POKORA NATURY

Pozostałość po gwieździe supernowej

Pozostałość po gwieździe supernowej

Obcując z naturą, przemierzając jej szlaki i fotografując ją, uczę się od niej pokory i zgody na bezpowrotne przemijanie. Widząc latem wspaniałe, barwne kwiaty, noszę w pamięci też ich więdnięcie, utratę kolorów i zgodę na suchość, przyzwolenie na kruchość. Ciesząc się wiosennymi, soczyście zielonymi liśćmi klonów i platanów, utrwalam też ich barwy jesienne, jakże piękne i kontrastowe, ale szepczące też bezgłośnie: śmierć, śmierć, śmierć… Widząc majestatycznego bielika, bujającego pośród chmur, noszę w myślach jego pióra, leżące pośród traw, pojawiające się na wodzie, będące emblematem nicości. Tę pokorę natury przeciwstawiam zachowaniom ludzkim, jakże butnym i pragnącym zaprzeczyć, że wszystkie organizmy podlegają entropii, rodzą się, rosną i rozpadają, wracając do kosmicznej materii pierwotnej, jako pierwiastki składowe. Buta człowieka bywa przeogromna, ale też i upadki przez to są tragiczne, bezsensowne, dalekie od szlachetnego przemijania całej przyrody. Akceptując zmienność i nietrwałość, zyskujemy mądrość wszechświata, który rozgrywa się w czasie i przestrzeni, ma swoją historię i mieć będzie swój koniec. Nasze lata to obroty i obiegi planet, nasze zachowania i gesty, to ledwie tło dla tego, co rozgrywa się gdzieś daleko i ma przeogromny wymiar. Patrzę na małego motyla na barwnym kwiecie, zauważam pszczołę na fioletowym żmijowcu, przystaję przy gąsienicy na gałązce czeremchy – ich ruchy, ich zawieszenie w powietrzu są tak samo mało istotne dla zjawisk zachodzących na Jowiszu czy Saturnie, jak ludzkie wybory i gesty, nagrody i razy, a nawet najtragiczniejsze dramaty. Kosmos to wszystko zna, w jednej chwili anihiluje planety i całe układy, gwiazdy i galaktyki, jednocześnie stale tworzy nowe ciała niebieskie i alternatywne przestrzenie, zastępuje jedne systemy innymi. Rośliny, ryby, gady i ptaki zdają się to rozumieć i poddają się bez buntu odwiecznym prawom natury, tylko człowiek, jakże zarozumiały, krzykliwy i przekonany o swojej niezniszczalności, nie słyszy szeptu wydobywające się z ciemności: nicość, nicość, nicość… Tylko człowiek myśli, że czas jest rodzajem abstrakcji, która go nie dotyczy, tylko on doświadcza też tak wielkiego bólu przemijania, gdy w późnym wieku lub w chwili gwałtownej śmierci, wreszcie pojmie, czym było jego kruche i wyjątkowe życie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: