METAFIZYKA CHWILI

_DSC0753

Prawdziwa poezja bywa rodzajem uczuciowego instrumentu, ukazującego skalę uwrażliwienia, moc słowa i niezwykłą siłę wyobraźni. Jest naturalną odpowiedzią umysłu na to, co dzieje się w sferze uczuć, co wyświetla się z myślą i podąża ku podświadomości, ku marzeniom onirycznym i obrazom centralnym dla świadomości. To jest rodzaj drżącego oczekiwania na impuls, który pojawiał się wiele razy i który wracał jak echo pierwotnego bólu, nieustannego czuwania, ciągłej gotowości na rozświetlenie. Tylko istota niezwykła, tylko osobowość stworzona przez doświadczenia bolesne i egzystencjalnie skrajne, zaczyna ewokować z siebie taką nową rzeczywistość, tylko ktoś, kto osiągnął stan subtelności wewnętrznej chwyta za pióro i zapisuje w formie wierszy swoje doświadczenia. Ta liryczna odpowiedź na metamorfozę, dokonującą się w człowieku, ta próba odtworzenia wnętrza i przeniesie go ku zewnętrznym obszarom istnienia, ma wszelkie cechy heroizmu, bo najczęściej kończy się porażką. Miliony ludzi, którzy poprzez wieki próbowały pisać i konfrontować swoje utwory z krytykami epoki, czytelnikami wrażliwymi i wybrednymi, z intelektualistami szukającymi odpowiedzi na zagadkę istnienia, musiało poddać się i przyznać, że jest to sztuka należąca do najtrudniejszych, dająca się porównać z mistrzostwem malarzy i grafików, z idealną kreatywnością wielkich kompozytorów. U takich bytów: ból rodzi się z niemocy/ dopada o świcie/ jak chorągiewką/ potrząsa zmysłami/ wiruje trzeszczy/ i gwiżdże/ zgrzyta zębami/ jakby chciał posiąść/ (…)/ niewymierność – u takich osób jest to zmaganie, które rodzi cierpienie, ale też obietnica spełnienia, doświadczenia samego siebie i odbicia sobą świata, w których żyją.

W poezji Anety Szczepockiej-Walas  i d e a ł   zderza się z powszedniością z ogromną siłą, generując wiersze prawdziwe i pełne pasji, mówiące wiele o niezwykłym wnętrzu autorki i jej nieustannej potrzebie doświadczania miłości, piękna i mądrości. To jest wołanie o wrażliwość i ujawnianie najskrytszych tajemnic istnienia, to próba rekonstrukcji tego, co kochająca kobieta nieustannie gubi i odnajduje ledwie na chwilę, na ułamek sekundy, na mgnienie. Ale poetce to wystarcza, by odnaleźć siebie w takim doświadczeniu, bo przecież, dla niej, jest to moment graniczny, gdzie zaczepia swoje niezwykłe wizje i konstrukcje. Ze starannie dobranych słów buduje liryki, które mają w sobie zwiewność i wiedzę o mechanizmach istnienia, wiarę w nadchodzące, niezwykłe chwile i przekonanie, że słowo jest w stanie dźwignąć byt na wyższy poziom egzystencji. Taka postawa może jednak czasami rodzić niezrozumienie, bo każda istota inaczej odbiera świat, jego skomplikowanie i wymiary. Dlatego poetka – zwracając się do kogoś bliskiego – ukazuje takie bolesne rozdarcie: mówisz że jestem przeklęta/ bo nie umiem pokroić chleba/ w równe plasterki/ że jestem nie z tego świata/ bo marzę o locie ptaka/ wróżysz mi samotność/ wychodzisz rozdrażniony/ złościsz się na mój wiersz.  Codzienność graniczy tutaj z wiecznością, a marzenie o miłości idealnej zderza się z inną głębią ontyczną, nie dającą się dopasować do tego, co autorka tych słów uznała za podstawę spotkania z drugim człowiekiem. Prawdziwe uczucie rodzi się z kompromisów, a także oddania i zawierzenia, że to, co oferuje ukochany jest prawdziwe i ma swoją życiową nośność. Tylko w takim związku możliwa jest miłość totalna, karmiczna, rozświetlająca dwa światy i nieustannie kojąca ból istnienia.

Autorka posiadła niespotykaną umiejętność ukazywania w wierszach metafizyki jaskrawych chwil, dopełniania treści codziennych głębią i czystością marzenia, prawdą o drżeniu, które jest udziałem nadwrażliwości. Dla niej liczy się każdy moment, ale też potrafi ona zauważyć utraconą cząstkę życia: samotność to nie treść/ to przestrzeń po niej/ którą czujesz o czwartej/ nad ranem/ śpiewając bluesa/ o upragnionym śnie/ to granica strachu/ i niepokoju/ którą wyznaczasz/ rozwartymi oczyma. Ta pustka jest nie do zniesienia, ale też generuje kolejne pragnienia i każe pisać, utrwalać na papierze to, co nieuchronnie przepadłoby wraz z kolejnym zamknięciem drzwi. Przejmującym tonem tej poezji jest miłość wytęskniona i ciągłe oczekiwanie, nieustanne wpatrywanie się w ciemność i wiara, że spotkanie z drugą osobą rozświetli mroki. A potem twórcze przekształcenie wspomnienia, radość pełni i pytanie o jej autentyczność, rozmycie rzeczywistości, które udaje się tylko poetkom najprawdziwszym: zdarzyło się coś/ COŚ miało się zdarzyć/ ptaki śpiewają/ woda tryska/ źródłem/ krew płynie w żyłach/ serce bije/ COŚ miało się/ zdarzyć/ i gdyby się zdarzyło/ ptaki by śpiewały/ może te może inne/ może tak może inaczej/ woda tryskałaby źródłem/ może tak samo/ w żyłach krążyłaby krew/ tak samo czerwona/ serce by biło/ może szybciej może wolniej/ zdarzyło się coś/ COŚ miało się zdarzyć. To jest też pytanie filozoficzne o to, co się w naszym życiu wydarza i o autentyczność naszych przeżyć, o prawdę tego, co doświadczamy. Kobiety są bytami szczególnie podatnymi na tego rodzaju wątpliwości, nieustannie szukają potwierdzeń, że ich istnienie jest prawdziwe, a smak i dotyk nie kłamią. Warto czytać wiersze Anety Szczepockiej-Walas, bo jest w nich prawda o uczuciach i namiętności, jest wiara w niezwykłą miłość i zarazem drżenie w obliczu samotności i bólu oczekiwania, a nade wszystko   c h w i l a   jawi się w nich jako ten metafizyczny moment, który się wydarza i który uchwycić może tylko subtelna liryka, tworzona przez osobę rozumiejącą wewnętrzne mechanizmy żywej egzystencji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: