SŁAWOMIR MROŻEK (1930–2013)

Slawomir_Mrozek

Dzisiaj rano umarł w Nicei Sławomir Mrożek, jeden z najbardziej znanych polskich pisarzy i dramaturgów. To  także autor rysunków satyrycznych i wielki dziwak, którego nigdy do końca nie udało mi się zrozumieć. Swego czasu spore wrażenie zrobiła na mnie jego Policja, a kwestii jednego z bohaterów Emigrantów uczyłem się nawet na pamięć, bo w moim liceum polonistka chciała wystawić tę sztukę, dając mi jedną z dwóch ról. Było to ponad trzydzieści lat temu i nie przypominam sobie co tak bardzo mnie zauroczyło w tekście tego dramatu, ale przypuszczam, że były to sprawy związane z emigracja, gdyż planowałem szybko wyjechać z Polski. Potem przy różnych okazjach czytywałem tego autora, nie bardzo akceptując jego metodę opisu rzeczywistości, od absurdu wolałem krwistą prozę amerykańską albo hermetyczność powieści skandynawskich, Mrożka odkładając na kiedyś tam. Myślę, że człowiek ten miał swoją tajemnicę, jakieś wielkie marzenie, które odbierało mu oddech i kazało nakładać coraz to inne maski, a także gonić po świecie, od USA i Meksyku, po Włochy i Francję, z kilkoma powrotami do Krakowa. Czy to było marzenie o Literackiej Nagrodzie Nobla, do której wielokrotnie go nominowano? A może chęć napisania dzieła na miarę komedii Szekspira lub Moliera, może też przekonanie, że tak naprawdę nic nie ma sensu w naszym trudnym świecie. Spotkałem go raz w Warszawie, gdy usiadł z żoną obok mnie, przy kawiarni Bliklego na Nowym Świecie, rozglądając się nerwowo na boki i co jakiś czas sondując także moją bliską obecność. Poczułem się nieswojo, jakbym był obiektem jakiegoś eksperymentu, jakbym mógł niebawem stać się jednym z bohaterów jego nowego dramatu. Zapewne nie zwracał wcale na mnie uwagi, a jego zachowanie spowodowane było przebytą chorobą, ale było to nieco dziwaczne. Wydał mi się bardzo kruchy, chorobliwie delikatny, a to jego kepi zdecydowanie było z poprzedniej epoki – pamiętam ten moment, gdy w latach siedemdziesiątych nagle wszyscy w Polsce zaczęli nosić takie nakrycie głowy i ja też to robiłem. Teraz to był znak firmowy Mrożka, tak jak jego płaszcze, swetry, ciemne okulary, ale podkreślał też archaiczną dziwność tego człowieka. Nie mam ambicji całościowego opisu literatury polskiej i trudno mi powiedzieć czy kiedykolwiek przestudiuję dokładnie twórczość autora Tanga, ale na pewno przeczytam jego dzienniki, choćby szukając wiadomości na temat jego młodych lat i spotkań z innymi pisarzami. Oglądając film nakręcony przez TVN i słuchając naiwniutkich pytań Kingi Rusin (Czy ma pan jakąś swoją ulubioną książkę?), było mi przykro, że pisarz tej klasy popada w zdumiewający letarg intelektualny, a pisanie autobiografii tłumaczy potrzebami autoterapii. Ale przecież nie wiem, co działo się w umyśle tego człowieka w ostatnich latach, nie zrozumiem też jego nastawienia do świata, długich okresów emigracji, tragedii i zagrożeń bytowania meksykańskiego, ani ostatnich miesięcy we Francji, jakże blisko miejsca, gdzie zmarł Gombrowicz. Widać wyraźnie, że polska literatura jest na zakręcie, odchodzą starzy mistrzowie, znaczące osobowości, a nie widać następców, gdzieś tam w oparach absurdu rozmywa się też etos pisarza patriotycznego, walczącego za Ojczyznę i gotowego poświęcić za nią życie. Ciekawe byłoby zapoznanie się z teczkami Mrożka w Instytucie Noblowskim, ale na razie musimy na to poczekać i zadowolić się ujawnieniem materiałów związanych z innymi polskimi kandydatami. Kto dzisiaj pamięta, że dwukrotnie wystawiano do tej nagrody filologa klasycznego Tadeusza Zielińskiego, kto wie, że Sienkiewicz dostał Nobla za całokształt twórczości, a nie za Quo vadis, jak powszechnie się mniema? W teczkach sztokholmskich jest sporo uwag krytycznych pod adresem polskich kandydatów – a to nie podoba się tytuł Nocy i dni Marii Dąbrowskiej, bo powieść wcale nie opisuje nocy, a to Orzeszkowa za bardzo kieruje się sercem, a Staff jest za mało oryginalny w rozumieniu tradycji. Ciekawe co szwedzcy akademicy pisali o Herbercie, Mrożku czy Zagajewskim, ale na odtajnienie tych akt poczekać jeszcze musimy pięćdziesiąt lat, bo takie są zasady w Sztokholmie.

Reklamy

1 komentarz

  1. Uruguayo said,

    2013/09/09 @ 8:22

    Bardzo ciekawy, wartościowy wpis. Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: