NA ROWERZE

???????????????????????????????

Wczoraj wieczorem pojechałem z córką na wycieczkę rowerową do pobliskiego Ostromecka. Słońce już zaczynało kryć się za koronami dalekich drzew, umilkły ptaki, powietrze było czyste, z wyraźnym już chłodnym jesiennym powiewem. Mijając most fordoński zauważyłem świetliście srebrzystą powłokę Wisły, granatowe cienie przybrzeżnych krzaków i stada kaczek krzyżówek, siedzących na piaskowych łachach. Przystanęliśmy pośród pól, gdzie w przydrożnym rowie krzewiły się pięknie krwawnice pospolite i wiele, wiele innych dobrze mi znanych roślin. Zrobiłem sporo zdjęć i ruszyliśmy dalej, najpierw przez las, a potem pomiędzy jednorodzinnymi domami, umiejscowionymi u podnóża góry ostromeckiej. Na dole, w parku pałacowym połyskują żółte, czerwone i karmazynowe róże, które fotografuję kilka minut, starając się uchwycić i zapisać w cyfrowej sieci, na chwałę tej chwili, ich subtelność i kruchość. Stajemy przy starym pałacu i patrzymy na dalekie wzgórza, coraz bardziej okrwawione blaskiem zachodzącego słońca. Dalej droga wiedzie do nowszego budynku i na jego schodach, w tle stylowych gryfów fotografuję córkę w najprzeróżniejszych pozach. Z pałacu dobiegają dźwięki fortepianu, bo akurat trwa kurs muzyczny, prowadzony przez wybitnych pedagogów i łatwo wyławiam kolejne dźwięki mojej ulubionej czwartej ballady Fryderyka Chopina. Podjeżdżamy do sklepu i spotykamy w nim dwie młode Azjatki – jedna z nich przypomina moją przyjaciółkę z Pekinu, więc pytam ją po angielsku czy są z Chin, ale okazuje się, że przyjechały z Japonii. Cóż, ludy wschodu dawno temu wymieszały się i w Kraju Kwitnącej Wiśni spotkać można wiele kobiet wyglądających tak samo jak Chinki. Zresztą dziewczyna mówi mi, że biorą ją raczej za Koreankę i śmieje się serdecznie razem z koleżanką. Przysiadamy na ławce, popijamy coś i ruszamy w drogę powrotną, bo zaczyna się robić coraz ciemniej i komary strasznie dokuczają. Ach, jak fajnie się jedzie przez most na Wiśle, gdy opada zasłona mroku, a gdzieś tam, na zachodniej stronie nieba, widać jeszcze nikłe poblaski naszej gwiazdy. Obcowanie z otwartą naturą jest wielkim darem, ale równie cenne są dla mnie myśli, które podczas takich wypraw swobodnie przepływają mi przez głowę. Wiele wtedy planuję, sporo podsumowuję, a nade wszystko zastanawiam się nad strategią i kierunkiem kolejnych działań. Jest już ciemno, gdy docieramy do domu i po kąpieli siadamy do swoich laptopów – bez tego ruchu, bez tych wycieczek ciężko byłoby utrzymać jako taką linię i cieszyć się zdrowiem. Nasza cywilizacja coraz bardziej zamienia się w przestrzeń ludzi siedzących – doceniając zatem walory roweru, ciesząc się długimi marszami, pływając w jeziorach i morzach, staram się w taki sposób rekompensować długie godziny spędzane przy klawiaturze komputera.

Krwawnice pospolite (Lythrum virgatum)

Krwawnice pospolite (Lythrum virgatum)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: