WILGI

Samiec wraz z młodym ptakiem. Mal. Claude Gibney Finch-Davies (1875-1920)

Samiec wraz z młodym ptakiem. Mal. Claude Gibney Finch-Davies (1875-1920)

Miałem w życiu zaledwie kilka spotkań z wilgami zwyczajnymi (Oriolus oriolus), jednymi z najpiękniejszych polskich ptaków, które obok krasek, zimorodków i żołn są chyba najcudniej ubarwione. Od dawien dawna te żółto-czarne stworzenia kursują pomiędzy krainami północnymi a strefą tropikalną, zimując w Afryce i południowej Azji. Natura nakazuje im wracać do strefy umiarkowanej Eurazji i tam rozmnażać się co roku, a potem znowu lecieć ku ciepłu południa. Byłem nastolatkiem, gdy z grupą kolegów pojechaliśmy w okolice Pruszcza Pomorskiego i tam pilnowaliśmy drzew czereśniowych, przede wszystkim przed wielkimi stadami szpaków. Tam też miałem okazje obserwować kilka wilg, które gniazdowały w wielkich kępach wysokiej roślinności i „wyskakiwały” z niej ku drzewom owocowym, by najeść się do syta i nakarmić młode. Przyglądałem się tym ptakom z dość dużej odległości, bo są bardzo płochliwe, ale przecież wyraźnie widziałem żółty puch i czarne pióra samców, a także zielonkawe samice, które mają też lotki szarawe i żółtawe. A choć ptaki te są w Polsce bardzo krótko, bo zaledwie od maja do września, każde spotkanie z nimi jest ekscytujące – pamiętam też taki moment na jednym z cmentarzy, gdy ptak przez chwilę dał się obserwować na wyniosłej topoli, podczas odpoczynku przelotowego z sadu do sadu. Wczoraj znowu zobaczyłem wilgę, a choć była ode mnie oddalona o jakieś sto metrów, doskonale widać było żółto-czarne upierzenie i charakterystyczny, chwiejny lot, określany w podręcznikach ornitologii jako falisty. Warto też pamiętać, że polskie wilgi mają czerwony dziób, takież same oczy, podbarwione tajemniczo czernią i pazurki w kolorze stali. Czasami ludzie słyszą w przestrzeni charakterystyczny, melodyjny śpiew tych ptaków, ale nie wiedzą, że należy on do nich. Dopiero, gdy poszczególne osobniki ukazują się w całym przepychu swego ubarwienia, oświetlane przez słońce, wywołują zdumienie i niedowierzanie, że tak urodziwe istoty żyją pośród naszych drzew. Samce najczęściej mkną szybko ku jakimś celom, a samice – z racji wskazanego wyżej ubarwienia – są bardzo trudne do wypatrzenia, tym bardziej, że najwięcej czasu spędzają przy dobrze zamaskowanym, koszykowo zamkniętym gnieździe. Wilgi żywią się owadami, w tym włochatymi gąsienicami oraz owocami czereśni, wiśni, morwy i winogron, choć nie gardzą też malinami, jeżynami i pod koniec lata jagodami krzewów. Ucieszyło mnie to kolejne spotkanie z wilgą, niedaleko czystej Brdy, gdzie wielokrotnie z kolegami jeździłem się kąpać i cieszyć silnym rzecznym nurtem. Teraz ta przestrzeń diametralnie się zmieniła i stylowe domy dotarły niemal nad brzeg, ale wciąż wiele wokół jest ogrodów, sadów, parkowych zadrzewień, a to raj dla żółto-czarnych ptaków. Niebawem już po raz kolejny odlecą do Afryki, ale w mojej pamięci zostanie ów wczorajszy śmigły lot samca, zmierzającego pewnie z gąsienicą do gniazda, w którym samica troskliwie opiekuje się pisklętami. Ich więź rodzinna będzie silna aż do momentu usamodzielnienia się potomstwa, które szybko zacznie wychodzić z kryjówki, ale na południe młode ptaki polecą już samodzielnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: