ELEMENTY (5)

dreamliner(1)

Dzisiaj moje myśli podążają ku tworzywom polimerowym, popularnie, acz niepoprawnie, nazywanych plastikiem. Posługujemy się tym określeniem często, więc i ja używać go będę w tej części cyklu o elementach naszego świata. Jeszcze sto lat temu ludzkość posługiwała się głównie drewnem i metalami, jako cząstkami konstrukcyjnymi, ale dzisiaj życia już sobie nie wyobrażamy bez tworzyw sztucznych. Ostatnio zostały one wykorzystane nawet przy tak skomplikowanych tworach jak samoloty pasażerskie, np. w słynnych Dreamlinerach, a także w futurystycznych jednostkach bojowych, niewidocznych dla radarów. Polimery syntetyczne nie występują w przyrodzie i zostały wytworzone przez człowieka w procesie spieniania, ciśnieniowej zamiany proszku w twardy kształt, modyfikacji materiału włóknistego lub stabilizacji składu pierwiastkowego. Prawdę powiedziawszy także drewno jest naturalnym materiałem polimerowym, bo zawiera w sobie specyficznie zbudowaną celulozę. Obecnie produkuje się tworzywa super wytrzymałe, wzmocnione włóknami węglowymi, co pozwala nawet wytwarzać sprężyste skrzydła Dreamlinerów, a także stosować je w technice kosmicznej. Niektóre poliamidy – jak  Kevlar – osiągnęły większą wytrzymałość od stali i stosuje się je przy produkcji kamizelek kuloodpornych oraz jachtów dalekomorskich i oceanicznych. Niestety plastik rozkłada się kilkaset lat i stanowi ogromne zagrożenie dla środowiska naturalnego – ludzie zaśmiecają nim przestrzeń, w której żyją. Do czego to prowadzi zobaczyłem w maju tego roku, gdy odwiedziłem Irak, kraj kompletnie zaśmiecony, pełen hałd nieczystości, pośród których głównie walają się foliowe butelki, worki, woreczki i inne elementy plastyczne. A przecież jest to materiał, który znakomicie można ponownie wykorzystać, tworząc granulat i przekształcając go potem w nowe elementy konstrukcyjne, przedmioty codziennego użytku i inne przedmioty. Kontrowersje budzą też spalarnie odpadów, a choć polimery są wysokoenergetyczne, to problemem pozostają produkty uboczne, a szczególnie gazy, które trudno przetworzyć. Atmosfera ziemska i środowisko naturalne są już wystarczająco zanieczyszczone, fragmenty plastiku znaleziono w przewodach pokarmowych ryb i zwierząt lądowych, a na powierzchni Atlantyku i Pacyfiku unoszą się ogromne „plamy” pływających plastikowych butelek i innych elementów tego rodzaju. To są prawdziwe pułapki dla niewielkich organizmów, które dostawszy się do nich, nie potrafią ich opuścić i giną szybko, powiększając obszar martwej strefy.

 legojpg_2013052711230335

W dzieciństwie zetknąłem się z plastikiem bardzo szybko, najpierw w postaci kolorowych grzechotek,  a potem klocków, którymi bawiłem się przy stole. Szczególnie zapamiętałem też malutkie domki i kościółek, które imitowały niewielkie miasteczko, a także barwne samochodziki, które poruszały się pomiędzy nimi. To dziwne, ale od samego początku lokowałem te imitacje jako elementy jakiejś skandynawskiej przestrzeni – nie wiedziałem jeszcze wtedy, że takie krainy geograficzne gdzieś są, ale je przeczuwałem w dziwny sposób. Czytając później wiele powieści i opowiadań pisarzy skandynawskich, lokowałem pośród wykreowanych światów te niewielkie, białe domki z czerwonymi dachami i taki sam kościółek. Niezbadane są głębie świadomości dziecka, ale wyraźnie pamiętam ówczesne myśli i przekonanie, że tworzę na stole atrapę miasteczka istniejącego gdzieś naprawdę, pośród chłodów i zamieci. Spędzałem długie godziny przy kuchennym stole i tworzyłem wiele konfiguracji, ustawiałem domki wokół kościółka, albo rozsiewałem je na większej przestrzeni, tworząc szerokie trakty dla ciężarówek, autobusików i aut osobowych. Czułem się wtedy bezpieczny, a niezwykła gładkość i lekkość plastiku była czymś cudownym, zdumiewającym, nie mieszczącym się w mojej dziecinnej głowie. Zaczynałem wtedy łączyć w świadomości żywioły i śliskość polimerów była dla mnie tak samo niepojęta jak doskonałość powierzchni niewielkiej muszli porcelanki, którą także z upodobaniem się bawiłem. Natura wskazała ludzkości drogę, tworząc pokrywy, skorupy, pancerze chitynowe, a nade wszystko generując w przestrzeni wielkie skupiska drzew, wysokopiennych cedrów i sosen, twardych jak żelazo dębów i sprężystych jesionów, lip, topól. Miałem sporo klocków drewnianych, ale to plastikowe dawały największe możliwości konstrukcyjne, pasując znakomicie jeden do drugiego. Później, w wieku dojrzałym, gdy urodził się mój syn, kupowałem mu wiele kompletów klocków lego i razem z nim tworzyłem fantastyczne budowle, pomagałem mu zbudować jakieś statki, samochody i promy kosmiczne. Jakże szerokie koło zatoczyła ludzkość od pierwszych zabawek z kości i rogów zwierzęcych, poprzez te wyrabiane z drewna, aż do kolorowych klocków Lego, imitujących znakomicie realny świat, dających też wielkie pole do popisu dziecinnej wyobraźni. Moje miasteczko z plastiku też pobudzało imaginację i żyłem w nim realnie, stając się raz to kierowcą ciężarówki, a innym razem młodzieńcem wychodzącym z domu i zmierzającym na mszę do kościoła. Ileż to sprzętów, butów, ubiorów, rzeczy codziennego użytku dotykamy w naszym życiu, ile z nich ginie bezpowrotnie w niepamięci, ale ile też zostaje gdzieś głęboko w świadomości, stając się nieomal archetypem czegoś nieuchwytnego i przeczystego, dziecinnego przekonania, ze wszystko jest stabilne i harmonijne. Nie wiem co stało się z moimi plastikowymi klockami i domkami, jaki los spotkał malutką świątynię ze spiczastą wieżą, ale gdzieś tam w przeszłości układam je według specjalnego wzoru, tworzę z nich świat mojej magicznej przyszłości.

Credit-cardsTeraz codziennie dotykamy plastikowych rzeczy, jeździmy samochodami i autobusami, w których wykorzystano polimery do różnorakich celów, ale chyba najciekawsze są „plastikowe pieniądze”. Pojawiły się nagle, wraz z rozwojem cywilizacji i stworzeniem bankomatów, stając się cząstką naszej codzienności. Zresztą także karty telefoniczne i rabatowe produkowano z plastiku, umieszczając wiele informacji na paskach magnetycznych, a potem w płaskich chipach. Ta wygodna forma wypłacania pieniędzy ze specjalnych urządzeń, stała się możliwa także dzięki plastikowi, który jest leciutki i nie obciąża naszych portfeli – trudno sobie wyobrazić by te karty wykonano z drewna, szkła czy metalu. Jak to zwykle bywa w ludzkim świecie, pojawienie się nowego tworu cywilizacyjnego, spowodowało erupcję odmian i teraz  możemy podziwiać najprzeróżniejsze wzory kart płatniczych. I tak jak  wielu jest kolekcjonerów znaczków pocztowych, banknotów obiegowych i starych walorów, tak pojawiło się sporo zbieraczy kart plastikowych. Są już też tacy, którzy przy ogromie tego rodzaju „dzieł”, ograniczają się do kolekcjonowania określonych „tematów”. I tak, zbierają na przykład karty z wizerunkami zwierząt, ptaków lub ryb, albo kwiatów, drzew lub krajobrazów – można już też zamawiać w bankach środki płatnicze z wizerunkiem samego siebie. Gdzieś w piwnicznym archiwum leżą wszystkie stare karty, których kiedyś używałem, a potem umieszczałem w kartonach z korespondencją i wszelkimi innymi papierami, pojawiających się stale w mojej pracy. Nie było pośród nich szczególnie urodziwych, choć zdarzało się, że barwy bardzo mi się podobały a motywy graficzne były do zaakceptowania. Oglądałem kiedyś film na jednym z kanałów edukacyjnych, ukazujący produkcję kart bankomatowych, tworzonych według standardów ISO (International Organization for Standardization). To dość prosty proces, w którym wykorzystuje się nowinki naukowe, stale udoskonalając produkt końcowy, choć niebawem może się okazać, że ten twór końca dwudziestego wieku stanie się zbyteczny – banki próbują już wprowadzać autoryzację na podstawie linii papilarnych jednego palca, całej dłoni lub tęczówki oka. Plastikowe pieniądze można podrobić lub zgubić, a cechy anatomiczne ludzkiego ciała są niepowtarzalne i przypisane tylko temu człowiekowi, który stanie przed bankomatem przyszłości. Zastosowanie tworzyw sztucznych jest przeogromne i piszę te słowa uderzając palcami w plastikowe klawisze, przede mną jest ekran laptopa w polimerowej obudowie, a gdzie nie spojrzeć widać sprzęty i przedmioty z tworzyw sztucznych. Od długopisów i piór, poprzez telefony komórkowe i przenośne dyski typu pen driver, a skończywszy na sztucznych zastawkach serca, implantach żył i rozpuszczalnych nici chirurgicznych, wszędzie natkniemy się na plastikowe elementy.

Reklamy

2 komentarze

  1. marcin said,

    2013/08/11 @ 9:51

    Przepraszam, Pan się zajmuje copywritingiem SEO? Bo taki jest poziom tego wpisu…

    • lebioda said,

      2013/08/11 @ 13:18

      Nie zajmuję się. Wpisy bywają lepsze lub gorsze, a elementy naszego świata są stałe…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: