RUCHOME PIASKI

ziola_oknoPoezja kobiet bywa delikatna i subtelna, odtwarzająca w słowach i obrazach  fenomen życia i miłości, precyzyjnie dookreślając sytuacje tak ulotne jak lekki powiew wiatru i tak konkretne jak połączenie się dłoni. Istoty piszące takie wiersze są najczęściej ofiarami bezduszności i niezrozumienia świata, który propaguje kult siły i twardości, a jednostkowym dramatom nie poświęca za wiele uwagi. Kalina Izabela Zioła należy do takich twórczyń, które programowo wycofują się z konfrontacji i piszą spokojnie swoją liryczną historię, dopełniają treści już wyartykułowane i wzbogacają przekaz poetycki o nowe, fascynujące wiersze. Nikt nie może być pewny tego, że osiągnie od razu wysoki wyraz artystyczny, nawet najwięksi artyści miewają chwile zawahań, ale konsekwencja prowadzi zawsze do nowych realizacji – skończonych i gotowych by przedłożyć je światu. Poznańska poetka zdumiewa siłą poetyckiego przekazu i umiejętnościami, które przecież nie wzięły się znikąd. Zajmując się sztuką słowa od wielu lat, doszła do momentu, gdy wiersze zaczęły spływać z jej pióra w sposób dla niej samej zdumiewający. A kolejne książki potwierdziły, że to jest ważny moment w jej biografii, jakby tajemniczy punkt dojścia, gdy nagle okazuje się, że wiele spraw wcześniejszych było nieistotnych, a ta chwila nad kartką papieru, chwila, gdy otwiera się nowy zbiór, warta była wielu wyrzeczeń. To nie jest pozycja mentorki, raczej subtelnej interpretatorki zdarzeń i własnej egzystencji – to nieustanne dopełnianie dni i nocy treścią ulotną, zwiewną, pełną poetyckiej pasji. Kobiety uwielbiają stylizować swoje życie i czynią to na wiele sposobów, urządzając stylowo mieszkania i domy, modelując swój wygląd zewnętrzny, tworząc sytuacje liryczne, rozkoszując się spotkaniami przy winie i świecach, ale chyba szczytem wszystkiego jest prawdziwa poezja, która pojawia się w życiorysach pań najbardziej rozedrganych i rozmarzonych. Nie znaczy to, że są to autorki w jakiś sposób obniżające rangę literatury wysokiej, wręcz przeciwnie – one ją wzbogacają, tworzą kontekst, dopełniają puste przedziały czasu i stają się samą istotą wrażliwości.

Poezja Kaliny Izabeli Zioły jest przede wszystkim próbą opisu tego, co jest trudne do uchwycenia, tego co pojawia się jak błysk słońca w naturze i równie szybko zanika. To jest chęć temporalnego utwierdzenia – jak w tytule jednego wiersza – ruchomych piasków, bo: wyszeptane kiedyś słowa/ w blasku słońca/ stają się przejrzyste/ znikają/ przybywa pustych dni/ a każdy jak kamień/ – tworzą coraz wyższy mur. Obrazowość jest wielką siłą tej liryki, która w naturze swej krucha, mówi konkretnie o stanach i sytuacjach, przeciwstawia się rozpadowi rzeczywistości krystalicznym pięknem słowa. I wcale mężczyzna – choć wyrazisty i często przywoływany – nie jest centrum tego świata, który przecież pulsuje odcieniami barw i opisywany jest jako część czegoś, co jest niewyrażalne, stale eksplodujące i zanikające w świadomości. Poetka wie jaką wagę ma  c h w i l a  i przestrzega potencjalnego gościa, że wpuszcza go tylko na moment, rozważa jego dłuższą obecność w swoim świecie, ale poraniona i pełna wątpliwości, poddaje go ludzkiej próbie bytu: zapukaj w okno mojej pamięci/ może cię wpuszczę na chwilę/ jak głodnego ptaka o świcie/ może raz jeszcze/ okruchy marzeń/ wysypię na twoje dłonie/ może jeszcze/ zobaczę w twoich oczach/ siebie z przeszłości/ a może zamknę okno/ bez słowa. Zdumiewający jest ów wymiar filozoficzny poezji, która jest delikatna jak muśnięcie ust, opuszczenie rzęs, a ma siłę wulkanu, pulsuje podskórnym ogniem, żarem uczuć najczystszych i najpiękniejszych. Aura poetyckiego Poznania mogła tutaj być tyleż pomocna, co generująca przeszkody, wszakże wiele jest kobiet piszących w tym mieście i ma ono przebogatą tradycję w tym względzie. Tworzyć ulotną lirykę w grodzie Kazimiery Iłłakowiczówny i Łucji Danielewskiej, być autorką kolejnych tomików w rozognionej przestrzeni Międzynarodowych Listopadów Poetyckich, to wyzwanie dla odważnych. Nowa książka, którą czytelnik otrzymuje od autorki, potwierdza jednak, że mamy do czynienia z kimś, kto rozumie więcej i wyraża to lepiej od innych.

Nie bez znaczenia są tutaj też fotografie poetki, które wykonała w różnych częściach świata, podczas swoich podróży i wypraw w poszukiwaniu wibrujących lirycznych cząstek i pełni literackiego wyrazu. Stają się one ilustracją do osobowości, ukazują coś, co jest zakryte i immanentne – co stanowi element tego niezwykłego zachwytu, pasji stwarzania wierszy i nieustannego zdziwienia, że powstają. Jak widać walka o wrażliwość i wyjątkowość, batalia o aforystyczną mądrość i piękno, rozgrywają się tutaj na wielu frontach. Obok słowa i obrazu przywoływana jest często muzyka, a strofy mają niezaprzeczalny walor symfoniczny, układają się w potężne przesłanie – bądź sobą i bądź wrażliwy, szukaj swojej drogi, pamiętaj o potknięciach, ale kieruj się nadzieją. Stąd tyle tematów i nawiązań, tyle lirycznych dygresji i wariacji, osobnych recytatywów i współbrzmienia orkiestrowego. I choć zdarzają się chwile smutku, melancholii – wszędzie biało/ ukryte pod śniegiem kłamstwa/ i niedobre myśli/ drapieżna nienawiść/ przycupnięta/ pod zimowym świerkiem/ słowa które ranią/ ciemne spojrzenia/ i pogardliwe gesty/ schowane pod puszystą pierzyną/ może wystarczy ciepła/ w rodzącej się miłości/ by roztopić to zło. Tak, nadzieja jest najważniejsza, piękno daje siłę, a przekonanie o swojej wyjątkowości odgradza poetkę od tych, którzy jej nie rozumieją.   Oknem niepamięci Kalina Izabela Zioła udowadnia, że wkroczyła do pierwszej ligi kobiet piszących w Polsce, a przyznana jej Nagroda Pracy Organicznej im. Marii Konopnickiej nie była przypadkowa – to raczej podsumowanie tego, co autorka zrobiła do tej pory i zachęta do kontynuacji dzieła. Jak widzimy ten dalszy ciąg jest równie ekscytujący, jak poprzednie realizacje, znajdujące uznanie w oczach cenionych krytyków, pojawiające się w wielu periodykach, a nade wszystko żyjące w ogólnopolskiej przestrzeni literackiej. Widać warto stawiać na delikatność i subtelność, bo bronią się one tak jak motyl broni się rysunkiem barw i zwiewnością lotu przed czyhającymi na niego stale zagrożeniami. Stając na chybotliwym gruncie poetyckim, autorka utwierdziła swoje słowo na fundamencie wiary w człowieka, filozofii chwilowego istnienia, stworzyła zbiór, który nie zniknie tak szybko pośród ruchomych piasków.

Reklamy

4 Komentarze

  1. Kalina Izabela Zioła said,

    2013/06/16 @ 21:16

    Darku, bardzo dziękuję za Twoje piękne i ciepłe słowa o mojej poezji.
    Umiesz czytać nie tylko strofy wierszy, odczytujesz również duszę kobiety. Dziękuję!

  2. Danuta said,

    2013/06/18 @ 0:28

    Jak grzyby po deszczu rodzą się liryki miłosne Kaliny. Znam wiersze, są piękne. Ciepło recenzji przytula jej twórczość, zachęcając do czytania.
    Miły prezent imieninowy na 11 lipca. Gratuluję!

  3. Danuta said,

    2013/06/18 @ 0:49

    Darku, na naszej stronie zamieściłam Twoją recenzję i foto okładki. Zaznaczyłam, że to przedruk.
    Pozdrawiam

    • lebioda said,

      2013/06/18 @ 6:06

      OK. Dziękuje pięknie. Pozdrawiam.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: