ŚWIAT STAROŻYTNY (XX)

Ruiny pałacu w Knossos

Ruiny pałacu w Knossos

Kultura kreteńska, nazywana inaczej minojską, należy do najstarszych cywilizacji epoki brązu, a jej nagły upadek do dzisiaj pozostaje wielką tajemnica archeologiczną. Za sprawą sir Arthura Johna Evansa wspaniale rozwinęła się nauka badająca dzieje i niezwykłe artefakty jednej z najpiękniejszych wysp Morza Śródziemnego. Nie wiemy skąd przybyli ludzie, którzy stworzyli tak oryginalną cywilizację, choć badacze skłaniają się ku teorii, że pochodzili z Bliskiego Wschodu i wpływ na nich miała kultura egipska. Według mitologii greckiej, która jest też dobrym źródłem wiedzy kulturowej, na wyspie osiadł sam Zeus, który uprowadził na nią Europę – córkę fenickiego króla Agenora i spłodził z nią trzech synów. Jednym z nich był pierwszy legendarny król Krety Minos. To jego dotknął gniew Posejdona, który nie otrzymał ofiary z wołu i zemścił się, powodując, że niewierna królowa Pazyfae, poczęła z bykiem syna potwora – Minotaura. Miał on ciało najpiękniejszego, muskularnego młodzieńca i głowę zwierzęcia z rogami. Król tak się przeraził tym wydarzeniem i tak wstydził się czynu żony, że nakazał architektowi Dedalowi zbudowanie specjalnego labiryntu i zamknięcie w nim Minotaura. Potwór łaknął ludzkiego mięsa i obdarowywano go nim, co też w końcu spowodowało jego upadek – w jednej grupie ofiarnej skrył się dumny i zwinny Tezeusz, który pokonał zawiłości labiryntu i zabił bestię. Mitologia tłumaczyła wszystko obrazowo, ale Evans musiał mozolnie składać poszczególne elementy układanki i prowadzić na szeroką skale wykopaliska archeologiczne. Jego największym odkryciem były ruiny pałacu w Knossos, zajmującego blisko dwa hektary powierzchni i składającego się z około 1400 komnat, korytarzy i aneksów. Największy rozwój kultury minojskiej i ekspansja na sąsiednie wyspy miały miejsce około 2100 roku p.n.e., wtedy też rozwinęła się ogromna flota, a zyski dawały przede wszystkim wymiany i zakładane w różnych miejscach handlowe ośrodki. Dzięki dobrze zachowanym freskom i odkopanym figurom udało się odtworzyć wygląd i sposób ubierania się Kreteńczyków. Sporo tutaj było oryginalności, a do dzisiaj inspiracją dla świata mody są dziwne gorsety eksponujące nagie piersi kobiet, bufiaste suknie z szerokimi falbanami i wielkie kapelusze. Specjalnością tego ludu były też misterne, architektonicznie kształtowane fryzury, a w zdumienie wprawiało badaczy zaawansowanie w zakresie konstrukcji łazienek i wodociągów, co wskazywało na umiłowanie czystości i dużą wiedzę o skutkach życia w brudzie. Niestety nie uchroniło to Minojczyków od upadku – badacze spierają się czy był on wynikiem braków w zakresie budowy fortyfikacji, czy też rozwiniętą cywilizację zniszczyło tsunami po wielkim wybuchu wulkanu na wyspie Thirze (Santorini), a potem najazd Achajów z Myken i morderczych Dorów.

Akrotiri_dolphins

Od dawna fascynuje mnie ten świat i przeczytałem sporo książek na temat mitologii, historii rozwoju, życia codziennego na tej dużej wyspie. Szczególnie zainteresowałem się sztuką tej krainy, a na pierwszym miejscu zawsze były freski odkryte w pałacu w Knossos i w cykladzkiej wsi Akrotiri. To z wielkiego pałacu królewskiego pochodzi wielokrotnie reprodukowane malowidło, przedstawiające delfiny pływające w morzu. Dzięki zabiegom konserwatorskim udało się odtworzyć rzeczywiste kolory i uszkodzone elementy i tak do skarbnicy sztuki światowej weszło jakże wyraziste i piękne przedstawienie morskich ssaków w otoczeniu ryb, na które one zwykle polują. Niezwykle udanie odwzorowano kształty waleni, z charakterystycznymi garbami i zgrubieniami, nieco wyjaskrawiając barwę ich ciał. To dynamiczny fresk, wprowadzający do komnaty królowej świeżość i ożywienie, przywodzący na myśl chwile spędzone na pogodnym morzu i obserwacje baraszkujących w nim ssaków. Te delfiny mają swoją „osobowość”, ukazane zostały jako istoty myślące, podążające ku wyraźnie określonym celom i zadaniom, jakby popychane przeogromną siłą instynktu. Starożytny malarz wytyczył sobie trudne cele, chciał oddać ruch tych pływaków, ich zwinność, ale też i spory ciężar, a nade wszystko zapragnął wpisać je w określoną manierę sztuki minojskiej. W tym celu zastosował rdzawy ornament, biegnący przez całe ciała delfinie, a w okolicach oczu tworzący owalną obwódkę. Normalnie butlonosy (Tursiops truncatus), bo to zapewne te najczęściej występujące walenie sportretował artysta, nie mają takiego pasa. Raczej są ciemnoniebieskie, a u dołu jaśniejsze, choć osobniki żyjące w przejrzystych i cieplejszych wodach są nieomal czarne. Musimy wszakże brać pod uwagę operację świetlną i wygląd tych zwierząt w toni, który może być bardziej niebieski, a na ciele mogą się tworzyć pasy od cieni fal. To skupienie delfinów, które tak udanie oddał twórca fresku, związane jest z echolokacją, którą posługują się dla namierzania mniejszych ryb, a mnogość ma też tutaj swoją motywację, bo delfiny najczęściej polują w stadach. Czasem wręcz wykorzystują obecność budzących grozę rekinów, które napędzają ryby wprost do ich uzębionych dziobów. Malarz zaznaczył też zróżnicowanie ofiar i moglibyśmy tutaj wskazać konkretne gatunki, na czele z sardynkami, które wchodzą w składu menu tych ssaków pospołu z drobnymi tworami morskimi żyjącymi na dnie. W tle zaznaczono także obecność jeżowców i glonów, które stały się też czymś w rodzaju dodatkowego ornamentu, zamykającego przestrzeń od góry i od dołu. Po setkach lat od powstania tego arcydzieła, na murze pojawiły się charakterystyczne spękania, które przydały dziełu dodatkowego odniesienia do sieci refleksów wodnych i cieni pojawiających się przy dnie. Choć mamy tutaj elementy charakterystyczne dla sztuki minojskiej, fresk ten zaklasyfikować można jako realistyczny, utrwalający w czasie realne życie w Morzu Śródziemnym dwa tysiące lat przed naszą erą, jego różnorodność i koloryt, a nade wszystko odwieczną witalność i dynamikę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Inne ciekawe freski naturalistyczne powstały na wulkanicznej wyspie Santorini, skolonizowanej przez Minojczyków i będącej areną jednej z największych erupcji wulkanicznych w historii basenu Morza Śródziemnego, a konkretnie tej jego części, gdzie Morze Egejskie graniczy z Morzem Kreteńskim. To tutaj w miejscowości Akrotiri odkryto malowidła, które niezmiennie zachwycają zwiedzających i mogą konkurować z delfinami z pałacu w Knossos. Prace archeologiczne zaczęły się w 1967 roku, ale do dzisiaj odkopano zaledwie kilkanaście domów, wykonanych z dużych kamieni, czasem trzykondygnacyjnych. Jeden z najciekawszych fresków przedstawia dwie witalne i jakby „rozkapryszone” antylopy, zwrócone do siebie rogami. Artysta musiał je zobaczyć w Afryce, a może też stamtąd pochodził, choć nie możemy wykluczyć, że dwa tysiące lat przed naszą erą przewożono w klatkach takie zwierzęta do ogrodów królewskich lub zabijano je i opiekano na rożnach by podać podczas wykwintnych uczt. Jak by nie było namalowane antylopy – prawdopodobnie gazele dorkas (Egipcjanie mieli je hodować w zagrodach) przedstawione zostały z ogromnym znawstwem anatomii i uwzględnieniem wielu szczegółów, jak choćby owe charakterystycznie podniesione ogony czy otwarte pyski. Zwierzęta pozostają ze sobą w bliskim kontakcie, ale też jakby rozglądają się, sondują okolicę czy nic im nie grozi. W prawdziwe zdumienie wprawia tutaj harmonia linearna i specjalne operowanie czernią i bielą. Twórca tego dzieła – jak Chińczycy lub Japończycy – jakby malował zwierzęta długimi pociągnięciami pędzla, a potem cyzelował całość, dodając cieńsze linie, dopełniające grubsze pasy. Oczywiście mamy tutaj też do czynienia ze stylizacją, szczególnie jeśli chodzi o przerysowane łuki podbrzuszy, ale całość jest bardzo prawdopodobna i zachwycająca w swym subtelnym pięknie. Obie gazele mają czarne rogi, których kształt zgadza się co do joty z wyglądem dzisiaj żyjących przedstawicieli twego gatunku. Można by zaryzykować tezę, że przedstawienie to jest jednym z najbardziej harmonijnych rysunków starożytności i żałować tylko należy, że tak mało fresków zachowało się na Krecie i pobliskich wyspach. Oczywiście prace archeologiczne jeszcze trwają i możemy się spodziewać, że naukowcy odkryją sporo nowych wspaniałości, tym bardziej, że to, co już mamy, wskazuje na wielką różnorodność i inwencję twórczą w zakresie ozdabiania domów i pałaców. Dodajmy jeszcze, że artyście udało się przenieść do naszych czasów taki układ pyska jednej z antylop, że mamy wrażenie, że zwierzę beczy, przywołując towarzyszkę lub ostrzegając ją przed zbliżającym się zagrożeniem.

Akrotiri_blue_monkeys

Mieszkańcy Akrotiri lubowali się w przyozdabianiu swoich domostw elementami naturalnymi, stąd na ścianach obok wskazanych wyżej antylop, znajdziemy też zaskakujące wyobrażenie, ptaków, latających ryb i błękitnych małp. Te ostatnie zostały ukazane w momencie skoku lub odbicia się od jakiegoś podłoża, przy czym i tutaj artysta oddał znakomicie zachowanie się wystraszonych zwierząt, umykających w popłochu, ale też często odwracających głowę i analizujących realność zagrożenia. Mamy tu do czynienia z małpami ogoniastymi, najprawdopodobniej z jakimś rodzajem makaków – może z magotami (Macaca sylvanus), które występują w północnej Afryce i mogły być sprzedawane do ogrodów na wyspach cykladzkich. Dokładne określenie gatunku byłoby bardzo trudne, bo jest to też stylizacja i dodanie plam, które w naturze nie pojawiają się na sierści tych zwierząt. Zarówno ułożenie łap, jak i wygięcie ciał, a wreszcie kompozycja ogonów, wskazują na niezwykłe ożywienie, najprawdopodobniej na szybką ucieczkę. Małpy te określa się jako błękitne, ale przecież w naturze są one najczęściej szare lub srebrzyste, a rzeczywiście niebieskawe makaki żyją tylko w południowej części Afryki, mają dłuższą sierść i nieco inaczej wyglądają. Górny osobnik zdaje się być spokojniejszy, a ten który jest na dole dosłownie eksploduje energią i umyka bardzo szybko. Dzięki współczesnym technikom komputerowym łatwo możemy odtworzyć pierwotny wygląd tego fresku, choć mozaika plam i zabrudzeń przydaje mu majestatu i podkreśla upływ czasu, ogrom lat, które minęły od momentu nałożenia farb na mokry tynk. Ciekawe jest to, że przedstawienia te przetrwały wybuch ogromnego wulkanu i niewiele straciły ze swego pierwotnego piękna. A może właśnie pyły wulkaniczne stały się rodzajem utrwalacza, który przeniósł we czasie zjawiskowe freski i pozwolił na odkrycie ich w dwudziestym wieku naszej ery. Wyraźna jest tutaj oś wertykalna, na której umieszczone zostały obie małpie głowy, a tuż obok pośladki i podobnie zgięte nogi. Oś horyzontalną i podążanie do przodu akcentują wyciągnięte łapy i otwarte dłonie, wyraźnie przygotowane do tego, by chwycić się gałęzi lub jakiegoś innego elementu, na przykład skały. A więc malarz, zapewne mistrz miedzy mistrzami, ukazał na tym przedstawieniu panikę i dynamizm uciekających zwierząt, harmonię ciał i chwytność dłoni, stóp i bujających w powietrzu ogonów. Udało mu się też przekazać, zapisać w czasie, inteligencję rysująca się na obliczach małp  i spokojne podejście do zbliżającego się niebezpieczeństwa. Przypomina mi się obraz Pietera Bruegela, jakże inaczej prezentujący dwie małpy w oknie i wiersz Szymborskiej, powstały na jego kanwie, choć trudno byłoby tutaj wskazać jakiekolwiek konteksty ironiczne.

Akrotiri-fisherman-tile

Bardzo ciekawe są też freski z wyspy Santorini prezentujące postaci ludzkie, jakieś ich zajęcia lub pozy, charakterystyczne gesty lub zawody. Warto na koniec tego niewielkiego przybliżenia malarstwa minojskiego przywołać dwa przedstawienia – chłopca niosącego złowione ryby i dwóch młodzieńców ćwiczących walkę na pięści w specjalnych rękawicach. Widzimy tutaj jakie typy ludzkie pojawiły się na wyspach greckich przed tysiącami lat, a choć i tutaj charakterystyczne dla stylu wygięcie, trochę zaciemnia obraz, łatwo możemy sobie wyobrazić wiotkich młodzików, bez rozbudowanej muskulatury, z włosami krótko przystrzyżonymi lub uplecionymi w długie, wijące się warkocze. Na jednym fresku mamy chłopca niosącego ryby i choć minęły tysiące lat łatwo możemy wskazać, że są to labraksy (Dicentrarchus labrax), żyjące w ławicach drapieżne ryby, nazywane też barem, morenem lub okoniem morskim. Osiągają  jeden metr długości i dwanaście kilogramów wagi, mają charakterystyczne jasne podbrzusze, a grzbiet z kolei ciemnoszary ze srebrnym połyskiem. Od dawien dawna ryby te miały ogromne znaczenie gospodarcze, a ich zwyczaj pojawiania się przy ujściach rzek, dopomagał w odłowach . Przedstawienie chłopca ma charakter symboliczny, nie uwzględniający ziemskiego magnetyzmu, bo trzyma on po dziesięć ryb w każdej dłoni jakby nie miały określonej wagi. Tymczasem takie związane sznurem „naręcza” dużych okazów musiałyby ważyć ponad dwadzieścia kilogramów i tylko Herkules mógłby je nieść z taką lekkością i wdziękiem. Rybak jest tutaj nagi i bosy, a tylko jego skronie przyozdabiają liście laurowe, uwagę zwraca też nieproporcjonalna sylwetka – krótkie nogi i ponad miarę wydłużony tułów. Podobnie ukształtowani są chłopcy ćwiczący lub bijący się podczas jakichś zawodów, pięknie ufryzowani, ze wspomnianymi już wyżej warkoczami i finezyjnymi lokami nad czołem. Co charakterystyczne, mają oni rękawicę tylko na jednej ręce – młodzieniec po lewej stronie ma ją na lewej dłoni, a ten drugi – na prawej. Być może zatem mamy tutaj do czynienia z połączeniem boksu z zapasami, czyli ze starożytnym starciem typu full contact. Zauważamy też wyraźne skupienie przeciwników, wpatrywanie się sobie w oczy i rozważanie najlepszej strategii, choć właśnie jeden z nich trafił w głowę kompana, a drugi jakby próbował go uchwycić wolną od rękawicy ręką. Zawodnicy mają tylko wąskie opaski na biodrach – jedną niebieską, a drugą czarną, a we włosach połyskuje popiel lub błękit, co mogło być próbą ukazania połysku na kruczoczarnych fryzach. Choć freski te nie dorównują rozmachem przedstawieniem delfinów, małp i antylop, to stanowią cenne źródło do badań nad życiem ludzi w obrębie kultury minojskiej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: