizacji, ale i tak siły wszechpotężne decydują o każdym losie, energie niewyobrażalne kumulują się z biegiem lat, miesięcy i dni. Jak eksploduje gwiazda supernowa, tak w każdym życiu może pojawić się nieoczekiwany kataklizm, burzący wszelkie zamierzenia fatalny zbieg okoliczności.

Miary do trumny to książka głęboko zapadająca w świadomość, ucząca pokory wobec świata i życia – to spowiedź w obliczu nieuchronnej eschatologii, która miała pojawić się kiedyś tam…, za wiele lat…, a spadła nagle na człowieka jak strop, zdawać by się mogło, dobrze utwierdzonego domu. To też zbiór wierszy najprawdziwszych z prawdziwych, potwierdzonych cierpieniem i uczciwie oceniających życie, jego jasne i ciemne strony, aż do fatalnego „tąpnięcia wyobraźni”. Wcześniej poezja Tadeusza Wyrwy-Krzyżańskiego była nieustannym budowaniem domu, tego miejsca, gdzie rozgrywały się największe życiowe dramaty i tego locum, gdzie mógł schronić się poeta. Ta budowa była też  m i e s z k a n i e m   i – już w trakcie wznoszenia, kształtowania elementarnych wartości – b u r z e n i e m.  Pogłosy filozofii egzystencjalnej, ze szczególnym uwzględnieniem myśli Heideggera, były u poety wyraźne i trwale oddziaływały na wypowiedzi. Budował więc z najmniejszych cegiełek języka i sprawdzał siebie przy pomocy kategorii lingwistycznych – nieustannie poddawał próbie ich właściwości. Jego ewokacje były mierzeniem zdarzeń, wartości i uczuć na szali językowej pojemności, na szali frazeologicznej poprawności. Przy czym twórcę najbardziej interesowały właśnie te rudymenty i substraty językowe, które bądź się na szali nie mieszczą, bądź z niej spadają. Te pojęcia, nie-pojęcia miały inną wartość semantyczną i jakby stawały się elementami nowego, odkrytego przez poetę języka. To liryka bezkompromisowo ukazująca człowieczy upadek i ruinę wartości moralnych, podstawowych ludzkich pojęć i reguł przetrwania. Budowanie łączyło się z mieszkaniem, z mieszkania wyłaniała się chęć burzenia, a na gruzach starego rodziła się tęsknota za ładem i spokojem ograniczonej przestrzeni. Teraz – w obliczu ruiny domu ludzkiego – Miary do trumny dopełniają i burzą wszystko, nicują świadomość poety i stają się rodzajem „wizji lokalnej” po nagłej katastrofie budowlanej, metaforycznej, ale najpełniej – egzystencjalnej i ludzkiej.

_____________

Tadeusz Wyrwa-Krzyżański, Miary do trumny, Biuro Wystaw i Usług Plastycznych, Piła 2013, s. 34.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: